Login lub e-mail Hasło   

Blogerzy o „Morderstwie w Miłowie”

wypuszczając książkę w świat, można oczekiwać też zainteresowania ze strony prowadzących blogi z recenzjami
Wyświetlenia: 1.351 Zamieszczono 06/04/2013

W poprzednich artykułach przytaczałam recenzje z Carpe Noctem, Qfanta i strony Zbrodnia w Bibliotece. To recenzje profesjonalne. Ale, wypuszczając książkę w świat, można oczekiwać też zainteresowania ze strony prowadzących blogi z recenzjami.

Moją powieść zrecenzowało kilkanaście blogerek. Najwięcej tych recenzji można znaleźć na stronie LubimyCzytać, na której umieszczono niemal czterysta tysięcy recenzji różnych książek. Podana liczba pozwala wyobrazić sobie skalę tego zjawiska.

Generalnie muszę stwierdzić, że zaskoczyła mnie zdecydowana przewaga recenzji pozytywnych, w niektórych przypadkach nawet bardzo pochlebnych. Cieszę się z takich reakcji, chociaż najcenniejsze są dla mnie opinie zwykłych czytelników. Ponieważ publikuję w sieci pod swoim nazwiskiem, prowadzę bloga, mam konta na kilku sieciowych portalach (także  na Facebooku), można się ze mną skontaktować w wielu miejscach.

Jak już kiedyś pisałam, głównym celem prowadzących recenzenckie blogi, jest autopromocja, chęć zaistnienia w sieci. To filtr, przez który przepuszczam każdą opinię blogerek, i pochlebną i krytyczną. Zwykli czytelnicy nie mają takich intencji i dlatego zakładam brak z ich strony oporów przed wyrażaniem szczerych opinii.

Pozytywnie zaskoczyła mnie różnorodność odbioru mojej książki. Dla przykładu, jedna z blogerek napisała, że narracja jest powolna, miejscami wręcz leniwa. Druga stwierdziła, że akcja pędzi jak szalona. Jak dla mnie, to normalne. Każdy, kto sięga po lekturę, oczekuje czegoś innego i ewentualnych ocen dokonuje przez pryzmat tych oczekiwań.

Jakiś czas temu w artykule „Recenzent idealny” stwierdziłam, że pisanie recenzji na blogu to w zasadzie sztuka dla sztuki. Komentarze pod nimi dowodzą, że czytają je tylko inni blogerzy, umieszczając przy okazji linki do swoich blogów. Mógłby więc ktoś zapytać, po co ja czytałam blogowe recenzje „Morderstwa w Miłowie”. Odpowiedź jest banalnie prosta. Ciekawość, podszyta najbardziej pospolitą ludzką cechą - próżnością. Jak nie przeczytać, gdy tytuł recenzji to tytuł mojej książki? Ale upewniłam się jedynie co do poprzedniego przekonania o nikłym zainteresowaniu blogowymi recenzjami ze strony zwykłych czytelników.  

 

Alicja Minicka

http://mysli-o-ludziach.blog.onet.pl

 

Podobne artykuły


14
komentarze: 11 | wyświetlenia: 728
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1079
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 660
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1015
14
komentarze: 9 | wyświetlenia: 1176
13
komentarze: 1 | wyświetlenia: 714
13
komentarze: 0 | wyświetlenia: 746
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 831
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 885
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1090
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 575
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 606
12
komentarze: 6 | wyświetlenia: 918
12
komentarze: 12 | wyświetlenia: 495
12
komentarze: 18 | wyświetlenia: 1018
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Gratuluje Alu i serdecznie pozdrawiam.
Oceny zwyklych czytelnikow sa dla mnie zawsze cenniejsze od opinii zawodowych koneserow.
Moze to zabrzmi glupio ale nie czytam recenzji filmowych w Times'ie. Zazwyczaj kieruje sie rada moich najblizszych przyjaciol, ktorzy doskonale znaja moje upodobania... i rzadko w swoich rekomendacjach sie myla...

  mojra  (www),  06/04/2013

Alu! Uświadomienie sobie własnej próżności to pierwszy krok na drodze do Boga!

  ewfor  (www),  06/04/2013

Blogerzy to najuczciwsi recenzenci, każdy w książce widzi to, co chce zobaczyć i nie kieruje się zazdrością, zawiścią czy wazeliniarstwem w stosunku do autora. Po przeczytaniu Twojej książki często znajduję w innych kryminałach "cząstkę Twojego pisarstwa" nie wiem, czy to dobrze, czy źle, ale ja dzięki opiniom blogerek potrafiłam odnaleźć błędy, których nie widziałam pisząc jakiś tekst, a które otworzyły mi oczy w czasie pisania innych tekstów.

@ewfor:
Ewo, jedna z recenzentek napisała recenzję łudząco przypominającą tę z Carpe Noctem. Ale, szczerze mówiąc, to nie mój problem. Ponadto, w jednej z recenzji znalazłam informację, że w mojej książce jest morderstwo za morderstwem. Faktycznie sa dwa. Co ciekawe, podobną informację znalazłam w kilku następnych blogowych recenzjach. Zasugerowały się? Bo moja książka raczej trudna do zroz ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska