Login lub e-mail Hasło   

Po co przeżyliśmy koniec świata?

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://www.pismo.poloniachristiana.pl/Pr(...)er.html
celem tego straszenia może być odciągnięcie uwagi opinii publicznej od tego, co faktycznie wyszykowali nam architekci czy raczej murarze
Wyświetlenia: 739 Zamieszczono 01/02/2013

Oto znów przeżyliśmy koniec świata – kolejny wieszczony przez fałszywych proroków świecki koniec, których być może przyjdzie nam przeżyć jeszcze kilka czy kilkanaście, zanim dożyjemy tego naszego, osobistego końca, kiedy staniemy przed Sędzią Sprawiedliwym, który jest Początkiem i Końcem – Alfą i Omegą.

I wcale nie chodzi o to, abyśmy mieli odczuwać jakąś wielką satysfakcję z faktu, że ten zbuntowany przeciwko swemu Stwórcy świat ciągle się jeszcze kręci, drwiąc z Bożego Miłosierdzia. Każde bowiem niezrealizowane świeckie proroctwo końca świata, które zawsze z taką lubością rozgłaszają medialni zaklinacze opinii publicznej, najpierw podkręca atmosferę i wprowadza stada lemingów w stan nerwowości, ekscytacji i niepokoju, po czym, gdy wyznaczona data mija, powoduje, że jeszcze bardziej zatracają się w amoku poszukiwania zabawy za wszelką cenę.

Wielokrotne powtarzanie owego pobudzenia, ekscytacji, a następnie gwałtownego schładzania atmosfery, przy zastosowaniu coraz silniejszych bodźców, po pewnym czasie skutkuje znacznym uodpornieniem się stada na lęk przed tym, czym się je straszy. W ten sposób osiąga się co najmniej dwa cele.

Po pierwsze: groźba powodująca strach i duże napięcie nerwowe u straszonego – jeśli nie zostaje zrealizowana – wywołuje gwałtowną potrzebę odreagowania. Przywodzi to na myśl historię księcia Karola „Panie Kochanku” Radziwiłła, który postanowił zrobić ponury żart jednemu ze swych kompanów od butelki. Okazując okrutny gniew, z całą grozą sytuacji książę wtrącił swego przyjaciela do lochu i zapowiedział wykonanie na nim wyroku śmierci. A kiedy śmiertelnie wystraszonego nieszczęśnika przywiedziono przed kata i kazano mu położyć głowę pod topór, książę „Panie Kochanku” z całą serdecznością wyjawił, iż cała misternie uknuta intryga była tylko żartem. Radości skazańca i jego dobrodzieja wydawało się nie być końca. Od widma niechybnej zagłady z wielką euforią wszyscy uczestnicy tego przedstawienia wraz z niedoszłym skazańcem przeszli do nieokiełznanej zabawy, by fetować szczęśliwe zakończenie, bez umiaru lejąc w gardła mocny trunek.

Podobnie rzecz miała się ze straszeniem końcem świata. Kiedy już się okazało, że to tylko teatr, cała hałastra wraz z reżyserem spektaklu pogrążyła się w karnawałowym szaleństwie i rozpuście, które wydają się nie mieć końca. Historia przyjaciela księcia ma jednak tragiczny epilog: świętujący swoje ocalenie szlachcic tak pił bez umiaru, że po trzech dniach od balangi zszedł śmiertelnie. Podobny efekt swoich planów może uzyskać książę tego świata, który miota pozwalającymi mu to czynić duszami od strachu do euforii i całkowitej dekadencji, czego finałem może być samozagłada i skazanie wielu dusz na potępienie.

Drugim celem tego straszenia, wcale zresztą nieodległym od pierwszego, może być odciągnięcie uwagi opinii publicznej od tego, co faktycznie wyszykowali nam architekci czy raczej murarze współczesnego „porządku” świata. Wielki strach o koniec wszystkiego mógł być w istocie sztuczką iluzjonisty, który odwracając naszą uwagę, drugą ręką uczynił właśnie coś zupełnie innego. A gdy wszyscy na sali zorientują się, że w trakcie ich nerwowego obgryzania paznokci w oczekiwaniu na koniec wszystkiego na scenie nastąpiła pewna modyfikacja dekoracji, to i tak szczęśliwi odetchną z ulgą. No cóż, może UE nałożyła nowe socjalistyczne przepisy, może w kraju zwiększył się zamordyzm i zaczną ścigać za „mowę nienawiści”, może ktoś inny będzie rządził i kryzys się pogłębi, może rozpoczną się wzmożone prześladowania katolików… Zmiany te mogą nie przypaść lemingom zbytnio do gustu i nieco je uwierać, ale przecież najważniejsze, że świat się nie skończył, a one ciągle żyją…

Warto wobec tego bacznie obserwować wydarzenia w naszym kraju i na świecie i mieć o nich właściwy, tj. katolicki osąd w perspektywie teologii historii, aby zachowując roztropność, nie zostać zwiedzionym i nie dać się ponieść fali medialnych manipulacji – podsycanych lęków i ekscytacji. Bo iluż rozpozna czas i zdąży się uciec do Bożego Miłosierdzia, zanim o zbuntowany świat i pogrążone w nihilizmie dusze rzeczywiście upomni się osobiście Ten, któremu dana jest wszelka władza na Niebie i na ziemi, i wyśle swoich aniołów ze sprawiedliwą odpłatą?

Podobne artykuły


17
komentarze: 107 | wyświetlenia: 2239
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1133
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1074
13
komentarze: 53 | wyświetlenia: 804
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 568
11
komentarze: 137 | wyświetlenia: 629
11
komentarze: 70 | wyświetlenia: 686
11
komentarze: 34 | wyświetlenia: 992
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 651
11
komentarze: 37 | wyświetlenia: 498
10
komentarze: 9 | wyświetlenia: 512
 
Autor
Dodał do zasobów: mugol
Artykuł

Powiązane tematy





  Amicus,  01/02/2013

"właściwy, tj. katolicki"
No i wszystko jasne ;)

  swistak  (www),  01/02/2013

@Amicus: ile w tym jadu i mowy nienawiści ! Wyluzuj bo się zadławisz

  jotko49,  01/02/2013

@swistak:
>...na eiobie jesteś jedyny co kpi sobie z Papieża jak jakaś menda albo parch...
Jak córka dokona kilku aborcji, to zrozumiesz dziadku...
mozesz liczyć na zmiłowanie dla głupoty jak walniesz się młotkiem w łeb...
Gdyby nie Bóg byłbyś ofiarą przemysłu gumowego, albo pigułki dopochwowej...
Po śmierci trafisz do szamba, gdzie na głowę będzie Ci sikał dz ...  wyświetl więcej

  swistak  (www),  01/02/2013

@jotko49: otwierasz przewód i będziesz sie doktoryzował ze swistaka ?



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska