Login lub e-mail Hasło   

Jak zostać Złotym Sponsorem?

W moje dosyć spokojne i ustabilizowane życie wtargnęła niczym rakieta dalekiego zasięgu – Pierwsza Komunia mojego chrześniaka.
Wyświetlenia: 809 Zamieszczono 03/05/2013

W moje dosyć spokojne i ustabilizowane życie wtargnęła niczym rakieta dalekiego zasięgu – Pierwsza Komunia mojego chrześniaka. Nie, inaczej! To nie Komunia wtargnęła – to wtargnął bystry jak uczestnik „Milionerów” i szybki jak strzała ojciec chrzestny mojego chrześniaka.

Siedzę sobie wieczorem spokojnie z książką w dłoni i lampką wina na stole, gdy mój spokój przerywa dźwięk telefonu. Dzwoni wspomniany wcześniej chrzestny:

- Cześć (i dalej sratatatatta... czyli jak się masz i co słychać) – mówi chrzestny.

- OK (czyli w skrócie: dobrze słychać) – mówię ja-chrzestna.

- Czy zastanawiałaś się już nad prezentem komunijnym dla naszego chrześniaka? - pyta chrzestny.

- Jasne – odpowiadam ja-chrzestna i trochę mijam się z prawdą, ale tylko trochę, a mimo wszystko już cała drżę, czekając na pytanie: co wymyśliłam, bo nic nie wymyśliłam, a kłamać nie potrafię.

- Bo my (czyt. chrzestny i jego żona) już kupiliśmy prezent.

Tu następuje chwila ciszy, która się niebezpiecznie przeciąga, ponieważ ja czekam na dalszą część wypowiedzi, a chrzestny czeka aż ja spytam: A co kupiliście?

- A co kupiliście? – jestem zmuszona przerwać w końcu tą ciszę.

- Laptopa za 3000 złotych – bombarduje mnie rakieta dalekiego zasięgu.

- Aha – odpowiadam ja-trafiona-zatopiona. I jednocześnie trochę zaskoczona precyzją odpowiedzi.

- I tak dzwonię, żeby Cię uprzedzić, żebyś mogła wybrać coś w podobnym przedziale cenowym – rakieta ciska jeszcze odłamkami.

„No żesz, (piiiiiiiiiiiiiiiiiii), chyba cię (piiiiiiiiiiiiiiiiiiiii), albo jesteś całkiem (piiiiiiiiiiiiiiiiiii)” - od razu nasuwa mi się na myśl.

- Chyba sobie żartujesz???? - mówię w zamian, za to z odpowiednią intonacją głosu, która mam nadzieję oddaje przynajmniej część moich (piiiiiiiiiiiiiiiiiiii).

Dalej rozmowa toczy się w sposób mniej przyjemny i elokwentny i kończy się irytacją chrzestnego i moim wkurwem. No po prostu bulwers mnie chwycił!

I tu chyba dochodzę do sedna sprawy. Ludzie! Czy was przypadkiem nie popierdoliło??? Szopka komunijna, która obrasta w mamonę jest dla mnie bardziej skuteczna niż jakikolwiek środek przeczyszczający. Prezenty przynoszone na targowisko próżności na równi ze strojami komunijnych „księżniczek” stają się antytezą Sakramentu Pierwszej Komunii Świętej. Podstawowym założeniem i powagą Sakramentu jest przyjęcie Chrystusa – i bez względu na to jak bardzo jestem antyklerykalna (i jeszcze kilka anty, w które nie będę się teraz zagłębiać), to pełen szacunek dla misterium zarówno czuję jak i wykazuję. Wyobrażam sobie, że Jezus zaproszony jako gość na to targowisko próżności wyrzuca uczestników (oprócz dzieci), tak samo jak wyrzucił kupców ze świątyni.

Pamiętam swoją Pierwszą Komunię. W latach 80-tych nikt nie liczył na wypasione prezenty, chyba że „przyleciała paczka od cioci z Ameryki” - i do mnie przyleciała!!! Z walkmanem Sony i dużym pudełkiem batonów Snickers, rozdawałam je później dzieciom na podwórku. Dostałam jeszcze złote kolczyki od chrzestnej matki – przechodziłam w nich całą podstawówkę i do tej pory trzymam je jak relikwie w szkatułce. Ale absolutnie nie pamietam żadnego oczekiwania na prezenty. Pamiętam za to, że noc przed Komunią nie mogłam zasnąć ze zdenerwowania, nie spałam tak długo, że w obawie, że z tego niewyspania zemdleję, albo zwymiotuję w Kościele, w nocy po kryjomu zarzyłam aviomarin wyszperany z domowej apteczki. W końcu zasnęłam. Dzień Komunii był olbrzymim przeżyciem. Pamiętam religijne piosenki i przysięgę abstynencji do 18-stego roku życia (przysięga dotrzymana). I w końcu przyjęcie Pierwszej Komunii. Prawie płakałam z radości i przejęcia. Niektórzy twierdzą, że tak małe dzieci nie są w stanie zrozumieć powagi tego Sakramentu. Ja mam odmienne zdanie na ten temat.

Nie czuję się bardzo stara (zaledwie 30+), a mimo wszystko czasami łapię się na myślach: „Za moich czasów”.... Straszne! Świat idzie do przodu i nigdy już nie będzie „moich czasów”, a jednak uważam, że

obecnie Pierwsza Komunia Święta staje się w głównej mierze oczekiwaniem na prezenty. I temu procederowi nie są winne dzieci, a dorośli, którzy tkwią w zbiorowej „świadomości” czy nieświadomości, a raczej owczym pędzie... Nie, to nawet nie jest owczy pęd. To głupota, tępota, pazerność, hipokryzja i moralność Pani Dulskiej w jednym. Ktoś zapoczątkował „nową tradycję komunijną”, a cała reszta baranków i „łowiecek” łyknęła bakcyla i poszła za przewodnikiem stada. „Nowa tradycja komunijna” rośnie w siłę i choć wszyscy na nią narzekają, to prawie nikt nic nie robi, by ten proceder ukrócić – co więcej większość lezie w to jak w dym, bo „Co ludzie powiedzą?”, albo „Nie możemy wyjść na gołodupców”.

Nie boję się co ludzie powiedzą, interesuje mnie to tyle co zeszłoroczny śnieg. Nie boję się również głośno i wyraźnie mówić co myślę na powyższy temat. Dlatego ani nie kupię swojemu chrześniakowi prezentu „w podobnym przedziale cenowym”, ani nawet w połowie tego przedziału. I nawet jeśli pozostanę samotnym Don Kichotem, walczącym z wiatrakami, to wolę być Don Kichotem niż Panią Dulską.

Artykułów w sieci na temat: Co kupić na prezent na Pierwszą Komunię? Na ile wziąć kredyt? Jak się zastawić, żeby się postawić? - myślę, że jest wiele i nie będę z nimi polemizowała. Smutne jest dla mnie to, że przyjęcie na siebie zaszczytu bycia matką czy ojcem chrzestnym dziecka, staje się w obecnych czasach przykrym obowiązkiem, wieszczącym sporo materialnych komplikacji. Rola ta sprowadza się do bycia legendarnym Świetym Mikołajem, choć właściwie coraz częściej oklaskiwanym Złotym Sponsorem.

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1711
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 995
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1265
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 947
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1118
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 508
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 847
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 644
12
komentarze: 31 | wyświetlenia: 961
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 1170
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 769
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1051
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 807
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Noemi*,  03/05/2013

Trudno nie zauważyć postępującej komercjalizacji, drogie prezenty, wystawne przyjęcia przesłoniły symboliczny wymiar tej uroczystości. Coraz bardziej popularne staje się posyłanie dzieci na zabiegi chirurgii estetycznej czy do solarium, aby ośmiolatki lepiej prezentowały się na komunijnych fotografiach. Jest to również okres żniw dla sprzedawców quadów, komputerów czy komórek. Jeszcze kilkanaście ...  wyświetl więcej

  swistak  (www),  04/05/2013

Nic o ziemskie nie przebije krwi i ciała Jezusa! Nawet prezent z Ferrari!

  arturant,  04/05/2013

1978r. samochodzik na baterię prod. NRD no i oczywiście zegarek. Nie było rewii pacierzy i całego cyrku. Ta cała szopka ,która się teraz wyprawia , świadczy tylko i wyłącznie o tym , jak mgliste pojęcie mają tzw. "wierni kościoła" na temat, tej wiary i tzw. sakramentów.

  mojra  (www),  05/05/2013

@arturant: youngocośtam na WUMLu widać dobrze uczono jak rozpracować swojego wroga!



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska