Login lub e-mail Hasło   

Dick czy Lem?

Pisarze-wizjonerzy piszący fantastykę naukową w tym samym okresie lecz w różnych warunkach. Obydwaj filozofowali. Sława Amerykanina większa, ale czy jest lepszy niż nasz rodak?
Wyświetlenia: 3.142 Zamieszczono 28/07/2013

Philip Kindred Dick (ur. 16 grudnia 1928 w Chicago, zm. 2 marca 1982 w Santa Ana) – kultowy, amerykański pisarz science fiction, który miał znaczący wpływ na rozwój tego gatunku literackiego. Zaliczany jest również do nurtu postmodernistycznego. Przez Lecha Jęczmyka nazwany "Dostojewskim SF".

Pomimo licznych znajomości w środowisku pisarzy science fiction (m.in. przyjaźni z Robertem Heinleinem) za życia nie był szerzej znany miłośnikom tego gatunku[1]. Dopiero w latach 90. XX wieku jego twórczość – połączenie klasycznej prozy z fantastyką, rozważaniami teologicznymiw specyficznym psychodeliczno-solipsystycznym klimacie – zyskała uznanie czytelników i krytyków[potrzebne źródło].

Na początku drogi twórczej Dick w kręgach fantastycznych uznawany był za pisarza zbyt ambitnego, trudnego, natomiast z kręgów głównego nurtu (mainstreamu) odrzucany był natychmiast z uwagi na pisanie pod szyldem SF. Jego popularność jako pisarza odmieniły dwie książki. Pierwsza toCzłowiek z Wysokiego Zamku (The Man in the High Castle) napisana w 1961 r. Za powieść tę pisarz został uhonorowany jedną z dwóch najważniejszych nagród w dziedzinie literatury fantastycznej – nagrodą Hugo. Druga to Czy androidy śnią o elektrycznych owcach? (Do Androids Dream of Electric Sheep?) wydana w 1968 r., na podstawie której na początku lat osiemdziesiątych nakręcony został film Blade Runner (Łowca androidów).

Od początku twórczość Philipa K. Dicka cechowała problematyka natury rzeczywistości i człowieka. W swoich książkach Dick rozważał kwestiefilozoficzne: co to znaczy być człowiekiem? (Do Androids Dream of Electric Sheep?, The Man in the High Castle, Confessions of a Crap Artist), czy to, co widzimy, to co, nas otacza, istnieje naprawdę, czy też jest to tylko złudzenie? (Trzy stygmaty Palmera Eldritcha, Ubik); jaka jest natura wszechświata i jaki jest stosunek Boga do stworzenia? (VALIS, Boża Inwazja). Rozważania Dicka na temat natury Boga i jego relacji do człowieka inspirowane były głownie teologią chrześcijańską (zwłaszcza katolicką) i judaizmem.

W życiu prywatnym Dick żenił się pięć razy i miał troje dzieci. Nadużywał alkoholu i narkotyków, zaś swoje uzależnienie tłumaczył tym, iż od dziecka musiał brać dużo leków i stąd wzięło się jego przyzwyczajenie do pigułek. Wiele wskazuje na to, że właśnie pod wpływem środków psychoaktywnych powstała znaczna część twórczości Dicka. Niektórzy łączą jego uzależnienie z dużym tempem pisania: w ciągu dwóch lat, w czasie największego uzależnienia, napisał 11 powieści i około 60 opowiadań (w tym Trzy stygmaty Palmera Eldritcha). Okres uzależnienia stał się także prawdopodobnie inspiracją do napisania książki Przez ciemne zwierciadło (A Scanner Darkly), wydanej w 1977 r., pokazującej wizję świata degradowanego zarówno przez narkotyki, jak i organizacje starające się zapobiegać zjawisku narkomanii.

Podejrzewa się, że cierpiał on na schizofrenię paranoidalną (choć biografia Dicka pt. "Boże inwazje" autorstwa Lawrence'a Sutina podaje iż był on po prostu "dziwakiem" i w żadnym wypadku nie był chory psychicznie, jednak miał taką opinię), dodatkowo wzmacnianą przez używanie środków psychoaktywnych lub po prostu przez nie indukowaną. Sam pisarz spekulował na ten temat. Prowokowały do tego zachowania takie jak zamykanie się w domu ze strachu, napadanie na żonę, a w szczególności osobliwe sny, wizje, które inspirowały go równocześnie do pracy twórczej m.in. przy trylogii VALIS. W pewnym czasie wierzył, że Stanisław Lem był prowokacją komunistów, za którą kryła się grupa pisarzy działających na zlecenie partii komunistycznej, by przejąć kontrolę nad opinią publiczną. Dowodem tego miała być mnogość stylów pisarskich Lema i szeroka tematyka jego dzieł, a także nietypowe, niesłowiańskie nazwisko mogące być skrótem jakiejś tajnej komórki. P.K. Dick pisał nawet w tej kwestii do FBI.

Dick zmarł w roku 1982 po trzech kolejnych atakach serca w szpitalu w Santa Ana w Kalifornii. Zostawił po sobie bogaty dorobek literacki i olbrzymią rzeszę wielbicieli, w niektórych kręgach jest pisarzem kultowym. Niedoceniany przez większość życia, dopiero tuż przed śmiercią osiągnął stan finansowej stabilności, jednak szeroką popularność jego utwory zdobyły dopiero po śmierci autora.

[za Wikipedią]

Stanisław Lem (ur. 12 września 1921 we Lwowie, zm. 27 marca 2006 w Krakowie) – polski pisarz, filozof i futurolog, przedstawiciel nurtu fantastyki naukowej. Jego twórczość porusza tematy takie jak: rozwój nauki i techniki, natura ludzka, możliwość porozumienia się istot inteligentnych czy miejsce człowieka we Wszechświecie. Dzieła Lema zawierają odniesienia do stanu współczesnego społeczeństwa, refleksje naukowo-filozoficzne na jego temat, a także krytykę ustroju socjalistycznego.

Jest najczęściej tłumaczonym polskim pisarzem, a w pewnym okresie był najbardziej poczytnym nieanglojęzycznym pisarzem SF. Jego książki zostały przetłumaczone na 41 języków i osiągnęły łączny nakład ponad 30 mln egzemplarzy. Wpływ Lema na światową literaturę SF krytycy przyrównują do wpływu H. G. Wellsa czy Olafa Stapledona.

Był odznaczony między innymi medalem „Gloria Artis” i najwyższym polskim odznaczeniem państwowym Orderem Orła Białego. Jego nazwiskiem nazwano planetoidę oraz pierwszego polskiego satelitę naukowego.

[za Wikipedią]

Przyznam, że obecnie czytam obydwu autorów. Mam jednak kłopoty z percepcją wielu utworów Lema, w których drażni mnie jego specyficzny język i nietrafiające do mnie poczucie humoru. Z kolei unikam utworów Dicka, w których zbytnio ujawnia się jego fascynacja narkotykami. 

Wydaje mi się, że obecnie zbyt często, zwłaszcza w twórczości filmowej, Dick bywa nieco przeceniany, gdy Lem niedoceniany. Zresztą obydwaj zdają się być niedoceniani za swoje niezwykle trafne wizje. Warto więc sięgnąć do ich dzieł.

Podobne artykuły


11
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1068
11
komentarze: 40 | wyświetlenia: 1061
11
komentarze: 22 | wyświetlenia: 583
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 876
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 989
10
komentarze: 11 | wyświetlenia: 555
9
komentarze: 0 | wyświetlenia: 686
9
komentarze: 44 | wyświetlenia: 682
9
komentarze: 1 | wyświetlenia: 671
9
komentarze: 24 | wyświetlenia: 450
9
komentarze: 36 | wyświetlenia: 777
9
komentarze: 0 | wyświetlenia: 679
9
komentarze: 13 | wyświetlenia: 529
9
komentarze: 20 | wyświetlenia: 857
9
komentarze: 56 | wyświetlenia: 245
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  swistak  (www),  28/07/2013

Lem kpił z ateizmu, pseudo naukowości i wszelkich fanatyzmów i totalitaryzmów. Trudno się go czyta, ze względu na liczne aluzje i ironię, by móc ominąć obowiązującą w obozie komunistycznym cenzurę! Dziś to niekoszerny autor skazany na wydawniczą banicje.

Lem był naprawdę wielki! Solaris to arcymądra opowieść. Fascynujące, że to on wymyślił latające samochody przyszłości, które są obecne w tak wielu tekstach kultury sc. Nie sądzicie? Pewnie takie latające pojazdy kiedyś pojawią się w rzeczywistości. Taka jest konieczność. Wielopoziomowe drogi to antidotum na korki (czyt. : "Powrót z gwiazd" - książka z pomysłem powielonym w filmie "Mechaniczna Pomarańcza"Stanleya Kubricka.
Kindreda Dicka nie czytałem ale chętnie coś przyswoję.

@Matwiej: Z powieści poleciłbym "Ubik"(jako prekursora "Matrixa") ale też i "Człowiek z wysokiego zamku" czy "dr Futurnity", a z opowiadań to warto sięgnąć po jeden z licznych zbiorów. Mnie szczególnie się podobały opowiadania: "Zapłata" i "Złotoskóry".

Dzięki Andrzeju, zobaczę co mają w mojej bibliotece. Pozdrawiam.

@Matwiej: Można też polecić filmy, w których czasem dosyć swobodnie wykorzystuje się twórczość Dicka:
Filmy nakręcone na postawie twórczości Philipa K. Dicka:
Łowca androidów (1982) – na podstawie powieści Czy androidy śnią o elektrycznych owcach? IMDB
Pamięć absolutna (1990) – na podstawie opowiadania Przypomnimy to panu hurtowo IMDB
Confessions d'un Barjo (1992) – na ...  wyświetl więcej

Po Lema po raz pierwszy siegnęłam, jako nastolatka. Myślę, że byłam wtedy za mało dojrzała, by go decenić, chociaż podobały mi się jego książki.

Lem, Lem, i jeszcze raz Lem. Mimo że aktualnie nie widzę (przynajmniej w moim najbliższym otoczeniu) dużego zapotrzebowania na jego dzieła, mnie osobiście wciąż wciągają przygody Pirxa, Ijona Tichego i innych bohaterów jego twórczości. A skonstruowane przez niego światy, jak surrealistyczny, odcięty od świata, gigantyczny bunkier z "Pamiętnika znalezionego w wannie", czy też wizja przyszłości Ziemi w "Kongresie futurologicznym" robią nieliche wrażenie.

@vernon: Chociaż nie jestem aż tak nim zachwycony, ale może jeszcze uzupełnię swoją lekturę, to myślę, że możemy być z niego dumni. Lem po szczycie powodzenia kiedy był najchętniej czytanym polskim pisarzem, a także wysoko w światowych rankingach science fiction dzisiaj cieszy się znacznie mniejszym zainteresowaniem. Nie mnie szukać przyczyn, ale myślę, że teraz trzeba wzmóc wysiłki na rzecz adapt ...  wyświetl więcej

  basker  (www),  09/08/2013

Lem!

@basker: Właśnie uzupełniłem swoje lektury czytając "Solaris", o którym wyrażono się tu, że to arcymądra powieść. A mnie nieco nużyły fikcyjne teorie solaryjskie, chociaż sam pomysł "gości" uważam za znakomity i przewrotny.

Dicka czyta się łatwiej. Świetny Ubik i Blade Runner to to bardzo przyjemne, zapadające na długo w pamięci lektury. Lema czyta się trudniej. Solaris było miejscami nudne i jestem w stanie zrozumieć dlaczego wielu nie lubi Lema po lekturze tej ksiązki. Niezwyciężony, Katar, Cyberiada to już coś innego. Przyjemne się czyta do poduszki. Lema cenie odrobinę wyżej niż Dicka. Może dlatego, że to Polak?

@Patrycjusz Urbanek: Chyba się z tym zgodzę



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska