Login lub e-mail Hasło   

Jezus Nietzschego - cz. I

Nietzsche wyklucza Jezusa z obszaru chrześcijaństwa. Na pozór wydaje się to być nonsensem, ponieważ On sam oraz Jego nauka stanowią centrum tej religii. Jezus – pi...
Wyświetlenia: 5.211 Zamieszczono 08/09/2013

Nietzsche wyklucza Jezusa z obszaru chrześcijaństwa. Na pozór wydaje się to być nonsensem, ponieważ On sam oraz Jego nauka stanowią centrum tej religii.

Jezus – pisze niemiecki filozof – nie urzeczywistnia nowej wiary, lecz nową praktykę życiową. Według Nietzschego kieruje Nim „głęboki instynkt” tego „ jak powinno się żyć, by się czuć w niebie, by się czuć wiecznie”. Stan szczęśliwości przeżyty przez Jezusa i osiągnięty dzięki praktyce życiowej można nazwać „psychologiczną rzeczywistością zbawienia”.

„Zadomowienie się (Zu-Hause-Sein) w świecie, którego nie narusza już żadna realność, w świecie wewnętrznym” sprawia, że cała rzeczywistość zewnętrzna jest jakby wzięta w nawias (epoché). Jej poszczególne elementy mają, co najwyżej, walor znaku, symbolu, metafory. To antyrealizm w najczystszej postaci. Ten właśnie fakt, że żadnego słowa nie bierze się dosłownie jest elementarnym warunkiem „by w ogóle móc mówić”.

Takie podejście lingwistyczne rozstrzyga w sposób jednoznaczny problem nieadekwatności języka jako narzędzia opisu rzeczywistości. Jeśli bowiem przedmiot świata zewnętrznego jest wyłącznie znakiem, to słowo, w logicznym porządku rzeczy, staje się znakiem tego znaku, czyli po prostu symulakrem. Jeżeli jednak źródłem słowa jest rzeczywistość wewnętrzna, wówczas jego funkcja staje się o wiele bardziej złożona i polega na oddaniu takiej kombinacji składników zewnętrznych, stworzenia takiego obrazu, by w możliwie najbardziej przybliżony sposób opisać duchową rzeczywistość. Śmiem twierdzić, że tak właśnie konstruowane były przez Jezusa przypowieści.

Nietzsche czyni z Mistrza nie tylko zresztą antyrealistę, ale również antyracjonalistę. Rozum nie potrafi konstruować rzeczywistości inaczej niż posługując się przeciwieństwami – jest władzą, która określa, odróżnia i, co za tym idzie, przeciwstawia. Rozumowi służy język. Na bazie tego sprzężenia rozumu z językiem powstał paradygmat nauki zachodnioeuropejskiej.

Nietzsche konstatuje, że w odróżnieniu od „słowa”, Jezus używa Słów w taki sposób, by dzięki nim podważyć racjonalną jednoznaczność świata zewnętrznego, by zniknęły wszelkie różnice. Paradygmat nauki ustępuje miejsca paradygmatowi szczęścia.

Jakie są konsekwencje tej zmiany? Jezus idzie – według Nietzschego – obok świata, albo przez niego ale nietknięty. Dzięki czemu jest to możliwe? Dzięki miłości, która nakazuje nie stawiać oporu niczemu i nigdzie.

Po drugie, jeżeli stosunek do świata nie opiera się na racjonalnej jednoznaczności, jest on tylko zbiorem symboli, za pomocą których można mówić o rzeczywistości szczęścia i miłości, to „taka symbolika z natury pozostaje poza wszelką religią, wszystkimi pojęciami kultury, całą historią, wszystkimi książkami, wszelką sztuką.” I jeszcze jedno – ponieważ nie istnieją przeciwieństwa, nie ma „pojęcia winy i kary. Znika grzech, wszelki stosunek oparty na dystansie pomiędzy Bogiem a człowiekiem.”

Po trzecie wreszcie, pominięcie całej rzeczywistości świata czyni nierzeczywistą także śmierć. Przynależy ona bowiem do zupełnie innego porządku niż porządek miłości i szczęścia.

Charakterystyka postawy życiowej Jezusa

Nietzsche twierdzi, że Jezus cierpiał na fizjologiczną przypadłość, która polega na „skrajnej zdolności odczuwania cierpień i pobudzeń”. Jedną z konsekwencji owej przypadłości jest z kolei niezdolność do stawiania jakiegokolwiek oporu. W związku z tym miłość jawi się „jako ostateczna możliwość życia”. Ktoś taki zasługuje na miano idioty w takim znaczeniu, jakie nadał temu słowu Dostojewski. Książę Myszkin, bohater powieści „Idiota”, skażony jest ową przypadłością – nikomu i niczemu nie potrafi stawić oporu. Przez otoczenie jest zatem postrzegany jako nieszkodliwy wariat. Nie myśli o sobie, o własnych kłopotach; jego myśli zaprzątają wyłącznie sprawy innych, które w jego głowie urastają do monstrualnych rozmiarów i dlatego też robi wszystko, by innym pomóc. Taki stan rzeczy jest dla niego źródłem ogromnego cierpienia i płaci za to atakami epilepsji. Jest człowiekiem w sposób radykalny dobrym. W koncepcji samego Dostojewskiego, Myszkin miał być takim rosyjskim, dziewiętnastowiecznym Jezusem.

W charakterystyce Nietzschego Jezus nie jest zatem Mesjaszem, prorokiem, zbawicielem, ani tym bardziej buntownikiem i rewolucjonistą. Jest człowiekiem z defektem fizjologicznym, który mądry Jezus potrafił pozytywnie przekroczyć, czyniąc ze słabości bazę dla nowego przesłania i pięknej praktyki życia. I w tym miejscu odkrywamy coś, na co badacze niemieckiego filozofa nie zwrócili uwagi i co zapewne niepokoiło samego Fryderyka Nietzschego, ponieważ cały czas wikła się w nie do pogodzenia sprzeczności na temat Nauczyciela. Chodzi mianowicie o mechanizm resentymentu. Nietzsche, o czym była już mowa, wykluczył Jezusa z obszaru chrześcijaństwa właśnie dlatego, że kamieniem węgielnym, na którym zbudowano nową religię, był resentyment nakazujący czynić ze słabości wartość. Posłuchajmy, co na ten temat miał do powiedzenia Karl Jaspers:

Stanowi to psychologicz­ne odkrycie Nietzschego, że resentyment słabości może jeszcze w słabości, mianowicie z pragnienia mocy, stać się twórczy w wydawaniu ocen, budowaniu ideałów, przekręcaniu znaczeń. W patosie moralisty Nietzsche dostrzega ukryte pragnienie ważności [właściwe] podłości, w fanatyzmie sprawiedliwości — ukrytą mści­wość, w idealnych ocenach — ukrytą walkę przeciwko poziomowi faktycznie wyższemu. Ogól tych motywów może wytwarzać duchowość o wyrafinowanym cha­rakterze, w coraz to nowych wysublimowanych wypa­czeniach. Przez zastosowanie owej psychologii do chrześcijaństwa Nietzsche chce uchwycić jego źródło i rozwój. Chrześcijaństwo wykorzystuje każdą prawdę, którą napotyka — a więc także i prawdę Jezusa — w celu przywłaszczenia jej sobie na drodze wypaczo­nej interpretacji, za pomocą której zmusza ją do współ­udziału w niszczeniu wszystkiego, co wielkie, potężne, szlachetne, wszystkiego, co zdrowe, silne, dostojne, wszystkiego, co głosi pochwałę życia.

Wnioski Jaspersa są błędne dlatego, że nie dostrzega on fundamentalnej sprzeczności w pismach Nietzschego. Chrześcijaństwo nie wykorzystuje ani, tym bardziej, nie wypacza nauki Jezusa, ponieważ On sam funkcjonował w polu działania resentymentu. Nie ma tu zatem sprzeczności pomiędzy Mistrzem a Jego pierwszymi wyznawcami, ukształtowanymi formacyjnie przez Pawła z Tarsu. Zarówno Jezus, jak i Jego wyznawcy wykazywali aktywność resentymentalną. To jest wniosek narzucający się z całą oczywistością. „Fizjologiczna realność”, jak nazywał Nietzsche defekt Jezusa, jest nie tylko atrofią woli oporu wobec świata zewnętrznego. Jest to także „instynktowne skłanianie się do działań, które możnych przemieniają w śmier­telnych wrogów (niejako hodowanie sobie samemu swoich oprawców), instynktowne pragnienie nicości". Tak czynił Jezus i umarł na krzyżu!

Przyjrzyjmy się bliżej ostatniemu cytatowi z Nietzschego. Zamiast możnych równie dobrze można by napisać: „silnych”. Tych, którymi kieruje wola mocy. Zatem, jeśli Jezus „instynktownie” występuje przeciwko silnym, to działa tu w krystalicznej niemal postaci mechanizm resentymentu.

Jednak Nietzsche, negując prawomocność nowej religii powstałej w I wieku w Rzymie, pisze: „W istocie był tylko jeden chrześcijanin i ten umarł na krzyżu".

W związku z tym albo Jezus był silnym człowiekiem zdolnym nadać światu nowy bieg społeczny i moralny, a Jego nauka została instrumentalnie wykorzystana (i gruntownie wypaczona) przez ludzi słabych, albo praktyka życiowa Mistrza była wynikiem podświadomego działania mechanizmu resentymentu i wówczas o żadnym wypaczeniu Jego nauki mowy być nie może. Przeciwnie, dostrzeżemy raczej logiczną i przemyślaną kontynuację przesłania i działań. Tertium non datur.

***

Nietzsche zastanawia się nad tym, co było źródłem odstępstwa. Odpowiada, że już ewangelie są wypaczeniem prawdy Jezusa. Staje się On już nie „ośrodkiem” chrześcijaństwa, tylko „środkiem” dla zaspokojenia pragnienia odwetu i zemsty, czyli czegoś zupełnie sprzecznego z praktyką życiową Mistrza z Nazaretu. Ale jest kwestia o wiele bardziej zasadnicza. Praktyka życiowa została przekształcona w wiarę, w coś, co zyskuje walor obiektywności, czyli prawdy zewnętrznej. W ten sposób wiara stała się nauką. Mamy zatem powrót do paradygmatu, któremu Jezus zaprzeczył własnym życiem. I to właśnie jest – według Nietzschego – największe zafałszowanie, na którego gruncie wyrosło chrześcijaństwo. Rzeczywistość powraca do swej racjonalnej jednoznaczności. Przedmioty są bytami już, a nie symbolami („okrzyczane sprawy i osoby zamiast symboli, okrzyczane historie zamiast wiecznej faktyczności, okrzyczane formuły, przepisy, dogmaty zamiast praktyki życia”).

Największym paradoksem jest jednak fakt, że o tym niemal totalnym powrocie do do realności i racjonalnej jednoznaczności przestawiono znaki. Z tego procesu, o dziwo, wymyka się sam Jezus, który przestaje być realny, a staje się obrazem, znakiem, symbolem. I to jest prawdziwe i gruntowne wypaczenie przesłania Mistrza, a nie resentymentalne przetworzenie Jego nauki przez pierwszych wyznawców. Przesłanki rozumowania Nietzschego są więc prawdziwe, ale wnioski formułowane na ich podstawie przez filozofa błędne.

Realny Jezus wyparował w chemicznym tyglu tworzenia nowej chrześcijańskiej konstrukcji realności świata. Nietzsche konstatuje: „ludzkość pada na kolana przed zaprzeczeniem tego wszystkiego, co było źródłem, sensem, prawem Ewangelii...późno by szukać dobitniejszego przejawu dziejowej ironii.”

Podobne artykuły


11
komentarze: 172 | wyświetlenia: 724
8
komentarze: 0 | wyświetlenia: 653
7
komentarze: 81 | wyświetlenia: 753
7
komentarze: 2 | wyświetlenia: 455
6
komentarze: 48 | wyświetlenia: 915
5
komentarze: 62 | wyświetlenia: 1266
124
komentarze: 52 | wyświetlenia: 142080
119
komentarze: 23 | wyświetlenia: 241719
91
komentarze: 20 | wyświetlenia: 111942
90
komentarze: 29 | wyświetlenia: 122469
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  swistak  (www),  09/09/2013

Jezusa można ,albo kochać, albo nienawidzić. Każdy kto Go pozna zakochuje się do szaleństwa. Polecam Poemat Boga Człowieka, Słowo Boże przekazane osobiście przez Jezusa z Jego historią pobytu na ziemi, zapisane przez Marie Valtortę, znienawidzoną przez satanistów udających ateistów, tak jak jej Mistrz. http://www.objawienia.pl/valto(...)al.html

  swistak  (www),  09/09/2013

Żydzi spodziewali się nadejścia Mesjasza z niebiańskim wojskiem i fajerwerkami, który przegoni Rzymian i zasiądzie na tronie Dawida. Bóg zażartował sobie z nich jak z Jonasza i Mesjasz urodził się w żywym tabernakulum Maryi dziewicy, która w raz z mężem Józefem złożyli Bogu śluby czystości i była żywym tronem Dawida, bo pochodziła z rodu Dawida. To i wiele innych zagadek wyjaśnia osobiście Jezus. ...  wyświetl więcej

@swistak: Przeczytałem 2 rozdziały tych "natchnionych" bredni. O 2 za dużo.

  mojra  (www),  09/09/2013

@Michał Aleksy Mentrak: Czyli ziarno zostało zasiane!

  greenway,  09/09/2013

Drogi Janie w Twoim myśleniu jest Wolność i Przestrzeń. Fundujesz nam tu prawdziwe intelektualne uczty, przy których raduje się serce. Kłaniam się prawdziwie oczarowana. Kocham mądrych ludzi. :)

@greenway: Przeceniasz moje talenty, kochana green. W drugiej części postaram się wypunktować wszystkie sprzeczności w ocenach Nietzschego, a jest ich sporo. To są kwestie, które mnie żywo interesują, ponieważ w świecie dzisiejszym szukanie dróg wartości trwałych i autentycznych jest sprawą naszego przetrwania jako gatunku.

  greenway,  09/09/2013

@Jan Stasica: na szczęście są tacy Eksploratorzy jak Ty. A dzieje się już jakiś czas proces "psucia" Człowieka, niszczenia odwiecznych fundamentalnych wartości. To jest bardzo niebezpieczne.

Jezusa traktuję jako postać historyczną i jeśli istniał, cenię go za odwagę.
Przeciwstawić się całej rzeszy ówczesnych kapłanów i ich zwolenników; odwaga godna podziwu.

  bardek,  13/11/2013

Z całą pewnością istniał ktoś cierpiący z powodu przypadłości dziś nazywanej zespołem Aspergera. Niektórzy mylą to z autyzmem. Jednak najgenialniejsi uczeni cierpieli właśnie na to. Nie było (i nie jest) im lekko w życiu. Nie rozumieją (i nie maga zrozumieć) ludzi, a ludzie nie mogą zrozumieć ich. Więc się zamykaja w sobie, idą własną drogą i dokonują wielkich odkryć, przez co cierpią za życia, a ...  wyświetl więcej

  epegeiro,  22/01/2014

Ciekawy obraz Jezusa przedstawia włosko-niemiecki językoznawca i filozof Francesco Carotta w swojej książce Jesus was Caesar (Jezus był Cezarem) Carotta: „Wszystkie elementy historii Jezusa można odnaleźć w biografii Cezara”....
http://pracownia4.wordpress.co(...)leusza/

Z tego co widzę, Nietszche nie zgłębił za bardzo nauki Jezusa Chrystusa, a jedynie bazował na własnych ogólnych wrażeniach. Potworzył sobie modele, które miały być i były sprzeczne z logiką. To dość częste. Większość chrześcijan, choć wierzy, to jednak nie zgłębia nauk Chrystusa i ch nie rozumie. Najczęściej uznaje je za dziwaczne, a jedynym co trzyma ich przy Kościele jest wiara...
W przyp ...  wyświetl więcej

@Remigiusz Fajfer: Dziękuję bardzo za ten komentarz. Bardzo mądry komentarz.

Jezus był i jest Mesjaszem. Już nadchodzi ponownie......

  Tonny,  30/08/2016

"Tako rzecze Zaratustra" to bardzo ciekawa ksiązka, czytałem niedawno. I muszę przyznać, że w wielu kwestiach zgadzam się z Autorem.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska