Login lub e-mail Hasło   

9-latek w świecie orgazmów

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://www.fronda.pl/a/9-latek-w-swiecie(...)62.html
Najbardziej widać to w szkole, gdzie szarzyznę murów ożywiają kolorowe paznokcie małolat, minispódniczki i farbowany blond 13-latek. Wszystkie marzą o tym, żeby być seksowne.
Wyświetlenia: 1.290 Zamieszczono 11/06/2013

Tylko że to nie jest ich prawdziwe pragnienie a ślepe podążanie za modą, które może się zakończyć prawdziwą katastrofą. Szczególnie, jeśli przekaz ten wzmocni „zła”edukacja seksualna.

Sytuacja stała się na tyle poważna, że sprawa trafiła nawet do sejmowego gmachu, gdzie 19 marca br. odbyła się konferencja pt. „Odebrana niewinność – seksualizacja kobiet i dziewcząt w mediach i reklamie – przyczyny, skutki, możliwe scenariusze”. Spotkanie zorganizowało Stowarzyszenie Twoja Sprawa, walczące z pornografią w przestrzeni publicznej. Podczas konferencji przedstawiono raport Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego, który powstał pod kierunkiem prof. Eileen Zurbriggen. To dokument, który precyzuje pojęcie seksualizacji. Mamy z nią do czynienia, kiedy osoba jest przekonana, że jej wartość wynika głównie z jej atrakcyjności seksualnej lub zachowania – do tego stopnia, że wyklucza inne cechy, np. intelekt, osobowość. Poza tym dopasowuje się do normy (wąsko zdefiniowanej), według której atrakcyjność fizyczna to po prostu bycie seksownym. Seksualizacja zachodzi także wtedy, gdy osoba jest uprzedmiotowiona pod względem seksualnym, czyli staje się dla innych raczej przedmiotem seksualnego wykorzystywania niż osobą zdolną do podejmowania niezależnych decyzji i działań. Ponadto, gdy seksualność została jej narzucona w niewłaściwy sposób.

Konferencja w sejmie nie odbiła się szerokim echem, ale zainteresowała niektórych dziennikarzy i decydentów. Inaczej niż dokładnie rok temu, kiedy odbyły się w Polsce prelekcje Gabriele Kuby z Niemiec – socjologa, publicystki, która na przykładzie swojego kraju pokazała katastrofalne skutki seksualizacji. Jej wystąpienia, choć prawie całkowicie przemilczane, okazały się prorocze.

Element większej układanki

Seksualizacja nie jest zjawiskiem zawieszonym w próżni, ale elementem większej układanki, którą Gabriele Kuby nazywa tzw. pakietem genderowym. W praktyce oznacza on demoralizację, łamanie poczucia wstydu, rosnącą liczbę nadużyć seksualnych wśród dzieci i młodzieży i „emancypacyjną pedagogikę seksualną”, czyli wyzwolenie życia intymnego z ciasnych, konserwatywnych ram.

W skład pakietu genderowego wchodzą: „zrównanie” mężczyzny z kobietą (ale rozumiane nie jako równouprawnienie, lecz uczynienie ich takimi samymi), likwidacja tożsamości płciowej i zastąpienie jej płcią kulturową (czyli każdy sam wybiera, czy jest kobietą, czy mężczyzną), likwidacja „przymusowej heteroseksualności”, tzn. całkowite prawne i społeczne równouprawnienie, a wręcz uprzywilejowanie wszelkich związków pozaheteroseksualnych, uznanie aborcji za „prawo człowieka” oraz seksualizacja dzieci i młodzieży podczas obowiązkowych zajęć szkolnych.

Szczególnie niebezpieczna jest ta ostatnia, ponieważ jest operacją na dopiero kształtującej się, wrażliwej osobowości nie tylko nastolatka, ale też małego dziecka, bowiem prekursorzy seksualnej emancypacji postulują edukowanie w tym kierunku nawet 4-letnich dzieci.

Zabawy w doktora w przedszkolach

Sprawdźmy, jak to się odbywa u naszych zachodnich sąsiadów − na konkretnych przykładach, bez teoretyzowania. Kuby pokazuje różne sposoby seksualizacji, m.in. wspieranie masturbacji od wczesnego dzieciństwa, uczenie akceptacji dla homoseksualizmu, „zabawy w doktora“ w przedszkolach, przygotowanie na „pierwszy raz” w dowolnym wieku, kształcenie dzieci na ekspertów od antykoncepcji, uczenie zakładania prezerwatywy, wprowadzanie w techniki seksualne: petting, sfery erogenne, seks oralny i analny, przyzwyczajanie do pornografii.

Wszystko to jest opakowane w ładne książki, wydane w prestiżowych wydawnictwach, i inne „pomoce naukowe”. Na niemieckim rynku jest np. dostępna książeczka pt. ABC małego ciała – Leksykon dla dziewcząt (i chłopców). Mały „podręcznik” o wymiarach 7 x 7 cm z łatwością zmieści się w dziecięcej rączce. Pozornie fachowo wyjaśnia różne terminy od A do Z (przykłady są dosłownymi cytatami):

Pierwszy raz” −uprawianie seksu po raz pierwszy nie musi ani boleć, ani nie musisz przy tym krwawić. Niektóre pierwsze razy są świetne, inne lepiej szybko zapomnieć.

„Łechtaczka” −znajduje się z przodu pomiędzy małymi wargami sromowymi. Dotykanie łechtaczki może dostarczyć wiele rozkoszy.

„Prezerwatywy” − (...) można je kupić w różnych kolorach, rozmiarach i gustach smakowych. Dzięki nim można zapobiec ciąży, jak również uniknąć zarażenia się AIDS i innymi chorobami płciowymi [obok opisu pokazano penis w czasie wzwodu z włosami łonowymi, jądrami i prezerwatywą].

Bycie „lesbijką” − dla niektórych ludzi jest niezwyczajne, ale to jest zupełnie normalne. Tak jak można mieć ochotę na czekoladę, tak samo kobiety i mężczyźni mogą mieć ochotę na seks.

„Orgazm” −można go odczuwać jako eksplozję we własnym ciele. Tych pięknych odczuć możesz również doznawać, kiedy samemu pieścisz swoją łechtaczkę, piersi, penis lub jądra.

Równie szokującą „pomoc dydaktyczną” wymyślili Szwajcarzy. Przedszkolaki i dzieci z podstawówki „uczą się” z sex boxów (ang. pudełek seksu). W zestawach znajdują się np. drewniane penisy i pluszowe pochwy. Maluchy mają się dowiedzieć, że „dotykanie różnych części ciała może być przyjemne“.

Orgazm dla 9-latka

Działania te wpisują się w zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia, która po raz kolejny dała popis swojej „akceptacji” i „tolerancji” dla wszystkiego, co jest sprzeczne z ogólnie przyjętymi w naszej kulturze normami oraz udowodniła, że wcale nie zależy jej na dobru dzieci i młodzieży.

WHO opublikowała raport „Standardy edukacji seksualnej w Europie. Podstawowe zalecenia dla decydentów oraz specjalistów zajmujących się edukacją seksualną”. Druga część dokumentu nosi tytuł „Matryca edukacji seksualnej”. W obszernej tabeli ujęte są informacje, jakie powinny zdobyć dzieci w określonym wieku, umiejętności, które powinny nabyć i postawy, jakie mają przyjąć.

Można odnieść wrażenie, że ulubionym słowem autorów raportu jest masturbacja. Sugerują, by wytłumaczyć, na czym ona polega już dzieciom z grupy wiekowej 0–4, a następnie wzmacniać ten przekaz aż do ukończenia 15. roku życia. Zdaniem autorów raportu, maluchy powinny znać fachowe nazwy i funkcje wszystkich narządów. Odrobinę starsze dzieci (4–6 lat) powinny już wiedzieć, skąd się biorą dzieci oraz jakie są różnice związane z płcią, wiekiem i pochodzeniem kulturowym. Mają akceptować fakt, że wszyscy ludzie mają takie same prawa i szanować „różne normy związane z seksualnością” (czyli np. dwóch tatusiów). 9 lat to – zdaniem WHO – odpowiedni wiek, by rozpocząć rozmowy o różnorodnych zachowaniach seksualnych młodych ludzi i pierwszych doświadczeniach seksualnych oraz uświadomić im, że wpływ na decyzje dotyczące seksu mają m.in. rówieśnicy, media pornografia i religia. Dziecko powinno wiedzieć, co to jest orgazm oraz umieć skutecznie stosować prezerwatywy i środki antykoncepcyjne. „Starszacy” (12–15 lat) mają już prawo do wiedzy o antykoncepcji doraźnej (czyli po stosunku – to de facto środki wczesnoporonne) oraz informacji, gdzie mogą takie specyfiki nabyć. W zakresie płodności i prokreacji należy porozmawiać z 12-latkiem także o ciążach w związkach jednopłciowych (sic!) czy operacyjnym odtwarzaniu błony dziewiczej. Natomiast przed 15-latkami nie powinno być już żadnych tajemnic. Mają mieć pełną wiedzę o możliwości usunięcia ciąży, a gdy zdecyduje się na to ktoś z ich otoczenia, powinni to po prostu zaakceptować i zrozumieć, jednocześnie będąc krytycznymi wobec norm kulturowych/religijnych w odniesieniu do rodzicielstwa. Ważną umiejętnością, jaką powinien nabyć 15-latek, jest także ujawnienie wobec innych własnych uczuć homoseksualnych lub biseksualnych (tzw. coming out).

Edukacja seksualna może być dobra

Permisywna edukacja seksualna, jakiej przykłady mamy w Niemczech czy Szwajcarii, a którą propaguje WHO, wyrządza młodemu człowiekowi dużą krzywdę. Ale błędem byłoby założenie, że każda edukacja seksualna, w jakiejkolwiek formie, jest zła.

Wbrew temu, co głoszą środowiska lewicowo-genderowe, mamy w Polsce bardzo dobry model wychowania seksualnego. Lekcje dla nastolatków w ramach fakultatywnego przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie są edukacją seksualną typu A, według klasyfikacji Amerykańskiej Akademii Pediatrii (klasyfikację tę uwzględnia również na str. 15 raport WHO).

Edukacja seksualna A jest zachętą do wstrzemięźliwości, czystości przedmałżeńskiej i wierności. Liczne badania nie zostawiają wątpliwości, że ma ona najlepszy wpływ na osobowość młodego człowieka. W Polsce, gdzie prowadzona jest edukacja do czystości, mamy o wiele niższe wskaźniki aborcji u nieletnich dziewcząt niż w krajach zachodnich (m.in. Anglia, Szwecja, Niemcy, Francja). Podobnie, jeśli chodzi o zakażenia chorobami wenerycznymi, w Polsce notuje się ich zdecydowanie mniej. Taka edukacja seksualna jest bardzo pożyteczna.

WHO sugeruje, że edukacja seksualna typu A jest synonimem ciemnogrodu i jednoznacznie kojarzy ją z tradycją, konserwatyzmem. Ale chyba lepiej uchodzić za „zacofańca”, niż pozwolić na deprawowanie i niszczenie wrażliwości naszych dzieci.

Magdalena Guziak-Nowak

Tekst ukazał się w najnowszym numerze magazynu "WYCHOWAWCA" ("Skradzione dzieciństwo")

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1711
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 995
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1265
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 947
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1118
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 508
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 847
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 644
12
komentarze: 31 | wyświetlenia: 961
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 1170
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 769
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1051
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 807
 
Autor
Dodał do zasobów: swistak
Artykuł

Powiązane tematy





Drogi Świstaku, rozumiem, że artykułem tym chcesz wskazać na zgrożenia płynace ze zbyt tolerancyjnego traktowania matsurbacji u dzieci. Jednak z mojego doświadczenia wynika, że masturbacja czyni człowieka także kreatywnym. Zgadzam się, że jej nadużywanie może prowadzić do wypaczeń, tak jak np. nadmierne picie alkoholu czy palenie papierosów. W tym sensie nawet nadmiar chleba może zaszkodzić. Jedna ...  wyświetl więcej

  ulmed,  11/06/2013

@gwizdek: Poślij swego małego synka na kursy masturbacji. Może masz rację, ale ja swoich wnuków nigdy bym nie posłała.
Szkolenia w szkole, do niedawna, wymagały zgody rodziców na edukację seksualną, teraz rodzice musza wyrazić niezgodę na takąż edukację.
Postęp idzie wielkimi krokami.

@ulmed: Kurs masturbacji rozumiem jako kurs uświadamiania. Postawa "nie dotykaj, bo się ubrudzisz" jest według mnie anachroniczna i prowadzi do wynaturzeń. Bo ktoś, kto nie zbuduje w sobie wartościowania opartego na wiedzy, staje się właśnie podatny na różne zabobony i strachy. We wszystkim powinien być umiar, alo to nie znaczy, że mamy chować głowę w piasek i udawać, że w ogóle naturalnych zjawisk - jak masturbacja - nie ma i nie należy o nich mówić lub je poznawać.

  swistak  (www),  11/06/2013

@gwizdek: Zainteresowanie dzieci seksem to strategia pedofilów udających gejów by ułatwić im nawiązywanie kontaktów seksualnych z nieletnimi. Tylko leming ukształtowany przez koszerne media tego nie widzi!

@swistak: no tak, zapomianłem. Przecież żyjemy w świecie spisków i ... w ogóle - świat to jeden wielki spisek - Boga. A może Szatana? Zresztą wszystko jedno - przecież jeden pochodzi od drugiego.

  hussair  (www),  11/06/2013

Świat oszalał.

Brak słów!!!! Moja ćoreczka ma 2 miesiące - może już teraz powinnam jej czytać ksiązki erotyczne a zamiast bajek puszczać porno? Ludzie obudźcie w sobie myślenie, bo potem może być za późno! Na wszystko w życiu człowieka przychodzi czas a dzieciństwo jest okresem zabawy i oczywiście nauki - ale nie o tym jak uprawiać masturbację!

W głowach i za przeproszeniem w dupach sie poprzewracało!

@Agnieszka Bartczak: Pierwsza zasada: nigdy nie należy popadać ze skrajności w skrajność. Jak można obudzić myślenie, jeśli ktoś postrzega świat tylko w kolorach czarnych i białych - i nagle nie wiadomo skąd wyciaga argument o czytaniu bajek porno 2-miesięcznym dzieciom!

Ludzie obudźccie się! W dupach i za przeproszeniem w głowach wam się poprzewracało! Niedługo pojawi się argument, że w c

...  wyświetl więcej

Szanowni eiobowicze zauważcie w jakim czasopiśmie ukazał się artykuł, niekoniecznie musi to być prawda. Wychowanie seksualne w odpowiednim opracowaniu musi wejść do szkół, chociażby po to by chronić dzieciaki przed zboczeńcami w sutannach.

  swistak  (www),  11/06/2013

@Krzysztof Mrozowski: youngocośtam to, że robisz córce codziennie testy ciążowe nie oznacza, by Polacy chcieli robić to samo!

  ulmed,  11/06/2013

@Krzysztof Mrozowski: Może zaproponujesz ochronę przed zboczeńcami w szkole, w przedszkolu, w tramwaju, w kinie, i w.... wszędzie są zboczeńcy. Ile trzeba mieć w sobie złej woli, by widzieć świat przez taki pryzmat?

@ulmed: Nie wiem gdzie widzisz złą wolę, przedstawiłem tylko jeden aspekt wychowania seksualnego. Nie pisałem o tramwaju czy kinie, natomiast coraz częściej słyszy się o zboczeńcach na parafiach. Może to godzi w twoje przekonania, ale prawda jest taka, że zboczeńcy w sutannach wykorzystują dzieci, które nie mają podstawowej wiedzy o zachowaniach seksualnych. Ulmed nie ukryjesz przed światem tej pr ...  wyświetl więcej

  ulmed,  12/06/2013

@Krzysztof Mrozowski: ano, jasne i całkowicie logiczne jest Twoje rozumowanie! Zboczeńcy to w kościele, zboczeńcy to księża. Wierzący katolicy to ograniczeni umysłowo, którzy z niewiedzy posyłają swoje dzieci do zboczeńców na religię.
A sprawdzałeś kim jest edukator masturbacji Twoich dzieci?

@ulmed: Tak sprawdzałem i to nie jest jakiś tam zwykły masturbator, to jest wielki masturbator ,wręcz masturbator masturbatorów - taki papież masturbacji. Czy uważasz, że rodzic który posyła swoje dziecko do zlizywania śmietany z kolan obleśnego księdza nie jest ograniczony umysłowo, czy zostawiłabyś swoje dziecko pod opieką takiego kogoś.

@swistak: jesteś beznadziejnie monotematyczny i nie jesteś w stanie mnie obrazić.

  swistak  (www),  12/06/2013

@Krzysztof Mrozowski: youngocośtam aparatczyka ONZ i rzecznika prasowego piekła się nie da obrazić. Taką ma pracę!

@swistak: Kurde świstak, ale mnie połechtałeś - być rzecznikiem prasowym samego piekła to jest coś, jeszcze jakbyś szepnął szefowi coby to nie były czcze obietnice, to byłbym ci bardzo wdzięczny( zielono z mojej strony masz jak w banku)

  swistak  (www),  12/06/2013

@Krzysztof Mrozowski: ostatnio piekło zeszło na psy

@swistak: a niech tam, szepniesz?- plis



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska