Login lub e-mail Hasło   

Iluzja?

Jedyna prawda to... dawać radość.
Wyświetlenia: 1.649 Zamieszczono 05/10/2013

Iluzja?

             - A teraz wystąpi znany już wam, i na całym świecie, magik... – tu oddziałowa zawiesiła głos. - ... mistrz Fantini!

             Żarnecki wdzięcznie uchylił aksamitny cylinder i skłonił się głęboko. Uradowane dzieci zaklaskały szczerze, jednak króciutko, nie chcąc niepotrzebnie odwlekać występu. Wpatrywały się pilnie w wyfraczonego artystę, czekając niecierpliwie na spodziewane, zapowiadane od miesiąca sztuczki. 

             Salka szpitalna nie była duża. Mieściła zaledwie trzydzieścioro nowotworowych dzieci w różnym wieku, w tym kilkoro na wózkach inwalidzkich, kilkoro podłączonych do umieszczonych na samojezdnych statywach kroplówek. Były też cztery pielęgniarki, oddziałowa i ordynator. Widownia niewielka, ale zapewne i w tym szpitalu, wdzięczna.

             Żarnecki, vel Fantini, nie był zawodowym iluzjonistą, jednak udzielał się często i zupełnie gratis po okolicznych szpitalach, hospicjach, zwłaszcza dziecięcych. Lubił to, cieszył się radością, jaką sprawiał często źle rokującym pacjentom. Dzisiaj ma kilka nowych numerów, które zaraz zaprezentuje.

             - Witam was! – przywitał się tubalnie, po magicznemu. – Och... coś mi siedzi w cylindrze...

             Zdjął ostrożnie cylinder i wyciągnął stamtąd maleńkiego, białego królika. Żwawe zwierzątko chciało na podłogę, ale Fantini powstrzymał go delikatnie i oddał oddziałowej do przytulenia. Śmiech i brawa.

             Następnie wyciągnął zza pazuchy dużą chusteczkę, która sama z siebie zmieniła się w ślicznego gołębia. Srebrny ptaszek rozwinął skrzydła, pofrunął na koniec sali, następnie wrócił, siadając grzecznie na skraju stolika. Dzieci były zachwycone. Jednak mały, chyba sześcioletni, rezolutny chłopczyk siedzący przy oknie, wstał z krzesła i ni stąd, ni zowąd, zakomunikował magikowi: - Ja mogę zrobić lepszą sztuczkę.

             - Tak? – Fantini był zaskoczony, ale szybko dostosował się do sytuacji. – Pokaż chłopcze co potrafisz.

             Mały bez słowa wyprostował się jak struna, następnie uniósł powoli pod sam sufit, przekręcił łagodnie do pozycji poziomej, i zrobił dwa okrążenia. Równie ostrożnie przyjął pozycję pionową, po czym łagodnie spłynął na swoje krzesło.

             - I co? – spojrzał dumnie po sali.

             Dzieci oszalały, brawom nie było końca.

             - Jak to zrobiłeś? – zdumiał się Fantini. Popatrzył na stojących za nim medyków i jego zdziwienie wzrosło w dwójnasób. Wszyscy płakali, starając się to ukryć przed dziećmi.

             - Umiesz jeszcze coś? – spytał po chwili ostrożnie.

             - Tak. Proszę uważać.

             Lekko chichocząc, chłopiec stał się nagle częściowo przeźroczysty, po chwili zniknął zupełnie, by nagle pojawić się po drugiej stronie sali. Razem z krzesłem. Ponownie zniknął, materializując się w innym miejscu. I tak kilka razy. Dzieci wykręcały głowy by zgadnąć gdzie pojawi się ich kolega, a następnie, jeśli udało im się trafić, klaskały. Zabawa na całego.

             Żarnecki był przygnębiony. Nie miał szans, choć nie został przecież odrzucony. Rozbawione dzieci czekały przecież także na jego nowe sztuczki z monetami, na popularną wszędzie skrzynkę życzeń, na strzelanie iskrzącymi się kolorowo palcami. Wykonał to wszystko bezbłędnie i występ dobiegł końca. Otrzymał potężne brawa, dzieci rozchodziły się powoli do swoich sal. Wypatrywał niesamowitego chłopca, ale jakoś nie mógł go znaleźć.

             - Dziękuję panie Władku, dziękuję – oddziałowa miała zaczerwienione oczy, jak wszyscy zresztą, ubrani na biało dorośli. – Dzieciom tego było trzeba.

             - A gdzież ten zmyślny chłopiec – Żarnecki rozglądał się wokół. – Chciałbym z nim porozmawiać.

             - Nie ma go... – roztrzęsiona oddziałowa rozpłakała się na dobre. – Zmarł dziś rano. Nie mogliśmy mu pomóc. Dzieci jeszcze nie wiedzą.

             W sekundę zrozumiał. I choć wstrząsnął nim dreszcz, też zapłakał jak bóbr.

 KONIEC.

1310

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1699
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 986
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1258
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 929
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1110
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 502
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 838
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 633
12
komentarze: 31 | wyświetlenia: 937
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 1165
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 761
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1042
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 802
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Też jestem wstrząśnięty, choć nie płaczę ! Ale podziwiam Twój kunszt prawie iluzjonisty :)
Brawo!

@seta1212: Dzięki. Nie zasługuję. A gdzież mnie tam do iluzjonisty. Paluchy niewyrobione, oczka rozbiegane.

@golesz: ćwicz palcówki a oczka rozbiegane to plus, bo obejmiesz większe spektrum (przepraszam za słowo) problemów :))

@seta1212: Ech... to spectrum które postrzegam wystarcza mi aż nadto. Więcej bym nie strawił, a i to pochyla ku ziemi. Ale od czego nadzieja? Palcówki - owszem. Zastanawiam się nad szydełkowaniem.

@golesz:Czuję w Tobie ukryty potencjał uzdolnień Bracie Wilku i już zamawiam awansem dwie czapeczki na zimę..))

@seta1212: Spokojnie. Wprawiać zacznę się na rękawiczusiach z włóczki. Co by owe paluchy rozgrzać wstępnie. Ale podeślę, jakby co. Takie uniwersalne, z kciukiem jeno. A gdyby czapeczki to modne peruwiańskie? Z frędzlami?

@golesz: hmm... preferuję z plecionymi warkoczykami po bokach

@seta1212: Ok. Na poniedziałek zamawiam rządowego Jak-a do Peru. Po lamową (lamianą?) wełnę. Dla ścisłego zachowania prawdy czasu, prawdy ekranu. Telewizornianego. Chociaż z jak-ów też podobno niezłe czapeczki.

@golesz: chyba dopiero jak spadną n'est pas?

@seta1212: Spadną, czy nie spadną, czapeczki i tak charakterystyczne.

Aaaa ... teraz dopiero załapałem ... ale, czy oni też nie byli duchami, jak w "szóstym zmyśle", skoro mogli ducha zobaczyć? To był taki martwy szpital ... a Fantini umarł w momencie kiedy tam wszedł ...
No i jedno mnie tylko, w tym zastanawia: królik i gołąb - zwierzęta nie mają szóstego zmysłu ... co najwyżej pięć ... ?

@Mirosław: Nie kombinuj za bardzo, bo się porobi plątanina nie do rozszyfrowania.

  hussair  (www),  06/10/2013

Ciarka poszła. Całkiem niewesoła.

@hussair: Jesteś, żyjesz. Ciarka poszła, ale i przeszła szczęśliwie. Tak to z nimi, ciarkami, jest. Dzięki.

  hussair  (www),  06/10/2013

@golesz: Piję kawę, na dole mrok, do niedzieli pracującej zbiórka. Co do opowiadania, to pomijając efekt ,,wywrotności'', rozpoznaję w nim duch-styl pisania z lat 40-50-60... który już się rozwiał. Ale to inne czasy były. Nie takie, żeby książki strzelały ruchami frykcyjnymi, sprzeczkami gejów nad garem zupy itp.

@hussair: Ale to dobrze, że duch się rozwiał, a teraz na chwilkę wrócił, czy wręcz przeciwnie? Bo, że wszystko działa w trybie kołowym, to raczej prawidłowość. Więc i treści hm... nieistotnie egzystencjalne też przeminą.

  hussair  (www),  06/10/2013

@golesz: W sumie i racja. W końcu wszystko do czegoś zmierza. Przypomniała mi się z kolei magiczna aura okresu, kiedy to miałem 8-11 lat, i przy okazji wizyt u różnych wujów, wujenek, zaglądałem do ich lokalnych biblioteczek. Zawsze coś ciekawego wpadło w ręce, nawet przedwojenne perły. A co sądzisz o Makuszyńskim?

@hussair: K. Makuszyński. Człowiek zapomniany niesłusznie. Kiedyś, za młodu, rozczytywałem się. "Szatan z 7-mej klasy", "Awantura o Basię". Autor dowcipny, lekkostrawny. To On stwierdził, iż Księżyc jest bardziej potrzebny niż Słońce, ponieważ świeci w nocy, gdy jest ciemno. No i język piekny, wzorcowy. Ech...

  hussair  (www),  06/10/2013

@golesz: Tak jest. Polot i ten duch... W niektórych opowiadankach zalatujesz Makuszyńskim, że się tak wyrażę. Tym bardziej, że i subtelny humor was łączy - i ,,wrażliwość z przesłaniem''.

@hussair: Nie, nie Strzelcze. Tak nie może być. U każdego piszącego, takze u Ciebie, da się czasem odczytać sumę zaliczonych lektur, ten charakterystyczny mix. Stąd, jeśli nawet w jednym tekście jakiś "zapach" przebija silniej, to w innym, następnym, czuć inną nutę. To zależy od kontekstu, od okoliczności. Niemniej, i tu masz rację, każdy Autor porusza się w "przyswojonych ramach". Spectrum ma niewątpliwie własne. I tak jest dobrze.

  hussair  (www),  06/10/2013

@golesz: Dobrze powiedziane. Ten mix to nieoceniony wkład. Klawo, że się czerpie.

@hussair: No więc nie nygusuj, nie spoczywaj na listkach wiadomych, tylko siadaj, i pisz. Bo to Twoje spectrum raduje mnie wyjątkowo. Jak markowy perfum. Do roboty!

  hussair  (www),  06/10/2013

@golesz: ,,Do roboty''. No, akurat się zbieram, co prawda do ,,pospolitej''. Czołem. :)

@hussair: Ale w głowie można sobie rusztowanko budować, mimo przaśnej zewnętrzności. Koniecznej niestety bytowo. Trzymaj się.

  adammm,  07/10/2013

Poruszyłeś ważny temat. Zapraszam wszystkich na wolontariat do szpitali onkologicznych dziecięcych. Każda osoba jest mile widziana, pożądana. Sami przekonacie się, że warto, a te dzieci są wspaniałe, niesamowite i takie mądre. Pacjenci innych oddziałów także potrzebują wolontariuszy.

  blunika  (www),  08/10/2013

Może nie jakoś wybitnie zaskakujące zakończenie, ale styl pisania, język, sceneria - coś jednak drga jak się dojdzie do końca



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska