Login lub e-mail Hasło   

Mentalna diaspora sieci

Fragment książki Jeana Baudrilarda Pakt jasności. Jest to appendix do mojego wcześniejszego Poeci - pasterze bytu. Wideo, interaktywność ekranu, multimedia, Internet, Rzeczyw...
Wyświetlenia: 1.095 Zamieszczono 10/04/2013

Fragment książki Jeana Baudrilarda Pakt jasności. Jest to appendix do mojego wcześniejszego Poeci - pasterze bytu.

Wideo, interaktywność ekranu, multimedia, Internet, Rzeczywistość Wirtualna: zewsząd zagraża nam interaktywność. Wszędzie to, co było oddzielone, łączy się i miesza, wszędzie zanika dystans: pomiędzy płciami, przeciwnymi biegunami, sceną i widownią, sprawcami działań, pomiędzy podmiotem a przedmiotem, pomiędzy rzeczywistością a jej kopią.

To pomieszanie terminów, zderzenie biegunów powoduje, że nigdzie już nie istnieje możliwość wydawania sądów wartościujących, ani w dziedzinie sztuki, ani moralności czy polityki.

W wyniku zniesienia dystansu, jego "patosu", wszystko staje się nierozstrzygalne,

Zbyt duża bliskość wydarzenia i jego przedstawienia w czasie rzeczywistym skutkuje nierozstrzygalnością, wirtualnością wydarzenia, która odbiera mu wymiar historyczny i wydziera go pamięci. Podlegamy wpływowi uogólnionego efektu Larsena (sprzężenie zwrotne - wyjaśnienie moje J. S.).

Wszędzie tam, gdzie dochodzi do tego pomieszania, tego zderzenia się biegunów, jest to niezwykle częste.

Dzieje się tak nawet w przypadku reality show, gdzie - w przekazie na żywo, w telewizyjnym bezpośrednim acting - stajemy się świadkami nałożenia się na siebie istnienia i jego kopii.

Koniec z dystansem, pustką, nieobecnością: bez przeszkód wchodzimy do wnętrza ekranu, w wirtualny obraz. Nawet w życie wchodzimy jak w ekran. Własne życie zakładamy na siebie jak cyfrowy kombinezon (podkreśl. moje - J. S.).

W odróżnieniu od fotografii, kina i malarstwa, gdzie istnieje scena i spojrzenie, obraz wideo, podobnie jak ekran komputera, wprowadza nas w swego rodzaju stan zanurzenia, w relację pępowinową, "dotykową" interakcję, jak mawiał już McLuhan. Wchodzimy w płynną substancję obrazu po to, by ewentualnie ją zmodyfikować; dokładnie tak, jak nauka wnika do genomu, do kodu genetycznego, by przekształcić ciało.

Podobnie jest z tekstem, jakimkolwiek tekstem "wirtualnym" (Internet, edytory tekstu): obrabia się je tak samo, jak obraz cyfrowy, co nie ma już nic wspólnego z transcendencją spojrzenia czy pisma. W każdym razie odkąd stoimy wobec ekranu, nie postrzegamy już tekstu jako tekstu, lecz jako obraz. A właśnie w ścisłym oddzieleniu tekstu i ekranu, tekstu i obrazu, pismo jest pełnoprawną czynnością, a nigdy interakcją

Podobnie, jedynie w sytuacji ścisłego oddzielenia sceny i widowni widz jest pełnoprawnym aktorem i sprawcą. A wszystko dziś przyczynia się do zniesienia tego rozdziału: zanurzenie widza w przedstawieniu, living theatre, happening.

Spektakl staje się zdarzeniem wspólnym i interaktywnym. Czy jest to apogeum, czy raczej kres przedstawienia? Kiedy wszyscy stają się aktorami, nie ma już miejsca na działanie, nie istnieje już scena. To śmierć widza jako takiego.

Kres złudzenia estetycznego.

W istocie to, co z takim trudem staraliśmy się oddzielić, upłciowić, transcendować, wysublimować, przekształcić przez wprowadzenie dystansu, wszystko to nieustannie dziś łączymy i czynimy nieodróżnialnym. Wszystko to, co zostało wydarte rzeczywistości, teraz siłą urzeczywistniamy; zawsze znajdzie się technika, która pomoże tym zawładnąć i umożliwi dalsze manipulacje. "Wy to sobie wyobraziliście, my to wykonaliśmy". Wszystko to, co z takim trudem staraliśmy się zniszczyć, dziś z zapałem staramy się przywrócić. w istocie mamy do czynienia z potężnym redukcjonizmem, potężnym rewizjonizmem.

W wirtualnej sferze tego, co cyfrowe, w sferze komputerów i totalne kalkulacji, niczego nie da się przedstawić. To nie jest scena i nieobecna są tu dystans oraz krytyczne czy estetyczne spojrzenie; to całkowite zanurzenie, a niezliczone obrazy, które napływają do nas z tego typu środków przekazu, nie należą do porządku reprezentacji, lecz dekodowania i wizualnego spełnienia. One nas nie uczą, lecz informują, i nie można poprzez nie dosięgnąć jakiejkolwiek zmysłowej rzeczywistości, nawet tej politycznej. Nawet wojna w tym sensie jest nieprzedstawialna, a do nieszczęścia wojny dołącza się również nieszczęście niemożności jej przedstawienia. Wojny w Iraku i Zatoce Perskiej były tego dobitnym przykładem.

.................

Ekran niczego nie odbija. Stoicie jak gdyby po drugiej stronie lustra pozbawionego wewnętrznej warstwy odbijającej obrazu: widzicie świat, lecz on was nie widzi, on na was nie patrzy - bo widzimy rzeczy jedynie wtedy, gdy one na nas patrzą. Ekran przesłania wszelką relację wzajemności (wszelką możliwość "odpowiedzi").

Podobne artykuły


17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 1481
17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1632
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1060
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1009
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 891
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 919
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 973
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 814
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 604
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 947
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 800
11
komentarze: 34 | wyświetlenia: 818
 
Autor
Dodał do zasobów: Jan Stasica
Artykuł

Powiązane tematy





  greenway,  10/04/2013

Ale chyba tu na Eiobie ekran nie przesłania relacji wzajemności. Twórca może dość szybko spotkać się z oceną swojego "dzieła". Może odpowiadać i polemizować. Znaczniej szybciej znaleźć odbiorcę. I jeszcze trochę się o nim dowiedzieć. Internet spełnia dla mnie jedną ważną rolę, pokazuje nam jak w istocie jesteśmy do siebie podobni i rzeczywiście powoli zasypuje podziały jakie do tej pory świat nam ...  wyświetl więcej

@greenway: Intencje, które mną kierowały przy wyborze tego właśnie tekstu, były dość przewrotne. Przyznaj jednak, że Internet, komunikatory różne zmieniły charakter dialogu.

  greenway,  10/04/2013

@Jan Stasica: tak zapewne, "odkoturniły" go. :)

@greenway: Może masz rację, ale ja jestem w tej materii tradycjonalistą. Ja czasami mam ochotę przebić się na drugą stronę ekranu, bo dialog, kochana green, to nie tylko słowa.

  greenway,  10/04/2013

@Jan Stasica: ależ tak, wiem o tym. Komunikacja poza werbalna. Mowa ciała, spojrzenia, intonacja głosu, wszystko to jest ważne i też jestem na to uczulona. Jednak tu w tej przestrzeni odnajdujemy się dzięki słowom, dzięki potędze słów. :)

  seta1212,  11/04/2013

Ostatnie zdania tego artu powinny obowiązkowo wisieć jako motto na drzwiach każdej polskiej szkoły.
Znakomite ostrzeżenie!



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska