Login lub e-mail Hasło   

Polski kapitalizm

"Komunokapitalizm".
Wyświetlenia: 2.416 Zamieszczono 22/06/2013

Stary ustrój kapitalistyczny, rodem z angielskiej rewolucji przemysłowej, czy znany w Polsce w wersji „Ziemi obiecanej” nie wytrzymał próby czasu i się wyczerpał. Nic dziwnego, potęgował tylko rozwarstwienie społeczne, niewolniczy wyzysk niespecjalnie różniący się od ery niewolnictwa czy feudalizmu.

Nowe oblicze, wręcz nowy system gospodarczy wprowadzili Skandynawowie w latach 60. (jeśli mnie pamięć nie myli, albo dekadę później), który można by nazwać kapitalizmem socjalnym, albo kapitalizmem z ludzką twarzą. Polakom bardzo podoba się ten system, tyle tylko, że Skandynawowie wprowadzili go, kiedy byli zdecydowanie bogaci. Jest to system polegający na daleko posuniętej „solidarności społecznej”, gdzie bogaci „utrzymywali” biednych i wykluczonych (np. bezrobotnych lub chorych).

Ponieważ Polska bogata nie jest, powstał w Polsce nowy, oryginalny, polski ustrój: „polski kapitalizm”. Jest to system najdziwaczniejszy na świecie i chyba na świecie taki jedyny. Ma trzy oblicza. Po pierwsze: produkować (usługiwać – wykonywać zlecenia, zadania) najtaniej, zarabiać jak najwięcej i jak najszybciej – to nasi kapitaliści. A po drugie: przestrzegać praw pracowniczych, zachowywać a nawet zdobywać nowe, ulgi i przywileje socjalistyczne, których nawet najczystszej wody ustrój komunistyczny by się nie powstydził, nie przepracowywać się, bo to uwłaczanie ludzkiej godności – to tych kapitalistów pracownicy.

Nazwałem ten ustrój, na własny użytek „komunokapitalizm”. I o pierwszym aspekcie naszego komunokapitalizmu mówi się i pisze sporo, i słusznie, bo co i rusz wychodzą na jaw przekręty typu brak asfaltu w asfalcie, wołowiny w wołowinie, czy mięsopodobne antybiotyki spożywcze, przypominające kurczaki i inne świnki. O aspekcie drugim jednak, mówienie jest… niebezpieczne, bo każde zakręcenie nosem (w przeciwieństwie do pierwszej opcji) budzi gniew związków zawodowych.

Bo to właśnie związki zawodowe, szczególnie te, których hasło „Precz z komuną!”, tę komunę „obaliły, dziś zaciekle bronią wszelkich komunistycznych zdobyczy klasy robotniczej. Właściwie…, konia z rzędem temu, kto mi wyjaśni, na czym polega nienawiść do komunizmu dzisiejszych przedstawicieli naszych związków zawodowych, w szczególności antykomunistycznej przecież „Solidarności”. Oto bowiem dzisiejsza sytuacja wygląda często tak, że pracownicy nie tylko zachowują przyznane im za komuny komunistyczne przywileje. Oni zachowują też komunistyczny „etos” pracy przez siebie wykonywanej. Przykładów na takie przeniesienie wykonywania swojej pracy za komuny w teraźniejszość jest cała masa.

Właściwie niemal wszystko, co dzieje się – buduje, remontuje, „unowocześnia” wokół mnie, to dowód na takie przeniesienia się w czasie, pozostając sobą. I jeśli pracownicy muszą walczyć jak lwy o obronę swoich komunistycznych praw w firmach dużych, uznanych, solidnych i cenionych na świecie, o tyle firmy małe, lokalne charakteryzują się harmonią interesów pracowników i ich pracodawców. Dzielnie zresztą wspierani są przez firmy (nie tylko lokalne), których są wykonawcami lub podwykonawcami.

Obok mojego bloku znajduje się sklep. Pawilon, w którym wytwórca sprzedaje swoje własne produkty mięsne, zresztą znakomity producent znakomitych produktów. Istnieje od paru lat i miałem „przyjemność” być świadkiem jego powstawania. I jedynie dwa razy w życiu, widziałem za komuny taką „pracę”: kiedy remontowali kino przez pięć lat i kiedy budowali wieżowiec w centrum miasta, chyba przez lat sześć. Ten pawilonik, jakieś 50, może z haczykiem, metrów kwadratowych powstawał przez… pół roku. I nie, że tam front robót nie taki, że czekają na materiały, że… coś tam. Wszystko było, tylko dokładnie tak, jak za komuny…, sześciu, siedmiu stało (tfu…, siedziało na jakichś skrzynkach, paczkach…), jeden łaził (bez? celu i jeden coś tam pomalutku robił. Wiele razy dziennie przechodząc obok (a przechodziłem często z racji wyprowadzania psa, albo wyjścia do sklepu), było tak samo. Malo tego, robotnicy po wyłożeniu całego pawilonu kafelkami nie musieli wychodzić na dwór, żeby zapalić, bo w środku już było trochę mniej syfu. Tak więc: sześciu siedząc pali, siódmy pali chodząc, a ósmy „robi” paląc papierosa. Ot, prywatny, mały przedsiębiorca ze wsi wynajął prywatną, małą formę budowlaną ze wsi obok.

Kolejny przykład, ocieplanie budynków. Ogrzewanie w naszym mieście stało się produktem handlowym, więc właściciele, czy administratorzy mieszkań, domów zaczęli je ocieplać. To dobrze, dla mnie same plusy, bo można oszczędzić. Ale po takim ocieplaniu (dacie wiarę, że postawienie rusztowania trwa niewiele mniej od „otulenia” budynku?), trzeba oczywiście zrobić elewację, czyli „po naszemu” pomalować. Spółdzielnia wynajęła firmę, pomalowali i gra. Po miesiącu bloki zaczęły robić się brzydkie, po trzech, raziły w oczy, a teraz… przywykliśmy i tylko… „serce boli”. Za komuny bloki były brzydkie, bo były szare. Ale one rzeczywiście były szare, po prostu miały taki kolor. Dziś, kiedy wychodzę na balkon i patrzę na sąsiedni blok, który po ociepleniu był żółty, po prostu chce mi się płakać, kląć, a przewodniczącego Dudę wziąłbym za kark i przyprowadził, każąc oglądać dzieło uciśnionej klasy robotniczej. Tak wyglądają w zasadzie wszystkie bloki, a te, które nie wyglądają (jeszcze), niedługo takie będą, bo na razie są „świeże”. Spółdzielnia jest zadowolona, bo wygląd to rzecz względna, grunt, że dom jest ocieplony. Zleceniodawca jest zadowolony, bo zgarnął kasę bez specjalnych problemów – „robota zrobiona, kasa zapłacona”, a pracownicy dostają przelewy z „około” trójką z przodu.

Wreszcie…, nie da się nie wspomnieć o drogowcach. To dopiero jest kuźnia improwizacji. Jazzmani mogą się schować ze swoim saksofonowym wirtuozerstwem na koncercie. Ci ludzie robili już wszystko: zasypywali dziury asfaltem i ugniatali filcakiem, a jak nie nogą to kołem samochodu, a jak nie kołem samochodu to klepnięciem łopaty, a jak nie klepnięciem to… nie ugniatali. A firma, oddziały wszelakie dyrekcji jakiejś tam krajowej dróg, nie tylko im za to płacą, ale wręcz propagują takie, a nie inne metody, bo przecież dokładniej później się zrobi (i jeszcze raz zapłaci).

A że jakiś piesek przyklei się do takiej „łaty”, to przecież nie ich wina. Po cholerę on tam lazł, durne psisko.

I tak bym mógł, o wielotygodniowym kładzeniu kostki chodnikowej pod moim oknem, przy którym filmy mistrza Barei wysiadają, i o miesięcznym kładzeniu asfaltu na sąsiadującym ze mną, 200-metrowym kawałku obwodnicy, i obecnie trwającej wymianie rur wodociągowych pod moim blokiem, itd., itd., itd.

Najciekawsze jest to, że i menedżerowie owych prywatnych firm, którzy za swoje dzisiejsze wykonywanie pracy w komunie (późnej) mogliby stracić pracę – znam takie przypadki, i ich pracownicy, to ludzie młodzi lub w średnim (40~) wieku, którzy komunistycznych nawyków nabyć „nie mogli”. To dowód, że nie o nawyki tu chodzi, tylko o komunokapitalizm.

A pobliskie Netto, szwedzka firma płacąca swoim ludziom też około trójki z przodu, postawiła i przepięknie wykończyła: elewacje, ogromny parking, wjazd i wyjazd, postawiła w niecałe trzy miesiące. Od wbicia łopaty na klepisku, „pod klucz”.    

Podobne artykuły


17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1580
17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 1195
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1006
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 837
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 945
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 878
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 923
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 539
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 868
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 756
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 759
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





XIX-wieczny kapitalizm wcale się nie wyczerpał. Po prostu od początku XX w. do władzy w Europie i na świecie zaczęli dochodzić idioci. A jak wiadomo zwycięzcy piszą historię. Co z tego, że rosło rozwarstwienie, skoro poprawiały się warunki życia wszystkich. Tylko że niektórych szybciej.

Kraje skandynawskie wprowadziły taki system, bo mogły sobie na niego pozwolić. To co jest w Polsce nie j

...  wyświetl więcej

  andrzejs,  22/06/2013

@Łukasz G:
Hej,
co do średniowiecza..., kapitalizm był zbyt związany z indoktrynacją ideologiczną (wiesz co mi chodzi po głowie...), więc, mógłbym sie spierać.
Co do reszty, pełna zgoda. Łącznie z tym, że Szwedzi, płacąc "wyższe" podatki, płacą niższe, bo cały system jest jasny i przejrzysty, żadne więc idiotyzmy, czarowania i ściemy nie są potrzebne. Klarowność to skuteczność, a skuteczność, to brak potrzeby "czarowania" i ściemniania.

@andrzejs: Średniowiecza? W średniowieczu, to o kapitalizmie można chyba mówić tylko w niektórych północnowłoskich państwach oraz w Brugii.
I nie do końca wiem o co chodzi z tą indoktrynacją ideologiczną.

  Darwolf  (www),  23/06/2013

W Polsce nie ma kapitalizmu - niestety! Ani wogóle w Europie, może za wyjątkiem Estonii?
A "model skandynawski"? Przyznaję, to fenomen, że od tylu lat w miarę dobrze funkcjonuje. Ciekawe, jak długo jeszcze?

  Elba,  23/06/2013

Wszystko w tym systemie jest skonstruowane podobnie, czyli stwarzanie problemów, by je rozwiązywać i wikłać ludzi w większe problemy, pieniądze to utrzymują w kupie, a elektroniczne to już zupełnie maksymalna manipulacja.
Podobnie z politykami i prawnikami - są mistrzami kłamstwa i tworzenia problemów. Podobnie można powiedzieć, że straż pożarna nie jest potrzebna - jest potrzebna oczywiści ...  wyświetl więcej

System jest zależny od ludzi, którzy go tworzą. Dlatego taki kapitalizm sprawdza się w Skandynawii, a nie sprawdzi się w biedniejszej Polsce, bo po prostu nas na niego nie stać, a poza tym jedną z narodowych cech Polaków jest skłonność do kłótni o nic, a taki system wymaga mentalności Skandynawów.

  arturant,  24/06/2013

@pasjonatpl: Niestety jak pokazuje historia Polacy nie są zdolni do samodzielnego funkcjonowania we własnym państwie pod własnymi rządami. Ilekroć się to w przeszłości zdarzało to nic z tego nie wychodziło. Jak mawiał marszałek- "kraj piękny , tylko ludzie kurwy" .

@arturant:
W tzw. Złotym Wieku radziliśmy sobie całkiem dobrze, zwłaszcza w porównaniu z resztą Europy. Byliśmy idealnym przykładem sprawnie funkcjonującego państwa wielokulturowego. Gdyby Zygmunt August miał godnego następcę, to wszystko mogłoby potoczyć się inaczej. Niestety nie miał, a Liberum Veto i wolne elekcje zniszczyły ten kraj. Temat wart głębszej analizy i osobnego artykułu, ale ...  wyświetl więcej

Drogi Andrzejs ,
Bolesna ale rzetelna wiwisekcja "polskiego dzikiego improwizowanego kapitalizmu".
Etos "Solidarnosci" dzisiaj odbija sie nam w uszach jako zalosny rechot dziejow najnowszych Naszego Kraju.
Co do Skandynawii "spot on"! Bodajze przewodniczacy komunistycznej Partii Stanow Zjednoczonych (nie uwierzycie ale nawet dzisaj liczy ona 2000 czlonkow) powiedzial w latach ...  wyświetl więcej

  dalbert,  26/06/2013

Dodałbym jeszcze, że na czele tych tzw. związków zawodowych stają pacany, którzy przez całe życie nie zhańbili się żadną pożyteczną pracą. Zawód - działacz! To też rodem z naszej socjalistycznej przeszłości.
Nic zatem dziwnego, że z niedowierzaniem człowiek wysłuchuje ich kolejnych żądań...
Świetny artykuł! Dodaję do rekomendowanych.

@dalbert:
Podobnie jak na Zachodzie "dzialacze" uzywaja zwiazkow zawodowych jako trampoliny do kariery politycznej... Vide Walesa, Krzaklewski...

@youngcontrarian:Niemal cała dzisiejsza elita polityczna to związkowcy, którzy dorwali się do władzy.

@Włodzimierz Dajcz: Tu się z Panami nie zgodzę. Proszę wyłączyć z tego Wałęsę. "Solidarność" to był ruch sprzeciwu, nie do końca antysocjalistyczny, który wiedział przeciwko czemu walczy, ale nie wiedział dokąd zmierza. Gdy się sprawy tak potoczyły, że wynikła możliwość zdobycia prezydentury, to było rzeczą oczywistą, że w szranki musi stanąć niekwestionowany i popularny lider tego ruchu, zwłaszcza że pojawił się, mający duże szanse, hochsztapler S. Tymiński (taki ówczesny "prekaczyński").

@dalbert: Większość głosicieli kapitalizmu to ci, co całe życie spędzili na państwowym garnuszku.

Drogi Autorze. Ten bardak, który na co dzień obserwujesz jest pochodną naszej najważniejszej cechy narodowej, czyli bylejakośći. Byle jaka była przedwojenna sanacja, byle jaki socjalizm, a III RP to już zupełna patologia.

Drogi Autorze. Ten bardak, który na co dzień obserwujesz jest pochodną naszej najważniejszej cechy narodowej, czyli bylejakośći. Byle jaka była przedwojenna sanacja, byle jaki socjalizm, a III RP to już zupełna patologia.

@Włodzimierz Dajcz: Słuszna uwaga...

Oto co znalazłam dzisiaj w internecie - wreszcie ktoś odważny się znalazł by na forum europejskim wypunktować idiotyzm polityków: http://www.youtube.com/watch?v(...)e=share

  hussair  (www),  28/06/2013

@Skalny Kwiat: Udostępniałem to już kiedyś na FB. Obiecujące!

@hussair:
Tak, ja tez już to kiedyś widziałem. I na FB i w telewizjach, ale w tych ostatnich, rzeczywiście na chwilkę tylko się tym zainteresowano i potraktowano jako chamskie zachowanie tego europosła, a nie zajęto się treścią jego wystąpienia.
Cóż, to nie po linii...

Nadesłano mi to na maila, poczytać warto ;)

Grzegorz Lewkowicz

„POCIĄG DO DEMOKRACJI”

Tekst ukazał się w 1991 roku w „KARUZELI”
w jednym z ostatnich numerów pisma Nr.-12/1991 r.
Tygodnik wkrótce zamknięto!
Czy coś się od tamtych czasów zmieniło?

Halo!, Uwaga! – Dziś z naszej stacji,
odjedzie pociąg do Demokracji!
Pięćdziesiąt lat j

...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska