Login lub e-mail Hasło   

Kawałek raju na własność

Dla tych, którzy wychowali się poza miastem, przestrzeń zieleń i świeże powietrze to oczywisty element rzeczywistości. Trudno im sobie wyobrazić, że można być tego pozbawionym.
Wyświetlenia: 5.932 Zamieszczono 07/08/2013

Miałam szczęście dorastać na wsi. W domku z ogródkiem i polami za płotem. Z nieograniczonym dostępem do natury i zdrowej żywności, która w miejskich supermarketach opatrzona jest naklejkami BIO lub EKO i szalonymi cenami. Kiedy idąc na studia musiałam przenieść się do miasta, przeżyłam lekki szok.

 Raj utracony

Zamiast śpiewu ptaków budziły mnie tramwaje. Zza okna zamiast szumu drzew i porykiwania krów dobiegały klaksony i warkot samochodów. Zamiast lasu, za oknem miałam betonową dżunglę a zamiast ogródka, wychodzący wprost na ulicę balkon. O ile ogrodzony barierką podest, niewiele szerszy od parapetu, można oczywiście nazwać balkonem. Czasami byłam bliska ucieczki.

 Wycieczki - ucieczki

Żeby trochę się oderwać od zgiełku, zaczęłam jeździć rowerem na zielone przedmieścia. Odkryłam zupełnie nowe okolice i ciekawe ścieżki. Takie Wzgórza Warszewskie na przykład. Gdyby nie widok na panoramę Szczecina, ciężko byłoby uwierzyć, że to naprawdę jest w mieście. I to całkiem niedaleko od centrum. W takim mieście można żyć. A przekonały mnie do tego balkony.

 Poranki przy kawie

Odwiedzając koleżankę na osiedlu Małe Błonia, często widzę wypoczywających tam na balkonach ludzi. Niektórzy szczęśliwcy, którym udało się kupić mieszkanie na parterze, mają tam nawet własne ogródki. Trudno mi wyobrazić sobie milszy początek letniego dnia, niż mrożona kawa podana w ogrodzie. W domu, gdy tylko pogoda na to pozwalała, zaczynałam tak niemal każdy poranek. W mieście, co prawda, mamy kawiarnie z ogródkami, ale klient w kapciach i szlafroku wzbudziłby tam zapewne zainteresowanie. Własny ogródek świetna sprawa, ale patent Ewy - stolik z krzesełkiem wystawiony na taras z widokiem na puszczę wkrzańską, to też całkiem przyjemna scenografia. Poza własnym mieszkaniem, tego balkonu z widokiem zazdroszczę jej chyba najbardziej. Popijając tam kawę, nawet w mieście można poczuć kontakt z naturą. 

Popołudnia z książką

Na taki taras można zresztą wystawić sobie, co kto lubi. Popołudnie z książką na hamaku przed domem, było kiedyś jednym z moich ulubionych sposobów na relaks. Ciężko rozwiesić hamak w centrum miasta, ale wystarczy leżak na balkonie i już jest inaczej niż w mieszkaniu. Nie wspominając o tym, jaki to luksus w słoneczne dni, gdy można się opalać, praktycznie nie wychodząc z domu albo uciąć sobie popołudniową drzemkę na świeżym powietrzu.

Balkon dobra rzecz

Balkon to bez wątpienia ogromna wygoda w mieście. Taka dodatkowa, własna, otwarta przestrzeń z dostępem do natury. Zwłaszcza, jeśli nie wychodzi na tory tramwajowe, ale na przyjemne zielone tereny. Może być miejscem wypoczynku, bezpiecznej zabawy dla dzieci, albo namiastką ogródka. Można sobie na nim choćby wywiesić pranie. Zupełnie inaczej śpi się pod pościelą suszoną na wietrze, niż pod taką kiszoną na sznurkach w łazience. A kwiaty? Takie ukwiecone balkony cieszą oko nie tylko właściciela, ale i sąsiadów. Choć może u tych, którym marzy się kawałek ziemi, wzbudzają lekką zazdrość.

Może nie trzeba uciekać?

Z tęsknoty za zielenią, spokojem i własną przestrzenią jeszcze niedawno chciałam uciekać ze Szczecina. Dzisiaj wizja własnego balkonu skutecznie mnie do tego pomysłu zniechęca. Miasto ma przecież swoje dobre strony… a do odrobiny luksusu nie potrzeba wiele. Wystarczy duży balkon. Mała rzecz, a cieszy.

Podobne artykuły


13
komentarze: 49 | wyświetlenia: 1284
12
komentarze: 93 | wyświetlenia: 789
12
komentarze: 9 | wyświetlenia: 1615
12
komentarze: 68 | wyświetlenia: 1013
12
komentarze: 25 | wyświetlenia: 2042
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1418
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 450
11
komentarze: 17 | wyświetlenia: 820
11
komentarze: 72 | wyświetlenia: 791
11
komentarze: 9 | wyświetlenia: 504
11
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1524
11
komentarze: 31 | wyświetlenia: 2126
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 1024
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Remter,  07/08/2013

Jako mieszczuch od 7 pokoleń nie wytrzymałam pewnego dnia tej niewoli jaką miasto stwarza człowiekowi i za oszczędzane pieniądze przez całe życie, kupiłam swój mały raj na ziemi - daleko od tras szybkiego ruchu a jeszcze dalej od wielkich miast. Dopiero teraz wiem to, czego nie wiedziałam ... jak daleko komfort życia na wsi przewyższa komfort życia w mieście .. pozdrawiam;)

  rekurent,  07/08/2013

Ja od paru dni jestem szcześliwym mieszkańcem wsi, uff jaka ulga :)
pozdrawiam



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska