Login lub e-mail Hasło   

Przepis na życie efektywne, czyli nie w dobrobycie

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://kefir2010.wordpress.com/
Twoja dusza przed wstąpieniem w ciało, które zostało Ci dane – ułożyła sobie konkretny plan rozwoju duchowego na dane życie
Wyświetlenia: 1.008 Zamieszczono 06/02/2013

Zasada nr 1 – Otrzymujesz ciało fizyczne.

Pojawiając się na Ziemi otrzymujesz ciało, możesz je lubić lub nie. Nie ma to większego znaczenia ponieważ i tak je masz niezależnie od tego czy je lubisz czy nie. Jeżeli chcesz na nie narzekać, być niezadowolonym z niego, nosić w sobie uczucie dezaprobaty wobec niego to proszę bardzo to jest Twój wybór. To że masz ciało fizyczne to nie znaczy, że musisz się z nim utożsamiać. Kiedy wsiadasz do samochodu i jedziesz z punktu A do punktu B to nie mówisz, że jesteś samochodem. Tak samo spójrz na swoje ciało. Wchodzisz w ciało jakie wybrałeś i używasz go do doświadczania życia na Ziemi, ale pamiętaj nie jesteś tym ciałem – jest to tylko wehikuł jaki teraz używasz.

Zasada nr 2 – Doświadczasz różnych sytuacji życiowych.

Każdego dnia, doswiadczasz pewnych sytuacji życiowych, zarówno tych przyjemnych i tych mniej przyjemnych. Każde te doświadczenie po prostu jest takie jakie jest. To od Ciebie będzie zależało jak podejdziesz do danego doświadczenia. Jeżeli przejdziesz przez nie ze spokojem i akceptacją to pójdziesz dalej. Jeżeli podejmiesz decyzję, aby stawiać opór temu doświadczeniu oraz aby nosić w sobie jakiekolwiek negatywne myśli i emocje związane z tym, to tak długo będziesz przywiązany do tej sytuacji i tym samym będziesz doświadczać tego tak długo jak długo będziesz z tym walczyć lub uciekać od tego. Tak więc pozwól sobie uwolnić się od przeszłości i idź do przodu. To czy będziesz się rozwijał czy nie zależy tylko od Ciebie.

Zasada nr 3 – Nie ma pomyłek są tylko doświadczenia.

Proces rozwijania, wznoszenia się jest przepełniony wzlotami i upadkami. One nie są ani dobre ani złe, one po prostu są. Pomyłki są bardzo pomocne w życiu ponieważ pokazują nam co działa, a co nie. Osoba trzymająca się tylko swoich porażek nazywana często „Ofiarą” będzie widziała je jako coś złego i będzie utożsamiać się z nimi. Natomiast osoba, która wyciąga wnioski z porażek zwana „Człowiekiem Sukcesu” widzi je jako etapy przybliżające je do wyznaczonego celu. To jak postrzegasz świat zależy tylko od Ciebie.

Zasada nr 4 – Tak zwane „lekcje życiowe” są powtarzane tak długo jak ich nie przerobisz.

Nasze życie jest przepełnione nimi, są mniejsze i większe, są prostsze i trudniejsze. To jakie są nie ma większego znaczenia, znaczenia ma czy wyciągamy wnioski z nich i czy uczymy się na nich. Jeżeli nie to te lekcje powrócą do nas w innej formie, zazwyczaj bardziej dobitnej abyśmy bardziej zwrócili na to uwagę.

Zasada nr 5 – To co widzisz w innych, masz to również w sobie.

To co kochasz lub nienawidzisz w innej osobie jest odbiciem tego co kochasz i nienawidzisz w sobie. Podobne lubi się przyciągać, tak więc pojawiają się w Twoim życiu osoby, które pokazują Ci co nosisz w sobie. Zazwyczaj tego nie widzisz lub nie chcesz widzieć, ale to i tak jest w Tobie nie ważne czy do tego się przyznasz czy nie. Zobacz jak postrzegasz innych, dzięki temu wiesz nad czym możesz popracować.

Zasada nr 6 – W każdym momencie życia mamy to co potrzebujemy.

Życie dostarcza nam wszystko co potrzeba aby poradzić sobie z obecną sytuacją życiową. To czy to widzisz, czy nie to już inna sprawa. Jeżeli jesteś pogrążony w bezsilności lub strachu to ciężko będzie zobaczyć najlepsze rozwiązania danej sytuacji, wystarczy pozwolić odejść temu i wznieść się na wyższy poziom świadomości – a rozwiązanie stanie się dla Ciebie widoczne.

Zasada nr 7 – Wszystkie odpowiedzi są w Tobie, Tu i Teraz.

Jedyne co wypadałoby zrobić to zatrzymać się i spojrzeć do swojego wnętrza. Poprzez wyciszenie umysłu i rozluźnienie ciała możesz połączyć się z tym kim na prawdę jesteś. Dzięki czemu otworzysz się na intuicję i inspirację.

Zasada nr 8 – Uwolnij się od negatywnych myśli, przekonań i emocji.

To właśnie one powodują ból, cierpienie i niezadowolenie z życia. Tak długo jak będziesz nosić w sobie te ograniczające myśli, przekonania i emocje to tak długo one będą sabotować Twoje życie. Jeżeli masz już dosyć ich doświadczania to pozwól sobie uwolnić się od nich, podejmij decyzję i zrób to. Tutaj nie ma drogi na skróty, to Ty masz dokonać tej zmiany, a nie ktoś inny za Ciebie.

Zasada nr 9 – Życie jest takie jakie jest.

To Ty sam decydujesz jak postrzegasz swoje życie. To od Ciebie zależy jak będziesz postrzegać to co wydarza się w Twoim życiu. Będziesz nadawać czemuś etykietki lub przyjmiesz to takim jakim jest. Wybór należy do Ciebie.

Zasada nr 10 – Ciało fizyczne.

Główną zasadą tej planety jest to, że im bardziej boisz się śmierci i przywiązujesz się do ciała fizycznego, czyli przejściowego “nośnika” Twojej duszy, tym szybciej zostanie Ci ono odebrane. Gdyż ciało fizyczne zostało Ci dane nie po to, by je wywyższać i się nim przejmować jak najbardziej, tylko jako środek do rozwoju świadomości.

Zasada nr 11 – rzeczywistość w której jesteś jest projekcją stanu Twojej samoświadomości.

Oznacza to, że jeśli rozwijasz się duchowo, inwestujesz w swoją samoświadomość, starasz się żyć w zgodzie z innymi – wtedy los się do Ciebie uśmiechnie. I nie chodzi tu tylko o osiągnięcie szczęścia i zrozumienie natury konfliktów, ale także o to, że dostaniesz kolejne zadania do wykonania, by poszerzać swoją samoświadomość jeszcze bardziej.

Zasada nr 12 – rozwinięcie poprzedniej zasady, czyli samoświadomość.

To, na jakim etapie mentalnym i duchowym jesteś, generuje Twoją rzeczywistość i to w sensie dosłownym. Gdy dopiero zaczynasz przerabiać pewne lekcje lub już je przerobiłeś i wznosisz się na wyższy poziom – wtedy “los” ześle Ci odpowiednich do tego procesu ludzi, sytuacje, możliwości. Gdy mimo tego nie uda Ci się wyciągnąć wniosków i przerobić danej życiowej lekcji – dana sytuacja i tak wróci, prędzej czy później, tylko w nieco innej formie.

Zasada nr 13 – “odkodowywanie”.

Wielu autorów, w tym ja, twierdzi, że wchodząc w dorosłe życie mamy mniej lub bardziej zniszczoną psychikę, sferę emocji. Dotyczy to 100% mieszkańców naszej planety. Złe “kody” są programowane w dzieciństwie, poprzez proces wychowawczy, edukacyjny, religijny, zakłamane normy społeczne, towarzyską propagandę, materializm. Do tego dochodzą także naleciałości ewolucyjne. I to wszystko jest potężną barierą w rozwoju naszej samoświadomości. Toteż dostajemy do przerobienia życiowe lekcje, które mają nas wyrwać z tego chorego, błędnego koła. Niestety, ale proces ten trwa czasami kilka inkarnacji (wcieleń) i za jednego życia niewielu osobom udaje się zajrzeć za kulisy tego, jak sprytnie zostali zaprogramowani i zablokowani w dzieciństwie.

Zasada nr 14 – jesteśmy “nie z tego świata”.

Zasada jest prosta: im więcej łączy Cię z Ziemią, czyli strefą materialną – kredyty, własny biznes w internecie, praca w wielkiej korporacji, dom, “pozycja społeczna” – tym trudniej będzie Ci rozwijać samoświadomość i przerabiać życiowe lekcje. Świat materii – materializm, otwiera drogi do wielu ekscytujących doznań: seks i to nie tylko z jednym partnerem, władza – najsilniejszy narkotyk, poważanie i poklask, podróże, itp. Jednak mając ten świat materii, czyli obrobionych w fabryce kawałków żelastwa, plastiku, drewna czy tkanin – jesteś do niego silnie przywiązany. Przywiązanie do spraw “ziemskich” czyli materii, bardzo często uniemożliwia rozwój duchowy i kształtowanie samoświadomości. Osoba bogata będzie panicznie trzymać się tego, co ma, bo perspektywa straty tej materii jest straszna dla takiej osoby – nie wie, co wypełniłoby tę pustkę, gdyby musiała zamieszkać w ciasnej kawalerce i iść pracować przy taśmie produkcyjnej czy na kasie. Nawet Jezus Chrystus powiedział: “moi uczniowie są nie z tego świata”, a wobec osób uduchowionych i świadomych, biblia podaje cytaty: “pokłócę ojca z synem, matkę z córką” i oczywiście: “będziecie w nienawiści u wszystkich narodów z powodu mego imienia”.

Zasada nr 15 – życiowe lekcje często są powtarzającym się utrapieniem.

Podam przykład: jesteś idealistą, romantykiem, masz bardzo sztywny i konserwatywny system wartości, widzisz w życiu tylko czarne i białe. Przychodzi pierwsza miłość – kobieta, w której jesteś zakochany na zabój i którą nazywasz “ideałem”. Po jakimś czasie sielanki dowiadujesz się o jej zdradzie.. Rozstanie, żalenie się kumplom przy morzu wódki, złorzeczenie jakie to kobiety są wredne suki itp itd. Potem, gdy już się pozbierasz – do następnej znajomości podchodzisz na początku z dystansem, ale gdy zakochujesz się znowu – patrzysz na świat tak samo jak za pierwszym razem. I znowu to samo – albo jej zdrada, albo np odejdzie do innego bądź powie, że uczucie wygasło i że Cię nie kocha. I znów żale w podrzędnej spelunie przy partii pokera i szybko opróżnianych szklankach wódki, znów nie przerobiłeś tej życiowej lekcji, a Twoja samoświadomość dalej raczkuje. Znowu masz za złe oczywiście “tym wrednym babom” – nie widzisz, że źródło problemu jest także w Tobie. A może przede wszystkim w Tobie.. Dalej myślisz, że 1.) “baby to głupie są” lub: 2.) “wystarczy że trafię na właściwą kobietę a będzie dobrze”. Nie, nie będzie, bo nawet nie rozpoznałeś, że w Twoim wypadku sprawa relacji damsko-męskich to ważna życiowa lekcja do odrobienia. Patrz punkt nr 13 – “odkodowywanie”. Nie zauważasz, że w Twoim umyśle są zaszczepione nieżyciowe, negatywne kody, głęboko w podświadomości – czyli: religia katolicka, filmy romantyczne, bajki Disneya, “myślenie życzeniowe” kobiet o miłości po grobową deskę i o tym, że “przecież kobieta nie pójdzie do łózka z facetem z którym nie łączy ją uczucie”. Pamiętaj, że głównym celem życia jest rozwój duchowy i świadomość, miłość i seks też są niezmiernie ważne, są złączone ze świadomością, ale są na drugim miejscu. Oczywiście, jak było mówione powyżej, możesz różnie zareagować na takie powtarzające się lekcje życiowe. Możesz popaść z zgorzknienie, cynizm i samotność, ale możesz też wyciągnąć wnioski – zajrzeć za kulisy programowania społeczeństw i oczyścić umysł z destrukcyjnych kodów.

Zasada nr 16 – istota świadomości, miłości, seksualności.

Głównym błędem jest mylenie tej prawdziwej miłości z tym, co ja nazywam “odurzeniem hormonami”. Prawdziwa miłość istnieje, ale jest przykryta stertą naleciałości ewolucyjnych, oczekiwań społecznych i ekonomicznych, instynktów itp. Tylko ludzie świadomi “dokopują się” do jej prawdziwej natury. Większość ludzi myli miłość z “odurzeniem hormonami”. Ewolucyjnie odurzenie hormonami trwa 3 do 5 lat, gdyż tyle trwa wychowanie dziecka by potrafiło komunikować swoje potrzeby i nauczyło się chodzić. Potem, jeśli nie ma starania obojga partnerów – w miejsce “odurzenia hormonami” pojawia się codzienność, coraz częściej zauważamy wady partnera które dotąd nie były nawet dostrzegalne, zaczynają się pretensje, urazy no i traktowanie seksu nie jako duchowej i zmysłowej przyjemności, ale jako karty przetargowej. W kolejnej fazie kobieta szuka kolejnych wad u swojego partnera, gdyż podświadomie zadecydowała, że pora powoli kończyć ten związek i usidlić kolejnego faceta, by znowu poczuć to ekscytujące “odurzenie hormonami”. Oczywiście, powyższy schemat jest codziennością u większości par / małżeństw. Nie ma to oczywiście nic wspólnego z rozwijaniem samoświadomości i rozwojem duchowym. Znów mamy tu przywiązanie do świata materii. Prawdziwa miłość, jeśli uda Wam się dojrzeć jej istotę, nierozerwalnie jest związana ze świadomością. Tylko osoba świadoma jest w stanie dokonać tego czynu. Tak więc najpierw jest świadomość, a potem, na jej bazie, można zbudować prawdziwą miłość. Kolejna sprawa to seksualność, i chodzi mi tutaj o seksualność poza związkiem, gdy dwie osoby nie są obecnie w związkach. Religie i normy społeczne demonizują taką relację, gdyż roszczą sobie prawo do ścisłego kontrolowania tej sfery życia. Tymczasem, jeśli są dwie osoby myślące tak samo, odgadujące swoje myśli w lot, ale nie tworzące ze sobą związku – to relacja seksualna między nimi może być tak samo duchowym i pięknym przeżyciem. Seks, jeśli nie jest czymś wulgarnym, sportowym – nie jest niczym złym.

Zasada nr 17 – nie identyfikuj się ze światem.

Jak zapewne wiesz, świat jest najeżony konstruktami mającymi trzymać w ryzach społeczeństwo na jak najniższym poziomie świadomości. Do tego służą: -systemy polityczne, religijne, ideologie; -towarzyska propaganda, nakaz bycia “normalnym” czyli takim jak inni (nie ma to związku z rzeczywistym zdrowiem psychicznym); -moda, kariera, materializm; -normy społeczne, przy czym jedna norma celebrowana oficjalnie, zaprzecza drugiej, praktykowanej gdy nikt nie widzi; -rozrywka, najczęściej niskich lotów (pop-kultura); I trzeba przyznać, że zdecydowana większość ludzi porusza się w tym gąszczu brutalnych nakazów i zakazów jak ryby w wodzie. Ba, ich celem życia, w ich mniemaniu, jest jak najlepsze przystosowanie się do w/w. Gdy przydarzają im się sytuacje, że z jakichś powodów nie pasują do powyższych schematów, to najczęściej – zamiast analizować, wyciągać wnioski, rozwijać samoświadomość – panicznie pragną znów być trybikiem systemu. Wiecie dlaczego tak jest? Jest tak dlatego, ponieważ wszystkie w/w bazują na jednym z najsilniejszych ludzkich lęków – lęku przed ostracyzmem społecznym, odrzuceniem, wyśmianiem. Budowanie świadomości to także nauka asertywności, a gdy trzeba – bezczelności, i przełamywania własnych lęków. Musisz dokonać wyboru: albo poklask ze strony nieświadomej większości, albo siła charakteru i poszerzanie swojej samoświadomości.

Zasada nr 18 – Twoje myśli.

Myśl ma naturę pola magnetycznego. Już dawno jeden z mędrców powiedział, że wiara góry przenosi. Myśli zmieniają się w słowa, słowa zmieniają się w czyny, czyny zmieniają się w charakter.. Twoje myśli są, w uproszczeniu, odbiciem poziomu Twojej samoświadomości. Jeśli będziesz się pogrążał w smutku i w chorych myślach – po pierwsze nie dojdziesz do niczego konstruktywnego, po drugie – możesz zwariować. Najlepiej aby za pozytywną myślą szły czyny. Ciekawym zjawiskiem jest to, że podczas okupacji, wojny, liczba ludzi chorych na depresję.. spada, i to w znaczny sposób. Moja teza jest taka, że wtedy myśli ludzkie “jak przeżyć kolejny dzień” – są częściej wcielane w czyn, bo wiadomo, że wtedy każdy musi kombinować, słowem – działać, by przeżyć. Tak więc tutaj pozytywna myśl: “chce przeżyć, chcę by moja rodzina przeżyła” – częściej zmienia się w czyn, dając pozytywny rezultat. I to, chcąc czy nie chcąc – daje mózgowi zastrzyk hormonów do działania, pobudzane jest wtedy tzw “miejsce nagrody” w mózgu, nawet jak było to okupione ogromnym stresem przy przemycie towarów przez granicę. Natomiast w czasie pokoju ludzie mają więcej czasu na bezproduktywne myślenie. A myśl nie przechodząca w czyn, w działanie, w zmianę – to prosta droga do depresji.

Zasada nr 19 – Twoja obecna inkarnacja.

Twoja dusza przed wstąpieniem w ciało, które zostało Ci dane – ułożyła sobie konkretny plan rozwoju duchowego na dane życie i wyjścia awaryjne, gdyby ten plan okazał się zbyt ambitny. Dusza w przybliżeniu ustaliła z jakimi osobami będzie przerabiać życiowe lekcje na Ziemi i jakie lekcje musi przerobić akurat w tym, Twoim wcieleniu. Ty, będąc już na Ziemi, duszą i ciałem – masz wolny wybór jak przerobisz te lekcje i w jaki sposób będziesz modyfikował swoją świadomość.

Zasada nr 20 – Lekcje które zadaje Ci życie są cierpieniem.

Cyt. “Lekcja pozbawiona bólu nie ma znaczenia. To dlatego, że nie można otrzymać czegoś, nie poświęcając czegoś w zamian. Jednak jeśli przetrwasz bolesne lekcje i wyciągniesz z nich wnioski, będziesz miał serce mocniejsze niż cokolwiek innego. Tak, stalowe serce”

Wszystko trzeba podeprzeć codzienna modlitwą. bo codzienie musimy odnawiać ofiarowanie swojej woli  Bogu, który  zna przyszłość. http://www.fronda.pl/blogi/okruchy-przede-wszystkim-z-bochenka-slowa-bozego/modlitwa-chrzescijanska-20t28vva,32349.html

Modlitwa jest działaniem, którego celem jest, mówiąc bardzo ogólnie, dokonanie się pewnej zmiany, niezależnie od tego, czy chodzi o zmianę na lepsze jakiejś istniejącej trudnej sytuacji czy też o oddalenie zagrażającego niebezpieczeństwa. Elementem, który odróżnia „modlitwę chrześcijańską” od, nazwijmy to „modlitwy pogańskiej”, jest to, gdzie ta zmiana ma się dokonać. Postawą chrześcijańską jest wiara w to, że Pan Bóg jest zawsze życzliwy człowiekowi, dlatego celem modlitwy chrześcijańskiej nie jest usiłowanie wpłynięcia na Boga, aby On zmienił swoje nastawienie. Celem modlitwy chrześcijańskiej jest zmiana, który ma się dokonać w człowieku. Modląc się, proszę Boga, aby zmienił mnie tak, abym stał się zdolny przyjąć to, co On chce mi dać, abym przemieniony przez Boga zgodził się na Jego wolę. Modlitwę chrześcijańską można streścić: “Panie Boże, niech się stanie, jak Ty chcesz”.

Z modlitwą pogańską jest inaczej. Celem modlitwy pogańskiej jest zmiana w Bogu – „przekonanie” Boga, zyskanie Jego przychylności czy usiłowanie wpłynięcia na Niego, aby On „zmienił się” – stał się mi życzliwy i uczynił to, o co Go proszę. Taką modlitwę można streścić: „Panie Boże, niech się stanie tak, jak ja chcę”.

Świadomie wybrałem sposób opisu: „modlitwa chrześcijańska” i „modlitwa pogańska”. Bo nie zawsze „modlitwa chrześcijanina” jest „modlitwą chrześcijańską”. Po pogańsku mogą się modlić także katolicy. Wiem, bo sam nie raz się tak modliłem. I czasem Pan Bóg wysłuchał takiej modlitwy. Pamiętam np., że w seminarium bardzo chciałem wyjechać na kurs języka niemieckiego na wakacjach. Modliłem się: „Panie Boże, musisz mnie wysłuchać!” I stało się tak, jak chciałem; Pan Bóg wysłuchał mnie. Minęło już ponad 20 lat od tamtych wakacji, ale z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że był to chyba najgorszy czas w moim życiu. Przeżyłem wtedy kryzys wiary i powołania. Wkrótce po tym, jak wróciłem do domu, zmarł mój ojciec. Być może chodziło o to, że nie spędziłem tych ostatnich miesięcy życia mego taty z nim? Nie wiem, ale pewnie chodzi o to, że byłem nie tam, gdzie On chciał mnie mieć. To była trudna lekcja. I nie chodzi o to, że pobyt w Niemczech jest niedobry sam w sobie, czy niedobry dla mnie. Bo później przyjeżdżałem tu wiele razy, spędziłem tu w sumie kilka lat, i ponownie pracuję wśród Niemców od prawie roku. Poznałem wielu wspaniałych, życzliwych ludzi, przeżyłem wiele pięknych spotkań. I także na obecny czas patrzę jako na czas łaski. Dobrze się tu czuję. Ale w czasie tamtych wakacji było inaczej. Od tego czasu nie usiłuję „zmienić” Boga w sensie że nie modlę się, aby On uczynił to, o czym sądzę, że jest dobre: „Panie Boże, musisz to uczynić”. Zawsze, niezależenie czy to jest wyraźnie wyrażone słowami (myślami) czy też nie, w mojej modlitwie jest zawarta intencja: „Ale niech się stanie, jak Ty chcesz”.

.

Mogę prosić o wszystko, o czym sądzę, że jest dobre, ale zawsze powinienem dawać pierwszeństwo woli Pana Boga. I nie chodzi tu tylko o postawę na modlitwie, ale w całym życiu. Życie Pana Jezusa można streścić jako posłuszeństwo Bogu, a więc pełnienie Jego woli, aż po Krzyż. Wierzący w Jezusa powinni Go naśladować, pytać się: „Co Pan Bóg chce, abym czynił?” i starać się, aby w ich życiu wypełniała się wola Boża. Postawa przeciwna, czyli robienie wszystkiego według tego, co sam uważam za lepsze, bez uwzględnienia woli Bożej, jest istotą satanizmu. Istotą satanizmu nie jest jakiś kult szatana czyli uczestniczenie w jakiś rytuałach na jego cześć, ale pełnienie swojej woli bez liczenia się z wolą Boga.

Podobne artykuły


17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1718
17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 1832
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1129
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1053
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 975
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 973
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 693
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 1040
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 889
11
komentarze: 70 | wyświetlenia: 587
11
komentarze: 37 | wyświetlenia: 423
11
komentarze: 9 | wyświetlenia: 603
 
Autor
Dodał do zasobów: mugol
Artykuł

Powiązane tematy





  hussair  (www),  06/02/2013

To kompedium jest jedynym słusznym katechizmem, który powinien nosić w kieszeni każdy człowiek. Z tym przekonaniem - i z uznaniem dla znakomitej kompresji - rekomenduję.

"...Twoja dusza przed wstąpieniem w ciało, które zostało Ci dane – ułożyła sobie konkretny plan rozwoju duchowego na dane życie i wyjścia awaryjne, gdyby ten plan okazał się zbyt ambitny.(...)"

Chciałbym być aż tak bystrym, żeby pojąć, co to wszystko znaczy. Niestety, nie jestem.

  swistak  (www),  08/02/2013

@Zbysław Śmigielski: Bóg z częsci swojej świadomosci, lepi duszę człowieka, jedyną i niepowtarzalną dla realizacji wspólnych, uzgodnionych z nią celów. Tak jak dzieci lepią bałwana. Pózniej ta dusza inkarnuje w ciało materialne z pomocą Ducha Świętego. Robi to wiele razy, aż osiągnie poziom empatii i atruizmu równy Świętym. Czy pozbędzie się chorej ambicji i zazdrości tego nie wiadomo, ale pokora jest u Boga w cenie.

  ulmed,  08/02/2013

Mnie nurtuje myśl, dlaczego my się wcielamy w nowe byty, a nic nie pamiętamy o starych?
Przecież człowiek uczy się na błędach. Jak i po co dusza wybiera ciało seryjnego mordercy, jakiegoś Stalina, rodzica mordującego swoje dzieci? Jak tu mówić o rozwoju?
Dlaczego dusza jest zsyłana na ziemię? Czy to jakaś kara za złe sprawowanie w niebie, czy co?



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska