Login lub e-mail Hasło   

Cycki karmiące.

Jaka jest różnica między matką karmiącą dziecko cyckiem, a matką karmiącą dziecko butelką?
Wyświetlenia: 1.673 Zamieszczono 20/02/2013

Dzień 1.

Poród się skończył. Wprawdzie krwotokiem, ale się skończył. Doszłam trochę do siebie i już zaatakował mnie sztab pielęgniarek - wyciągaj cycki i karm! Dobra, myślę sobie, odpocznę chwilę później. Wyciągam cycki, przystawiam Malucha, ciągnie. Jest dobrze.
W szkole rodzenia cały wykład poświęcili na to, jak przystawiać dziecko, żeby cycki porządnie nakarmiły. Pielęgniarki cmokają, podziwiają, bardzo ładnie, brodawka odpowiednio złapana, och i ach. Po 15 minutach oba cycki puste, a Maluch wyje. Z oddali widzę już groźne spojrzenie oddziałowej - karmić! Nie chować cycków, dostawiać! Zrobiliśmy jeszcze jedną próbę, ale cycki wywiesiły szyld "zaraz wracam", a Maluch nie chciał dłużej czekać. Nie ma wyjścia, podać dziecku butlę - zarządziła oddziałowa. Super, w końcu mogę skoczyć się wysikać. Maluch nakarmiony, zadowolony, zasnął od razu.

Dzień 2.

Zabawa trwa nadal. Cycki karmią tylko chwilę, a potem kurek zakręcony i butla wkracza do akcji. Jesteśmy oboje zadowoleni.

Dzień 3.

Cisza na oddziale, słychać wrzask jednego noworodka. Od razu wiadomo, z której sali. Pokazać cycki! Padł kolejny rozkaz, tym razem lekarza. Wystawiam, prezentuję, orzeszkami ziemnymi nie są, lecieć powinno. Do testów ręcznych przystępuje pielęgniarka. No nie ma, awaria cycków trwa, leci po butlę. Maluch zadowolony, ja również. Przychodzą wyniki badań, silna anemia, koniecznie jest przetoczenie krwi. Ok, toczcie. Cycki do końca dnia dostały już wolne.

Dzień 4.

Ledwo odłączyli mnie od tej całej aparatury, Maluch już wisi na cyckach. Schemat nadal ten sam. Początkowo wszystko gra, mleko tryska, klient zadowolony. Jednak apetyt ma taki, że chyba wszystkie cycki na oddziale musiałby obskoczyć, żeby się najeść. Butla zawsze w pogotowiu czeka.

Dzień 5.

Wychodzimy do domu. Cycki w końcu mają trochę prywatności. Ogląda je tylko najbliższe grono. Niewiele to jednak pomogło,
bo Maluch nie zyskał nagle mniejszego apetytu. Cycki też nie przeżyły nagle dostawy towaru.

Po miesiącu cycki zostały już tylko cyckami. Nie były już cyckami karmiącymi. Czy żałuję? Nie. Mój Maluch zdrowo rośnie.

Absolutnie nie neguję mam karmiących piersią. Ale matka karmiąca butlą, to też matka. I kocha swoje dziecko tak samo mocno, jak ta z cyckami karmiącymi. I chce dla dziecka jak najlepiej tak samo, jak ta z cyckami karmiącymi. I przede wszystkim TEŻ KARMI!
Tak samo, jak ta z cyckami.

Tekst opublikowałam m.in. na moim blogu http://czymzajacmalucha.blogspot.com/2013/02/cycki-karmiace.html

Podobne artykuły


79
komentarze: 98 | wyświetlenia: 31373
50
komentarze: 27 | wyświetlenia: 50534
43
komentarze: 12 | wyświetlenia: 6330
36
komentarze: 38 | wyświetlenia: 9472
34
komentarze: 17 | wyświetlenia: 6498
32
komentarze: 13 | wyświetlenia: 3359
33
komentarze: 13 | wyświetlenia: 6216
32
komentarze: 11 | wyświetlenia: 3317
32
komentarze: 74 | wyświetlenia: 3569
26
komentarze: 14 | wyświetlenia: 2963
25
komentarze: 4 | wyświetlenia: 2627
25
komentarze: 52 | wyświetlenia: 2384
24
komentarze: 6 | wyświetlenia: 2295
22
komentarze: 18 | wyświetlenia: 2072
21
komentarze: 33 | wyświetlenia: 5526
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





A można się dowiedzieć, dlaczego tak bardzo akcentujesz brak różnicy pomiędzy matkami karmiącymi piersią, a matkami karmiącymi butelką? Jest różnica, pomiędzy świadomym odstawieniem dziecka od piersi, a naturalnym brakiem pokarmu i bycia zmuszonym do innego karmienia dziecka niż najlepszym z możliwych - czyli piersią. Są metody (zioła) które podtrzymują i wzmagają produkcję mleka u kobiety, ale do ...  wyświetl więcej

  mamiczka  (www),  20/02/2013

@Skalny Kwiat: Wpis ten oparty jest na moich przeżyciach. Już w szkole rodzenia zauważyłam, jak duży nacisk kładzie się na karmienie dziecka piersią. Karmienie dziecka butelką nawet nie było poruszane. A moim zdaniem powinno być. Bo matka powinna być przygotowana na każdą ewentualność. Na to, że będzie karmić swoje dziecko mlekiem modyfikowanym również. Wiem, że są różne sposoby na "walkę" o mleko ...  wyświetl więcej

@mamiczka: Ja mam zgoła inne przeżycia, łacznie z porodem domowym w asyście akuszerek i douli i nie ujmuję żadnej matce uczuć do dziecka, ale nagminnie spotykałam się również z takimi matkami, które kategorycznie odmawiały karmienia piersią ze względu na "deformację" piersi, jak również żądały cesarki, by nie mieć problemów kosmetycznych (lekko mówiąc) z vaginą. Zarówno naturalny poród, jak i karm ...  wyświetl więcej

Polecam do poczytania: http://eiba.pl/12

  mamiczka  (www),  20/02/2013

@Skalny Kwiat: Poród w domu wydaje mi się najbardziej komfortowy. Swoje otoczenie, większe wyluzowanie, mniejszy stres. W moim przypadku poród siłami natury nie okazał się najszczęśliwszym rozwiązaniem. Zarówno ja, jak i moje dziecko mieliśmy przez długi czas komplikacje z tego powodu. Na pewno by ich nie było w przypadku cesarskiego cięcia, ale za to mogłyby być inne.

@mamiczka: Wszystko jest możliwe i dla każdej z nas różne. Ja tylko zabiegam o świadomość kobiecych praw, kontrolę nad własnym porodem i skuteczność decyzyjną w rozmowach z lekarzami, którzy traktują kobiety instrumentalnie, miast z empatią i zrozumieniem. Wiele też zależy od nastawienia kobiety-matki, ja nie dopuszczałam do siebie myśli, że będą lub mogą być jakiekolwiek komplikacje. Śniłam dla s ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska