Login lub e-mail Hasło   

Kulturowe uwarunkowania anomii

Antyteza jest wąską furtką, przez którą błąd najchętniej zakrada się do prawdy.(Fryderyk Nietzsche)
Wyświetlenia: 2.414 Zamieszczono 17/10/2013

Pojęcie anomii w języku potocznym praktycznie nie funkcjonuje, prawie nikt nie rozumie jego znaczenia. O wiele częściej możemy zetknąć się z pojęciem etosu, które jest dla prawie wszystkich zrozumiałe i znaczy mniej więcej to samo. A przecież anomia jest zjawiskiem powszechnym, stan anomii dotyczy wszystkich bez wyjątku jednostek i grup społecznych, czego nie da się powiedzieć o etosie; ten jest wyjątkową rzadkością.

Anomia jest stanem rozdźwięku pomiędzy celami (wartościami) społecznie wymaganymi, a metodami (normami) ich osiągania (skutecznymi, lecz nie akceptowanymi). Mówiąc prościej: anomią społeczną nazywamy taki stan, w którym system obowiązujących wartości jest powszechnie uznawany za słuszny i godny respektowania za pomocą norm określających sposoby osiągania tych wartości lecz stosowane są powszechnie normy nieakceptowane (antynormy) służące skutecznemu osiąganiu pożądanych wartości. Mówiąc jeszcze krócej i prościej: z anomią mamy do czynienia wtedy, gdy cenimy jakąś wartość i uważamy za słuszne normy z niej wynikające, ale tych norm nie przestrzegamy.

Etos jest trwałym sposobem zaspokajania potrzeby godności. Powstaje na skutek przyjęcia za własne [...] pewnych bezwyjątkowo przestrzeganych zasad postępowania.

Etos – na ogół – bywa prospołeczny i – zawsze – etycznie dodatni.

Dla pojęcia anomii istotne są trzy nazwiska: Emil Durkheim – twórca pojęcia w znaczeniu współczesnym, Robert Merton – autor socjologicznej koncepcji anomii oraz Marek Kosewski – autor psychologicznej teorii anomii.

Ciekawych szczegółów teoretycznych odsyłam do prac tych autorów. Ja zajmę się tu tym, na co wymienieni panowie nie zwrócili uwagi. Zajmę się uwarunkowaniami kulturowymi mającymi wpływ na jeden z aspektów anomii społecznej – korupcję.

 

Od najdawniejszych czasów integralną częścią ludzkiej kultury jest religia. I to niezależnie od długości i szerokości geograficznej na której rodziła się dana cywilizacja. Religia towarzyszy nam do dnia dzisiejszego. Ma też przemożny wpływ na kształt naszej kultury, a więc także na system wartościowo-normatywny, strukturę społeczną, typy więzi społecznych, zachowania indywidualne i grupowe itd.. I nie trzeba być koniecznie człowiekiem wierzącym, aby tym wpływom podlegać i ulegać (choćby podświadomie). Wystarczy sam fakt urodzenia się (a nawet bardziej – wychowania) w kręgu obowiązywania danej tradycji, obyczaju, zwyczaju, obrzędu, rytuału.

Nie jest moim celem analiza religii jako faktu społecznego. Tym bardziej nie zamierzam zagłębiać się w jej zawiłości filozoficzne i teologiczne. Pragnę jedynie zwrócić uwagę na jedną, ale bardzo znamienną cechę religii – dla nas znaczącą.

Otóż, atrybutem każdej religii jest rytuał składania ofiar występującym w niej bóstwom. Składane ofiary dadzą się podzielić na dwie kategorie: a) błagalne i b) dziękczynne. I ten fakt jest najistotniejszy dla dalszych naszych dywagacji na temat anomii.

Składamy zatem ofiary chcąc wyjednać łaskę (przychylność, pomoc) bożą dla  naszych poczynań, pragnień, zamierzeń. Składamy także ofiary dziękczynne za „wysłuchanie” naszych próśb. Ofiary te mają różną wartość materialną (zależną najczęściej od naszych możliwości), ale zawsze są ekwiwalentem wartości (ważności) sprawy o którą prosimy lub za którą dziękujemy (i w tym wymiarze mają jednakową wartość symboliczną). Inaczej mówiąc: oddajemy tyle, ile tylko możemy oddać (jeśli sprawa ma dla nas fundamentalne znaczenie) lub tyle, na ile „wyceniamy” ważność sprawy. Bez względu na powyższe szczegóły Kościoły sankcjonują i gloryfikują każdą formę ofiary, gdyż jest to (wg nich) jeden z symboli łączności człowieka z bóstwem.

Ale nie to jest treścią mojego zainteresowania. Pokazałem jedynie pewien mechanizm służący, moim zdaniem, do społecznej (kulturowej!) akceptacji anomii, a przynajmniej niektórych jej aspektów (szczególnie korupcji). Bo czymże jest ofiara błagalna jeśli nie próbą skorumpowania boga? Dajemy bogu łapówkę w zamian za przychylność naszym zamiarom; w zamian za zrealizowanie (za nas) naszych zamierzeń, których sami nie jesteśmy w stanie zrealizować. Odpowiednikiem takiej sytuacji może być łapówka za "ustawienie" przetargu. A jeśli bogu (nam) się uda, to składamy wota wdzięczności. A czym różnią się one od „dowodów wdzięczności” wręczanych np. lekarzom, urzędnikom czy nauczycielom? Przynajmniej w sensie moralnym. Otóż, moim zdaniem, moralnej różnicy nie ma tu żadnej. Wprawdzie możliwa jest i taka argumentacja, że ludzie pełniący określone funkcje mają obowiązek zajmowania się naszymi sprawami (nie znaczy: załatwiania ich zgodnie z naszą wolą) i są za to wynagradzani; bogowie takiego obowiązku nie mają. Czyżby? Ale to już sprawa dla teologów.

Jest jednak duża różnica w odbiorze społecznym (kulturowym) moralnego znaczenia takich gestów. Nikt nie oburza się widząc kogoś składającego ofiarę swemu bogu; większość odczuwa przynajmniej niesmak widząc kogoś ofiarowującego coś swojemu lekarzowi, dezaprobatę, gdy chodzi o nauczyciela, a oburzenie jeśli obdarowanym staje się urzędnik państwowy.  Jest to, moim zdaniem, istotny element mogący wyjaśnić  kulturowe podłoże zjawiska anomii. Moja uwaga jest o tyle znacząca, iż sądzę, że anomia (rozumiana jako stan społeczeństwa)  nie może być wyjaśniana w oderwaniu od uwarunkowań kulturowych. Zwłaszcza, że podobnych uwarunkowań zapewne można by znaleźć więcej, ale nie to jest moim celem.

Twierdzę zatem, że anomia nie jest stanem społeczeństwa biorącym się „znikąd”. Jest stanem usankcjonowanym wzorcami kulturowymi naszej (i nie tylko naszej) cywilizacji – o czym ani Durkheim, ani Merton, ani Kosewski nie wspominają.

Zdaję sobie sprawę ze skrótowości i pewnego schematyzmu ukazania problemu, jednak to właśnie jego zasygnalizowanie, a nie analiza, było moim zamierzeniem. Nie możemy zapominać o tym, że na procesy rozwoju człowieka - tak indywidualnego jak i społecznego - ogromny wpływ mają tkwiące w nas archetypy (o czym pisał K. G. Jung) czyli pierwotne wzorce, elementy zbiorowej podświadomości.[1] To one bowiem determinują zarówno nasze zachowania jak i postawy wobec konkretnych sytuacji życiowych, z którymi się spotykamy.

Widzę tu zbieżność z teorią freudowską[2] i wynikającą z podobnych założeń koncepcją Aronsona[3] z zakresu psychologii społecznej. Dlatego też uważam, że uwarunkowania kulturowe anomii są równouprawnione z jej uwarunkowaniami socjologicznymi i psychologicznymi.

Reasumując:

  • anomia i etos są zjawiskami społecznymi, których analiza wymaga zastosowania interdyscyplinarnych narzędzi badawczych;
  • zarówno anomia jak i etos pełnią w grupie funkcje integracyjne;
  • anomii nie da się całkowicie wyeliminować z życia społecznego i nie należy tego robić;
  • eskalacja stanu anomii prowadzi do narodzin etosu;
  • etos jest jedynym skutecznym środkiem w zwalczaniu anomii.


[1] Patrz: Carl Gustav Jung – Archetypy i symbole. Pisma wybrane. Czytelnik. Warszawa 1993.

[2] Patrz: Z. Freud – 1. Wstąp do psychoanalizy, tłum. S. Kempnerówna i W. Znaniecki, 2 wyd. (1958); 2. Nieukontentowanie w kulturze (fragmenty), tłum. H. Skwieciński w: Filozofia XX wieku,    2 wyd. (1965).

[3]  E. Aronson – Człowiek istota społeczna. PWN, Warszawa 1995.

 

Podobne artykuły


11
komentarze: 172 | wyświetlenia: 476
10
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1137
8
komentarze: 0 | wyświetlenia: 267
6
komentarze: 48 | wyświetlenia: 667
6
komentarze: 81 | wyświetlenia: 305
6
komentarze: 58 | wyświetlenia: 2460
5
komentarze: 62 | wyświetlenia: 1029
124
komentarze: 52 | wyświetlenia: 141773
118
komentarze: 23 | wyświetlenia: 239717
91
komentarze: 20 | wyświetlenia: 111141
90
komentarze: 29 | wyświetlenia: 122168
 
Autor
Artykuł



  swistak  (www),  17/10/2013

Abel składał ofiary z radością a Kain niechętnie. Dlatego ofiara miła Bogu winna być szczera i spontaniczna, może to być nawet drobiazg w postaci ograniczenia słodyczy czy papierosów a nie cały cielec lub duża suma pieniędzy.
Dziękując Bogu za miłość i błogosławieństwa mamy duchowy immunitet i parasol ochronny przed atakami szatana i jego ziemskich niewolników!

Michale, bardzo pouczający artykuł, chociaż tak daleko się nie zapędzam. Pozdrawiam serdecznie

@Krzysztof Mrozowski: Dziękuję za opinię, a pozdrowienia z przyjemnością odwzajemniam. :)

Kurcze, podziwiam Twoją wiedzę ... ile jeszcze znasz tych szufladek z dziwnymi nazwami, których ja nie znam i co one kryją, poza ... szufladką? Powiem niewiele, bo chyba nic z tego nie zrozumiałem, szczególnie w kontekście anomii (anomalii?), płacenia przez to społeczeństwo "dobrowolnych", "morderczych" podatków. Chcesz powiedzieć, że te daniny na Kościół w kontekście Emila Durkheima, Mareka Kosewskiego, Carla Gustava Junga, Z. Freuda, E. Aronsona - to coś znacznie, znacznie gorszego ...?

@Mirosław:
Szufladek ci u mnie dostatek, a i pustką żadna nie świeci.
Anomia ma się tak do anomalii jak Bach do Offenbacha, a obaj do Feuerbacha.
Najpopularniejsze sytuacje sprzyjające zachowaniom anomijnym:
1. idziesz ulicą i znajdujesz leżący portfel ze znaczącą sumą w środku; masz wrażenie, że widziałeś komu wypadł,ale "już" nie jesteś tego wcale taki pewny; chowasz ...  wyświetl więcej

  ,  17/10/2013

@Mirosław:
W przeciwieństwie do ciebie, dość dużo zrozumiałem Mirku. Autor pisze, że anomia moralna ma swoje praprzyczyny w religiach, a konkretnie w ofiarach (dziękczynnych i błagalnych) dla Boga, co jest wg niego jakąś formą korupcji. W analogiczny sposób można wytłumaczyć wszelkie morderstwa z wojnami na czele - ktoś, kiedyś wynalazł nóż...
Natomiast pod korupcję można przypisać w ...  wyświetl więcej

  Remter,  18/10/2013

@Michał Aleksy Mentrak: Napisałeś;
"W moim tekście starałem się wykazać w jaki sposób kontekst kulturowy wpływa na moralną ocenę tego samego czynu (korumpowanie boga jest cacy - korumpowanie urzędnika jest be). Wykazałem ponadto, że to właśnie kulturowe zjawisko religii jest odpowiedzialne za przyzwolenie społeczne na zachowania anomijne. A jeśli nawet nie na całkowite przyzwolenie, to przy ...  wyświetl więcej

  Remter,  18/10/2013

@viverti: Zawsze musi znaleźć się kozioł ofiarny... a może tak sobie odwrócić myślenie i uznać czyn za przyczynę, a wówczas dochodzi się do sedna, iż to wnętrze jednostki odpowiada za wszelkie krzywdy wyrządzane na zewnątrz ! Uderz się w pierś i powiedz choć raz w życiu " moja wina , moja bardzo wielka wina ".

@Teresa Rembielińska: Masz absolutną rację. Ja o niczym innym nie piszę.

Istotą problemu są tu "usprawiedliwienia". To one odpowiadają za to, że mimo zachowań sprzecznych z cenionymi przez nas normami potrafimy zachować dobre samopoczucie związane z byciem "porządnym człowiekiem". "Usprawiedliwienia" pełnią tu funkcję reduktorów dysonansu psychicznego (redukują poczucie winy).
Mecha

...  wyświetl więcej

  Remter,  18/10/2013

Masło maślane - nic z tego arta nie wynika ... przypisywanie martwej organizacji win , jest wskazywaniem niewłaściwego adresata .

@Teresa Rembielińska:
Mylisz się. Na pewno nie jest to masłem maślanym. Na pewno też nie przypisuję nikomu żadnych win, a już szczególnie jakimś martwym organizacjom. Moim błędem było to, że w tekście głównym nie zamieściłem tych wszystkich wyjaśnień, które otrzymał ode mnie Mirek. Gdy je przeczytasz, zrozumiesz o czym piszę. Mam taką przynajmniej nadzieję.

@Teresa Rembielińska: Aż trzy posty, aby napisać, że się nic nie zrozumiało z artykułu- jestem pod wrażeniem.

  Remter,  18/10/2013

@Krzysztof Mrozowski: Zaraz Tobie to wyjaśnię ; pierwszy post pisało moje ciało fizyczne, drugi post pisał intelekt ( inaczej dusza ) , trzeci natomiast pisał Duch, czyli ten co czuje... przykro lecz wyczuł martwotę... nic na to nie poradzę.. ;)

@Teresa Rembielińska: O ile mi wiadomo, to multiplikacje osobowości można skutecznie leczyć. A dla własnego dobra ja (na Twoim miejscu} wyrzuciłbym tego Ducha gdzieś za drzwi.

@Teresa Rembielińska: Wiem, że niektórzy ludzie słyszą głos Ducha, ale żeby ten Duch pisał, tego jeszcze nie słyszałem-jestem pod jeszcze większym wrażeniem ( bardzo ciekawy przypadek, bardzo )

  Remter,  18/10/2013

@Michał Aleksy Mentrak: Leczyć co ? Odmienność? Przecież to taka gra , a może i mój własny wypracowany sposób na dzisiejszą retorykę, która obraca się w tezie i antytezie... a wyjścia z niej nie dostrzega... Duch to czucie ... Życia w wypowiadanych słowach... Słowa zamieniam w Ducha ... a jak słowa martwe , to cóż nic dodać ani ująć ...

  Remter,  18/10/2013

@Krzysztof Mrozowski: Duch - inaczej czucie , dociera do serca .. a serce podpowiada ... co mam napisać w tej chwili ...

@Teresa Rembielińska: Jak zapewne sama wiesz, są różne typy odmienności. Osobiście jestem za tym, aby te społecznie szkodliwe jednak leczyć.

@Teresa Rembielińska: Właśnie rozmawiałem z moją znajomą, która pracuje w Tworkach. Powiedziała mi, że w tym przypadku nie ma nic ciekawego, jej wszyscy pacjenci tak mają.

  Remter,  18/10/2013

@Michał Aleksy Mentrak: To będziesz wówczas miał zapotrzebowanie na pracę , jak i potwierdzenie tego, czego Cię na studiach nauczyli ... lecz i tak... prawda będzie stała... i tak daleko od Ciebie ...

  Remter,  18/10/2013

@Krzysztof Mrozowski: Z tego co jest mi wiadome ... to system już przygotowuje prawne ustawy, aby takich innych od siebie.. skazywać na wieloletnie przebywanie w szpitalach psychiatrycznych.. no cóż nie mądrość w demokracji ma swój głos, lecz większość... a większość niestety nie osiągnęła poziomu mądrości ... i to właśnie jest dramat..

@Teresa Rembielińska: Na brak pracy nie narzekam.
A co do prawdy... Prawda nie istnieje. Jest abstraktem, czymś, co Max Weber określił mianem "typu idealnego". Pojęcie prawdy służy li tylko i wyłącznie do porównań stanu rzeczywistego z idealnym wzorcem.
Poza tym jeden ze starożytnych greckich filozofów (nie pamiętam kto, a nie chce mi się szukać) powiedział, że prawdy nigdy nie pozna ...  wyświetl więcej

@Teresa Rembielińska: Z tego co jest mi wiadome ... to system już przygotowuje prawne ustawy, aby takich innych od siebie.. skazywać na wieloletnie przebywanie w szpitalach
System demokratyczny musi bronić swoich obywateli przed fanatykami, którzy porywają samoloty i w imię Ducha roztrzaskują je o wieżowce. Oni też pisali poprzez swojego Ducha.

  Remter,  18/10/2013

@Michał Aleksy Mentrak: Odniesieniem dla Prawdy jest zawsze Fałsz.. Oba te aksjomaty znajdują się na tej samej prostej, którą można nazwać skalą biegunów... a teraz umieść sam siebie na tej skali ... i żyj nie zasadą osądzania co "dobre" a co "złe", tylko odczuciem z jakim przyjdzie się Tobie zmierzyć... wówczas ujrzysz Siebie samego i swoją własną zależność od nich... a w nich ujrzysz nieskończoność zarówno w jedną jak i drugą stronę...

  Remter,  18/10/2013

@Krzysztof Mrozowski: To prawda , ten Duch był niezniszczalny. Wobec ogromu zniszczeń... zachował się dokument osobisty sprawcy... a stopniały w ogniu wszelkie podpory podtrzymujące te wieże ... CO ZA CUD ! TYLKO DUCHY LUDZKIE TO POTRAFIĄ UCZYNIĆ... no tak jak się coś zapragnie mieć ... nic nie jest ważne .. nawet można się pogubić dokonując takiej zbrodni ...

@Teresa Rembielińska: Jakże wielki cud, zamordować kilka tysięcy ludzi, w imię Boga. Jeżeli roisz sobie w swojej głowie, w której nie ma nic poza biblią, to jest to dla mnie obojętne, ale kiedy zaczynasz pochwalać zbrodnie to już zaczyna być to groźne-może jednak warto skorzystać z porady jakiegoś psychiatry, póki nie jest za późno.

  Remter,  18/10/2013

@Krzysztof Mrozowski: szkopuł w tym , że ty wierzysz przekazowi medialnemu ... a może fakty mówią co innego ? Ahttp://www.youtube.com/watch?v(...)RFd17Vs To, że nie umiesz mnie odczytywać, co piszę - nie znaczy, że popieram coś , za co byś chciał urągać nad moją głową ... dlatego obejrzyj... ten film.

@Teresa Rembielińska: Film jest takim samym faktem jak fakt maciarewiczowskiego zamachu. Dla mnie prawdą jest to o czym mówi cały świat, to znaczy: religijni fanatycy z imieniem Boga na ustach dokonali potwornej zbrodni, którą Ty pochwalasz, a jeżeli jestem w błędzie to pisz tak aby taki laik jak ja mógł Cię zrozumieć.

  Remter,  18/10/2013

@Krzysztof Mrozowski: Nie pochwalam żadnych agresji ... lecz od oskarżania kogokolwiek , jeżeli nie byłam świadkiem jestem daleka. To Twoje jest takie zdanie ... moje jest to , że to służby amerykańskie zawaliły te wieże ... intencje zna morderca ... ten film pokazuje niewygodne fakty... lecz wszędzie tam gdzie nie wiemy o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze i to duże ... Natomiast Smoleńsk ...  wyświetl więcej

@Teresa Rembielińska: lecz od oskarżania kogokolwiek , jeżeli nie byłam świadkiem jestem daleka. To Twoje jest takie zdanie ... moje jest to , że to służby amerykańskie zawaliły te wieże ... czyli jednak oskarżasz te służby.
nie mam zamiaru nawet już śledzić ani jednej ani drugiej strony ... bo obie śmierdzą fałszem ... To tak jak byś powiedziała, że jedna gazeta napisała, że Hitler nie żyj ...  wyświetl więcej

  Remter,  18/10/2013

@Krzysztof Mrozowski: Oskarżamy zawsze poprzez własne "ego"... dlatego ja i Ty nic o sobie nie wiemy oprócz szczątkowych domniemań...

@Teresa Rembielińska: Myślę , że twoje teksty mówią o Tobie więcej niż szczątkowo, a już na pewno komentarze.

  Remter,  18/10/2013

@Krzysztof Mrozowski: Lecz te teksty też są tylko szczątkowym poznaniem rzeczy w nich opisywanych, powiedzieć o nich coś można wówczas , kiedy weźmie się je na warsztat jakim zwie się doświadczenie ... tak z logiki , czy też intelektu własnego... niewiele się rozumie... Dzieli nas też różnica wieku co najmniej 20 lat ... za tym idą doświadczenia , których Twoje pokolenie może nie rozumieć. Czy we wszystkim rozumiesz swoich rodziców ?

@Michał Aleksy Mentrak: Może Ty zrodziłeś się sam ze swojej wewnętrznej pustki, jednak inni są częścią myśli bożej, którą niosą w sobie jako prawdę...,lecz ateista Twojego pokroju nie może tego wiedzieć, gdyż stagnacja duchowa ogranicza go czyniąc ślepym. Nie wierząc w Boga, nie wierzysz w prawdę - wydaje się to oczywiste, jednak Twoje twierdzenie, że " bóg nie istnieje " nie ma też prawa bytu bez ...  wyświetl więcej

  Remter,  18/10/2013

A teraz pokój twórczy pozostawiam zapisany nutami i odśpiewany najsubtelniejszym tchnieniem jakie można usłyszeć na ziemi http://www.youtube.com/watch?v(...)YLHwkGk ;)
Ps. Dziękuję za przejrzystą dyskusję ...

  lewi,  17/09/2014

„Anomia oznacza brak poszanowania dla praw Bożych, wyzywające odnoszenie się do nich; asebeia [rzeczownik spokrewniony z wyrazem przetłumaczonym na ‛bezbożni’] to przejawianie takiej postawy wobec Osoby Boga” (W. E. Vine, Expository Dictionary of Old and New Testament Words [Słownik objaśniający wyrazy ze Starego i Nowego Testamentu], tom IV, s. 170).

  lewi,  17/09/2014

[po grecku: anomia, lekceważenie i gwałcenie prawa, niesprawiedliwość, zło]



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska