Login lub e-mail Hasło   

Opowieści balkonowych c.d.

Niektórym spodobały się moje domowe teksty, więc niesiona falą- falką?, nurtem? nurcikiem? postanowiłam napisać jeszcze. Dziś będzie o tym, jak to mój kot karmi ja...
Wyświetlenia: 1.864 Zamieszczono 11/06/2013

Niektórym spodobały się moje domowe teksty, więc niesiona falą- falką?, nurtem? nurcikiem? postanowiłam napisać jeszcze. Dziś będzie o tym, jak to mój kot karmi jaskółki własną piersią…, pardon, sierścią.

Już dawno przestał mnie dziwić zanik morderczych praw natury na moim osiedlu i w moim domu. Niedawno ocieplono budynek styropianem. Super- jest cieplej, oszczędniej, zatynkowano na czysto… Teraz jest miejsce na nowe graffiti, którego stare dziady nie rozumieją. Stare dziady, czyli wszyscy po czterdziestce. Jak to się ma do Natury? Ano ma, bo jakiś pijany lub zakochany wściekle dzięcioł, uparcie wydłubuje dziuple w tym świeżutkim styropianie. Czego szuka? Pewnie robali. Czy się wreszcie zniechęci? Nie wiem. Na razie na to nie wygląda. Tylko ptaszki korzystają, szczególnie wróble. Podobno wróblom grozi wyginiecie, bo nie ma koni. Po co wróblom konie? Podobno nie tyle konie, co końskie łajno z nieprzetrawionym owsem. Na naszym osiedlu nie ma koni, a wróble są. Wiadomo, wróbel to cwaniak i się dostosuje. Pewnie przeszły na chleb z uczniowskich kanapek. Gorzej, jak kanapki zaginą wyparte przez chipsy… Wtedy wróble przejdą na chipsy, zaczną tyć, glutaminian sodu zablokuje im móżdżki i …  Zhitchkokują. Dzieci pod wpływem chipsów potwornieją, więc…  Ale miało być o jaskółkach. No i tu zaraz trzeba wyjaśniać. Podobno to, co lata wokół mojego balkonu to nie jaskółki. A co? Ja się pytam? Nikt mi nie powie, że to jakiś jerzyk. Jeżyki wyglądają inaczej i nie latają. To, co lata i nie ma kolców  nazywa się nietoperz. „Jaaaaskółka –siostra buuuurzy”. Jak darł się kiedyś ktoś. „ Jaskółka czarny sztylet, wydarty z piersi wiatru” Jezu, kiedyś to pisano teksty… I co? Mam się drzeć- „Jeeerzyk, żałoba fruwająca?”. No i co z tego, że ma krótszy fraczek? Dla mnie to jaskółki i tyle. Kropka. Te zapamiętane z dzieciństwa wyglądały tak samo. Budowały gniazda w oborze, tuż nad wciąż  kręcącymi mordą krowami. Dziadek pilnował, żeby zostawiać otwarte wrota od obory, by nie zagłodzić ptaszków.

Jaskółki, zatem, latają jak szalone nad moim balkonem kreśląc te swoje szalone wzory. Próbowałam zrobić zdjęcie, nie sposób. Nawet jak ustawię na paining. Są szybsze od migawki. Szczególnie po burzy rozpętuje się prawdziwe szaleństwo. Popiskując migają przed oczami, jak czarne strzałki, mijając o włos ściany i ziemię. Podobno to dlatego, że po burzy muchy są ciężkie i ospałe. Nie wierzę, w tym szaleństwie musi być ważniejszy cel. Ważniejszy niż mucha. No i miałam rację. Oczywiście,  że jest cel ważniejszy. Odkryłam to przypadkiem, podczas czesania kota. Kto ma kota, ten wie. Białe na czarnym, czarne na białym… W moim przypadku białe. No więc czesałam sobie kotka i sierść wyrzucałam za balkon. Jaskółki latały właśnie jak oszalałe, a moja kocica udawała, że wcale ją to nie obchodzi. Jednak coś w tych błękitnych oczkach…  Lubi czesanie, domaga się nawet. Zrzucałam kolejną partię, gdy tuż  przed nosem mignęła mi jaskółka i porwała w locie kłaczek. Myślałam, że mi się przywidziało, więc powtórzyłam. One się o te kłaki kocie biły! Naparzały między sobą i domagały jeszcze!

Tak to mój kot karmił ptaszki własną sierścią. Cdn.

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1711
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 998
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1266
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 949
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1119
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 509
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 847
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 644
12
komentarze: 31 | wyświetlenia: 962
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 1171
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 770
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1052
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 808
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Też, gdy czeszę moje futrzaki, kłaczki rozrzucam po podwórku - po kilku godzinach ich nie ma, za to okoliczne poddachowe i nadrzewne gniazda puchacieją...

  hussair  (www),  11/06/2013

@Skalny Kwiat: :)

@Skalny Kwiat: Ja sama, bardzo chetnie wyłożyłabym sobie gniazdko takim puchem...

  Noemi*,  11/06/2013

Widziałam pewnej wiosny jak wrony i sroki darły futro z norek mojej sąsiadki, które wywiesiła do ogrodu w celu wietrzenia, przez kilka godzin wyskubały jej cały kołnierz i znacznie przetrzebiły ramiona. Sąsiadka po powrocie była w skrajnej rozpaczy a zapobiegliwe ptaki ociepliły chyba wszystkie okoliczne gniazda. W ten sposób natura nie znosi próżni- Natura abhorret vacuum.:-):)

@Noemi*: I dlatego nie można nosić futer. Oskubane.

  Amicus,  12/06/2013

@Noemi*: W twoim komentarzu wyczuwam lekką nutkę satysfakcji ;) Chyba tej akurat sąsiadki nie darzysz przesadną sympatią? :))

  Noemi*,  12/06/2013

@Amicus: Fakt, nie darzę jej sympatią, i to niekoniecznie za posiadanie futer. Jest klasycznym wykwitem cywilizacji, przeszkadzają jej psy, koty, ptaki a nawet drzewa bo zasłaniają jej widok z okna.:(

  Amicus,  12/06/2013

@Noemi*: Wcale ci się nie dziwię. Też znam takich "wysoce cywilizowanych" osobników płci obojga. To specyficzny - jak mawia mój ojciec - "gatun" człowieka. A jeśli tej pani drzewa przesłaniają widok z okna, to przekaż jej ode mnie dobrą radę: niech zamuruje okno ;) :)

  hussair  (www),  12/06/2013

@Amicus: Ja znam takich, którzy likwidują jaskółcze gniazda. Sami nie ulegli likwidacji tylko dlatego, że jeszcze nie złapałem ich za rękę.

  hussair  (www),  11/06/2013

Ha. Też jesteś blokersem! Blokersi mający koty to fajni blokersi. ;)

Wychodzi na to, że od dziecka jestem blokersem i pewnie do smierci.

  hussair  (www),  11/06/2013

@Ewa Łokuciejewska: Ja lubię życie w bloku. Zamieniłbym to na ,,hacjendę'' nie z powodu jakichś traumatycznych doświadczeń z sąsiadami, ale - oczywiste - dla większej przestrzeni (ale bez przesady), tarasu, ogrodu. Od razu potroiłbym liczbę domowników-niehominidów. ;)

@hussair: Mam to samo. W dodatku lubię mieszkać wysoko. Ale zawsze marzyłam o wyjściu z poranną kawą do ogrodu, jak u Czechowa, najlepiej do wiśniowego sadu. I chetnie miałabym stado zwierząt.

  hussair  (www),  11/06/2013

@Ewa Łokuciejewska: Otóż to, otóż to.

@hussair: Ale wiesz... Na pocieszenie. Bogowie podobno, gdy chcą sobie z nas zakpić- spełniają nasze marzenia. Jak u mojej koleżanki. Wybudowała dom jak pałac, teraz lata ze ścierką przez 9 pokoi i nie stać ja na ogrzewanie. Od dwudziestu lat nigdzie nie była, bo spłaca kredyt...

  hussair  (www),  11/06/2013

@Ewa Łokuciejewska: Znam takich nieboraków. Sam bym się w taką pułapkę nie wpakował, bo marzy mi się mały, przytulny dom. Z dywanami i wykładzinami, zresztą. Jestem konserwatywny i dom ma emanować ciepłem i miękkością, a nie sterylnością i chłodem. Tu się zgadzam ze sprzedawcą dywanów. I z nauką omańską. ;)

@hussair: Oj facet... Gdybyś był starszy....Co to jest nauka omiańska?

  hussair  (www),  11/06/2013

@Ewa Łokuciejewska: Nauka omańska? Akademickie poglądy z ziemi Omanu. Ale to akurat takie żartobliwe przytoczenie z opowiadania ,,King-boxing''.
No, ja już się robię taki starszy. Celebrować? :)

@hussair: Sorry, niedoczytałam, łajza ze mnie. A starszejesz?No, niestety, mnie nie przeskoczysz... A szkoda.

  hussair  (www),  11/06/2013

@Ewa Łokuciejewska: Jako dżentelmen (może nie imponująco stały, ale przynajmniej w zrywach) mógłbym rozważyć to przeskoczenie (o ile masz pewność, że nie jest na odwrót). Tylko że byłbym chyba zmuszony bardzo skiełbasić dietę, odłączyć ,,respirator medytacyjny'', porzucić biegi po trawie, zimne prysznice, sztangi i rękawice, przestać parzyć czarny bez i pić shoty z trawy pszenicznej. Strasznie wielka akcja. Chyba mnie przerasta. ;)

  hussair  (www),  11/06/2013

Oczywiście to wszystko, co wymieniam, dowodzi tylko mojego opierania się procesowi starszenia. Pewnie mi i tak się odechce za chwilę czy dwie. :)

Nie starszej i tak cie dopadnie. Pijesz napar z pszenicy? Wypalanej? Zacieranej?

  hussair  (www),  11/06/2013

@Ewa Łokuciejewska: A niech tam. Napar z czarnego bzu. A sok z trawy to z wyciskarki. Wychodzi na to, że to najbardziej życiodajny płyn w naszym świecie. Poczytasz - pokręcisz głową z niedowierzaniem. I popatrz: znów można było już dawno wziąć przykład z kotów, które wcinają trawę, gdy tylko mają okazję. Koty dają kupę wskazówek.

@hussair: No... Koty dają kupę... Po trawie właśnie, albo górą- kłaczki...

  hussair  (www),  11/06/2013

@Ewa Łokuciejewska: To mnie właśnie frapuje, że jeden z moich kotów tej drugiej, prawidłowej gatunkowo czynności nie uprawia. Odmieniec jaki?

@hussair: Nie wymiotuje kłakami, czy sie nie czyści z futra?

  hussair  (www),  11/06/2013

@Ewa Łokuciejewska: Czyści się, ale nie wymiotuje. Widocznie korzysta z innego kanału. :)

@hussair: Nie wiem. Może słabo się czyści. Albo robi to dyskretnie. Zajrzyj za kanapę...Albo robi ocieplane kupy?

  hussair  (www),  11/06/2013

@Ewa Łokuciejewska: No to raczej to drugie. Bo żebym jej przez półtora roku nie przyłapał? :)

@hussair: Sprawdź kupkę- takie miękkie puszyste robi? Kiedyś miałam narzygane do szuflady. Zamkniętej. To w jej stylu. Otworzyc szufladkę, narzygać i grzecznie zamknąć...

  hussair  (www),  12/06/2013

@Ewa Łokuciejewska: ,,Sprawdź kupkę'' - hm, może nie jest koniecznym takie pogłębianie badań? Ostatecznie przyjmijmy, że wśród kotów, jak u ludzi, fenomeny zdarzają się. A z tym zamykaniem szuflady - rozczulająca kindersztuba.

@hussair: Kindersztuba? W przypadku kota? To ona wychowuje mnie...I już jestem nieźle wychowana...

  hussair  (www),  12/06/2013

@Ewa Łokuciejewska: Masz jednego kota, tak?

@hussair: 12letnią kotkę i 4 letniego psa.

  hussair  (www),  12/06/2013

@Ewa Łokuciejewska: Jest przyjaźń między rasami? :) W sumie trzema. ;)

@hussair: Bardzo trudna przyjaźń, ale dajemy radę. Najbardziej komiczne było gdy Mysz próbowała włączyc się do wychowywania psa. Po prostu spadała mu na kark i sprawiała bęcki.

  hussair  (www),  14/06/2013

@Ewa Łokuciejewska: Ale ludzie są wychowywani tą samą metodą. To taka stara dobra... pruska szkoła. ;-)
Moje koty nie muszą skakać na mnie z gałęzi baobabu i odrywać skóry z całej twarzy, żebym zrozumiał, że coś im się nie podoba. Stanęliśmy na delikatnym ugryzieniu - wtedy zawsze się cofam.
Są tacy, takie kozły, rzekłbym, co się nie cofają. A potem się dziwią, że im się koty w kuguary zmieniają. :)

@hussair: Mam wrażenie,ze kot liczy na inteligencje ludzką. Mój jakoś zawsze potrafi mnie powiadomić jaki akurat rodzaj karmy byłby jej w smak. A widziałeś kota na smyczy? Kiedyś byłam zmuszona zapiąć ja w smycz. Opowiadanie mozna napisać....

  hussair  (www),  14/06/2013

@Ewa Łokuciejewska: Skoro można... to pisz. :) Na smyczy? Hm, nie jestem pewien, czy kiedyś u mamy takiego numeru nie widziałem. Ja sam taką smycz posiadam, ktoś sprezentował (mateczka zapewne). Ale póki mieszkam tu, gdzie mieszkam, z dostępem do tarasu, dachów, drzew, smycz na bezrobociu. Chyba że po powrocie na ,,blok polski'' się przyda. Prawdopodobne. :)

@hussair: Może i napiszę, bo było komicznie.Masz zamiar wrócić?

  hussair  (www),  14/06/2013

@Ewa Łokuciejewska: Oczywiście, klamka zapadła. No to łap za pióro i kałamarz.

@hussair: Nawet nie wiesz, jak się cieszę. A co to jest kałamarz?

  hussair  (www),  14/06/2013

@Ewa Łokuciejewska: To chyba partner życiowy kałamarnicy, co? ;)

@hussair: Żebyś wiedział, że nazwa od tego pochodzi. Cieszę się, aż serce mi roście.

  hussair  (www),  14/06/2013

@Ewa Łokuciejewska: To i ja się cieszę, podwójnie w tej sytuacji.

@hussair: Kiedy?

  hussair  (www),  14/06/2013

@Ewa Łokuciejewska: W zależności od rozwoju - 6 do 12 m-cy. Bo są różne opcje na tacy. Się przyglądam.

@hussair: Dasz znać, prawda?

  hussair  (www),  14/06/2013

@Ewa Łokuciejewska: No ba! W euforii sięgnę po pocztowych i trąby jerychońskie!

Za trąby dziękuję.

  hussair  (www),  14/06/2013

@Ewa Łokuciejewska: To ja dziękuję. :)

  golesz,  14/06/2013

Ej, kolega szkolny, pan od biologii, to Ci da w poniedziałek popalić. Za te jaskółki. A wróble cwaniaczki - lubią sobie pojeździć na koniach.

@golesz: Spoko, mam w szkole wyrobioną pozycję.A od biologii jest u nas pani. I chyba nie czyta eioby, chyba w ogóle nie czyta...

@Ewa Łokuciejewska: He, he, nie musi. Robaczki jej wszystko opowiadają. Pod mikroszkopem.

@golesz: Mikroszkop to Niemiec-konus?

  Amicus,  14/06/2013

@Ewa Łokuciejewska:
Dokładniej: Goebbels na lekcji biologii ;)

@Amicus: Goebels, czy inny Goering - konus.

@golesz:
Znaczy: obacwaj rację mamy ;)

@Amicus: Jako żywo.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska