Login lub e-mail Hasło   

Kopanie bestsellerów czyli znowu krytyka

Pod artykułem jest link do felietonów Jacka Dukaja, o których mowa w tekście
Wyświetlenia: 1.888 Zamieszczono 04/02/2013

Na stronach Wirtualnej Polski zamieszczono niedawno artykuł pod intrygującym tytułem „25 najbardziej przereklamowanych i przesadnie wychwalanych książek”.

Ofiarą krytyki padły głośne bestsellery. Na liście znalazły się między innymi, takie nazwiska, jak: Zafon, Murakami, Coben, Rowling, Larsson, Coelho czy Wharton. Oberwało się i naszym rodzimym pisarzom. Oto, co można było przeczytać o Andrzeju Pilipiuku: „Grafomanów i hochsztaplerów w polskiej fantastyce nie brakuje, a za jednego z czołowych reprezentantów gatunku uważa się właśnie Pilipiuka. Doczekał się on oczywiście rzeszy wielbicieli, ale nie takie żenady się u nas wielbi, więc trudno się dziwić…”

O „Wojnie polsko-ruskiej” Doroty Masłowskiej dowiadujemy się, że jest to: "Dresiarski bełkot, promowany na siłę przez tzw. kręgi opiniotwórcze związane z kapitułą nagrody Nike".

Jako wielbicielka Harry’ego Pottera ze zdumieniem wyczytałam taką oto opinię: "Niestety, ale większość miłośników Pottera nie radzi sobie z rzeczywistym życiem, dlatego szukają ucieczki w fantazji.”

Naprawdę nie rozumiem, po co Wirtualna Polska przytacza te prostackie wypowiedzi. W większości są one autorstwa internautów, czyli zwykłych czytelników.

Jak już pisałam, tak zwana krytyka literacka jest w sieci wszechobecna. I blogi z recenzjami i kopy znawców na rozmaitych portalach. Czasami można odnieść wrażenie, że krytyków jest więcej niż piszących beletrystykę. Niektórzy złośliwcy twierdzą, że najbardziej zajadli krytycy to niespełnieni pisarze, którzy próbowali coś wydać, nie wyszło i rozładowują frustrację na tych, którym się powiodło.

Faktem jest, że nie jest łatwo wydać swoją książkę. Wydawcy otrzymują codziennie mnóstwo propozycji. Zdarza się, że uradowany autor cieszy się, gdy otrzyma z wydawnictwa zapewnienie, że jego dzieło godne jest uwagi. Czasami nawet zdąży się tą radosną nowiną podzielić. Czar pryska po uściśleniu, że w grę wchodzi jedynie współfinansowanie, względnie wydawnictwo podziękuję grzecznie, podając różne „obiektywne” przyczyny. Bez umowy w garści lepiej się więc nie chwalić, bo może być różnie.

Mówi się, że autorzy nie lubią być krytykowani. Święta racja! A znacie kogoś, kto lubi?

No cóż, krytyka ma prawo w sieci istnieć. Ale, o czym już pisałam, uczciwy krytyk powinien zdawać sobie sprawę z własnego subiektywizmu. Nie sposób się przed nim uchronić w jakiejkolwiek dziedzinie sztuki. Istnieje dosyć liczne grono „znawców”, szczególnie na dziesiątkach portali literackich, przekonanych o swojej zdolności do obiektywnej oceny. Bywają portale bardzo zhierarchizowane, z silnie rozwiniętym aktywem, którego członkowie poklepują się wirtualnie po zadkach i zapewniają nawzajem o swoich wyjątkowych w tym zakresie talentach.

O literackiej krytyce wypowiadał się w swoich felietonach Jacek Dukaj. Przyznam, że z publicystyką tego autora zapoznałam się dopiero niedawno. W artykule „Pożytek z krytyki” pisze, między innymi:

Literatura jest sztuką, a sztuka podlega ocenie w kategoriach estetycznych. Estetyka i etyka to dwie aksjologie, w których o żadnym obiektywizmie ex definitione nie może być mowy.” I dodaje: „ten recenzent jest uczciwy, który szczerze zdaje relację ze swych wrażeń wyniesionych z lektury."*

Jacek Dukaj miał wprawdzie na uwadze krytykę profesjonalną, ale jego spostrzeżenia można chyba odnieść także do bawiących się w krytykę blogową czy portalową.

We wspomnianym na początku artykule z listą skopanych niemiłosiernie bestsellerów, zadziwiły mnie aż tak ostre wypowiedzi zwykłych czytelników. Prowadzący blogi z recenzjami czy wymądrzający się na portalach próbują poprzez krytykę zaistnieć i mają jakąś tam (dla mnie, książkowego mola, niezrozumiałą) motywację, by czytać książki, które się im nie podobają. Ale zwykły czytelnik, katujący się męczącą dla niego lekturą to już dla mnie niepojęty masochizm. Zakładam, że przytoczone zjadliwe wypowiedzi nie wynikają jedynie z faktu, że dany osobnik musi dać upust swojej ogólnej frustracji, ale są efektem autentycznego rozczarowania lekturą.

Mówi się czasami górnolotnie, że obcowanie ze sztuką to uczta duchowa. Skoro uczta, pozwolę sobie poczynić analogie do uczty kulinarnej. Każdy z nas ma swoje ulubione potrawy i takie, których nie znosi. Jeżeli mamy możliwość wyboru, to decydujemy się na te pierwsze. Dlaczego nie przenieść tej zasady na książki? I przyjemniej i zdrowiej.

Przyznam, że czasami szczególnie zjadliwi krytycy przypominają mi męczącą teściową, która pragnie być we wszystkim nieomylnym autorytetem i nie widzi, że jej wywody nikogo nie interesują.

Blogowym i portalowym znawcom, chcącym wzbogacać swoją kreatywność, polecam inspirującą lekturę innego felietonu Jacka Dukaja, zatytułowanego „10 sposobów na zgnojenie książki”.*

 

Alicja Minicka

http://mysli-o-ludziach.blog.onet.pl

 

* http://www.readability.com/read?url=http%3A//dukaj.pl/czytelnia/publicystyka/ORodzajachWrazliwosciLiterackiej

Podobne artykuły


16
komentarze: 110 | wyświetlenia: 690
14
komentarze: 11 | wyświetlenia: 960
14
komentarze: 8 | wyświetlenia: 387
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 900
13
komentarze: 0 | wyświetlenia: 964
12
komentarze: 1 | wyświetlenia: 521
12
komentarze: 18 | wyświetlenia: 1665
12
komentarze: 12 | wyświetlenia: 736
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 501
11
komentarze: 4 | wyświetlenia: 434
11
komentarze: 24 | wyświetlenia: 494
11
komentarze: 298 | wyświetlenia: 451
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 992
11
komentarze: 9 | wyświetlenia: 922
10
komentarze: 2 | wyświetlenia: 783
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  swistak  (www),  04/02/2013

Po przeczytaniu Marii Valtroty " Poemat Boga człowieka" nic już moim zdaniem nie zasługuje na czytanie, by nie sprofanować duchowej uczty obcowania z Jezusem http://www.objawienia.pl/valto(...)al.html

  hussair  (www),  05/02/2013

Kto się czepia Cobena?! Nazwiska, nicki, uzbrojenie, psiakrew.
A serio: racja, racja, Alicjo.

  ewfor  (www),  05/02/2013

Sama pisuję recenzje przeczytanych książek zarówno na "na kanapie" jak i na "lubimy czytać", oraz na swoim blogu, ale jeżeli któraś z nich nie przypadła mi do gustu, to uczciwie piszę co mi się w niej nie podobało, nie krytykując autora, ponieważ wiem, że często winę na przykład za jakość tekstu ponosi tłumacz lub korektor tekstu jak to zrobiłam z książkami "Lucky" http://ksiazkiidy.blox.pl/2012(...)2.html.

Tak jest. A jeśli krytyka, to niech choć będzie konstruktywna, a nie tylko śmieszno-prostacka.
Punktuję, choć zapunktowałbym już za porównanie krytyka do męczącej teściowej. :->

...aczkolwiek ciężko jest utrzymać granicę między krytyką słabych utworów, a krytyką gatunku, który nam zwyczajnie "nie leży". Np. wspomnianego Harrego Pottera docenić rzeczywiście przychodzi mi ciężko. :-)

Krytyka napędza rynek, więc może nie warto z nią walczyć. Po prostu nie opłaca się. A krytyka autorów, których wszyscy chca wydawać, tylko napędza im czytelników, nawet, jeśli krytyk ma rację.

@Ewa Łokuciejewska:
Krytyka literacka stała się słowem zbyt pojemnym. Stała się masowa. Utraciła swój elitarny charakter. Sama zobacz, kto czyta blogi z recenzjami. Inni blogerzy i... autor omawianej akurat książki. A portale literackie, zwłaszcza ich najbardziej aktywni członkowie, to juz prawdziwie schizofreniczny świat, istniejący (wraz z blogosferą) obok świata normalnych czytelników. ...  wyświetl więcej

Chciałam powiedzieć, ze krytyka to też reklama, a bez tego dzisiaj ani rusz. Nawet ta durna, nieprofesjonalna i zjadliwa. takie czasy, choc ciężkie. Też wolałaym profesjonalistów w tej roli. A o książce musi byc prawo do mówienia negatywnie- tak uważam. Byle nie mojej...

@Ewa Łokuciejewska:
Ewo, tak szczerze, czytasz blogowe recenzje? Bo są ich setki jeżeli nie tysiące. Zresztą nawet te profesjonalne nie mają zbyt wielu czytelników. Jak wybierasz książki? Bo ja czytam informację w księgarni, nieraz kieruję się znanym już nazwiskiem czy opinią znajomego mola książkowego.
Jestem zwolenniczką tezy, że dzisiejszy czytelnik już dawno machnął ręką na kryty ...  wyświetl więcej

@Alicja Minicka: Nie sądzę, ze mamy różne zdania na ten temat. Osobiście wolałabym jakiekolwiek recenzje mojej książki niż żadne. Może jestem na innym etapie. A co do krytyki- faktycznie uważam, że niektórzy autorzy sa przereklamowani, a niektórzy się potwornie marnują. Może powinno się ludziom mówić co dobre a co kiepskie? Od tego jest krytyk. Tak się kształtuje opinię publiczną. Zdrowy snobizm- ...  wyświetl więcej

@Ewa Łokuciejewska:
Ewo, mamy zgoła odmienne zdanie, jak widzę. Jeden powie, ze książka jest świetna a drugi, że jest do kitu. I kto ma rację?
Ja jestem Marininą zachwycona. I co? Mam kiepski gust? Dlaczego mamy się kierować czyimś gustem, skoro mamy własny? Snobizm, jako drogowskaz, wykluczam.
Moja książka ma wiele recenzji, chociażby na stronie Lubimy Czytać. Te profesjonaln ...  wyświetl więcej

@Alicja Minicka: No to faktycznie różnimy się gustem. A się dziwię, bo lubisz Dukaja i Christie, jak to się ma do tej Rosjanki? Jakies przecież kryteria istnieją i kicz to kicz w każdej dziedzinie, a kiczu nie powinno się reklamować, bo i tak będzie miał czytelników. A książka łatwa i przyjemna może być dobrze napisana- patrz Joe Alex. I uważam, że mamy takich czytelników albo ich nie mamy, bo nie ma kształtowania kultury. Żadnej.

  hussair  (www),  18/03/2013

@Ewa Łokuciejewska: Mnie Marynina nie wciągnęła, ale mama i brat przepadli. ;)

@hussair: Jestem nawet skłonna przyznac, ze czytelnicy sa różni. Ale Sienkiewicz też był autorem popularnym! I zarazem dobrze pisał. Czy to nie jest tak, że krytyka kształtuje mody? A czemu my mamy teraz modę na kicz?

  hussair  (www),  18/03/2013

@Ewa Łokuciejewska: Mojej mody media i krytyki nie kształtują co najmniej od 1995 roku, kiedy to w polskiej TV ujrzałem naszych ,,ekspertów'' biadolących nad tym, jak to się mogło stać, że ,,Braveheart'' zgarnął tyle Oscarów.
Tak zwane filmy roku oglądam czasem po 3-4 latach, czytam te same książki (bo lubię), nigdy nie sięgnąłem ani po klasycznego ,,Buszującego w zbożu'', ani po jakiś jego ...  wyświetl więcej

W tym rzecz, że nie ma już salonów. Nie ma dyskusji nad dobrymi książkami, dzieci i młodzież rzadko coś czytają. Jest moda na głupstwo. Ja to widzę. I nie chodzi o chodzenie w dresie, tez lubię i muzykę lat 80-tych.A "Buszujacy" jest super i Sienkiewicz też i to nie jest powód do dumy, jeśli nie czytałeś. No i pojechałam belfrem... Fuj.

@Ewa Łokuciejewska:
Ewa, ja nie jestem zwolennikiem czynienia ze swojej opinii jedynej słusznej. Co zrobisz, gdy Twoja książkę ktoś nazwie kiczem? Przestaniesz pisać? Nie sądzisz, że takie słowa o Marininie to brak szacunku dla tysięcy jej czytelników?
Ponadto, ktoś kto sam pisze i wypowiada tak ostre opinie o tych, którzy odnieśli sukces, może zostać posądzony o zazdrość. Chyba leps ...  wyświetl więcej

  hussair  (www),  18/03/2013

@Ewa Łokuciejewska: Ale nic nie szkodzi, Ewo. Ja zawsze byłem trochę ,,pod włos''. Trochę taki przyspieszony ,,dzieciak Indygo''. ;)
Nie czytałem ,,Wallenroda'', tylko ściągałem od kumpla z ławki na sprawdzianie. On dostał 4, ja 5 z wykrzyknikiem, a moja praca została zaprezentowana klasie. Nie pochwalam własnych czynów, gdyby tak wszyscy robili, lektury i wielkie nazwiska by umarły.

@Ewa Łokuciejewska:
A co do Dukaja i Christie, to nie rozumiem, dlaczego mieliby się wykluczać. Czytam różne książki. Kryterium tylko jedno - książka musi mnie zainteresować.

@Alicja Minicka: Jeśli ktos moją książkę nazwie kiczem-ucieszę się, bo to znaczy,że ją przeczytał. A Marynina... To, że jakaś książka ma tysiące czytelników nie świadczy o jej jakości. Jeżeli tysiącom podoba się kicz, to to jest smutne, a moja krytyka nie jest żadną obrazą, dla nikogo, a samej autorki nie dotknie. Mam pretensję do ludzi, którzy lansują kicz. Dzieło powinno bronic się samo w sobie, ...  wyświetl więcej

@hussair: Wszyscy wielcy byli "pod włos". Cóż... Ja chyba też. Ale nie obrażałam się na lektury. jesli już to na belfrów właśnie.

@Alicja Minicka: Nie oni się wykluczają, tylko Marynina, ale może lepiej zostawmy ten temat. Dukaj jest wielki.

@hussair: Wallenroda? Przeciez to Twój klimat. Spiskowiec we wnętrzu wroga. A jaki aktualny temat- czy można być lisem i lwem? Czy nieetyczne czyny moga mieć etyczne skutki i intencje?

@Ewa Łokuciejewska:
Ewo,
Nie rozumiemy się. Nie ma czegoś takiego, jak bezwzględnie "dobra" książka. Dobra dla każdego oznacza co innego.
Czy uważasz, że Ty akurat wiesz najlepiej, co powinno się czytać a czego nie?
Jeżeli ktoś powie, że Marynina jest wielka a Dukaj to grafoman, to kto będzie miał rację, Ty czy ta druga osoba?

@Alicja Minicka: Ani jedna ani druga. I owszem, istnieje coś takiego jak bezwzględnie dobra książka. Nie będzie się każdemu podobać, ale tak! Będzie bezwzględnie dobra. Nieważne na jaki temat. Nie mówię o gustach, tylko o sztuce pisania. To, co się komu podoba nie ma znaczenia. I nie chodzi o to, czy ja jedynie wiem, co się powinno czytać. Bo nie wiem. Ale wiem jedno- nie powinno się lansować i po ...  wyświetl więcej

  hussair  (www),  18/03/2013

@Ewa Łokuciejewska: Jeśli nie czytałem ,,Wallenroda'' (i innych lektur), to dlatego, że akurat czytałem pod ławką coś, co wydawało mi się ciekawsze. :)

@Ewa Łokuciejewska:
Ewo, napisałaś coś takiego:
"nie powinno się lansować i popierać kiczu"
więc powrócę do wcześniejszego pytania. Czy, gdy ktoś określi Twoją książkę, jako kicz, przestaniesz ją lansować i popierać?
"Należy popierac i wydawać dobrą literaturę".
A znasz kogoś, kto uważa, że jego książka nie stanowi przykładu dobrej literatury?
Może się mylę, ale chyba zmierzasz w kierunku Kalego.

@hussair: Robiłam tak samo. Mieliśmy durnych belfrów.

  hussair  (www),  18/03/2013

@Ewa Łokuciejewska: Akurat polonistów miałem fajnych. Co do reszty - różnie się to rozkładało. :)

@Alicja Minicka: Najczęściej jest tak, że dobry pisarz nie jest pewny swej genialności, ciągle poprawia i jest niezadowolony. Taki paradoks. I tak, znam pisarzy, którzy nie lubią swoich własnych książek. Wielu. I tak, nie popieram swojej książki, ani jej nie lansuję, chociaż nikt jeszcze nie nazwał jej kiczem.

@hussair: Ale miłości do Wallenroda i jego sredniowiecznych klimatów nie zaszczepiła?

@Ewa Łokuciejewska:
A Twój blog jakiemu tematowi jest poświęcony?

@Alicja Minicka: Mój blog czyta, kto chce, a książkę wydałam sama. To oczywiście nie znaczy, że nie chciałabym reklamy, bardzo bym chciała. Co więcej, uważam, że to bardzo potrzebna książka.

  hussair  (www),  18/03/2013

@Ewa Łokuciejewska: ,,bardzo potrzebna książka'' - popieram w pełni.
Hm, miłość do klimatów średniowiecza mam ,,od zawsze'', nie wiem, skąd przypełzła. ;)

@Ewa Łokuciejewska:
No widzisz Ewo, w tym tkwi sedno. Każdy autor uważa, że jego ksiązka jest komuś potrzebna. Dlaczego to, co Ty uważasz odnośnie swojej książki, ma być bardziej wartościowe i wiarygodne od tego, co o swoich książkach sądzą inni?

@Alicja Minicka: Ależ niech sądzą, co chcą! Ja mówię o w y d a w a n i u kiczu!

@Ewa Łokuciejewska:
Znasz autora, który uważa, że jego utwory to kicze?

@Alicja Minicka: To trudny temat. Sienkiewicza też o to podejrzewano... Ale uważam, że krytyka jest cenna i potrzebna- przede wszystkim czytelnikom. Cóż, od tego właśnie jest krytyk, żeby powiedzić, że król jest nagi.Żeby nie wydawać tanio i z wielką reklamą chłamu, byle sie sprzedał.

@Ewa Łokuciejewska:
Ewo, chyba za łatwo szafujesz ostrymi słowami. Niestety, to bardzo powszechna w sieci postawa.
Zwłaszcza ze strony zawiedzionych autorów. Kogoś wydali, ktoś się sprzedaje, więc na pewno chodzi o kicz. Osobną sprawą jest brak szacunku dla czytelników, czytających "chłam i kicz", bo żaden mędrek im nie podpowiedział, że źle czynią.

@Ewa Łokuciejewska:
I jeszcze jedno Ewo. Uważam, że krytyka powinna być kulturalna, zwłaszcza, gdy jest surowa. Język polski jest na tyle bogaty, że można wszystko powiedzieć i bez mocnych epitetów.

@Alicja Minicka: Alicjo! Chyba za łatwo szafujesz ostrymi słowami. Nie jestem zawiedzionym autorem i nie zazdroszcze Tobie. Wręcz przeciwnie. Ciesze się, że wydali Ciebie a nie Maryninę. w ogóle wolałabym "zamiast". I nie powiedziałam niczego, co obrażałoby czytelników, Maryniny także. Jednakże to straszny chłam i tyle. Każdy może czytać, co chce. Wydaję się ją jednak tanio i reklamuje na wielką s ...  wyświetl więcej

@Ewa Łokuciejewska:
Ewo, nie masz mi czego zazdrościć. Dla mnie pisanie to pasja. Nie oczekuję zbyt wiele, może dlatego nie jestem rozczarowana. Gdyby nie wydała mojej ksiązki Oficynka czy kto inny, wrzuciłabym ją w ramach self-publishingu. A o sukces w obecnej sytuacji bardzo trudno. Życzę powodzenia.
P.S. Maryninę będę nadal czytała.

@Alicja Minicka: Tu się zgadzamy. Dla mnie to też pasja, w zasadzie- życie. I chcę to robic jak najlepiej. Jak najdalej sie da od kiczu. Też życzę powodzenia. Każdy czyta, co mu pasi :)

  ewfor  (www),  18/03/2013

Dla mnie jako pisarki krytyka staje się motywacją, do napisania kolejnej, lepszej książki. Wysyłam moje książki właśnie blogerkom, aby przeczytać opinię zwykłego czytelnika, a nie zawodowego krytyka. Podam przykład: książka, którą odrzuciło kilkanaście wydawnictw, jako "mało ciekawą", a którą wydałam sama - nakładem własnym, została przyjęta prawie przez wszystkie czytelniczki ( i czytelników równ ...  wyświetl więcej

@ewfor: No właśnie. Czy to nie świadczy źle o wydawnictwach w Polsce? Wydają tylko to , co MUSI sie sprzedać. Np. podrecznik do hodowli marihuany ...



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska