Login lub e-mail Hasło   

"Bez ograniczeń. Historia najtwardszej kobiety na świecie" Chrissie Wellington

Dystans: 3,8 pływania, 180 km jazdy na rowerze i 42,195 km maratonu.
Wyświetlenia: 1.133 Zamieszczono 08/09/2013


autor: Chrissie Wellington
tytuł: "Bez ograniczeń"
tytuł oryginału:Life Without Limits

wydawnictwo: Galaktyka
data wydania:   17 kwietnia 2013
liczba stron: 272
 
 
moja ocena: 6! / 6



Wczoraj kupiłam, właśnie skończyłam czytać...
.
Dzisiejszy wpis będzie zdecydowanie dłuższy... Dlaczego? Cóż... jak na triatlon Ironman przystało. Dystans: 3,8 pływania, 180 km jazdy na rowerze i 42,195 km maratonu. Mordercza trasa i nawet nie próbuję sobie wyobrazić, jak można tego dokonać, a jednak widać można....
.
Książka mną wstrząsnęła. Jest wiele powodów. Jednym jest mało znany fakt, że jeszcze kilka lat temu biegałam 3 razy w tygodniu po 10 km. Biegałam rekreacyjnie wszędzie, gdzie się dało. Nawet na wakacje zabierałam buty i strój, wstawałam o świcie i biegałam.... nawet w... Pirenejach! Ale potem moja ówczesna "szefowa" (to skomplikowane) z Krakowa nie pochwalała biegania i była bardzo przeciwna temu utrudniając mi zaangażowanie w sport (choć było to czysto rekreacyjne i nie kolidowało z "pracą"). Dałam się jej jednak przekonać i "zdjęłam buty do biegania". Dziś niestety jestem 100% kanapowcem i pożeraczem pizzy i chipsów. W efekcie przytyłam i straciłam zapał do wielu rzeczy. Kiedyś marzyłam o udziale w maratonie Kraka, dziś marzę, żeby mieć lekcje na parterze...
.

.
Ale koniec z pustym żalem i destrukcyjnym rozpamiętywaniem, pora ruszyć się z miejsca! Dziś wyjęłam moje kochane buty do biegania i wyprałam strój... Buty wyczyściłam i postawiłam na szafce, aby mnie motywowały do powrotu do biegania... Na początek muszę  zrzucić kilka kilogramów, żeby nie nabawić się kontuzji i aby to wszystko miało sens. Wykupiłam zatem karnet na basen.... WRACAM :) Zachęciła mnie do tego Chrissie Wellington...
.
.
"Bez ograniczeń" to książka nie tylko o sporcie, ale i o harcie ducha, o sile i odwadze... Jedną z  bohaterek  jest Julie Moss, która wystąpiła w zawodach Ironman w 1982 roku. Prowadziła podczas ostatniego etapu, czyli maratonu i wydawało się, że zdobędzie tytuł, gdy nagle jej organizm powiedział STOP. Kilkadziesiąt metrów przed metą upadła z wyczerpania. Ale nie poddała się, nie pozwoliła sobie pomóc, gdyż groziło to dyskwalifikacją. Wstała i kilka metrów przed meta przewróciła się ponownie, wtedy minęła ją rywalka. Przegrała..., ale tylko pozornie, bo prawdziwym zwycięstwem było to, co nastąpiło później Julie nie miała sił, żeby wstać, więc ukończyła 11 godzinny wyścig czołgając się ostatnie kilkanaście metrów do samej linii mety. Wygrała ze sobą, z bólem, z poczuciem przegranej i z rezygnacją... 
.
.
Dla mnie nie jest to więc książka wyłącznie o sporcie...

.

Ale wróćmy do Chrissie... :)
.
Nie mogę się powstrzymać przed umieszczeniem pewnego cytatu. Chrissie poruszyła delikatną i wrażliwą  nutę w mojej duszy...
.

"Bardzo ważną inspiracją jest dla mnie wewnętrzny głos, który nakazuje mi jak najpełniejsze wykorzystanie mojego potencjału. Każdy ma w sobie taki głos, ale wielu ludzi za bardzo boi się go słuchać; są zbyt przerażeni, by choćby spróbować. Obawiają się porażki. Lęk paraliżuje, ale jest tylko urojeniem - tak naprawdę przecież nie istnieje. Nigdy nie myśl, że coś jest niemożliwe, nie przestawaj próbować czegoś nowego. Życie zaprowadziło mnie do wielu niezwykłym miejsc, dzięki którym czuję się pełniejsza i bogatsza. Nigdy nie udałoby mi się do nich dotrzeć, jeśli pozwoliłabym, by strach okazał się silniejszy od potrzeby poznawania". 

.

Strach i lęk zbyt często paraliżują. Może warto nad tym popracować???  Lęk może motywować,  jednak najczęściej odbiera wszystko. Dziwna sprawa... To jak "strachy" w dzieciństwie. Baliśmy się wszystkiego, co nieznane. Dziś jest podobnie. Wyobrażamy sobie nierealne zagrożenia, porażkę czy kompromitacje i boimy się tak bardzo, że nie korzystamy z możliwości rozwoju. Albo, co gorsza sprawdzone w moim przypadku, szukamy szybkich rozwiązań i bezwartościowych zamienników, które mają zagłuszyć lęk. Wnioski? Trzeba spojrzeć realnie na całą sprawę, podejść konstruktywnie do problemu i... trzymać się z dala od słodyczy. To iluzja, że po zjedzeniu tabliczki czekolady, lęk minie :) Dzięki Chrissie!!!!
.


Co dalej?
Po pierwszych wygranych zawodach Ironmana trener udzielił Chrissie najlepszej rady, jaką można dać świeżo upieczonej mistrzyni świata:
.
"Widziałem już niejednego mistrza świata, który uległ presji. (...) ścigają się z koroną na głowie. A ona cholernie ciąży. Posłuchaj dobrej rady: zdejmij ją, włóż do pudełka i schowaj do szafki. Nie bój się. Jak wrócisz, ona nadal tam będzie. Nie pozwól, aby cię przytłoczyła albo odebrała możliwość zdobycia kilku innych trofeów do kompletu. Nie dyskutuj. Mam taką rację, że aż strach".
.

To rada oczywiście dotycząca treningów, ale można ją zastosować w zwyczajnym życiu. Nie ma nic trudniejszego od przeżycia kilku tygodni po osiągniętym "sukcesie" (jakimkolwiek). Atmosfera wtedy gęstnieje, a wszyscy oczekują, że już teraz zawsze będzie się oczarowywać geniuszem. Zwłaszcza, jeśli w moim przypadku ma się bardzo rzadko przebłyski myślenia, a geniusz to czysty przypadek, zbieg wielu okoliczności i zwyczajnie fuks. Pozostaje wtedy robić po prostu swoje, w swoim tempie, na swoje możliwości, tak, jakby nie było owego "sukcesu". To pomaga złapać perspektywę i wrócić do tego, co jest naszą pasją, niezależnie od wyników...

.
W książce jest więcej historii takich jak Chrissie, czy Julie... To historie ludzi, którzy mnie inspirują do działania. Każda kolejna opowieść to mała cegiełka w moim życiu... to kolejny dowód, że wysiłek ten fizyczny i ten duchowy się opłaca. Każda osoba, która po latach poszukiwań, odnalazła szczęście staje się moim "przyjacielem", który rozumie mnie lepiej, niż "lokalni znajomi". Czego jeszcze nauczyłam się od Chrissie? To już mój sekret, ale mam nadzieję, że zaprocentuje kolejną zmianą w moim życiu, i to zupełnie nie chodzi o bieganie...


Anna M.


 oficjalna strona Chrissie Wellington

strona Toma Lowe'a

Podobne artykuły


23
komentarze: 31 | wyświetlenia: 2507
17
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1566
15
komentarze: 14 | wyświetlenia: 410
15
komentarze: 20 | wyświetlenia: 670
15
komentarze: 37 | wyświetlenia: 1268
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1018
14
komentarze: 9 | wyświetlenia: 450
14
komentarze: 9 | wyświetlenia: 351
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1148
13
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1035
13
komentarze: 6 | wyświetlenia: 407
13
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1090
13
komentarze: 34 | wyświetlenia: 1057
13
komentarze: 33 | wyświetlenia: 870
12
komentarze: 11 | wyświetlenia: 886
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





A obiecanej recenzji jak nie było tak nie ma.

@Krzysztof Mrozowski: będzie, będzie, tylko cierpliwości. Wrzesień to trudny okres dla nauczyciela, jeszcze nie wyszłam z papierów. Mogę czytać książki łatwe, lekkie i przyjemne... to nie angażuje tak bardzo, jak proponowana przez Ciebie książka... A chcę ją przeczytać spokojnie :) Chwilowo leży na półce i czeka na lepsze czasy (czyli jeszcze z dwa tygodnie). Zresztą chyba musiałam odczekać trochę ...  wyświetl więcej

Czekam z niecierpliwością, pozdrawiam
Qrzycho :-)

Tydzień temu poznałem ponad 50-letniego ironmena, dla którego jeden maraton to za mało, on przebiegł 130 kilometrów.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska