Login lub e-mail Hasło   

Ona tańczy dla mnie

Ref. Ja uwielbiam ją, Ona tu jest i tańczy dla mnie, bo dobrze to wie, że porwę ją, i w sercu schowam na dnie. x2 1. Moja dziewczyna patrzy często w oczy me, i nie ukrywam- spra...
Wyświetlenia: 8.110 Zamieszczono 04/02/2013

Ref. Ja uwielbiam ją, Ona tu jest
i tańczy dla mnie,
bo dobrze to wie, że porwę ją,
i w sercu schowam na dnie. x2

1. Moja dziewczyna patrzy często w oczy me,
i nie ukrywam- sprawia to przyjemność,
jak ją kocham tylko moje serce wie,
gdy mnie całuje, oddał bym nie jedno,
Jej ramiona ukojeniem dla mnie są,
bo przy niej czuję jak smakuje miłość,
i każdą chwile pragnę ofiarować bo,
jest tego warta nic się nie zmieniło,
boo, ja pragnę jejej, bo pragnę jejej, boo...

Ja uwielbiam ją, Ona tu jest,
i tańczy dla mnie,
bo dobrze to wie, że porwę ją,
i w sercu schowam na dnie x2

Boo, ja pragnę jejej, bo pragnę jejej, boo...

Ja uwielbiam ją, Ona tu jest,
i tańczy dla mnie,
bo dobrze to wie, że porwę ją,
i w sercu schowam na dnie x2

Pewne fenomeny kultury masowej należy traktować poważnie ze względu na ich niezwykłą popularność. Ostatnio fenomenem takim stała się piosenka zespołu "Weekend" - Ona tańczy dla mnie. Jako że śpiewa ją cała Polska, dobrze byłoby poddać tekst utworu szczegółowej i wnikliwej analizie.

Rozpocznijmy od refrenu, bo mam wrażenie, że wykrzykuje go kraj jak długi i szeroki: od Bałtyku po Tatry i od Odry po Bug. Znamienne jest, że podmiot liryczny nie wyznaje tancerce, iż ją kocha, tylko uwielbia. Istnieje tu pewne subtelna różnica semantyczna. Uwielbienie to miłość plus oddawanie hołdu i sakralnej wręcz czci. Fakt ów wyjaśniać może, dlaczego bohater pragnie ukryć adresatkę w sercu...na dnie.

Po wyjawionej deklaracji uwielbienia pojawia się zaskakujący komunikat: Ona tu jest. W tym krótki zdaniu pojawiają się dwa zaimki - jeden osobowy, drugi wskazujący oraz orzeczenie egzystencjalne. Zważywszy, iż w pierwszym zdaniu refrenu także pojawia się zaimek osobowy "ja" (Ja uwielbiam ją), rodzi się podejrzenie braku językowej kompetencji, a przynajmniej stylistycznej niezborności. Jest to jednak - jak mniemam - zamierzony zabieg autora tekstu, który pragnie zaakcentować emocjonalne relacje, jakie łączą go z uwielbianą tancerką. Stąd bierze się ta nadreprezentacja zaimków osobowych (warto zwrócić uwagę, iż w krótki refrenie znajdziemy jeszcze inne - w drugim wersie: mnie, i w trzecim powtórzony: )

W drugim wersie nadawca chełpi się: Ona tańczy dla mnie. Podkreślony został fakt wyłączności. Mogłaby tańczyć dla innych, mogłaby innych obdzielić swoim talentem tanecznym. Ale nie! Bohater zostaje wyróżniony. Wybrany. Może po prostu wyłowiony z tłumu mężczyzn. Tak przecież rodzi się uczucie. Znika całe tło - jestem tylko ja, ona i rura. W taki właśnie sposób refren oddaje grę subtelnych, skomplikowanych relacji emocjonalnych mężczyzny i kobiety, którzy przypadkowo spotkali się w klubie nocnym. On jako klient, ona jako klubowa artystka.

***

O ile refren jest kunsztowny pod względem językowym, o tyle zwrotka jest jeszcze bardziej finezyjna. Posłuchajmy: Moja dziewczyna patrzy często w oczy me/ i nie ukrywam - sprawia to przyjemność. Tu z kolei powinien pojawić się zaimek: mnie. Śledząc myśl moją, powiesz drogi czytelniku - "autor tekstu zdał sobie sprawę z częstotliwości użycia tej części mowy i postanowił wyhamować. Otóż, z całym szacunkiem, mylisz się. Mamy w tym wypadku bowiem do czynienia z zamierzoną przez autora perwersją lingwistyczną. Tu nastawiam wszędzie, gdzie potrzeba i gdzie nie potrzeba, a tu - nic. Prawdziwemu artyście wolno.

Jest jednak sprawa o wiele poważniejsza. Okazuje się, atoli, że jest tancerka dziewczyną podmiotu lirycznego. Fakt ten każe poważnie zastanowić się, czy hipotezę nocnego klubu można zweryfikować. Tekst okazuje się bardziej przewrotny, niż na początku sądziliśmy. Autor celowo i umiejętnie plącze wątki, by zmusić odbiorcę do dalszych eksploracji interpretacyjnych.

O uwielbieniu, jakim darzy adresatkę bohater, zdaje sobie sprawę wyłącznie jeden z mięśni znajdujący się w klatce piersiowej (jak ją kocham tylko moje serce wie). Za pocałunek swojej dziewczyny podmiot tego tekstu oddałby nie jedno. Co konkretnie - o tym nie wspomina, a przecież dobrze byłoby się dowiedzieć. To słabość tekstu, bo autor pozostawia tak ważną kwestię w zawieszeniu.

Kończąc tę analizę, warto jeszcze wspomnieć, że miłość bohaterowi lirycznemu tekstu smakuje. Rzeczownik abstrakcyjny, jakim jest miłość, zyskuje w ten sposób bardzo zmysłowy charakter. Nieprzypadkowo zresztą został wybrany smak. Podmiot mógłby słyszeć miłość albo patrzeć na miłość względnie ją wąchać, ale, umówmy się, nie byłoby to już to samo. I przypuszczalnie smak miłości eskaluje żądze kochanka, które są tak potężne, że ma on nawet problemy z ich artykulacją (boo, ja pragnę jejej, bo pragnę jejej, boo...).

Słowem, mamy do czynienia z tekstem niezwykłym, kunsztownym, z precyzyjnie wyrażoną treścią. Dzieło to nadaje się jak najbardziej do wykorzystania przez Centralną Komisję Egzaminacyjną na egzamin maturalny z języka polskiego na poziomie rozszerzonym.

Podobne artykuły


49
komentarze: 8 | wyświetlenia: 8482
38
komentarze: 4 | wyświetlenia: 6029
33
komentarze: 47 | wyświetlenia: 14866
30
komentarze: 7 | wyświetlenia: 4129
31
komentarze: 15 | wyświetlenia: 26807
24
komentarze: 6 | wyświetlenia: 11217
24
komentarze: 14 | wyświetlenia: 7896
24
komentarze: 58 | wyświetlenia: 1748
24
komentarze: 4 | wyświetlenia: 2741
22
komentarze: 81 | wyświetlenia: 3176
16
komentarze: 30 | wyświetlenia: 1615
19
komentarze: 18 | wyświetlenia: 73663
17
komentarze: 2 | wyświetlenia: 4338
13
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1110
 
Autor
Artykuł



:-))))))
Dodalbym jeszcze do egzaminow maturalnych temat analizy poetyckiej (i nie tylko) slynnej ... ale juz szybko zapomnianej, wielowarstwowej piosenki grupy Jarzebina "Koko , koko Euro , Spoko" :
http://eiba.pl/3

@youngcontrarian: To może w następnym roku. Pozdrawiam.

  seta1212,  04/02/2013

co za przewrotna sublimacja semantyczna godna lingwisty w zakresie językoznawstwa stosowanego z aspektem miłosnym czyli subiektywno-empirycznym, adekwatnym do percepcji jednostkowej...
Ale bez ironii i żartów - super wywód !! Niech się młodzież uczy .
Ubawiłeś mnie.... i masz Janie absolutną rację.
Zabieram małżonkę na tańce "bo ja pragnę jej a ona mnie..je je." :)))

@seta1212: Niech będzie ironia wywyższona. Jak inaczej bronić się przed głupotą?

  hussair  (www),  04/02/2013

Nie ma żartów z perwersją lingwistyczną. ;)

  ,  04/02/2013

Ojej, jakimś cudem nie miałem okazji wcześniej zetknąć się z całością tej piosenki.
Teraz widzę, ile straciłem. :-(

Popieram wniosek. CKE musi koniecznie rozważyć kandydaturę tego dzieła.

@Alter Ego:
Nie jesteś sam(a) - ja również idę się dokształcić.
Wszak - jak napisał Jan - "Pewne fenomeny kultury masowej należy traktować poważnie". ;-)

Wnikliwa analiza :-) Spodobała mi się ! Lecz to tylko tekst piosenki disco polo. Nic dziwnego w tym, że jest prymitywny :-)

@tomasz100: Tomaszu! To podobno nie jest disco polo, inaczej bym się nie pastwił.

  swistak  (www),  04/02/2013

@Jan Stasica: umiłowanie ciszy, jest znakiem od Tego, co przychodzi z łagodnym powiewem

@swistak: Świstaku - pozdrowienia.

  Retocyn,  05/02/2013

Nie widziałem, że ludzie potrafią tak wnikliwie analizować teksty. o.o
W takim razie dużo mi do Was brakuje. :)

  ewfor  (www),  05/02/2013

Ciekawe, jak przeanalizowaliby ten tekst piosenki, tegoroczni maturzyści? ONI z pewnością, najpierw długo słuchaliby JEJ, aby opisać JĄ.

@ewfor: Gratuluję tego komentarza. Jest niezwykle dowcipny.

  Phasola,  05/02/2013

Podobno o gustach się nie dyskutuje, ale śmiem zauważyć, że w dzisiejszych czasach panuje totalne bezguście. Ludzie lubią słuchać proste melodie z jeszcze bardziej prostackimi tekstami. Bo szybko wpadają w ucho, są łatwe i mają prosty i dosłowny przekaz. Gdy prawdziwy artysta tworzy prawdziwa sztukę, można słuchać takiej piosenki wielokrotnie i za każdym razem odkryć nowy sens historii, którą opow ...  wyświetl więcej

  Retocyn,  06/02/2013

@Phasola: To już raczej wina artystów. ponieważ ludzie słuchają, czego lubią, a to nie wina słuchaczy, że mają taki oczywisty wybór.
Gdyby było więcej utworów z głębszym przekazem, to musieliby myśleć nad ich przekazami... A chyba głównym celem muzyki jest zrelaksowanie się. :)

  Phasola,  06/02/2013

@Retocyn: Tak masz rację, celem muzyki jest zrelaksowanie się, ale czy głównym? To zależy od słuchacza. Znam ludzi którzy lubią się dołować przy muzyce. Trzeba też wziąć pod uwagę, że relaks dla każdego oznacza co innego. Ja akurat nie lubię muzyki robionej "taśmowo" Trzy nuty na krzyż, kilka rymów i jest hicior sezonu, a za trzy miesiące wszyscy zapominają i powstaje następny hicior, który zarobi ...  wyświetl więcej

  Retocyn,  06/02/2013

@Phasola: Też prawda. :) Ale... co kto lubi... Dla niektórych kilka sampli (czy "bitów") i trochę tekstu to wielkie arcydzieło. Czasem i humor ma znaczenie przy wyborze muzyki. No przecież, gdyby ktoś był po kłótni, to niekoniecznie wybrałby utwór, który w jakiś sposób przypomina słuchaczowi pouczanie. :) Myślę, że jest okej. Jest wybór. Jest muzyka, której ludzie słuchają dla sensu słów, jest i t ...  wyświetl więcej

  Phasola,  06/02/2013

@Retocyn: "...niestety są takie, które mogą u kogoś wywołać agresję (a bywa i tak)"
To fakt. U mnie akurat sama piosenka nie jest w stanie wywołać agresji, al jeśli jestem poddenerwowany, to są takie piosenki które nasilają moje emocje. Lepiej, nie słuchać takiej muzyki w samochodzie, bo noga znacznie cięższa się wtedy robi.

Ale czemu w ogóle rozpatrywać tego typu kicze jako "czyjąś winę"?
Ktoś ma tak, a nie inaczej uformowany gust muzyczny (sic!) oraz gust w ogóle i tyle. Tego nie przeskoczysz. A może w ogóle wartoby rozszerzyć naszą dyskusję na to KTO oraz KIEDY ma wpływ na tego gustu się formowanie? Pokuszę się o postawienie tezy, iż to Tam i Wtedy cała sprawa się rodzi. :-)

  Phasola,  07/02/2013

@Jacek Wąsowicz: A może w ogóle wartoby rozszerzyć naszą dyskusję na to KTO oraz KIEDY ma wpływ na tego gustu się formowanie?
Myślę, że to nie jest właściwe pytanie. Gust (w tym wypadku muzyczny) zależy od tego w jakich klimatach się wychowujemy, od skojarzeń, emocji związanych z utworami itd. Wpływ na to że coraz bardziej popularny jest kicz, maja ci, którzy robią muzykę, a jeszcze bardzie ...  wyświetl więcej

@Phasola:
O taaak, pamiętam ją!
To mi przypomniało, iż o związanym z tym zjawiskiem już wcześniej pisałem. Jeśli pozwoli Autor, podlinkuję rzeczony artykuł tutaj: http://eiba.pl/y
---
A prawda pewnie leży pośrodku. Oczywiście, że to duży biznes, więc z jednej strony to, co podadzą tłumom, to tłumy ...  wyświetl więcej

  Phasola,  07/02/2013

@Jacek Wąsowicz: Przeczytałem *przyznaję pobieżnie" twój artykuł i przyznam rację. Widzimy fajny teledysk, ładne piersi, krągła dupkę, a muzyka to tylko tło da migawek z klipu. Piosenki kojarzą się z fajnym teledyskiem i wydaje nam się ładna. Często kiedy szukałem sobie muzyki do samochodu, oglądałem teledyski i nagrywałem muzykę na płytkę. Słuchając jej, bez patrzenia na obraz, myślałem sobie "O ...  wyświetl więcej

Gratulować nowej strategii! :-)

"Ja,
Ja śmieję się,
Gdy jest tu Jan
I pisze dla mnie."
lala la...

@Jacek Wąsowicz: Bardzo się, Jacku, cieszę, że Cię rozśmieszyła moja nieco pokraczna analiza, ale uwierz - nie mogłem się powstrzymać.

@Jan Stasica:
Czyli mamy podobnie z tym powstrzymywaniem się. Ja np. nie mogę się powstrzymać przed zmianą stacji gdy "ona zaczyna tańczyć dla niego". ;-)

  Amicus,  08/02/2013

@Jacek Wąsowicz: No i minusa zarobiłeś. Pewnie od jakiejś zdeklarowanej "dyskopolówy" ;)

@Amicus:
"Ja
uwielbiam go
on tu już jest
i czerwienieje dla mnie.
Bo,
dobrze to wiesz,
że gila mnie
co inni mają na mnie.
O-o!"
lala-la...

"nadreprezentacja zaimków osobowych" - haha! ;-)

@Jacek Wąsowicz: Tak sobie pomyślałem, że jeśli zastosować profesjonalne narzędzie analizy językowej, to efekt będzie groteskowy. Nawet nie sądziłem, iż rozpocznie się dyskusja na temat muzycznych gustów.

Cóż...
Już Skaldowie śpiewall słowami niejakiego Młynarskiego, iż "Nie zawsze Twój bas dociera do mas - czasami trzeba piano".
:-)

@Jacek Wąsowicz: Hough.

"Ona tu jest
I tańczy dla mnie".
Po uważnej analizie powyższej frazy, Słuchacz nabiera przekonania o prawdziwej głębi zainteresowań Autora, w tym przypadku czwartym (i dalszymi) wymiarami. Autor zdaje się bowiem wierzyć, jakoby ona mogła tańczyć dla niego również BEZ swojej przy Autorze fizycznej obecności. Inaczej, bezsensowna byłaby obecność linijki dokreślającej "Ona tu jest" w sąsiedztwie stwierdzenia "I tańczy dla mnie".

@Jacek Wąsowicz: Jest dokładnie tak jak napisałeś.

  Elba,  08/02/2013

Myślę, więc jestem (cogito ergo sum) - to stare powiedzenie Kartezjusza ciągle jest aktualne. Ile osób z nas jeszcze myśli samodzielnie...? A ile tylko przyswaja specjalnie spreparowane dla nas myślo-reklamy...? Puszczane co jakiś czas w celu badania rynku pod kątem zidiocenia i podatności na wciskany jej kit...?
Świetnie Janie pokazałeś nagą prawdę... o poziomie umysłowym naszego społeczeństwa :)

Poziomie umysłowym??
Zawsze wydawało mi się, że inne poczucie estetyki (czytaj: wrażliwość artystyczna) nie może być podstawą do poczucia własnej wyższości...

  Elba,  08/02/2013

@Jacek Wąsowicz: Chyba masz na myśli Jacku wrażliwość artystyczną słonia... Fakt...! Jest wyższy od człowieka, ale czy wrażliwszy...? Sztuka ma budzić... uśpione instynkty również, wyzwalać, a nie usypiać!
Wyższość obudzonego i świadomego nad śpiącym lub zahipnotyzowanym - nie budzi żadnej wątpliwości, a wiec o co Ci chodzi...?

O zwykłą ludzką pokorę. :-)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska