Login lub e-mail Hasło   

Mexica - część 2

Druga część opowiadania o Aztekach
Wyświetlenia: 1.468 Zamieszczono 19/05/2013

              Zapadło milczenie. W ciszy słychać było jedynie szmer wody z fontanny na środku sali.

            - Huitzilopochtli co dnia wyłania się za wielką wodą, by przemierzać swoje imperium – odezwał się Itzcoatl nie odrywając wzroku od mozaiki – Ty przybyłeś ze wschodu a twoje okręty są mocne i niedościgłe.

            Przeniósł spojrzenie na Cuatemoca i w jego oczach dostrzegł przebłysk zrozumienia.

            Od ponad dwudziestu lat Itzcoatl rządził silną ręką. Nic, co działo się w najodleglejszym nawet zakątku państwa, nie stanowiło dla niego tajemnicy.  Znał potęgę strachu, który sprawiał, że wszyscy uginali się przed wolą króla. I wiedział, czego się boi stojący u stóp tronu mężczyzna. Wraz z nim ujęto dwóch jego synów. To dzięki nim król był pewien posłuszeństwa pirata.

            - Wypełnisz wolę boga i popłyniesz na wschód do Dalekiej Ziemi.

            Itzcoatl słyszał tę legendę, gdy był jeszcze dzieckiem. Posągi starych bogów już dawno zostały zburzone. Na gruzach ich świątyń wzniesiono nowe, ku czci Boga-Słońce, ale żeglarze nadal potajemnie składali ofiary dawnym morskim bóstwom. Krążyły budzące grozę opowieści o potworach, czyhających w głębinach, strzegących dostępu do owianego mgłą tajemnicy lądu.

            Na tak niepewną i niebezpieczną wyprawę mógł się odważyć tylko człowiek, który stał teraz u stóp królewskiego tronu.

--------------------------

            Przygotowania zajęły prawie dwa lata. Z północy nieprzerwanie ciągnęły wielkie wozy, załadowane drewnianymi balami. W porcie Ixtapaluca budowano sześć okrętów, największych, jakie kiedykolwiek powstały. Quatemoc nadzorował wszystko i regularnie wysyłał do króla kurierów z raportami. Na tę wyprawę zabierał ze sobą kilka doborowych oddziałów wojowników i najlepsze konie z królewskich stajni.

            Itzcoatl przybył do Ixtapaluca, by ze specjalnie dla niego zbudowanej wieży obserwować wypłynięcie okrętów. Wschodziło słońce. Wilgotny wiatr szarpał purpurowym płaszczem i bezlitośnie smagał twarz króla, który długo wpatrywał się w daleki horyzont, nawet wtedy, gdy zniknął już za nim ostatni żagiel.

--------------------------

            Na rozkaz króla wzdłuż wybrzeża wzniesiono wiele wież. Dniem i nocą strażnicy obserwowali z nich morze.

             Itzcoatl, jak niegdyś, wyczekiwał posłańców ze wschodu. Od rozpoczęcia wyprawy minęło niemal pół roku Wiedział, że Quatemoc uczyni wszystko, by z niej powrócić. Jednak w miarę upływu czasu ogarniały go wątpliwości. Czy zdołał właściwie odczytać wolę boga, w którego imieniu władał potężnym imperium? W niejedną bezsenną noc stał na tarasie, wpatrując się w gwiazdy, jakby szukał w nich odpowiedzi na dręczące go pytania. Gdy już niemal utracił wiarę, nadeszła wiadomość, że na horyzoncie ukazały się żagle.  

--------------------------

            W porcie trwał wyładunek. Wkrótce ogromny konwój miał wyruszyć do Tenochtitlan. Ledwo okręty przybiły do brzegu, Quatemoc wyruszył na czele niewielkiego oddziału. Chciał jak najszybciej dotrzeć do stolicy, by osobiście przekazać królowi pomyślne wieści.

            Wyczerpanie trudami podróży odcisnęło piętno na twarzy byłego pirata, ale w oczach, w miejsce bólu i rezygnacji, pojawiła się nadzieja. Równie mocno jak król, chociaż z innych powodów, pragnął powodzenia tej wyprawy. Wiedział, że życie jego synów zależy od tego, jak długo on okaże się przydatny.

--------------------------

            Itzcoatl pospieszył do sali posłuchań. Podobnie, jak dwadzieścia miesięcy temu, odprawił straże. Tym razem Quatemoc nie klęczał. Czekał z pochyloną głową i skrzyżowanymi na piersiach rękoma.

            - Panie, sztormy zabrały dwa okręty, lecz dotarłem do Dalekiej Ziemi. Wypełniłem wolę boga.

            Itzcoatl nie spuszczał wzroku z wychudłej twarzy mężczyzny.

            - To wielka i żyzna kraina – mówił Quatemoc. – Nie ma tam miast i dróg. Tylko małe osady i dziwaczni ludzie o jasnej skórze. Czczą wielu bogów. Uciekali przed nami w popłochu. Bali się nawet koni. Ale potrafią wytapiać ze skały twardy i mocny metal na noże i groty oszczepów.

            Itzcoatl słuchał z rozjaśnionym obliczem. Oczyma wyobraźni widział płynące na wschód okręty. Widział miasta i świątynie wzniesione w Dalekiej Ziemi, którą sam Huitzilopochtli nakazał mu objąć we władanie. Widział bladoskórych barbarzyńców skąpanych w blasku prawdziwego boga.

 

Alicja Minicka

http://mysli-o-ludziach.blog.onet.pl

Podobne artykuły


17
komentarze: 113 | wyświetlenia: 1582
14
komentarze: 8 | wyświetlenia: 661
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1146
12
komentarze: 1 | wyświetlenia: 765
12
komentarze: 12 | wyświetlenia: 928
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 1018
11
komentarze: 4 | wyświetlenia: 649
11
komentarze: 298 | wyświetlenia: 726
10
komentarze: 3 | wyświetlenia: 476
10
komentarze: 2 | wyświetlenia: 514
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 466
10
komentarze: 3 | wyświetlenia: 389
10
komentarze: 143 | wyświetlenia: 622
10
komentarze: 2 | wyświetlenia: 958
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  swistak  (www),  19/05/2013

Impotentoniemoc czcił multokulto bogów wcinających się do podprogów blond jaźni bez wyobrażni! Co będzie, jak Duch Monterozumy, przyjdzie w nocy jako jaguar i pożre tchórzliwe serce jałowej grafomanki. Proponuje egzorcyzmy!

  arturant,  19/05/2013

@swistak: katolicki żałosny pajacu , spróbuj zainstalować w przestrzeni ,którą masz między uszami, myśl ,że nie wszyscy ludzie żyją tropieniem spisku przeciw twojemu proboszczowi. W związku z tym ,może się zdarzyć sytuacja, której ktoś będzie zainteresowany czymś innym niż obrona jedynie słusznego boga,kościoła i czego tam jeszcze nie wmówiło ci rydzyjko. Więc może" daj se spokój " i idź być idiotą gdzie indziej.

  swistak  (www),  20/05/2013

@arturant: Oszołomiony rycerzu z zakutą pałą na zdychającej chabecie! Twoja szarża pewnie wzruszy żołądek Blondynki, co grafomani dla kasy i eiobowej "chwały". Lepiej zamów z góry cały nakład cegieł, które zastąpią dzieła Marksa i Lenina na twojej półeczce. Ojcu Rydzykowi tyś niegodny podawać nawet kaczki czy basenu. Miernoty ateistyczne zawsze łącza się w kupki, jak proletariusze grafomańskiej plagi w polskiej literaturze, ignorującej prawdą objawiona przez Jezusa o Bogu i sensie życia!

@swistak: Bojowniku jedynie słusznych wartości , na osiołku tyłem siedzący ,w płaszczyk zakonu rycerzy dziewicy odziany , w dłoni miast miecza gromnicę ciemnoty dzierżący , przed maybachem kroczysz z dzwonem u szyi ,niczym bezzębny stary lew, który zszedł na psy. Na wiecznie dziewicach z kółka różańcowego ,twoja waleczna postać rycerzyka niepokalanej na pewno wielkie robi wrażenie , być może nawet ...  wyświetl więcej

  swistak  (www),  20/05/2013

@arturant: uważaj byś w antyklerykalnym amoku, depcząc narodowe świętości, nie przydeptał swojej obrzezanej z polskości i patriotyzmu zwiędniętej glisty. Bóg, honor i Ojczyzna to złoty róg, który dawno zgubiłeśI Miałeś chamie złoty róg!

@swistak: Rzymski katolicyzm nie jest ani narodowy ani święty , gdybyś umiał czytać to byś wiedział w co wierzono w Polsce i czym te wierzenia zastąpiono i jak się to odbyło. A póki co to polecam ewangelię MT 25 . 40. Gdybyś nie zrozumiał ,a to możliwe, to tłumaczę ,że obrzucając drugiego człowieka gównem , jak to masz w zwyczaju , obrzucasz gównem jezusa. Starasz się tutaj sprawiać wrażenie ,że j ...  wyświetl więcej

  swistak  (www),  20/05/2013

@arturant: gównem zawsze zlatuje z talmudu gdy jego wyznawcy piszą o Jezusie. To jak machanie flagą Izraela!
Nie posłuchałeś mojej rady i nadal posługujesz się wybrakowanym mózgiem zeżartym przez nienawiść do Polski.
Przynajmniej pisz w swoim języku i nie plugaw polskiej mowy!

  arturant,  20/05/2013

@swistak: Znaleźli się jednak fałszywi prorocy wśród ludu tak samo, jak wśród was będą fałszywi nauczyciele, którzy wprowadzą wśród was zgubne herezje. Wyprą się oni Władcy, który ich nabył, a sprowadzą na siebie rychłą zgubę.
2 List Piotra 2:1, Biblia Tysiąclecia
wszystko na twój temat pajacyku

  mojra  (www),  20/05/2013

@arturant: nie kumasz, że leżysz i kwiczysz!

  arturant,  20/05/2013

@mojra: Wsparcie przyszło? nie ,nie sądzę ,żebym leżał i kwiczał , to was obrońców krzyża ,jest coraz mniej.

  mugol  (www),  20/05/2013

O co ta kłotnia, powieść Alicji o Aztekach poruszy każde niewypatroszone serce!

Alicjo!
Jestem pełen uznania dla Twoich podróży w wyobraźni.
Przed chwilą byłaś daleko w przyszłości by teraz nie tylko cofnąć się w przeszłość, ale jeszcze odwrócić jej bieg.
Wcześniej była forma kryminału, a teraz ... sf?
A po drodze jeszcze sporo artykułów np. o Leonardo.
Ciekawe czym jeszcze nas zaskoczysz?
Ale ciekawe też co uda ci się doprowadzić do końca jak "Morderstwo w Miłowie"?

Czytałem twój e-book pod tym samym tytułem i ... trochę się rozczarowałem, bo temat nośny i z pewnością dałoby się z tego zrobić obszerną powieść. Szczególnie dalsze podboje i ich konsekwencje to coś nie tylko na efekciarstwo, ale też możliwość głębokich przemyśleń. Oczywiście jak na EIOBA to jest OK, ale w e-booku można by przekazać coś więcej. A może ... dopiero napiszesz dalszy ciąg, albo ... już to robisz. Pozdrawiam serdecznie.

Nie wiem o co chodzi, ale Alicja jest piękna! Seksizm? Bynajmniej - w jej pisaniu czuję kobiecą, miękką rękę, która drży i waha się, czy Itzcoatl z charakteru jest facetem ... czy raczej ... kobietą.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska