Login lub e-mail Hasło   

Wyparł się swojego pochodzenia

Zetknąłem się kiedyś z jednym z tych Polaków, którzy wyemigrowali do RPA, wspomina o nich czasami youngcontrarian.
Wyświetlenia: 874 Zamieszczono 15/06/2013

Spotkałem go latem 1990 roku w małej miejscowości nad Renem. Była sobota dzień wolny od pracy, nasza barka czekała na wyładunek, a my wałęsaliśmy się po miasteczku, w którym odbywał się jakiś festyn. W pewnym momencie gdy siedzieliśmy przy piwie gawędząc po polsku przysiadł się do nas młody człowiek. Przedstawił się jako Mariusz jakiśtam. Spędził z nami wieczór, obejrzał barkę i zaprosił na następny dzień do swojego tymczasowego – jak zaznaczył, mieszkania, gdzie przedstawił nam żonę i pokazał dwójkę małych dzieci.

 

W przeciwieństwie do nas zerwał również więzy łączące go z Polską i wykluczył możliwość swojego powrotu do kraju. Pomimo to raczej mile wspominał Akademię Górniczo Hutniczą w Katowicach, w której zrobił dyplom inżyniera górnictwa za państwowe pieniądze. Chwalił się, że ma podpisany kontrakt i czeka właśnie na transport do Republiki Południowej Afryki gdzie ma zapewnioną posadę inżyniera w kopalni oraz willę i kilkunastu osobową murzyńska służbę. Był tak bardzo przekonany o zaletach swojej przyszłej pracy, że nie mogło do niego dotrzeć, że na miejscu coś może pójść nie po jego myśli. Był bardzo dumny ze swego kontraktu, którego zawarcie traktował jako swoje wielkie, życiowe osiągnięcie. Zygmunt zapytał  czy nie boi się ryzykować życia i przyszłości swojego i swojej rodziny wywożąc ich tak daleko i skazując na przebywanie wśród obcych i być może wrogich murzynów. Mariusz zrobił zdumioną minę i skwitował zdawkowo, że nie ma się czego bać,  bo przecież tam rządzą biali.

Wracając na barkę długo jeszcze rozmawialiśmy na temat przyszłego afrykanera, rozważając jego szanse na świetlaną przyszłość. Może był bardzo odważny, a być może pozbawiony wyobraźni. Niezależnie od tego nie podobało nam się to, że nie czuł się już Polakiem i nie poczuwał się do żadnych obowiązków i więzi z krajem, w którym się urodził i wykształcił. Wierzę, że dla RPA był cennym nabytkiem i chętnie dali mu oni swoje obywatelstwo, zyskując od razu inżyniera za którego wychowanie i wykształcenie nie musieli płacić ani grosza.

 

 

Fragment mojej książki: http://www.mybook.pl/6/0/bid/276

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1585
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 906
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1174
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1192
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 760
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 735
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 454
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1024
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 575
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 727
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 501
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 716
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 985
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  ...,  17/06/2013

Krótko ale nieźle.

Barkarzu, dzieki, za przypomnienie tego tekstu i tego wymownego fragmentu...

"Oportunistyczny patriotyzm i relatywistyczny idealizm

Przypomnijcie sobie naszych znajomych w RFN rodem ze Ślaska, którzy w 1944/45 witali wkraczających Sowietów jako Polacy a w latach 70/80-ych pożegnali Polskę jako etniczni Niemcy na podstawie odnalezionych na strychu i zakurzonych (raczej skrzętnie odk

...  wyświetl więcej

@youngcontrarian: Teraz z kolei murzyni napadają na Burów a władze RPA nic z tym nie robią. Wielu białych wyemigrowało już z RPA między innymi do Australii, Holandii i do Gruzji, gdzie władze zachęcają ich do inwestycji w rolnictwo. Murzyni chodzą po farmach i maczetują białych, ale świat o tym nie mówi głośno, bo według poprawności politycznej rasistą może być tylko i wyłącznie człowiek biały. Rasiści z RPA z czasów apartheidu oraz obecne murzyńskie bojówki są siebie warci!

@lechu20:
Drogi Lechu,
Masz pecha, stary...Bylem w RPA... mam tam mnostwo przyjaciol wielu ras (spotkalem sie z nimi ostanio na rodzinnym weselu w Indiach - polecam Ci moj art "Ach, Co to byl za slub") wielu moich amerykanskich znajomych bylo tam na Mundialu ...oszczedz wiec sobie tych maczet...

Wiekszosc z nich czula sie tam bezpieczniej niz w niektorych dzielnicach amerykan

...  wyświetl więcej

@youngcontrarian: Problem polega na tym, że RPA to nie tylko Kapsztad i Pretoria, ale i też prowincja.

Po drugie to mam wrażenie, że się skądś znamy. Czy nie pracowałeś w jakiejś placówce dyplomatycznej w Grecji lub krajach jej sąsiednich?

@lechu20:
Drogi Lechu, ciesze sie , ze przylaczasz sie do moich najlepszych zyczen dla mlodej/raczkujacej, wielokulturowej, demokracji w RPA , ktorej podwaliny zalozyl Wielki Nelson Mandela.

Ogolne dane o mnie znajdziesz w profilu.
Tak, pracowalem w Belgradzie dla UNHCR (na ul.Proleterskih Brigada) na poczatku lat 90-ych. Pracowalem jednoczesnie jako tlumacz przede wszystkim

...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska