Login lub e-mail Hasło   

Moje ukłony dla działu marketingu WL-u z okazji „Kronosa”. Bez ironii

Skoro literacki światek elektryzuje wieść o „Kronosie”, reklamowanym jako „najważniejsza książka XXI wieku”, zaginione arcydzieło i tekst kluczowy dla rozumienia Gombrowicza...
Wyświetlenia: 713 Zamieszczono 24/05/2013

...to warto o tym kilka słów powiedzieć. Tym bardziej, że i w komunikacji marketingowej Wydawnictwa Literackiego, i w recenzjach, mało jest o samym Gombrowiczu i o książce, sporo zaś o marce „Gombrowicz”, o znaku towarowym i o pieniądzach.

Zacznijmy więc od tego: „Kronos” jest gratką dla:

  1. Naprawdę namiętnych fanów Gombro, zainteresowanych jego biografią , kulisami jego życia
  2. Obsesyjnych podglądaczy
  3. Literackich perwersów, którzy lubują się w tekstach nieszablonowych, z pogranicza gatunków, w hybrydach i dziełach, z którymi nie wiadomo w ogóle, co zrobić
  4. Irytujących osób, które lubią w towarzystwie rzucać „funny facts”. 

Tym „Kronos” jest. A teraz idźmy dalej i ustalmy, czym nie jest:

  1. Arcydziełem
  2. Dobrą książką
  3. Koniecznym kontekstem dla czytania Gombrowicza
  4. Jakąkolwiek sensacją (nie przynosi nic, czego byśmy wcześniej nie wiedzieli. Ekscytowanie się, że Gombro sypiał z mężczyznami? Seriously?)

Co nie znaczy, że trzeba wieszać psy na WL i burzyć się, że oto marketing bierze górę nad wartością książki, z Gombrowiczowi robi się gębę, a na rynku wydawniczym chodzi tylko o kasę. Zacznijmy od końca: tak, chodzi tylko o kasę, podmioty rynku książki muszą się utrzymywać. Zaś robienie z Gombrowicza „wielkiego klasyka” zaczęło się już dawno – przecież „Ferdydurke” czyta się w szkołach, i to nierzadko w taki sam sposób, w jaki Bladaczka czyta Słowackiego. Gombrowicz nie przewraca się w grobie na widok działań marketingowych WL-u przy Kronosie, Witold wierci się tam już od dłuższego czasu, a z pewnością odkąd zobaczył swoje teksty w szkołach albo obudowane fachowymi akademickimi wykładniami, które więżą go w pustych formułkach w stylu „krytyka polskości” czy „fascynacja młodością”, z czego wyłania się obraz raczej figlarnego pedofila z obsesją upupiania, Piotrusia Pana, niż wielkiego pisarza o niezwykle skomplikowanym projekcie literackim i egzystencjalnym.

 Krytycy burczą na WL i krytykują, sarkając, że to wszystko to marketing i reklama. Nie dostrzegają, że marketing i reklama były tam dużo wcześniej. Wolą okopywać się (tak, nawet krytycy popularnych, wysokonakładowych pism) w wieży z kości słoniowej i wypierać fakt, że rynek książki też jest rynkiem i dziełom ambitniejszym jest na nim naprawdę niewesoło. W ogóle robienie dziś w książkach to pomysł taki sobie z ekonomicznego punktu widzenia.

Dlatego biję czołem przed ekipą WL-u za to, że dzięki nim choć raz polska książka dobrego autora wygrywa w rankingach z sieczką z zachodu. „Po raz pierwszy w historii książka Witolda Gombrowicza zajmuje pierwsze miejsca na listach przedsprzedaży w Merlin.pl oraz Empik.com!”, pisze Wydawnictwo, a krytycy sarkają: cóż, finansowy cel osiągnięty. Ja mówię: spójrzcie, jakie to niesamowite. Gombro jako bestseller. Myślę, że rozbawiłaby go ta sytuacja: kiedy stał się już marką, staje się własną parodią – oskarżany o to, że został sprzedany. Zajmuje jeszcze ciepłe miejsce po trylogii Greya. Przyznajcie – jest w tym perwersyjny dowcip na miarę Witolda. 

Podobne artykuły


17
komentarze: 130 | wyświetlenia: 2404
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1175
13
komentarze: 53 | wyświetlenia: 853
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 725
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 695
11
komentarze: 37 | wyświetlenia: 542
11
komentarze: 70 | wyświetlenia: 749
11
komentarze: 137 | wyświetlenia: 665
10
komentarze: 5 | wyświetlenia: 751
10
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1527
10
komentarze: 9 | wyświetlenia: 533
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy






Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska