Login lub e-mail Hasło   

Ślepy tor

Nic nie jest skończone, dopóki się nie skończy... (zasłyszane)
Wyświetlenia: 854 Zamieszczono 17/09/2013

Trasa kolejowa w centralnej Polsce. Wrzesień rok 2013.

Zawsze je chciałem opisać, bo nikomu opisać się ich nie opłaca. Są fantomami przemijania czasu. Wyrzutem  naszej współczesnej polskiej historii a  my odnosimy się do nich jak do wiecznie brudnych rąk, których  nie da się wymyć. I trzeba z nimi żyć z zażenowaniem, chwaląc dobrodziejstwo wątpliwego przywileju, mądrość i przenikliwość kolejnych decydentów gotowych zawsze wytłumaczyć i uzasadnić (sześćdziesiąt  osiem lat po wojnie) obiektywność i tymczasowość zaistniałych rozwiązań.

I przedstawiać „odpowiednie założenia”…A prawda jest taka, że są już dawno skazane na śmierć.

Czekamy aż je diabli wezmą. Pójdą na złom, wypadną z toru, odbędą się ostatnie pogrzeby i stary maszynista znajdzie się w więzieniu a prezesi kolejnych spółek policzą apanaże i wyjadą, bezkarnie obojętni, na koralowe wyspy.

A jedynym człowiekiem, który im jeszcze salutuje gdy przejeżdżają  i pręży się  na baczność z chorągiewką w dłoni jest zaspany dróżnik …

Zawsze je chciałem opisać - bo są świadkami czasu i  jego oskarżeniem…Bo znają treści wszystkich modlitw, marzeń,  planów i knowań. Znają wszystkich oszustów, komiwojażerów, szulerów i kieszonkowców.

Wiedzą wszystko o klęsce i szczęściu. Swoją wiedzą są bardziej pojemne niż wszystkie archiwa świata. Obojętne wobec zdarzeń i ludzi, którzy o ich istnieniu decydują.

Są mądre - wysłuchują miliony opowieści o wszystkim i o niczym - krytyki, bełkotu, przekleństw, skomlenia. Patrzą na ludzi grających w brudne karty i jedzących bułkę z kiełbasą.

Brzydkie, zimne, pomazane graffiti,  rozpalone nieludzkim upałem, lepkie…Za ich porysowanymi szybami - świat monotonny, anonimowy. Małe domki z przyklejonymi podwórkami, szare pola, jakieś skarpy porośnięte turzycą i nawłocią. Brudne od rozkopanych dołów i starych liści.

Nigdy się nie skarżą i nie pytają o kierunek.

Służą - wypełniają się i pustoszeją, stoją otworem, czekają, aż ktoś zatrzaśnie ich drzwi. Bo w końcu ktoś je próbuje zatrzasnąć, choćby w biegu, z wściekłością i pogardą.

Przesuwają się wzdłuż zachodzącego słońca do granicy mroku. Jęczą gruchotem skrzypiącego żelastwa. Stukotem bolesnym. Płyną roztrzęsione wzdłuż domków, baraków, garaży, magazynów, składów budowlanych, dróg bitych zamieniających się w biegnące ścieżki do nikąd…

Ich melodia starości to monotonia i senność. To upiorny spadek ostatnich dziesięcioleci - dziedzictwo z dobrodziejstwem inwentarza,  jakby bezwstydnie dopisane do rozkładu jazdy.

Ci, których stać na nowy dom nie lubią ich szlaków. Ich obecność obraża elegancję, zakłóca spokój i stan posiadania.

Przechodnie  spoglądają na nie obojętnie, niemal z politowaniem.

Siedzący w środku przyklejeni do twardych ławek, dryfują znieczuleni. Patrzą na zegarek jakby mogli coś przyspieszyć… nie mogą… Zrezygnowani zapadają  w dalszą drzemkę.

Czas wlecze się w nich bez końca coraz bardziej senny.

Przystają.

Wysypują z siebie gromadę zmęczonych postaci, która rozchodzi się szybko we wszystkich kierunkach…

Ostatnie skulone  postacie znikają  w mroku. Gasną  nawet chóralne wrzaski kiboli i rezerwistów.

A  one, czujne, czekają na krótki gwizdek.

Odjeżdżają.

Nikt ich nie żegna, nikt nie wspomina, nie odwraca się aby na nie spojrzeć.

Dzień się kończy. Gasną projekcje za brudną szybą. One żyją jeszcze i wiozą dalej swoje zmęczenie, kloaczny smród, wyeksploatowaną normę techniczną, obojętność...

Człowiek, który je prowadzi, patrzy tylko przed siebie, w biegnący horyzont, refleksy reflektorów wpadające pod koła i myśli  o tym, żeby nie popełnić pomyłki - dostrzec światło semaforów.

Ich szlak się kończy. Nawet zegary są zdziwione ich wieczną niepunktualnością.

Postawiłem kołnierz.  Chód pełznie mi po plecach. I ja za chwalę zniknę.  Wychodzę z peronu ostatni i tylko słyszę jak zmęczony człowiek w uniformie zatrzaskuje resztę drzwi.

 Już maleją w mroku dwa końcowe światła.

Roztrzęsiony metal i  jego brudny pokaleczony plastik rusza  w bok i chory jęcząc, toczy się gdzieś tam na ślepy tor. Zastyga w bezruchu. Będzie tam czekał aż w  zjawią się kobiety ze szmatami i wiadrem…

I ruszy  polskim świtem znowu unosząc ze sobą jakąś namiastkę okaleczonej wolności …

Jakiś kamyk zielony.

I potoczy się dalej bez nadziei, patrząc czasem zazdrośnie na daleki pierwszy tor, gdzie czeka na swój debiut błyszczące Pendolino.

obrazki z google

© Janusz D.

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1585
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 906
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1174
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1192
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 760
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 735
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 454
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1024
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 575
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 727
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 501
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 716
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 985
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Nostalgicznie... A przecież kiedyś "koń parowy" to był szczyt postępu i symbolizował otwarcie szlaku ku wolności - tak w rzeczywistości jak i marzeniach...

  seta1212,  17/09/2013

@Skalny Kwiat: koń gdzie niegdzie się ostał ale para poszła w gwizdek...))

  hussair  (www),  17/09/2013

Trafiłeś tu do mnie, bo pociągi - stare właśnie, przemijające - uwielbiam, może i kocham nawet. Od oseska jeżdżę pociągami i to najmilszy mi rodzaj podróżowania. Mam wciąż w pamięci jazdę PRL-owskim brunatny piętrusem, ciągniętym przez parowóz. Ten zapach. Nowe wagony to nieuchronność, rzecz zrozumiała, mimo to nie podoba mi się wprowadzanie wagonów pozbawionych przedziałów - brak tego klimatu, a ...  wyświetl więcej

  golesz,  17/09/2013

@hussair: Wars - legenda sama w sobie. Wieczny bigos, herbatka, czasem piwko. Jeździłem kiedyś namiętnie dwa razy w tygodniu na trasie Ódź - W-wa. W te, i we w te, to wiem. A zapachy owszem - przepocone, przesiąknięte ludzkością siedzenia (skay), wykładziny, sciany, wszystko. Kible brudne, pozatykane wiadomym, przedziwnie skonstruowane. I nie mówię tego po to, by dołożyć dziegciu, ale tak było. ...  wyświetl więcej

  hussair  (www),  17/09/2013

@golesz: Też mam to zboczenie. :)
No, to i święta racja - zmiany ,,estetyczne'' w PKP tylko na plus, wielki plus. Co do technologii typu automatyczne otwieranie drzwi, klimatyzacja - zbyt to niepewne, awaryjne, wolę, kiedy ręka ludzka, pasażerska ma więcej kontroli.
Piwko w Warsie złotych osiem. Małe. :)

Acz kolei naszej wciąż zdarzają się filuterne kiksy. Bodaj zeszłej zimy

...  wyświetl więcej

  golesz,  17/09/2013

@hussair: I, jak sądzę, też rozumiesz tych, którzy buduja sobie w domu modele, kładą tory, wagoniki, i siedzą z tym godzinami, delektujac się miniaturkami. Słyszałem o gościu, który egzystując w M3, poprzebijał ściany, w tym nośne, poinstalował tunele, stacyjki, semafory, kilkadziesiąt w sumie metrów torowiska. Żona bała się ruszyć gdziekolwiek, co by nie rozdeptać jakiegoś plastelinowego dróżnika ...  wyświetl więcej

  hussair  (www),  17/09/2013

@golesz: Dobry motyw na opowiadanie. Z kilkoma opcjami zakończenia, nawet... dramatyczną. Pasje rzecz piękna.

@hussair: Ha - może i masz rację. I te, rzecz jasna wymyślone, perturbacje z administracją, sąsiadami nie mogącymi zasnąć przez megafoniki dworcowe, gwizdy parowozików, stukot małych kółek. Dobre, dobre. Może kurczę pomyślę?

  hussair  (www),  17/09/2013

@golesz: I to miałem nadzieję przeczytać! :)

  greenway,  17/09/2013

I artykuł i te komentarze to wymowny i wprost trudny do zrozumienia obraz stanu naszego żelaznego transportu.

  adammm,  17/09/2013

Wszystko przemija, nowe wypiera stare, ....pociągi, płyty winylowe, etc,etc...Nostalgia, tęsknota pozostaje, smak dzieciństwa.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska