Login lub e-mail Hasło   

Loch

Nienawidzę uczucia niechcianej nagości. Krępuje mnie, wywleka na drugą stronę, czyni infantylnie bezradną kukłą. A zwis jest megazwisem świadomym całkowitej impotencji.
Wyświetlenia: 2.920 Zamieszczono 17/05/2013

Otworzyłem oczy. Wreszcie. Nie. Nie udało mi się tak od razu. Trochę to jednak musiało potrwać. Ciężkie powieki za nic nie chciały się poddać. Walczyłem z nimi. Nie pamiętam jak długo, ale pamiętam, że walczyłem. Powieki bywają czasem bardzo oporne. I zwyczjnie nieposłuszne. A może to oczy są winne, nie powieki? A może to oczy wiedzą co zobaczą? A nie chcą zobaczyć. Nie chcą...

Tym razem jednak, kiedy powieki uległy pod naciskiem woli a wbrew oporowi doświadczenia, niczego nie zobaczyłem. Niczego. I jakoś tak się stało, że zdumieniu niezobaczenia towarzyszyło wspaniałe uczucie. Dziwne. Przecież normalnie jak się niczego nie widzi, pomimo otwartych oczu, to powinien pojawić się niepokój. A, tym razem, się nie pojawił. Widać nie chciał. Może sam siebie miał już dość. Czy niepokój może się zmęczyć niepokojem? Nie wiem. Może kiedyś go zapytam. Ale nie teraz, bo nie chcę go niepokoić. Nie chcę...

Tak więc mojemu niewidzeniu towarzyszyła ulga. Dziwne. Ale prawdziwe. Tak prawdziwe, że aż nierealne. Nie widziałem nic. I nie chciałem widzieć. Czy jak się widzi ciemnośc, to coś się widzi, czy wręcz odwrotnie? Momencik. Czy to aby nie jest jedno z milina głupich pytań? A jeśli nawet, to co z tego? To są moje, prywatne, sekretne, najgłębiej utajnione przed światem głupie pytania. A jedyne co możecie zrobić, to się odpieprzyć. Odpieprzcie się bo nie chcę żebyście się przypieprzali. Nie chcę...

Wstałem. Po ciemku. I jak już wstałem to uświadomiłem sobie, że wcześniej leżałem. Nie wiedziałem, że leżę. Ale wiedziałem, że wstałem. I dopiero wówczas dotarło do mnie, że nie tylko niczego nie widzę, ale, że niczego też nie słyszę. Nie wiem czy świadomość niesłyszenia ma coś wspólnego z wertykalną pozycją ciała? Czy nie ma? Wiem za to, że było mi dobrze. No tak. Było mi dobrze jak cholera. Nie chcę widzieć. Nie chcę też słyszeć. Nie chcę...

Nie chcę widzieć ludzkich ryi. Nie chcę słyszeć ludzkich jazgotów. Paplaniny. Kretyńskich uwag. Idiotycznych “problemów” wyrzygiwanych za pomocą paszczęk. Tak. Ludzkie słowa są często wymiocinami umysłów. Nie wypada rzygać na dywan, więc dobrze jest zdążyć do łazienki, w której czeka, jakże przyjazna, muszla klozetowa. Ale wypada, jak najbardziej, rzygać słowami. Codziennie zachlapując flegmą twarze ( takie jeszcze się zdarzają ), ale, najczęściej, inne ryje. Przez okno też nie wypada, z wielu względów. Ale okno, bywa, że ma zaletę. Dużą. Można przez nie wyskoczyć. Ale i to dupa, kiedy ktoś mieszka na parterze. Ja mieszkam...

Zrobiłem kilka kroków. Ściana? Prawdopodobnie. No to w drugą stronę, dwa może trzy kroki I... I też dalej się nie da. Ki czort? A tak wogóle to gdzie ja jestem? Pozbawiony wzroku I słuchu, zacząłem macać. Dziwne, jakaś oślizła, lepka płaszczyzna. Kilka kroków nogami w lewo, w prawo. Kilka “kroków” rękami po ścianie. W lewo, w prawo. Co jest? Podniosłem ręce nad głowę. Też płaszczyzna. Mokra, zimna, wstrętna. Co jest? Co? Zdałem sobie sprawę, że pytanie “gdzie ja jestem?” zawiera w sobie pewność, że przynajmniej jestem. I, że tym kimś, który jest, jestem ja. To chyba dobrze? Dobrze? Czy bycie w jakimś wstrętnym lochu, piwnicy, bunkrze jest byciem? A jeśli jednak jest, to po co? Kurwa! Po co?

Dobrze, że ślepota i głuchota ma zbawienny wpływ na poczucie czasu. Zwłaszcza czasu spędzanego w jakimś betonowooslizłym zamknięciu. Nie wiem tego napewno, bo i skąd mam wiedzieć, ale zdaje mi się, że ta klatka, karcer(?), a chuj wie co, patrzy na mnie. Codziennie. No, conocnie chyba? Bo tu noc jest wieczna. Ciekawe. Skoro niczego nie widzę to jaki sens miała walka z powiekami? A gdybym je zamknął z powrotem to, czy ciemność byłaby podwójna? Podwójnie obsolutna? I skąd wiem, że otaczjące mnie ściany patrzą na mnie, skoro nie widzę nic? Nawet ślepoty nie widzę. A jednak wiem, że patrzą. Skąd do cholery? Skąd? I jak długo patrzą?

Czuję, że zaczynam wariować. Podobno kiedy się to czuje to się jednak nie wariuje. Ale wiesz człowieku, jak nie wiesz? Te pieprzone ściany sufit, podłoga wciąż nachalnie się na mnie gapią. Bezczelnie, bezpardonowo. Rozbierają mnie. Czynią nagim. Nienawidzę uczucia niechcianej nagości. Krępuje mnie, wywleka na drugą stronę, czyni infantylnie bezradną kukłą. A zwis jest megazwisem świadomym całkowitej impotencji. Ciało wstrząsane jest dreszczem, który z krocza przemieszcza się do brzucha, do płuc, do krtani, oczu i mózgu. I w drugą stronę. Aż do palców stóp. Koszmarne uczucie. Nagość pozbawia godności. A niechciana nagość pozbawia jej bezwzględnie. Chciana też, ale fakt odarcia jest całkowicie stłumiony żądzą. Żądza jednak go nie unieważania. Jedynie czyni niewidocznym. Zwijam się w pozycji embrionalnej. Czuję się bezpieczniej.

Wszystkowidzący loch zniknął. Zniknął tak irracjonalnie jak się pojawił. Powieki pozwalają oczom patrzeć. Rzęsy oblepione są zaschniętą ropą. Oczy “łapią” światło, z którego mózg tworzy obrazy. Podobno odzwierciedlają one materialną rzeczywistość, która mnie otacza. Co za bzdura... Uszy zaczynają słyszeć. Cała szyja pokryta jest śmierdzącą, czarną woskowiną, która z nich wyciekła. Kleję się i śmierdzę. Jestem odrażający. Natychmiast muszę iść się wykąpać. Będę stał pod prysznicem bardzo długo. Nie mam jednak żadnej pewności, że święta i błogosławiona woda zdoła spłukać ze mnie brud. Bo tak jak ona jest święta, tak oblepiający mnie syf, jest piekielny.

Ale jaja! Dokonam pierwszej na świecie prysznicowj psychomachii.

Albo nie dokonam.

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1722
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 1003
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1272
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 957
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1124
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 512
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 856
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 649
12
komentarze: 31 | wyświetlenia: 974
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 1176
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 776
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1056
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 811
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Czytałam jak jakiś horror, tym gorszy, że miałam poczucie realizmu.

@Alicja Minicka:
Witaj:-) To, co powyżej, jest bardzo skromnym fragmentem większej całości, na którą "się pochylam". Serdeczności!

@Grzegorz Mniejszy:
O! Bardzo się cieszę, że się zdecydowałeś napisać coś większego. Czekam na informacje! I, rzecz jasna, trzymam kciuki!

  hussair  (www),  17/05/2013

Niech mnie, Greg...

@hussair: A niech Cię, Przyjacielu...

  seta1212,  18/05/2013

przewyborna analiza niemożności i ubezwłasnowolnienia - pojechałeś po bandzie, ale z klasą...)))

@seta1212: "Po bandzie" dopiero się pisze... Poranności:-)

@seta1212:
Grzegorz własnie taki jest. Ma odwagę, by być bezkompromisowym i szczerym aż do bólu. Jego tekstów nie da się czytać tak mimochodem. Mają w sobie coś, co ja nazywam emocjonalną zaborczością (moje własne słowotwórstwo).

  mojra  (www),  18/05/2013

Grzegorzu! To znakomity opis koszmaru sennego, zwanego piekielna lustracja dusz, które niewiele łączy ze Stwórcą. Napędzisz wielu porządnego stracha, bo ateiści myślą o resecie świadomości a czeka ich wieczny koszmar.

@mojra: Szczerze zazdroszczę tym, dla których sprawy arcytrudne są arcyproste. To jest wielki dar:-) Pozdrówka.

  Elba,  18/05/2013

Geny to informacja w ciele, zapis w białku, a choroba genetyczna to błąd w programie stworzony przez nawyki i utrwalany pokoleniowo. Można patrzeć na poszczególne greny, jak na litery i zdania powiązane w rozdziały, tworzące opowieść o indywidualności, jakim jest człowiek. Ta ludzka książka, jest żywą opowieścią, wciąż dodawanych treści, które wpływają na już istniejące.
Przepisane błędne i ...  wyświetl więcej

@Elba:
Coraz mniej rozumiem irracjonalną wolę życia. I ona mnie też coraz mniej rozumie... Serdeczności:-)

  Elba,  18/05/2013

@Grzegorz Mniejszy:
Najpiękniejsi ludzie, których znam to Ci, którzy znają smak porażki, poznali smak cierpienia, walki, straty, poznali swoją drogę na wyjście z otchłani…
Zaprzeczenie, gniew, targowanie się (negocjacja), depresja oraz akceptacja - oto pięć etapów, przez które z punktu widzenia psychologii przechodzi każdy człowiek, który dowiaduje się, że umrze. Podobnie reaguje jeg ...  wyświetl więcej

Taaa..., Grzesiu, czasem tak jest, ze wszystko człowiekowi opada - uszy oklapły, nos na kwintę zwieszony, ręce zwisają, niżej też "coś" zwisa totalnie... Ale to mi "wisi"! Bo i tak świat jest przepiękny, a życie cudowne, choć często w "4litery" mocno daje. :)
Jak dobrze, że znowu się pojawiłeś... :) Zresztą wiedziałem, że jeszcze się nie zanihilowałeś :)).

  swistak  (www),  18/05/2013

W czasie snu dusza, czyli ciało astralne mieszczące świadomość, oddziela się i leci w górę, proporcjonalnie wysoko do masy pomniejszonej o ziemskie bzdety. Dusze przeciążone nihilizmem, rozpaczą, deprechą, zamiast w górę do krainy snów, wędrują w dół i diabły się im przypatrują, co za gość do nich zawitał? Przeżywa to wiele dusz zagubionych i przytłoczonych ziemską egzystencją, zagmatwaną relatywi ...  wyświetl więcej

Mam problem. Po przeczytaniu artykułu myślałem, że zrozumiałem jego sens. Przeczytałem niektóre komentarze ...i zwątpiłem w siebie. Czy tylko mnie wydawało się, że są to wspomnienia plemnika?

Nie chcę widzieć ludzkich ryi. Nie chcę słyszeć ludzkich jazgotów. Paplaniny. Kretyńskich uwag. Idiotycznych “problemów” wyrzygiwanych za pomocą paszczęk. Tak. Ludzkie słowa są często wymiocinami"
W pełni się zgadzam z autorem,gratuluję i pozdrawiam

  swistak  (www),  19/05/2013

@Szymon Bachir: to weż sobie to do serca i stosu, by nie wylewać swoich rzygowin na eioba!

  ulmed,  19/05/2013

" Talitha kum,
Mówię Ci chłopcze wstań,
wcale nie umarłeś, lecz śpisz, jeszcze życie wyjdzie Ci"

- posłuchaj: http://www.youtube.com/watch?v(...)qXnLYQ.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska