Login lub e-mail Hasło   

Wina wódki

W jednym ze skeczów Kabaretu Moralnego Niepokoju lekarka w izbie wytrzeźwień zadaje pijanemu posłowi pytanie: „Niech mi pan powie, panie Karolu, dlaczego pan pije”...
Wyświetlenia: 3.556 Zamieszczono 24/07/2013

„Dlaczego ja piję — odpowiada pan Karol — to ja wiem, ale dlaczego pani nie pije, to nie mam pojęcia”.

Zwykle w tym momencie widzowie wybuchają śmiechem. Ale gdyby tak głębiej się zastanowić, to w odpowiedzi pana Karola kryje się głęboka myśl. Wynika z niej, że picie alkoholu jest uznawane przez ogół za coś bardziej naturalnego niż niepicie. Pijący nie musi się tłumaczyć czy wstydzić swego postępowania — niech się tłumaczy abstynent. Na pijaków patrzymy ze zrozumieniem — zwłaszcza dzień po popularnych imieninach czy świętach, z pobłażaniem — gdy zachowają się niewłaściwie, z politowaniem — gdy się snują ulicami od latarni do latarni. Za to abstynent zawsze wywołuje niepomierne zdziwienie, a jeśli trafi się nam taki w pracy, to wręcz podejrzenie, że jeśli nie pije, to ani chybi kapuś. Tak niestety wygląda jeden z przejawów naszej polskiej „kultury picia”. Na taką postawę pracowaliśmy całe lata, a nawet wieki. Nie łudzę się, że szybko da się ją zmienić, ale też nie tracę nadziei na poprawę i zmianę postaw społecznych wobec picia i niepicia alkoholu.

Chyba tylko ktoś, kto sam na sobie lub na swoich najbliższych przeżył tragedię choroby alkoholowej, jest w stanie powiedzieć, że potencjalnym alkoholikiem jest każdy, kto pije. Alkoholizm bowiem rodzi się właśnie z przyzwolenia na picie, choćby małych ilości, ale regularnie. Każdy z dotkniętych tą chorobą tak zaczynał — od towarzyskiego umiarkowanego picia, przez codzienne piwko lub dwa, po... W którymś momencie umiarkowanie się skończyło, a zaczęło najzwyklejsze chlanie. A skutki? Z dobrych ludzi ludzkie wraki, rozbite rodziny, samobójcze próby, przestępstwa. Picie to hazard, to chodzenie po krawędzi dachu i wmawianie sobie, że przecież nie wszyscy spadają. To igranie ze śmiercią. Jedyna rozsądna decyzja to niewchodzenie na ten (i każdy inny) dach.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że pijący obrali za swego patrona... Jezusa! Tak, tak, nie przesadzam. Ilekroć porusza się z nimi temat picia, zawsze sięgają po argument wesela w Kanie Galilejskiej i pierwszego Chrystusowego cudu zamiany wody w wino oraz po argument Ostatniej Wieczerzy, podczas której Jezus podawał swoim uczniom kielich wina nowego przymierza. Zupełnie się przy tym zapomina o natchnionych przez Ducha Chrystusowego słowach: „Wino i moszcz odbiera rozum”[1]. „Wino — to szyderca, mocny trunek — to wrzaskliwa kłótnia; i nie jest mądry, kto się od niego zatacza”[2]. „Popada w nędzę, kto lubi zabawy, a kto lubi wino (...), nie wzbogaci się”[3]. „Kto mówi: Biada! Kto mówi: Ach! U kogo jest kłótnia? U kogo skarga? Kto ma rany bez powodu? Kto ma zaczerwienione oczy? Ci, którzy do późna przesiadują przy winie, którzy chodzą kosztować winnej mieszaniny. Nie patrz na wino, jak się czerwieni, jak się skrzy w pucharze i lekko spływa do gardła. Bo w końcu ukąsi jak wąż, wypuści jad jak żmija. Twoje oczy oglądać będą dziwne rzeczy, a twoje serce mówić będzie opaczne słowa, i wyda ci się, że śpisz na pełnym morzu i że jesteś jak śpiący przy sterze okrętu. Bili mnie, a wcale nie bolało, tłukli mnie, a nic nie czułem. Jak tylko wytrzeźwieję, znów do niego wrócę”[4]. Powoływanie się na Jezusa dla usprawiedliwienia praktyki prowadzącej do tylu nieszczęść jest profanacją Jego imienia.

Kiedyś w moim rodzinnym mieście, w Łodzi, nad wystawą sklepu monopolowego właściciel umieścił duży szyld informujący z daleka, co się tam sprzedaje. Nie dbał o interpunkcję, więc nie było tam przecinków. Ciekawa też była kolejność, w jakiej zaprezentował swój towar — zwykle zaczyna się od wódek, a potem dodaje wina, on zaś uczynił odwrotnie (widać był zwolennikiem lansowanej obecnie zmiany struktury spożycia alkoholu). Początek napisu — „Wina wódki...” — chyba w niezamierzony przez autora sposób wyrażał bolesną prawdę, że potężną część winy za naszą obecną kondycję narodową (nasze polskie piekiełko, kiepskie zdrowie i jeszcze bardziej kiepskie morale) ponosi właśnie alkohol. Albo — żeby być dokładnym — powszechne przyzwolenie na jego spożywanie.

Andrzej Siciński
 

[1] Oz 4,11. [2] Prz 20,1. [3] Prz 21,17. [4] Prz 23,29-35.

[Artykuł opublikowano w miesięczniku „Znaki Czasu” 12/2004].

Podobne artykuły


34
komentarze: 21 | wyświetlenia: 18053
30
komentarze: 21 | wyświetlenia: 25252
20
komentarze: 10 | wyświetlenia: 14005
20
komentarze: 26 | wyświetlenia: 3413
17
komentarze: 7 | wyświetlenia: 68018
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 2378
8
komentarze: 1 | wyświetlenia: 4875
27
komentarze: 10 | wyświetlenia: 65816
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 3660
17
komentarze: 6 | wyświetlenia: 2209
14
komentarze: 4 | wyświetlenia: 8021
11
komentarze: 18 | wyświetlenia: 6698
10
komentarze: 3 | wyświetlenia: 3248
8
komentarze: 2 | wyświetlenia: 4573
 
Autor
Artykuł



  Elba,  25/07/2013

Prawda jak oliwa - na wierzch sama wypływa...
A z drugiej strony patrząc ta martyrologia, tyle lat nieszczęść, że pamiętać o tym nikt nie chce...
A kto jest temu winny, że tak trudno jest wyrwać się z tego przeklętego pijackiego kręgu...?
Kto najczęściej prowadził w Polsce wyszynki, karczmy, gospody, knajpy, oberże...?
Prowadzone najczęściej przez Żydów, którzy dostawal ...  wyświetl więcej

Spotkałem się z taka opinią, że postawa narodu wynika z jego historii. (...) "ta martyrologia, tyle lat nieszczęść, że pamiętać o tym nikt nie chce... " - trwająca przez stulecia - musiała mieć wpływ na zmiany genetyczne. To nie usprawiedliwianie postaw Polaków, ale próba jakby porównania: Anglik raczej flrgmatyczny, ale spokojny zrównoważony - Polak wrzaskliwy i pijący na umór. Anglia czerpiąca k ...  wyświetl więcej

  Elba,  25/07/2013

@Mirosław:
Jak my tę naszą historyczną wspaniałość
moglibyśmy znieść
jak nie alkoholem uśmierzając...?
Głupotę i ból, co z niej wynika,
trzeźwy rozum nie ogarnie,
dlatego kończy marnie...
powtarzając moja wina,
moja wina...
moja wina.

@Elba:
"Bo takiemu pijakowi
Jakie życie, taki zgon"

http://www.youtube.com/watch?v(...)Wk&hd=1

@Mirosław:
Akurat Anglicy czy Irlandczycy nie ustępują Polakom w piciu alkoholu. Przynajmniej obecnie. Nie wiem, jak było kiedyś. Myślę, że bardziej winna jest polska kłótliwość i brak zorganizowania. Niedawno pojawił się też na Eiobie artykuł o tym, jak Kościół Katolicki pogrążał Polskę w chaosie dla realizacji własnych celów. Można nie zgadzać się z autorem, ale artykuł warto przeczytać.

@pasjonatpl: No tak, bo Kościół Katolicki się wywyższa, a przecież Bóg się pomniejsza ... przeczytam na pewno, choć domyślam się, że taki będzie jeden z moich wniosków. Pozdrawiam.

@Mirosław: Piękne słowa, piękny serial i ogólnie sama prawda ;)

@Mirosław:
Jak najbardziej powinieneś przeczytać. Jeśli będziesz miał inne zdanie i możesz poprzeć swoje opinie faktami, to chętnie się z nimi zapoznam. Jednocześnie wątpię, żeby Żydzi celowo rozpijali Polaków w celu osłabienia Polski. Sądzę, że raczej chcieli zarabiać i żyć wolni od prześladowań. Alkohol w naszym kraju to była żyła złota i wydaje mi się, ze przychylniej patrzono na Żydów, ...  wyświetl więcej

  koobe  (www),  25/07/2013

Nie jest normalne, że w Polsce na imprezie bardziej naturalnym i stosownym jest zwymiotować gospodarzom na trawnik niż odmówić picia. Niepijący budzą zdumienie i - jak piszesz - podejrzenie, że coś jest z nimi nie tak, że maja coś do ukrycia.
Wysoko funkcjonalni alkoholicy w naszym otoczeniu nie robią na nas wrażenia. Mówimy: e, lubi sobie popić. Śmiejemy się. A za tym nierzadko tkwi rodzin ...  wyświetl więcej

  ,  25/07/2013

Jak mawiał ś.p. mój znajomy "Polak jak nie pije to albo chuj, albo chory, a na chorego mi nie wyglądasz ;)". Zginął tragicznie, właśnie przez alkohol.

Na "szczęście", co raz częściej wśród młodzieży jest to: wina piwa.

No cóż o alkoholu nigdy za wiele,ale w ogóle za mało w profilaktyce,polityce socjalnej-dupa blada,jako były alkoholik ,a racze niepijący alkoholiku napisałem naście artykułów aż do bólu obnażałem rozpacz istnienia uzależnionego..Biblia pływa w alkoholu i krwi,,a jej interpretatorzy,zwłaszcza katoliccy przy ołtarzu wino,od zakrystii gorzale i gosposię walą, w stanie wskazującym na spożycie alkoholu ...  wyświetl więcej

prawda

Cóż...niestety na przykładzie własnej,najbliżej rodziny wiem jak alkohol potrafi ją zniszczyć.
Lecz nie jest aż tak najgorzej w tym kraju pod tym względem, bo wiele osób znam i jeszcze nigdy nikt nie potraktował mnie gorzej dlatego, że nie piję. Było wręcz przeciwnie, spotyka to się wręcz z podziwem i właśnie ten podziw z jednej strony jest miły, ale z drugiej strony przerażający, bo skoro nie picie jest takim ewenementem, to jak bardzo wszyscy dookoła muszą chlać...

Przecież każdy z nas ma wolną wolę. Każdy może wybrać . Słabi przegrywają walkę z nałogami. Można im pomagać (choć sprawa jest beznadziejna), ale i tak nie zmieni to faktu : są słabi i przegrali z samym sobą .



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska