Login lub e-mail Hasło   

Opowieść kulinarna. Następna.

Tym razem od męskiej strony.
Wyświetlenia: 1.837 Zamieszczono 23/09/2013

LIST BEZ NAGŁÓWKA. Jajecznica.

        Właśnie robił jajecznicę. Tę swoją sławetną, samczą specjalność. Kobiety nie potrafią zrobić dobrego śniadania, szczególnie po upojnej nocy. Zazwyczaj jeszcze śpią, a jeśli już wstaną, są ospałe i półprzytomne. Poza tym, pewnie by nie chciał, by kobieta gotowała rankiem jajecznicę. Lubił ten rytuał. Kroił drobno cebulę, w zależności od pory roku-pomidory, szczypiorek, kurki lub zwykłą kiełbasę, przysmażał na maśle i na końcu-oto jego sekret-dodawał jajka tak, by ich nie rozbełtać, aby mogły najpierw ściąć się białka. Dopiero wtedy delikatnie widelcem naruszał cienką błonkę żółtek i właściwie już nie smażył, a odstawiał patelnię, by osiągnąć absolutną doskonałość. Zapach rozchodził się po całym mieszkaniu, niechybny znak, że rozpoczął się nowy dzień. Kobiety w jego życiu dzieliły się na te, które ten zapach uwielbiały i z radością siadały przy kuchennym stole i te, które udawały, że to lubią. Zazwyczaj poznawał to po tym, czy tknęły jajecznicę. Przeważnie poprzestawały na kawie. Generalnie było mu to obojętne, to była chwila jego przyjemności. Niektóre po prosu lubiły patrzeć, jak on je. A on lubił, kiedy patrzą. Panie przychodziły i odchodziły, a on wciąż celebrował śniadania- najistotniejszy posiłek dnia. Zazwyczaj same odchodziły nie widząc w nim partnera na długie i udane życie, ale było i tak, że on zrywał więzi, gdy tylko stawały się ciasne. Wciąż uważał, że ma jeszcze czas, że nie osiągnął punktu, dla niego-skrajnej rozpaczy- by wiązać się na dłużej. Znów jadł śniadanie z kobietą, której nie znał. I znów jajecznica będzie doskonała. Musi być..!Czy mógł pozwolić, by przestała mu smakować? Nie znosił rozstań. Najchętniej na początku znajomości podpisywałby kontrakt, który zawierałby klauzulę o nieuchronnym odejściu. Nawet wyrażał się dość jasno, by to zrozumiały, ale na kobiety to nie działa. Tego niewiasta pojąć nie potrafi… Zawsze miały nadzieję na więcej. Nazywały to miłością… I ta nie jest inna, poprzednia też…

            Zrobił wszystko, jak zawsze, nawet pachniało jak zwykle, ale z bólem serca przełknął dwa pierwsze kęsy. Kobieta naprzeciw z uroczym uśmiechem zabierała się do jedzenia, więc była z pierwszego gatunku… Jednak coś było nie tak i wiedział co. Już od wczoraj myślał o jednym. Dostał list. Nie pamiętał już, jak dawno nie czytał listów. Ten był dziwny, bez nagłówka i w zasadzie pożegnalny, więc powinien go ucieszyć… A jednak nie… W jakimś sensie był nim wstrząśnięty… W jakimś sensie… I teraz też zabijał smak tej chwili. Jajecznica stanęła mu w gardle- ta jajecznica! Nie zniszczył go, choć pomiął i wrzucił do kieszeni płaszcza. Tkwił tam sobie, a on miał wrażenie, że złośliwie prześwieca przez kieszeń- list bez nagłówka.

………………………!

Nie ma dnia, nocy bym o Tobie nie pomyślała. To mnie zatruwa. Powoli sączy się niewidoczną strużką, zatyka pojedyncze komórki i niewyobrażalnie powoli zabija. Za każdym razem, gdy przeszywa mnie błyskawica bólu, tracę część siebie. To jest jak przekleństwo, to że nie można zapomnieć, oddać Cię światu w całości, w jednym kawałku i już. Tak, jak to się w istocie stało. Ale nie, wciąż jesteś we mnie, nawet gorzej obecny niż wcześniej, bo już nie jesteś z krwi i kości, a z idealizującej mgły i marzeń. Wymyślam cię co dzień na nowo. I gdy cię tracę, tracę siebie, w miejscu pustki sącząc trucizną, białym martwym proszkiem zamiast krwi i tkanki. A kiedyś miałeś ciało i wredny charakter, odtrącałeś mnie, strącałeś w otchłań jednym gestem lub słowem. Teraz jesteś jak kryształ, wspomnienia mnie odurzają, każdy oddech idealnie łączy się z moim, każda myśl odbija w mózgu i powtarza jak refren: „Tak, to on, nikt inny. Rozumie mnie do głębi, jeszcze nie wypowiem, a on już mruga znacząco, bo wie. O tak. On wie.”

Ból jest istotny. Nie można odejść, odwrócić się, jak Ty. Dopada nagle i bije najmocniej-właśnie w tę pewność-„Tak, Tylko on. Nikt inny nie wie, co jem na śniadanie.” Nie masz już, zatem, wad, to się skończyło. Już nie krzyczysz, nie obrażasz, nie proponujesz przyjaźni. Jesteś tworem idealnym i jak na ideę przestało- nieosiągalnym. Nie można kochać się z ideą, nie można całować, pieścić, patrzeć jak je, jak pracuje, jak twarz oblana sinym blaskiem w skupieniu tężeje, pochylona nad klawiaturą, jak mięśnie rąk miękko tańczą pod rękawem koszuli, krew pulsuje na skroni, łzawią oczy. Zapach. Idee nie mają też zapachu. Nie pocą się, nie wydzielają. Twój zapach-ten szczególny, na policzku i brodzie, woń pożądania…Nie potrafię go przywołać, nic i nikt nawet go nie przypomina. Widocznie był najbardziej ziemski ze wszystkiego w tobie. Soki życia. Tak. Pewnie niebo nie ma zapachu, bo żaden nie jest doskonały. Nawet od zapachu lilii w końcu cię zemdli. Wszystko, co umiera, śmierdzi, co żyje, wydziela. A przecież nie umarłeś. Jesz, śpisz, kochasz się…Już mnie, nawet to, nie rusza. Nie można nawet nienawidzić. Oplułabym cię, zwymyślałą, rozdrapała twarz paznokciami, a potem skamlała o przebaczenie, jak bura suka. Lubisz bure suki, mówiłeś, że wyzwalają w Tobie „zaropiałe pokłady opiekuńczości”. Czy Ona o tym wie? Czy smakuje jej twoja jajecznica? Czy uśmiecha się cwanie, bo potrafi sprawić, byś odleciał? Nie myślę o tym, to proste-aby nie zwariować. Ale nie. Przecież już nie masz ciała z krwi i kości. Nie dla mnie.

Dlaczego mnie dręczysz? Dlaczego nie mogę powiedzieć-„Odejdź!”- i się stanie. Dlaczego nie mogę zatopić w kimś innym? Cielesnym, dotykalnym, głaszczącym moje piersi i uda z oddaniem, oblizującym usta po wczesnym śniadaniu i kupującym bułki w sklepie na rogu. Mój mózg jest przeklęty, musi się karmić bólem, rozdrapywać zagojone i tworzyć rozległe, przeorane pola. Zatrute ścieżki wiją się gęsto i nie potrafię ich minąć, wspomnienia tworzą nowe. A tam jesteś bogiem, znasz każdy nerw mojego ciała, każdą myśl, zanim odleci z ust. Przecież wiem, że to niemożliwe, że nie istniejesz i nie istniałeś Taki. Wszystko to potwierdza. Twój głos w słuchawce już nie należy do Ciebie. Jest obcy i taki pozostanie. Twoje życie, jest życiem kogoś innego, i Tamten może robić, co zechce, nie ma znaczenia, nie może mieć znaczenia! A jednak mnie dławi…

 Muszę to wyrwać, wyszarpnąć z siebie, zadeptać i odrzucić. Potem przełknąć antidotum i czekać. Na co? Na błogosławioną pustkę? Zapomnienie? Ciche rozległe, czyste wody, stąd- po horyzont. Na zawsze? Kłamałeś.

Nic nie jest nieskończone. To, że można coś nazwać i pomyśleć, nie znaczy, że JEST, filozof się myli, może boleć, choć nie istnieje.

 

Śpij dobrze.

Twoja.

P.S. Ten list nie ma nagłówka. Nie może go mieć. Już nie.

 

Śniadanie kochanków.

 

Wymaga potrawy lekkiej i pożywnej, nie może zamulać ani rozleniwiać i pewnie najlepsza byłaby ambrozja. Francuzi jedzą crossainty, najlepiej z czekoladą i sok z pomarańczy. To ważne- nie- pomarańczowy, a z pomarańczy, takiej z kiści wraz z kwiatem. Anglicy- broń Boże! Angielskie śniadanie zabija! Fasola w sosie pomidorowym, jajka na bekonie i kiełbaski- bardzo romantyczny zestaw! Mogący uśmiercić najbardziej ognistą miłość. Nasza polska jajecznica, może nie ma finezyjnego wyglądu, ale jajka wydają się być najbardziej odpowiednie. Może w koszulkach, na delikatnym talerzu, przystrojone kwiatem pomarańczy? Może właśnie ta szczególna- Twoja jajecznica? No i kawa. Taka, jaką lubisz. Taka, jaką tylko on wie, że lubisz…

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1586
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 908
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1174
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1192
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 761
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 736
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 454
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1024
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 576
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 727
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 501
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 717
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 987
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Przyczytawszy, nie mam jasności o jakie jajka chodzi. Przepiórcze, kurze, gęsie, strusie? Czy może... inne?
Wbrew pozorom, to istotne. To świadczy, to może wiadczyć, o... zawodniku.
Pozdrawiam.

  hussair  (www),  23/09/2013

Specjalność Ewy - opowiadanie kulinarno-psychologiczne.

@hussair: Komplemenciarz...

@Ewa Łokuciejewska: On wie co mówi. Żarcie bez uczucia, to tylko żarcie.

  hussair  (www),  23/09/2013

@golesz: No ba! I nie komplemenciarz, lecz obserwator. Zresztą i odbiorca, a nawet odbiornik przy tym. ;)

@golesz: Oj tak, żarcie bez uczucia, to trucizna.

@hussair: Dobrze nastrojony, jak mniemam po efektach, sprzężeniach zwrotnych.

  hussair  (www),  23/09/2013

@golesz: Czasem usterki... ale to poza granicami kraju. ;)

Osobnik-Polak z krwi i kości preferuje polskie jaja od polskiej kury. Biało-czerwone od biało-czerwonej.

@Ewa Łokuciejewska: Biało-czerwone? Chryste! Toż ta genetyka pędzi!

@golesz: Kury -patriotki, żywią i bronią.

@Ewa Łokuciejewska: Dlaczego więc bez pomnika? Choćby jednego? Jakiejś kury Polki?

Też uważam, ze polska kura warta jest pomnika, oczywiście ta, która spaceruje po trawie i daje prawie pomarańczowe żółtka.

  hussair  (www),  23/09/2013

@Ewa Łokuciejewska: Najnowsze wytyczne Unii narzucają jajko idealnie krągłe, wielkości - precyzyjnie! - piłeczki do tenisa, przy czym twardość skorupki ma mieć - w 100% - odpowiednik piłeczki tenisowej z CSRS.
Dobra, żartuję sobie, lecz co dziś żartem, jutro...

@hussair: ...co dziś żartem, jutro... normą, chciałeś powiedzieć? Tfu!

@hussair: Pamiętam jaja wiejskie, wybierane spod kury, jeszcze ciepłe i ze śladami porodu, wtedy po raz pierwszy pomyślałam o męczeństwie kur

  hussair  (www),  23/09/2013

@golesz: No cóż, najpierw wrzucili w owoce marchew, potem krzywili ogórki, prostowali banany, kwadratowali arbuzy, no coś tam, coś tam... bój się, jajko, bój. ;)
Ewa: No widzisz. Wrażliwość nie pozwala przegapiać pewnych, hm, drobiazgów.

@hussair: Jeszcze chwila, i bedziemy wsuwać rzodkiewki spod sztancy, jajka spod prasy, zboża świecące w śpiżarce.

  hussair  (www),  23/09/2013

@golesz: O kurczę. :))

@hussair: Pewnie dlatego niektórzy nie jedzą niczego, co ma oczy.

@hussair: No. I po widmie emisyjnym poznasz, czy nie przeterminowane. Ze spektrofotometrem na zakupy.

@Ewa Łokuciejewska: A ślepa kura?

@golesz: A widziałeś jajka chinskie? Czy japońskie? Nie pamietam, ale szok.

@Ewa Łokuciejewska: Żółte?

@golesz: A kurza ślepota?

@Ewa Łokuciejewska: No mówię właśnie. Ślepy, jak kura nocą.

@golesz: Zmielone białko i żółtka wtłoczone do plastikowego worka, jak kiełbasa. Ale dowcip załapałam.

@Ewa Łokuciejewska: Coś jakby mało smaczny ten dowcip. Białko zmielone? Po stu latach chyba we wrzątku.

@hussair: Kurczę też z jajka...

@Ewa Łokuciejewska: Zmielonego?

@golesz: Jak kury kocham, nie mam pojęcia, jak to robią.

@Ewa Łokuciejewska: Chińce są zmyślne. Elektronikę zawłaszczyli, tekstylia. A takie małe niby.

@golesz: Japońce, zmieściłam zdjęcie paskudztwa.

  hussair  (www),  23/09/2013

@Ewa Łokuciejewska: Homo sapiens potrafi. :)
http://design.trendz.pl/nie-uw(...)h-video

@hussair: Ale jaja!

  hussair  (www),  23/09/2013

@golesz: Rzekłeś. ,, Chińce są zmyślne''. No fakt.

@hussair: I znów Strzelcze życie przerasta. Szlag by trafił.

@hussair: To przerażające!

  hussair  (www),  23/09/2013

Szlag może trafić i to masowo, jeśli taką to odkrywczą radością będziemy się karmić.

@hussair: Broń Boże! Sprężymy się, i zmusimy ich, by zżarli wszystko sami.

  hussair  (www),  23/09/2013

@golesz: Czytałem tu i tam, że lekarze nie szczepią swoich dzieci. Czy producenci jajek będą skłonni je konsumować?

@hussair: ja bym podciągnął jajko aż na szczyty Unii:
białe, alabastrowe i nie jest wydmuszką,
w swej doskonałej formie ma być idealne.
Tylko co zrobić z kurą? Jest zielononóżką !

@seta1212: Do partii zielonych.

@Ewa Łokuciejewska: Tak jest. Na listę, na członka!

@hussair: A niech sobie nie będą. Mają zeżreć, i koniec.

  hussair  (www),  23/09/2013

@seta1212:
Nieboraczce też nie odpuszczą,
stransformują, podgazują, natłuszczą
i... przekażcie to koleżkom
- uczynią lądową najeżką.
Nie ma co, trzeba jak za młodu wyprawiać się w ostępy po ziela i kapustę młodą. :)
Golesz - kosy na sztorc, wiadomo. Póki co, szykuję kolację. Jajka poza menu.

Nie można z jajek sobie robić jaj.

  hussair  (www),  23/09/2013

@Ewa Łokuciejewska: A przecież powiadają: jaja jak berety. Oby nie wywróżyli.

@Ewa Łokuciejewska: Dlaczego? Jaja można z wszystkiego. Aż stwardnieją na kamień.

@golesz: Oj nie prowokujcie, chłopaki, bo mam powiedzonek z jajami na kopy.

@Ewa Łokuciejewska: Dawaj! Kopa, to właściwa miara.

@golesz: Zaczynając ab owo- Kto ma jaja?

@Ewa Łokuciejewska: No... muszę sprawdzić.

@golesz: I jak?

@Ewa Łokuciejewska: Ok.

Tak myślałam. Gratulacje.

@Ewa Łokuciejewska: No... to akurat nie moja zasługa. Jakoś tak wyszło i... przywykłem. A nawet przywiązałem się poniekąd.

@golesz: Ale zachować trzeba umieć, nieprawdaż?

@Ewa Łokuciejewska: Prawdaż.

Kiedy kogut znosi jajka?

@Ewa Łokuciejewska: Zaraz, zaraz. Nie powiedziałaś kto ma jaja?

@golesz: No jak to? Sam się przyznałeś.

@Ewa Łokuciejewska: E... Miałem nadzieję na jaką zgrabną pointę, dowcipu zakończenie. Wykpiłaś się.

  hussair  (www),  23/09/2013

@golesz: To się nazywa wkręcić w omlet.

@golesz: Była bardzo zgrabna. A zagadka?

@hussair: Fakt. Ale zemszczę się kiedyś.

@Ewa Łokuciejewska: Z kogutem? Nie znam tej zagadki. Więc...?

  hussair  (www),  23/09/2013

@golesz: :) Czyhaj.

@hussair: Czyham, tylko muszę się zebrać po tym, czegom uświadczył.

@golesz: Pomyśl dobrze.

@Ewa Łokuciejewska: Myślę, że myślę jako tako. I... nic. Znów się pewnie mylę.

Kogut znosi jajka, jak schodzi ze schodów.

@Ewa Łokuciejewska: Aleś mnie zażyła.

  hussair  (www),  23/09/2013

@golesz: Co z zemstą?

@hussair: Dżentelmen. Nie będzie się mścił na kobiecie.

  hussair  (www),  23/09/2013

@Ewa Łokuciejewska: To prawda. Beknie ktoś inny, jakiś Malinowski spod 5-ki. Albo przechodzień ,,o złym czasie i miejscu''. Tak to jest z Wami, kobietami. ;-)

@hussair: Ten od taekwondoo?

  hussair  (www),  23/09/2013

@Ewa Łokuciejewska: Od ,,king''-boxingu. :)

@hussair: No tak. przepraszam, dla mnie to to samo.

Ewuniu -żarty żartami, ale na tę jajecznicę z twego snu niejeden zagubiony kogut dałby się namówić...ech-)))

@seta1212: Zwłaszcza, że to jajecznica spod serca.

@golesz: Tylko facet, który kocha naprawdę, wie, jakie jajka lubi jego kobieta.

@Ewa Łokuciejewska: Cholerka - znów mi sieć padła. Stąd późna reakcja.
No to już mi wygląda na prowokację. Ciągnąć?

To nie sen. Czysta prawda.

  Noemi*,  23/09/2013

Mam nadzieję, że nie zabrzmi to zbyt perwersyjnie, jak powiem, że lubię jajka pod każdą postacią:-):)

@Noemi*: Te japońskie też?

  hussair  (www),  23/09/2013

@Noemi*: Ho, ho, ho! :)
Ewa, a to na pewno jajka? Czy metka łososiowa. ;)

@hussair: Cholera wie? I to ikra...

  Noemi*,  23/09/2013

@Ewa Łokuciejewska: Japońskie? Nie znam, czy to nie daj panie B. jajka-niespodzianki?

  golesz,  23/09/2013

@Noemi*: I to jest konkretna deklaracja.

@Noemi*: To te na zdjęciu. Masakra.Ale "japońskie pod każdą postacią" pewnie się nie różnią:)

  Noemi*,  23/09/2013

@Ewa Łokuciejewska: Te na zdjęciu rzeczywiście masakra. Przez moment sądziłam, że to śmiercionośne jajka -kamikadze.:-)

@Noemi*: A oni to szamają na co dzień.

  Noemi*,  23/09/2013

@Ewa Łokuciejewska: A fuj! W rewanżu możemy im polecić jajka na wesoło:-)
http://www.zwala.pl/lDyY-jajka-na-wesolo

  jotko49,  23/09/2013

No cóż kto pózno przychodzi, sam sobie szkodzi. Jak widzę, pozjadane, posprzątane, skomentowane, pozostał jedynie zapach i chichot głodomorów, co brzuchy napełniwszy zachciewa się teraz amorów. Gdy jeden komplementa prawi, drugi sprawdza co w "komorze"dobrego i co da się strawić.
Wobec powyższego chciał nie chciał, kromeczkę trza skromnie posmarować, kompa już wyłączyć i do snu szykować. :)

@jotko49: Oj, jeszcze nie...

  hussair  (www),  23/09/2013

@jotko49: Hetmanie, właśnie chleb kroję, zapraszam na jednego. :)

  golesz,  23/09/2013

@hussair: Tylko nie po palcach.

@hussair: To i dla mnie poproszę parę kęsów:)

  golesz,  23/09/2013

@Skalny Kwiat: Kciuka? Czy może serdeczny?

  hussair  (www),  23/09/2013

@Skalny Kwiat: Jak najbardziej - chleb wielki, świeży, chrupiący, a na nim oliwa z oliwek, sałata, pomidor, szczypior. Jest OK. ;)
Leszek, rozumiem, że dokroić. Na palce uważam, jeszcze liczę na pożytek z nich.

  jotko49,  23/09/2013

@hussair:
"chleb kroję, zapraszam na jednego. "
Ty też używasz sformułowania "kieliszek chleba"?

  golesz,  23/09/2013

@hussair: Obowiazkowo.

@jotko49: "Dzień dobry, kocham cię, już posmarowałem Tobą chleb..."

  hussair  (www),  23/09/2013

@jotko49: Ba, toż krew lechicka, dusza serdeczna. ;)
O, a to mnie się impreza rozkręciła - pewnie i Noemi kanapki nie odmówi, to już szykuję ,,pod tuzin''. Widzisz, do czego doprowadza motyw jajeczny, Ewo. :)

  golesz,  23/09/2013

@Ewa Łokuciejewska: Ależ wszystko asceci. Margaryna, taczka, czyli...?

  golesz,  23/09/2013

@hussair: I zachowajmy tej krwi na cięższe jeszcze chwile. A przyjdą takie, niestety.

@golesz: Hehe, Goleszu, widzę, czarny humor trzyma cię mocno nawet w czasie posiłków towarzyskich:)))

@Skalny Kwiat: Toż taka natura wewnętrzna. Ale im głębiej, tym weselej.

@hussair: A to taaakie smutne opowiadanko...

  hussair  (www),  23/09/2013

@Ewa Łokuciejewska: Wiem, jakoś tak chyba się... przetrawiło cichcem. Ale nie znaczy: niezauważenie.
A ja Ci polecam daktyle. Bo słodzą ciało i duszę.

Leszek, jestem gotowy. A byłbym i ,,gotowszy'', gdyby nie troski o potomnych. No i to mnie skłania do wypatrywania światła na horyzoncie, nie mówię to o tzw. grzybie. ;)

@hussair: Ja się nie skarżę, to bardzo mi odpowiada. Usiłuję nie jeść kolacji, a to baaardzo trudne.

@hussair: Wspomniany grzyb niechby sczezł na zawsze, bo gorszy od muchomora znacznie.

  hussair  (www),  23/09/2013

@Ewa Łokuciejewska: Cholernie trudne. :) Nie wyobrażam sobie tego zupełnie.

Golesz: Oby, oby. Sęk w tym, że tradycja z takim ,,grzybobraniem'' długa, ponoć już pra-Hindusi nawywijali.

@hussair: No właśnie. Przez te kilka tysiecy lat był spokój, a od jakiegoś czasu znów obrodziły. To jakaś skleroza z tymi ludźmi jest.

  hussair  (www),  23/09/2013

@golesz: Wszystko jak w zaczarowanym kole, żeby tylko powtórki z pożytkiem były, ale... Ciekawe, ile już razy wyrżnięto Amazonię, tę czy inną.

@hussair: Stąd zakiełkował kiedyś we mnie mizantrop, i powiem Ci Tomku, że rozkwita jakby. A to cholerne błędne koło żeby chociaż w spiralę zmienić... Gdzież tam - nie ma nadziei.

  hussair  (www),  23/09/2013

@golesz: I się nie dziwię, bo tak jak przeziębienia przychodzą z jesieniami, tak mizantropia z wiadomościami (albo scenami żywo z otoczenia). A jakie wiadomości są, wiemy wszyscy. Mimo wszystko - wypatrujmy.

@hussair: Ok. Idę lulu - może przyśni się jaka rada na nasze smutki, czy choćby... jajecznica na grzybkach. Trzymajcie się.

  hussair  (www),  23/09/2013

@golesz: Na nuklearnych? ;-) OK, ja zmierzam w świątynną przestrzeń fotela telewizyjnego. Kanapki czekają. Over.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska