Login lub e-mail Hasło   

Curriculum vitae

Przedziwna relacja bezrobotnego.
Wyświetlenia: 7.086 Zamieszczono 17/06/2013

Curriculum vitae

           Gmerając wczoraj w jednym ze śmietników znalazłem świeżą gazetę, a w niej ogłoszenie:

                  „Firma XY zatrudni zamiatacza podwórza. Listy motywacyjne i CV nadsyłać do końca bm.”

          Gały mi z lekka wyszły i uśmiałem się szczerze. To już nawet dla tak „eksponowanych” stanowisk konieczne są te wszystkie bzdurne procedury papierowe, cała ta mitręga urzędnicza? Świat zidiociał do cna.

          Jednak ponieważ etat, to etat, sporządziłem naprędce owe dwa dokumenty i wysłałem gdzie trzeba.

          List motywacyjny.

          Szanowni Państwo.

          Moim jedynym motywem by pracować u Was na stanowisku zamiatacz podwórza, jest uzyskanie stałej pracy, a więc i stałego wynagrodzenia. Dość mam już bowiem siedemnastoletniego grzebania po śmietnikach, liczenia na to co tam znajdę, ciągłej niepewności egzystencjalnej.

          Z poważaniem.

          I dokument drugi.

         Curriculum vitae.

          Szanowni Państwo.

          Sądząc, mając pewność, iż nie ma na świecie czynności mniej skomplikowanych niż te, jakie musi wykonywać etatowy zamiatacz podwórza, nie rozpisuję się zbyt szeroko o mojej przeszłości zawodowej – uważam to za bezcelowe Mam sprawne ręce, nogi, oraz chęć do natychmiastowego, od teraz, wykonywania powierzonych mi czynności. Miotła jakaś też się znajdzie.

          Z poważaniem.

          Nie spodziewałem się żadnej reakcji – ot, nie chciałem pominąć szansy na zarobek, a przecież większość firm umieszcza w prasie takie ogłoszenia tylko dlatego, żeby spełnić wymogi formalne. Wakaty i tak są od dawna obsadzone przez pociotków i znajomków. A jednak…

          Błyskawicznie, bo tydzień później, otrzymałem z XY pisemko.

          Szanowny Panie.

          Doceniamy Pańską ironię i zwięzłość, jednak jeśli naprawdę zależy Panu na stałej posadzie, powinien Pan zmienić ton nadsyłanych do nas, proceduralnie przecież koniecznych pism, dostosowując się do wszelkich wymogów obowiązującego w naszej Firmie rozporządzenia RW489/4309/13 z dnia: 03-27-2012, opublikowanego w Dz. U. nr: 13/8478/ER poz. 34/A z dnia: 03-29-2012, wydanego przez nasze Ministerstwo Resortowe.

          Radzę więc sporządzić nowe dokumenty i wysłać je do nas ponownie przed upływem terminu komisyjnego otwarcia ofert konkursowych, czyli do dnia: 06-30-2013 r., do godz: 12:00. O wynikach powiadomimy Pana oddzielnym pismem.

          Z poważaniem

          Koordynator Kadrowy

         ds. naboru konkursowego na st.

          „zamiatacz podwórza”

          Przewodniczący Komisji Konkursowej.

          mgr Jerzy Kopuła – Ćwirz.

 

          - Cholerka – pomyślałem. – To nie byle co.

          Przygotowałem więc ponownie dwie czyste kartki, jeszcze lepiej naostrzyłem ołówek kopiowy, i strzeliłem następne teksty:

          List motywacyjny.

          Szanowni Państwo.

          Szczęśliwie nie przeoczyłem w prasie lokalnej tak ważnego, umieszczonego przez Was ogłoszenia.      Oto otworzyła się przede mną niepowtarzalna szansa życiowa na istotny w mym marnym życiu rozwój zawodowy, krok milowy kariery pracowniczej. Stać się etatowym członkiem wspaniałej załogi XY na stanowisku zamiatacz podwórza – oto moje marzenie, tak wyraźnie, z taką mocą uświadomione dopiero teraz. Żyłem dotąd w grzechu ciemności i godnej potępienia niewiedzy, co z okropnym bólem i wstydem pojąłem w tym jednym przebłysku zrozumienia. Proszę więc o łaskawe wybaczenie. Nadrobię z nawiązką te zmarnowane tak głupio lata poza XY. Nie jestem obciążony rodziną i każdą wolną chwilę mojego marnego życia poświęcę na doskonalenie się w tym wspaniałym fachu. Mimo znacznego doświadczenia, rozglądam się już intensywnie za literaturą przedmiotu – chcę być wstępnie przynajmniej przygotowany do objęcia wymarzonego wakatu.

          W onieśmieleniu swem, liczę na przychylność Wysokiej Komisji.

          Z poważaniem.

          I następne pismo.

         Curriculum vitae.

          Ukończyłem z wyróżnieniem studia politechniczne na wydziale mechanicznym, uzyskując dyplom mgr inż. mechanika, w specjalności kriomechanika. Bezpośrednio potem zostałem zatrudniony w Instytucie Problemów Technicznych, gdzie przez dwadzieścia lat doskonaliłem się zawodowo. Jako czynny naukowiec, pracownik renomowanej placówki badawczej, podróżowałem często służbowo, uczestnicząc w przeróżnych sympozjach, spotkaniach naukowych. Publikowałem sporo w specjalistycznej prasie światowej - wyniki moich prac cytowane są przez uznane sławy i autorytety.

          Osiemnaście lat temu, w uznaniu dorobku, zostałem szefem placówki, uzyskując jednocześnie ministerialny, unikatowy certyfikat specjalisty kriomechaniki w zakresie tytanowych przegubów skrętnych posuwiście zwrotnych, ze specjalnym uwzględnieniem pracy w kwaśnym środowisku niskotemperaturowym.

          Niestety – w rok potem Instytut rozwiązano z powodów niejasnych, a ja, wraz z całą kadrą badawczą, staliśmy się strukturalnie bezrobotnymi i bez prawa do zasiłku. Od tej pory imam się przeróżnych zajęć dorywczych, a w celu prozaicznego przeżycia, buszuję po śmietnikach.

          Niemniej, jestem właścicielem pięćdziesięciu trzech patentów i niezliczonej ilości wzorów użytkowych. Znam perfekcyjnie, w mowie i piśmie, siedem języków żywych i dwa martwe – łacina, sumeryjski. Z wyglądu zupełnie nikt - wzrost średni, lekko tylko łysiejący świński blondyn. Wzrok jeszcze dobry, grupa krwi AB Rh minus, rozmiar buta słuszny – 49, co ma znaczenie w zachowaniu tak istotnej tu i ówdzie stabilności wertykalnej. Nie piję, nie palę, nie seplenię. W rozmowie kontaktowy, wyrażam się jasno, zwięźle. Stolec regularny.

          Mając nadzieję na spełnienie Waszych wymagań i kryteriów stawianych kandydatom na etat zamiatacza podwórkowego, pozostaję w radosnej nadziei na szczęśliwe, przedmiotowe zatrudnienie.

         Z poważaniem.

          Puściłem ponownie poprawione pisma na tydzień przed terminem, i łażąc teraz bez celu po okolicy, cały w nerwach, czekam na reakcję. I oto nareszcie jest.

          Szanowny Panie.

          Zobligowany naszymi procedurami, z przykrością informuję, iż niestety odpadł Pan z listy kandydatów na wakat zamiatacz podwórza, z powodu zakwalifikowania się do dalszego etapu szczęśliwszego niż Pan konkurenta, a mianowicie prof. dr hab. Jerzego Gnoma – uznanej sławy światowej w dziedzinie ekonomii wirtualnej, również władającego biegle siedmioma językami żywymi, ale za to aż trzema martwymi – łaciną, suahili oraz celtyckim.

          Dla porządku dodam, iż w przyszłym roku, z powodu wieku emerytalnego naszego wieloletniego pracownika stołówki zakładowej, planujemy konkurs na równie intratne stanowisko - wyrzucasz odpadów kuchennych.

          Jeżeli do tego czasu podciągnie się Pan zawodowo, to uprzejmie prosimy o ponowne zgłoszenie.

          Szczerze współczujący

          Koordynator Kadrowy

          ds. naboru konkursowego na st.

          „zamiatacz podwórza”

          Przewodniczący Komisji Konkursowej.

          mgr Jerzy Kopuła – Ćwirz.

          Zdruzgotany wewnętrznie, pełen rozpaczy, zapłakałem nad sobą nie mniej, niż nad umęczoną, totalnie i beznadziejnie zbiurokratyzowaną Ojczyzną. Następnie podarłem pismo na drobne strzępy, po czym zżarłem je metodycznie – kawałek po kawałku, popijając łykiem żółtej kranówy. Nie takie rzeczy trawiłem z powodzeniem. Jutro zdefekuję wszystko oczyszczająco.

Koniec.

1306

Podobne artykuły


25
komentarze: 19 | wyświetlenia: 3998
22
komentarze: 31 | wyświetlenia: 2134
21
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1805
18
komentarze: 24 | wyświetlenia: 1824
17
komentarze: 34 | wyświetlenia: 2345
17
komentarze: 8 | wyświetlenia: 26156
17
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1397
15
komentarze: 37 | wyświetlenia: 1126
15
komentarze: 79 | wyświetlenia: 1405
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 981
13
komentarze: 23 | wyświetlenia: 844
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 932
13
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1340
13
komentarze: 31 | wyświetlenia: 1148
13
komentarze: 34 | wyświetlenia: 917
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Niewiele tu przesterowania fikcją. Niestety. A ludzie narzekali na papierki w PRL-u.

@Ewa Łokuciejewska: Toteż powinno bardziej zaboleć. A w PRL-u nie tylko papiery były upierdliwe.

@golesz: Oj prawda, choć zacytuje Wyspiańskiego "Mego dziadka piłą rżnęli, myśmy wszystko zapomnieli"

@Ewa Łokuciejewska: Wszystko może nie, i nie wszyscy. Ale masz rację. Z pamięcią u nasz nie za dobrze. Bo przecież zewsząd słyszymy: - Żyje się raz, bawmy się, tańczmy, jest dobrze i wesoło!

To i żyjemy jak to stado wesolutkie. A pamięć trza zgrilować. Na węgielek.

@golesz: Jakoś z tym "dobrze i wesoło" nie jest za wesoło. A my z historii bierzemy, co najgorsze.

@Ewa Łokuciejewska: Według niektórych, to się ma niebawem zmienić. Ale tylu już Wieszczy było... Poza tym, czy na lepsze?

No, wiesz, Golesz... No wiesz!
Rekomenduję...

@Skalny Kwiat: No właśnie sęk w tym, że wiem. Nie powiem, że z autopsjii, ale... przecież nie znamy dnia ani godziny.
Dzięki za rekomendację.

@golesz: Jako odtrutkę, masz to: http://eiba.pl/4 :)

@Skalny Kwiat: Ja się tym specjalnie nie truję. To jak... mroźna zima czy grawitacja. Jest, i koniec.

Drogi Goleszu... Mrozek moglby Ci pozazdroscic talentu, tworczej wyobrazni... i przede wszystkim zmyslu obserwacji...

***

-Dlaczego kariera zawodowa Juliusza Cezara miala taki tragiczny koniec?
-Bowiem mial zbyt wysokie kwalifikacje w stosunku do zajmowanego stanowiska...

  golesz,  17/06/2013

@youngcontrarian: Dzięki, ale z Mrożkiem to lekko za dużo. To mój idol wszak niedościgły.

  seta1212,  17/06/2013

@golesz: nie bądź zbyt skromny ! To już nasze czasy i trzeba świeżej krwi!
Ścigajcie się z husarzem, to tylko wyjdzie na dobre literaturze :)) I to przez duże "L"
Rekomenduję bien sure!

@seta1212: Merci.

  hussair  (www),  17/06/2013

@golesz: Ścigamy się? Ja już w getrach i po rozgrzewce. ;)

@hussair: Ja się nie ścigam. Z zasady. Takie mam cóś, że nie chcę.

  hussair  (www),  17/06/2013

@golesz: To mamy to samo. Też nie lubię współzawodnictwa, walki kogut na koguta. Raczej jakieś rozwinięcie natarcia w drużynie, to prędzej.

  hussair  (www),  17/06/2013

Rekomenduję za polot-pomiot-podmuch Mrożkiem znienacka, z zasadzki, bez wypowiedzenia paktu, co mnie z krzesła był zdmuchnął. Rekomenduję też za... ach, prawda, jest tylko pojedyncza procedura rekomendacji.
Nie przewidzieli.
Ta...
Nie, no Golesz, zdmuchnąłeś mnie z krzesła! Tak, jakbym miotłą-gigant oberwał czy coś.

  golesz,  17/06/2013

@hussair: No co Ty Tomku? Rumienię się cały.

  hussair  (www),  17/06/2013

@golesz: Muszę przeczytać raz jeszcze, by ogarnąć. To jak dynamicznie eksplodująca paczka z bombą absurdu i rzeczywistości złączonych pod zapalnikiem. Kapitalny humor! I jeszcze ten Kopuła-Ćwirz. Jakby Nowak nie mógł być. ;)

@hussair: Nowak? W życiu. A naśladuję Ciebie. Udatnie, mówisz?

  hussair  (www),  17/06/2013

@golesz: Na ten żart z naśladowaniem nikt się tu nie nabierze. Po prostu siedzimy w jednym bobsleju. Od kiedy? Ponoć zawsze jest jakiś początek/start, ale ja sobie żadnego nie przypominam jakoś. Pozostaje mknąć i cieszyć się gwizdem powietrza. ;)

PS: Nazwiska to jak celnie dobrana przyprawa. Nauki pobierałem u Niziurskiego. ;)

@hussair: Toż wiem i czynię więc podobnie. I ile pieprzu przy tym, radochy. A poczatki zawsze giną w mroku przeszłości. Więc niech sobie giną.

  hussair  (www),  17/06/2013

@golesz: Otóż to.

  ,  18/06/2013

@hussair:
Nazwisko jak nazwisko, ale imię "Jerzy"??? - jakby nie było typowo współczesnych imion polskich, "Żyraf" na przykład ;)

  hussair  (www),  21/06/2013

@viverti: Dokładnie! :) No i nie możemy wszak pominąć Gnoma. Profesora zresztą...

  grazaa,  17/06/2013

Ależ piękne opowiadanko. Oderwać się nie mogłam, naprawdę. Ciągle zaskakujesz :)

  hussair  (www),  17/06/2013

@grazaa: Kopuła-Ćwirz. ;)

  grazaa,  17/06/2013

@hussair: No i... właśnie... Nawet nie wiem co powiedzieć ;))

  hussair  (www),  17/06/2013

@grazaa: Nie trzeba nic mówić. Zamiast tego proponowałbym jakimiś postronkami zapewnić sobie gwarancję, że Golesz nie da znów dyla na dłuższy czas.

  grazaa,  17/06/2013

@hussair: Z tą gwarancją, to nie będzie łatwo... ale postronek może zadziałać, a może jeszcze cosik smacznego, na zachętę, co by chęci do ucieczki mu odeszły, wracał chętnie z apetytem... na jakąś smaczną przekąskę?

@grazaa: Reaguję z opóźnieniem, gdyż Eioba się chyba sypie. W każdym razie nie była dostepna jakiś czas wczoraj, a i dziś od rana czarna plama. W każdym razie dzięki grazaa za komentarz.

@grazaa: Masz na mysli esencjum? Niewykluczone, że to będzie Ten magnes.

A tak w ogóle, to "-ae", nie "-ea".

  golesz,  18/06/2013

@Zbysław Śmigielski: Słusznie. Palcówka. Już poprawiam.

@golesz: PIĘKNE

  *Karo*  (www),  18/06/2013

tak niestety wygląda nasza smutna rzeczywistość:(

Głosuję ze względu na poczucie humoru autora.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska