Login lub e-mail Hasło   

Bitwa warszawska

To z czym kiedyś bez problemu radził sobie chłopski rozum dziś wymaga pseudonaukowej interpretacji i skomplikowanej terapii.
Wyświetlenia: 1.405 Zamieszczono 06/10/2013

 

 

             Onegdaj media obiegła informacja o decyzji pewnego dyrektora szkoły, który powołał do życia klasę dla jednego ucznia. Czytając nagłówek można było odnieść wrażenie, że zapowiadana na dalsze lata katastrofa demograficzna spadła już na nasz kraj nagle, i to z prędkością iście kosmiczną. Wprawdzie mało, kto teraz czyta coś więcej, poza gigantycznymi tytułami, ale ci nieliczni czytelnicy, którzy chcieli dotrzeć do sedna sprawy dowiedzieli się czegoś zupełnie innego. Otóż łebski dyrektor jednym cięciem przeciął węzeł gordyjski, zawiązany przez dziewięcioletniego łobuza, bijącego szkolnych kolegów oraz terroryzującego, przy pomocy ostrych odłamów potłuczonych szyb. Bezkarny gówniarz tak się rozzuchwalił, że grono pedagogiczne musiało wystraszonej dzieciarni użyczyć pokoju nauczycielskiego, jako bezpiecznego miejsca do spożywania śniadań. Przeto odważny belfer utworzył specjalną klasę dla początkującego bandyty, nie licząc się kosztami, opłaconymi pieniędzmi podatnika. Decyzja ta spotkała się ze zmasowaną krytyką, bynajmniej nie z powodu nieuzasadnionych społecznie kosztów, lecz ze względu na rzekomo krzywdzące wobec zestresowanego uczniaka, odizolowanie go od uczniowskiego środowiska. W rezultacie oburzeni rodzice ancymonka przestali go posyłać do nieprzyjaznej mu szkoły.

 

Ten zdawałoby się mało znaczący incydent szkolny urasta jednak do rangi symbolu naszych czasów, w których wszystko, co proste, zrozumiałe i skuteczne zostało opatrzone etykietą prostactwa, odrzucone i ostatecznie zastąpione zbiorem eufemizmów, na nowo opisujących świat wokół nas. Według tego zbioru nie ma łobuzów - są osoby społecznie nieprzystosowane. Nie ma bandytów – są sprawcy przestępstw. Słuszność i prawda są już tylko elementami gry słów, a rozliczne instytucje, na wszystko znajdują odpowiednie słowo i procedurę. Dominuje edukacja z mydlanych, telewizyjnych seriali. Problemy, które kiedyś można było wytłumaczyć i rozwiązać w prosty sposób, dziś wymagają pseudonaukowej interpretacji i skomplikowanej terapii. To, z czym kiedyś, z powodzeniem radził sobie chłopski rozum, teraz często nie podaje się uczonym, magisterskim głowom. Formę od treści dzieli dziś przepaść. Wymyślne i bogato prezentujące się opakowanie ma się nijak do ubogiej i marnej zwartości. Dotyczy to zarówno sfery materialnej jak i duchowej. Miałkość i nijakość przesłania duchowego odzwierciedla, a często także determinuje marną jakość dóbr materialnych powszechnego użytku.

 

W imię hasła, że przemoc rodzi przemoc, systemowo ulegamy przemocy. Bezkarność rozzuchwala chuliganów, łobuzów i początkujących bandytów. Mamy do czynienia z wyraźną nadinterpretacją praw przestępcy w stosunku do praw ofiary. Doświadczamy na własnej skórze, że permanentnym pobłażaniem nie da osiągnąć społecznej harmonii. Z ery nadużywania przemocy społeczności w stosunku do jednostki przeszliśmy gładko do odwrotności, kiedy to jednostka zaczyna terroryzować ubezwłasnowolnione z własnej woli społeczeństwo. Wśród młodych ludzi łobuzowanie było i jest zjawiskiem naturalnym. Różnica polega, więc n tym, że w przeszłości rodzic lub wychowawca dość skutecznie likwidował początki rozwydrzenia paskiem od spodni. Dziś za taki czyn sam zostałby ukarany. Pozostają, więc pseudonaukowe metody terapeutyczne, z których łobuziaki śmieją się do rozpuku. Co będzie dalej? Czy dyrektor więzienia każe wybudować nowy areszt dla osadzonego, któremu zachce się dręczyć innych więźniów? A może dowódca jednostki wojskowej zorganizuje odrębny tok służby dla żołnierza, który źle będzie znosił towarzystwo innych wojaków?

 

Takie i podobne pytania powinni zadawać sobie nieustannie ludzie, którym powierzono ster rządów naszego państwa. Tymczasem polityczna elita w najlepsze bawi się w „bitwę warszawską”. Na rok przed wyborami samorządowymi odwoływanie nieźle wywiązującej się ze swoich zadań prezydent Warszawy zdaje się nie mieć żadnego sensu. Tak się tylko wydaje normalnemu człowiekowi, ale nie politykom, którzy urządzili sobie w stolicy poligon doświadczalny przed kolejnymi, ogólnokrajowymi wyborami, w których zwycięstwo może im przynieść władzę i nieograniczony dostęp do państwowej kasy, na kilka następnych lat. Na tej szkaradnej wojence wszystkie metody są dozwolone. Nawet posługiwanie się symbolem Warszawy walczącej na śmierć i życie z niemieckim okupantem. Właśnie ten element kampanii wyborczej najlepiej obrazuje prawdziwe intencje ludzi, którzy rozpętali tę kosztowną, społecznie zbędną awanturę. Czy od ludzi, którzy nieustannie skaczą sobie do gardeł i wzajemnie poniewierają w politycznym klinczu można oczekiwać rozwiązania prawdziwych problemów nurtujących społeczeństwo?

Podobne artykuły


17
komentarze: 93 | wyświetlenia: 2225
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1128
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1073
13
komentarze: 53 | wyświetlenia: 802
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 563
11
komentarze: 137 | wyświetlenia: 626
11
komentarze: 70 | wyświetlenia: 685
11
komentarze: 34 | wyświetlenia: 991
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 650
11
komentarze: 37 | wyświetlenia: 496
10
komentarze: 9 | wyświetlenia: 511
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Włodzimierzu, masz rację i niestety, znakiem naszych czasów jest zidiocenie...

Powinniśmy się temu przeciwstawiać Kasiu.

  swistak  (www),  07/10/2013

@Włodzimierz Dajcz: nie bój się o referendum! Wygra je jak zwykle ten co liczy głosy!

@Włodzimierz Dajcz: Włodku, zawsze się przeciwstawiam - i powiem, że nie rozumiem tych, co się boją odezwać w takich sprawach... Lęk tylko rozzuchwala tych, którym powinno się zwrócić uwagę lub podjąć odnośnie ich zachowań odważne decyzje.

  ulmed,  14/10/2013

Do wolności i demokracji trzeba dorosnąć. Jak tu dorastać jak po łapkach...Tyle lat niewoli i ...oduczono ludzi i zdania własnego, i kulturalnej formy sporu politycznego.

Nie obchodzi mnie kto wygra referendum. Jak by nie było na pewno na tej awanturze przegra społeczeństwo.

  wlokaz,  14/10/2013

Referendum to często używane narzędzie demokracji w Szwajcarii. Tam rząd by nie śmiał namawiać do lekceważenia instytucji referendalnej, a radzą sobie z rządzeniem 100 razy lepiej. Była szansa na uwierzenie przez Polaków, że demokracja ta prawdziwa, obywatelska może zaistnieć. Spotkała się jednak z arogancją władzy. Ludzie nie poszli ze strachu, że jawnie przeciwstawiają się wszechobecnej w urzęda ...  wyświetl więcej

  hussair  (www),  14/10/2013

@wlokaz: Wymyśliłem na to określenie: syndrom Theodena.
I dodam: każda partia będzie lepsza u władzy od tej, która wyprzedaje stocznie, marki, stymuluje obśmiewanie patriotyzmu i wartości rodzinnych, wprowadza GMO, obniża wiek szkolny, czytaj: osłabia psychiczny kościec nowych generacji, wyprowadza ze szkół lektury patriotyczne (?!) i patrzeć tylko przymusu szczepień pod karą taką czy inną. ...  wyświetl więcej

Nie wiem jak jest w Szwajcarii. U nas referenda przestały być obywatelskie zanim nastały. To co mamy to zwykła partyjna bijatyka suto podlana kłamstwem i hipokryzją.

Nie wiem jak jest w Szwajcarii. U nas referenda przestały być obywatelskie zanim nastały. To co mamy to zwykła partyjna bijatyka suto podlana kłamstwem i hipokryzją.

  seta1212,  14/10/2013

Niezła analiza Jedno jest pocieszające, cała referendalna awantura i pyskówka to kompromitacja niestety obu stron. Napastliwe i histeryczne reakcje zawsze są przyznaniem się do słabości i bezradności.Tak to jest kiedy za władzę i politykę biorą się amatorzy, Trochę żal, trochę smutno.W końcu to nasz Kraj...

  awers,  14/10/2013

Dupa to Ty, a rozsądek to czas



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska