Login lub e-mail Hasło   

WHO chce uczyć czterolatki masturbacji

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://www.pch24.pl/who-chce-uczyc-czter(...),i.html
Pomysł Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), by wszystkie dzieci traktować jako owładniętych seksem małych dorosłych ma bardzo konkretne skutki.
Wyświetlenia: 914 Zamieszczono 25/04/2013

Rezultatem tego założenia są zalecenia, by uczyć najmłodszych w wieku do 4 lat, że masturbacja jest świetna; czterolatków, że homoseksualizm jest wspaniałą alternatywą dla heteroseksualizmu, oraz że istnieją różne równie uprawnione "normy seksualne". W wieku 6 lat przedszkolacy i uczniowie mają dowiedzieć się, iż antykoncepcja jest doskonałym wyborem dla ludzi, którzy chcą współżyć seksualnie, ale nie chcą mieć dzieci, a także gdzie w internecie można znaleźć pornografię i "jak radzić sobie z seksem w mediach" (cokolwiek to, zdaniem edukatorów, oznacza).

  

Rozwój seksualny dzieci. Jak wygląda? Czy naprawdę już niemowlęta przeżywają erotyczne uniesienia, a zatem maluchy należy uczyć zasad bezpiecznego samogwałtu?

 

W podręczniku "Seksualność człowieka" pod red. Bancrofta (red. wersji polskiej prof. Zbigniew Lew-Starowicz) możemy wyczytać:  "Masturbację do chwili osiągnięcia wyraźnego orgazmu zaobserwowano u dzieci obojga płci już w wieku 6 miesięcy (Bakwin, 1973) " (s. 155).

 

A zatem nawet niemowlaki mają orgazmy. Fakt naukowy. Nie sposób przecież poddawać w wątpliwość treści podręcznika wydanego przez renomowane wydawnictwo naukowe. Podręcznika, którzy przeszedł pozytywnie przez sito naukowej recenzji, prawda?  A jednak. Co odkryjemy, gdy zajrzymy do źródła - oryginału przytaczanego badania?

 

"Zaobserwowano dowody na występowanie erotycznych odczuć u TRÓJKI niemowląt płci żeńskiej[1]" (podkreślenie własne). Skąd ten wniosek? Obserwujący zobaczył, że dziewczynki te ocierają uda o siebie i dotykają okolic intymnych, czemu towarzyszyło zaczerwienienie twarzy i stękanie, a potem nastąpiło odprężenie. Badacz zinterpretował to jako… orgazm.

 

Można oczywiście zadać sobie pytanie, co naprawdę się wydarzyło. U niemowlaków (szczególnie alergicznych) może wystąpić zwykłe zapalenie dróg moczowych, czemu towarzyszą problemy z oddawaniem moczu i swędzenie. Pocieranie tych okolic daje chwilową ulgę. To jedno z możliwych wyjaśnień, nawet nie wspomniane.

 

Niezależnie od tego, czym w rzeczywistości były zachowania dzieci, trzeba uświadomić sobie, że obserwacja objęła zaledwie trójkę niemowląt,  a jej wynik (zinterpretowany jednoznacznie, ale czy zgodnie z prawdą?) podaje się dziś jakby opisane zachowanie było regułą, obejmującą wszystkie dzieci.

 

Co więcej - stawia się na tej podstawie diagnozy. Przykładem może być analiza z 2003 roku (Nechay i inni [2]), która objęła „aż” 31 zgromadzonych w latach 1972–2002 przypadków dzieci, u których podejrzewano epilepsję, a zdiagnozowano nieszkodliwą, rozwojową, niemowlęcą masturbację. Teza o nieszkodliwej, powszechnie występującej, przejściowej i naturalnej masturbacji dziecięcej była podawana jak dogmat  rodzicom, mimo, że wzbudzające niepokój zachowania zdarzały się tak często, że zakłócały życie dzieciom.  Nie badano przy tym żadnych innych czynników - np. czy zachowania dzieci się są wynikiem jakiejś traumy (np. molestowania seksualnego).

 

Dlaczego tak się  rozpisuję w tym temacie? Ponieważ właśnie na tych założeniach: że masturbacja występuje już od niemowlęctwa, zaś odgrywanie scenek pornograficznych zabawkami, obsesyjne zaabsorbowanie seksem są normalną częścią życia naszych dzieci, buduje się postulat „koniecznego objęcia dzieci edukacją seksualną”. I to począwszy od przedszkola, a właściwie żłobka!

 

Moim zdaniem byłoby warto przeanalizować inne „oczywiste” dla współczesnych seksuologów założenia dotyczące dziecięcej seksualności. Bo, oczywiście obserwowany przez rodziców i potwierdzony badaniami fakt latencji seksualnej - czyli utraty zainteresowania sprawami płciowości u dzieci w wieku plus minus 6 lat do początku okresu dojrzewania - jest dziś interpretowany przez seksuologów inaczej. Otóż podobno nasze dzieci w wieku 5 lat uczą się, że dla rodziców seks jest rzeczą złą, której należy się wstydzić i dlatego starannie ukrywają przed dorosłymi swe erotyczne zabawy. W domach bardziej „moralnie wyzwolonych” z kolei dzieci podobno są „sobą”, bo nie boją się opresji. Zależność odwrotna - że dziecko, które na co dzień ma do czynienia z pornografią i seksem zaczyna przejawiać niezgodną z naturalnym etapem rozwoju fascynację seksualnością - nie przychodzi już im do głowy.

 

Warto wiedzieć, że pomysł WHO, by wszystkie dzieci traktować jako opętanych seksem małych dorosłych ma bardzo konkretne skutki.

 

Rezultatem tego założenia są zalecenia, by uczyć je w wieku 0-4 lat, że masturbacja jest świetna; w wieku 4 lat, że homoseksualizm jest wspaniałą alternatywą dla heteroseksualizmu, oraz, że istnieją różne równie uprawnione "normy seksualne"; w wieku 6 lat, że antykoncepcja jest doskonałym wyborem dla ludzi, którzy chcą współżyć seksualnie, ale nie chcą mieć dzieci, a także gdzie w internecie można znaleźć pornografię i „jak radzić sobie z seksem w mediach” (cokolwiek to, zdaniem edukatorów oznacza), itd. itp…

 

Słyszałam głosy typu: „ale to świetnie, że ktoś pomyślał, by dzieci nie dowiadywały się głupot o seksie  od kolegów i z internetu, bo na rodziców nie ma co liczyć”. Problem polega na tym, że w zalecanym przez WHO programie znajdują się właśnie takie konkrety, jak wymieniłam powyżej. Mam wrażenie, że od kolegów dziecko dowiedziałoby się na temat seksualności rzeczy mniej szkodliwych.

 

Prawdziwym zadaniem jest wyposażenie rodziców w adekwatne narzędzia do rozmowy z dziećmi o seksualności, pozbawione szkodliwej propagandy promującej np. antykoncepcję, aborcję i „alternatywne modele moralności seksualnej”. Propozycja WHO idzie we wręcz przeciwnym kierunku.

 

Bogna Białecka


[1]     H. Bakwin, "Erotic Feelings in Infants and Young Children" Am J Dis Child. 1973;126(1):52-54.

[2]              A Nechay, L M Ross, J B P Stephenson, M O’Regan "Gratification disorder (“infantile masturbation”): a review" Arch Dis Child 2004;89:225-226

Read more: http://www.pch24.pl/who-chce-uczyc-czterolatki-masturbacji,14321,i.html#ixzz2RT9fcYl4

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1305
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1049
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 968
14
komentarze: 60 | wyświetlenia: 734
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 756
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1015
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 552
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 418
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 850
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 397
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 1359
12
komentarze: 23 | wyświetlenia: 960
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 616
12
komentarze: 31 | wyświetlenia: 536
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 440
 
Autor
Dodał do zasobów: mojra
Artykuł

Powiązane tematy





  ulmed,  25/04/2013

Ja już taka stara jestem, że kompletnie nie rozumiem do czego to wszystko zmierza? Może ma Alzheimera, czy co?

  Hamilton,  26/04/2013

Też uważam, że parafialne nauki przedślubne prowadzone przez księdza proboszcza są wystarczającą formą edukacji seksualnej. Zwłaszcza, że w 70 % przypadków trafiają do mamy i taty. Grunt to moralność.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska