Login lub e-mail Hasło   

Rejs wyklętych

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://blogbiszopa.pl/2010/07/rejs-wykletych/
W ciągu pierwszych pięciu lat władzy nazistów w Niemczech liczba Żydów w tym kraju, określana w 1933 roku na około 600 tysięcy stopniała o połowę Hamiltonie Straszny!
Wyświetlenia: 917 Zamieszczono 28/04/2013

Żydzi masowo emigrowali do Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Australii i innych krajów. Ci, którzy pozostali w ojczyźnie mieli nadzieję, że rządy nazistów to tylko okres przejściowy, że wkrótce sytuacja się zmieni. W listopadzie 1938 roku pozbyli się resztek złudzeń. W nocy z 9 na 10 listopada ulice niemieckich miast zostały zasypane odłamkami szkła ze zniszczonych żydowskich sklepów i mieszkań. Życie straciło 91 Żydów. Naziści nie tylko pozwolili na to, ale wręcz nadali pogromowi zorganizowany charakter.

MS Statek Louis na redzie portu w Hawanie.

Żydzi zrozumieli, że wyjazd z kraju opanowanego przez antysemickich fanatyków to sprawa życia i śmierci. Preferowanymi kierunkami emigracji były Stany Zjednoczone i będąca pod mandatem Wielkiej Brytanii Palestyna. Rządy brytyjski i amerykański ograniczyły jednak liczbę wiz emigracyjnych przyznawanych rocznie obywatelom Niemiec.
Mimo tego Żydzi musieli opuścić kraj za wszelką cenę.
Transatlantyk MS St. Louis zwodowany w 1928 roku należał do linii Hamburg-America Line zwanej w skrócie HAPAG. Regularnie pływał na trasie północnoamerykańskiej między Hamburgiem i Nowym Jorkiem. Okazjonalnie odbywał także rejsy wycieczkowe. W maju 1939 roku był przygotowywany do rejsu na Kubę. Dla Żydów stał się nową Arką Noego – ostatnią szansą na wyrwanie się z nazistowskiego piekła.
Większość z nich nie zamierzała osiedlić się na Kubie, a jedynie poczekać tam na wizę do Stanów.
Najtańsze bilety na ten rejs kosztowały 600 Reichsmarek, co dla Żydów było sumą nieosiągalną. Naziści pozbawili ich pracy, zdewastowali sklepy i warsztaty oraz podnieśli do niebotycznych kwot czynsze w wynajmowanych przez nich mieszkaniach. Dodatkowo, aby móc wyjechać z Niemiec uchodźcy musieli wykupić wizy wyjazdowe. Na jeden bilet składała się często cała rodzina. Niektórzy szczęśliwcy dostali pieniądze na podróż od krewnych mieszkających za granicą.
13 maja 1939 roku 937 pasażerów, w tym ponad dziewięciuset Żydów weszło na pokład MS St. Louis. Każdy z nich mógłby opowiedzieć koszmarną historię prześladowań i upokorzeń, które spotkały go we własnej ojczyźnie.
O godzinie 8 wieczorem 13 maja 1939 roku MS St. Louis podniósł kotwicę i rozpoczął swoją smutną podróż, która przeszła do historii jako „rejs wyklętych”.
Życie na pokładzie luksusowego liniowca było dla Żydów rajem w porównaniu z tym, co przeżyli w Niemczech. Kapitan Gustav Schroeder zapowiedział swojej załodze, że nie będzie tolerował żadnych przejawów antysemityzmu. Pomógł także pasażerom w organizowaniu ich praktyk religijnych. Mimo nazistowskiej flagi powiewającej nad statkiem i olbrzymiego portretu Hitlera w hallu pasażerowie optymistycznie patrzyli w przyszłość.

Podróż na Kubę trwała dwa tygodnie. 27 maja MS St. Louis rzucił kotwicę na redzie Hawany. I wtedy w pasażerów uderzyła straszna wiadomość. Rząd Kuby odmówił uznania ich wiz turystycznych.
Nazistowski minister propagandy Joseph Goebbels rozpoczął nieco wcześniej kampanię wymierzoną przeciwko pasażerom liniowca. Rozgłosił na cały świat, że są oni przestępcami i psychopatami wydalonymi z Niemiec. Kampania odniosła skutek. Na ulicach Hawany odbyły się antyimigranckie i antysemickie demonstracje, których uczestnicy domagali się od władz zawrócenia statku.
Negocjacji z rządem kubańskim podjął się kapitan Schroeder i przedstawiciele amerykańskich organizacji żydowskich. Niewiele wskórali. Premier Kuby Federico Laredo Bru zgodził się na przyjęcie zaledwie 29 osób, które posiadały uznane przez niego wizy.

Pasażerowie statku chwilę po przybyciu na Kubę.

Rozmowy z Kubańczykami trwały tydzień. Pasażerom nie pozwolono ani na chwilę opuścić pokładu. Niektórzy z nich mieli krewnych w Hawanie, których nie wpuszczono na statek. Krążyli więc wynajętymi łódkami wokół niego wypatrując na pokładzie znajomych twarzy.
Nastroje wśród pasażerów były tragiczne. Kilka osób popełniło samobójstwo. Inni zagrozili, że pójdą w ich ślady.
W końcu negocjacje zostały zerwane, a kapitan Schroeder dostał polecenie opuszczenia Hawany. Skierował statek ku wybrzeżom Florydy licząc na to, że amerykański Departament Stanu weźmie pod uwagę szczególne okoliczności i udzieli jego pasażerom azylu. Niestety – kiedy MS St. Louis zbliżył się do brzegów USA czekały na niego kanonierki Straży Przybrzeżnej, które w pewnym momencie oddały strzały ostrzegawcze. Kapitan Schroeder żeglował przez pewnien czas wzdłuż wybrzeża licząc na to, że Amerykanie zmienią decyzję. Nie zmienili. Prezydent Roosevelt stwierdził, ze MS St. Louis i jego pasażerowie to problem Kuby, a nie Stanów.
Ostatnią nadzieją była Kanada. Grupa tamtejszych naukowców i duchownych próbowała przekonać premiera Kinga do przyjęcia uchodźców. On jednak wolał posłuchać swoich antysemickich doradców i odmówił zgody na przyjęcie statku.
MS St. Louis zawrócił w kierunku Europy. Pasażerowie wiedzieli doskonale co się z nimi stanie, gdy wrócą do Hamburga. Kilkanaście kolejnych osób popełniło samobójstwo.
Kapitan Schroeder również nie miał wątpliwości, jaki będzie los jego pasażerów jeśli wrócą do Niemiec. Postanowił nie zawijać do Hamburga zanim nie znajdzie dla nich bezpiecznego miejsca. Rozważał nawet możliwość celowego rozbicia statku u wybrzeży Wielkiej Brytanii, by w ten sposób zmusić Brytyjczyków do przyjęcia uchodźców.
17 czerwca 1939 roku MS St. Louis zawinął do portu w Antwerpii. Kapitan Schroeder rozpoczął trudne negocjacje z władzami. W końcu jego wysiłki zostały zwieńczone sukcesem. Rządy czterech europejskich krajów niechętnie zgodziły się na przyjęcie jego pasażerów. Ponad dwustu trafiło do Wielkiej Brytanii, a pozostałych przyjęły Francja, Belgia i Holandia. Wydawało im się, że są bezpieczni…
Wojnę przeżyli ci, którzy trafili do Wielkiej Brytanii. Ci, którzy pozostali w kontynentalnej Europie rok później trafili w łapy nazistów. Większość z nich zginęła w obozach koncentracyjnych.
Kapitan Gustav Schroeder został po wojnie uhonorowany Orderem Zasługi Republiki Federalnej Niemiec i tytułem Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata. Zmarł w 1959 roku.

Kapitan Gustav Schroeder

MS St. Louis w czasie wojny służył jako hulk mieszkalny. Został uszkodzony w czasie jednego z alianckich bombardowań. Po wojnie przez krótki czas funkcjonował w Hamburgu jako pływający hotel. Sprzedano go na złom w 1952 roku.

Źródła:

Gordon Thomas, Max Morgan, Voyage of the Damned, Konecky&Konecky, 1974.
MS St. Louis, http://en.wikipedia.org, Dostęp 29.07.2010
The tragedy of the SS Saint Louis, http://www.jewishvirtuallibrary.org, Dostęp 29.07.2010

Podobne artykuły


25
komentarze: 84 | wyświetlenia: 1647
19
komentarze: 109 | wyświetlenia: 3130
17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 892
16
komentarze: 8 | wyświetlenia: 1509
15
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1153
14
komentarze: 48 | wyświetlenia: 1404
14
komentarze: 60 | wyświetlenia: 455
14
komentarze: 11 | wyświetlenia: 1001
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 784
14
komentarze: 134 | wyświetlenia: 1931
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 616
14
komentarze: 119 | wyświetlenia: 874
14
komentarze: 65 | wyświetlenia: 2879
13
komentarze: 19 | wyświetlenia: 683
 
Autor
Dodał do zasobów: mojra
Artykuł

Powiązane tematy






Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska