Login lub e-mail Hasło   

Pojąć znaczenie życia

Jakież to piękne określenie, aby odrzeć śmierć ze smutku!
Wyświetlenia: 791 Zamieszczono 02/11/2013

"Oddalenie od świata pozostaje koniecznym warunkiem mojej równowagi. To znak, że muszę jeszcze dużo pracować. Dlatego zacząłem niedawno wykonywać ćwiczenie, które Tybetańczycy, sufiowie i wielu innych praktykują od wieków. Wyciągnięty na ziemi, patrzę w niebo.

Na tle błękitu przesuwają się lekkie chmury. Wybieram jedną, śledzę ją, utożsamiam się z nią. Szybko sam staję się tą chmurą i jak ona, bez ciężaru, bez myśli, bez emocji, bez pragnień, bez oporu, bez kierunku, pozwalam sobie płynąć po ogromnej powierzchni nieba. Nie ma tam ścieżek ani celu do osiągnięcia. Po prostu błądzenie, unoszenie się jak pusta chmura. I jak chmura zmieniam kształt, przyjmuję różne formy, potem się zacieram, dematerializuję, znikam. Chmury już nie ma. Mnie już nie ma. Pozostaje tylko świadomość -swobodna, bez związków - świadomość, która się rozprzestrzenia. Zacząłem wykonywać to ćwiczenie na moim grzbiecie nad urwiskiem. Teraz muszę nauczyć się robić je wszędzie: na łące w Apeninach, na tarasie domu we Florencji albo na poboczu autostrady. Jeśli zdołam zmagazynować to poczucie pustki materii, tak jak udało mi się, jak sądzę, zrozumieć w końcu, że cisza jest wymiarem wewnętrznym, a nie fizycznym, zrobię kolejny krok naprzód. Przestanę uważać życie codzienne za ośmiornicę o milionach ramion, czas za "swój" i ucieczkę w Himalaje za konieczną, by poczuć spokój. Pracuję nad tym. Czy to szczęśliwe zakończenie?

A co jest szczęśliwego w zakończeniu? I dlaczego wszystkie historie muszą je mieć? A jakie miałoby być szczęśliwe zakończenie historii podróży, którą właśnie opowiedziałem? "...i żył długo i szczęśliwie"? Tak kończą się bajki, które są poza czasem, nie zaś historie życia, które czas jednak trawi. Poza tym kto decyduje, co jest szczęśliwe, a co nie? I kiedy? Koniec końców cała ta choroba, którą opisałem, była dobrem czy złem? Była, i to jest ważne. Była, i tym samym mi pomogła, ponieważ bez choroby nigdy nie odbyłbym tej podróży, nie postawiłbym sobie tych pytań, które - przynajmniej dla mnie - miały znaczenie. Nie jest to apologia choroby czy cierpienia - mnie dotknęło go jeszcze niewiele. To zachęta, żeby spojrzeć na świat z innego punktu widzenia, a nie myśleć wyłącznie pod kątem tego, co nam sprawia przyjemność, a co nie.

Poza tym, gdyby całe życie było usłane różami, uważalibyśmy to za błogosławieństwo czy karę? Być może za karę, bo jeśli ktoś żyje, nie zastanawiając się nad tym, dlaczego, marnuje wielką okazję. A tylko ból skłania do zadawania sobie pytań. Urodzenie się człowiekiem, ze wszystkim, co to ze sobą niesie, jest być może przywilejem. Według puran, starożytnych indyjskich opowieści ludowych, nawet stworzenia niebiańskie, którym wszystko było dane i które znały jedynie piękno, dobro i radość, musiały w pewnym momencie narodzić się jako ludzie. One również musiały bowiem odkryć przeciwieństwo tego wszystkiego i pojąć znaczenie życia.

Próba zaś może zostać przeprowadzona tylko na sobie samym. Trzeba osobiście doświadczyć, żeby zrozumieć. W przeciwnym razie zostaje się tylko przy słowach, które same w sobie nie mają żadnej wartości, nie czynią ani dobrze, ani źle.

Gandhi znał tę prawdę i ją praktykował. Któregoś dnia pewna matka przyprowadziła do niego swojego syna. Miał piętnaście lat i lekarz zalecił mu, żeby nie jadł więcej cukru, bo inaczej jego życie znajdzie się w niebezpieczeństwie. Jednak chłopiec wciąż opychał się słodyczami i matka miała nadzieję, że Gandhi będzie mógł jej pomóc. Mahatma wysłuchał jej, po czym rzekł:
- Teraz nie mogę nic z tym zrobić. Przyjdźcie za tydzień. Kiedy wrócili, Gandhi wziął chłopaka na bok i porozmawiał z nim. Od tamtej pory nie tknął on więcej nic słodkiego.- Gandhi - ji, jak tego dokonałeś? - zapytali jego zwolennicy. - To proste - odparł Wielki Duchem. - Przez tydzień sarn nie tknąłem cukru i w ten sposób, kiedy rozmawiałem z tym chłopcem, wiedziałem, co to znaczy nie jeść go, więc byłem przekonujący. Ach, Gandhi! Krótko przed śmiercią Gandhiego z rąk zamachowca ktoś zapytał, jakie jest przesłanie jego życia. Odparł: - Moje życie jest moim przesłaniem. Bardzo niewielu może tak stwierdzić, a przecież każdy z nas na swój sposób dąży do czegoś, co stanowiłoby podsumowanie własnej egzystencji. Mnie czasami przychodzi do głowy koło. Widzę chińskiego malarza z wielkim pędzlem nasączonym atramentem z kory chinowej, który koncentruje się przed dużą płachtą papieru ryżowego i potem, z zupełnie spokojnym umysłem, jednym, szerokim gestem ręki rysuje i zamyka wielkie koło.

Innym razem myślę też o owym mnichu zeń, który śmiał się i śmiał do utraty tchu, tak że nawet jego najbliżsi uczniowie nie byli w stanie płakać, kiedy odszedł.

A poza tym: po co płakać? Śmierć nie zawsze jest złą wiadomością. Na trasie z Delhi do Almory, w miejscu, gdzie kończy się równina i droga zaczyna piąć się wzdłuż himalajskich wąwozów wypełnionych potokami, jest ukryty w dolinie aśram o bardzo czerwonych dachach, słynny z tego, że przebywał tu wielki sadhu Nim Karoli Baba. Baba, korpulentny i ciepły człowiek, dzięki swojej prostocie i "mocom" skupił wokół siebie kilkudziesięciu zachodnich hipisów. Wśród nich był Richard Alpert, Amerykanin, profesor psychologii, usunięty w 1963 roku z Harvardu, ponieważ eksperymentował ze swoim przyjacielem i kolegą z uczelni, Timothym Learym, z narkotykami psychodelicznymi. Podobno pewnego razu Leary, w celu sprawdzenia "mocy" Baby w kontrolowaniu stanu własnej świadomości, dał mu garść pastylek LSD - chyba około dziesięciu - a ten połknął je, co nie wywołało żadnego efektu. Alpert stał się bardzo wiernym wyznawcą Baby i - pod imieniem Ram Dass (sługa Rama), opisał swoje doświadczenia w różnych, bardzo popularnych książkach, które zmieniły postrzeganie Indii i ich duchowości u wielu Amerykanów. Oto jedna z historii, którą opowiada Ram Dass na temat swojego guru:

Pewnego dnia przybiegł do aśramu jakiś człowiek i błagał wielkiego sadhu, żeby poszedł z nim do domu krewnego, który czuł się bardzo źle i tylko Baba mógł coś na to poradzić. - Nie. Nie pójdę - odparł sucho Baba - ale kiedy wrócisz, daj mu tego banana i zobaczysz, że wszystko będzie dobrze. Mężczyzna pobiegł do domu, dał choremu do zjedzenia banana, a kiedy tylko ten przełknął ostatni kęs, spokojnie umarł. Wszystko było "dobrze" - jak powiedział Baba. Umarł w spokoju. A jednak my upieramy się przy myśleniu, iż "dobrze" powinno znaczyć: wyzdrowiał i żył jeszcze długie lata. Ale dlaczego? To właśnie z tego nieustannego rozróżniania między tym, co nam się podoba, a tym, co nam się nie podoba, rodzi się nasze nieszczęście. Tylko akceptując, że wszystko to Jedno, niczego nie odrzucając, zdołamy być może uspokoić nasz umysł i złagodzić udrękę. Aśram Nima Karoliego Baby jest jeszcze dziś celem tysięcy pielgrzymów, mimo że on "opuścił swoje ciało" w 1973 roku.

Jakież to piękne określenie, aby odrzeć śmierć ze smutku!  My też tego próbujemy, mówiąc "przeniósł się na tamten świat", "przeszedł do lepszego życia", jednak w gruncie rzeczy wciąż z tego powodu rozpaczamy. Oczywiście, mnie też nie jest obojętne, co się ze mną stanie. Próbuję tylko nie stać się niewolnikiem tego stanu i naprawdę chciałbym osiągnąć ów dystans, który wielki poeta opisał w tym słynnym haiku:

Cień bambusa zamiata kamienne schodki
Ale kurz pozostaje.
Księżyc odbija się w stawie
Ale nie dotyka wody."

"Chwilowo mam inne problemy, którym się poświęcam. Jednym z nich jest to, że nie zdołałem jeszcze ustanowić właściwego związku z czasem i traktować mojego czasu jako czasu dla innych .... Bardzo chciałbym to osiągnąć!  Inny problem polega na tym, że wciąż identyfikuję spokój wewnętrzny z samotnością, a moją harmonię z życiem w górskiej pustelni.

Fragmenty z tekstów T.Terzaniego (Nic nie zdarza się przypadkiem)

7 noclegów w studenckim towarzystwie, transport, wspólne imprezy, integracja
i dobra zabawa. Last Minute!
turystykastudencka.pl
Chcesz pokazać jakiś tekst znajomym? Po prostu wklej go
i przekaż im otrzymany link.
etxt.pl

Podobne artykuły


40
komentarze: 12 | wyświetlenia: 7625
30
komentarze: 34 | wyświetlenia: 3936
39
komentarze: 24 | wyświetlenia: 2487
41
komentarze: 97 | wyświetlenia: 3077
33
komentarze: 4 | wyświetlenia: 2932
28
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1987
28
komentarze: 27 | wyświetlenia: 2251
27
komentarze: 26 | wyświetlenia: 1318
27
komentarze: 40 | wyświetlenia: 1576
25
komentarze: 35 | wyświetlenia: 1946
24
komentarze: 44 | wyświetlenia: 999
24
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1304
24
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1050
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  eugen,  02/11/2013

Na to wygląda, że idziesz drogą życia wiecznego. To nie jest łatwa droga...

@eugen: Ktoś zauważył, że to wyzwania tworzą człowieka. W art. opisuje swoją drogę włoski dziennikarz Tizjano Terzani. Gdy czytam jego teksty zadaję sobie pytanie: jak to jest? I jego i wielu mędrców - ludzi, którzy wpływali i wpływają na rozwój tysięcy swoich uczniów , czytelników etc - pokonuje choroba - rak. W ostatnich rozdziałach książki "Nic nie zdarza sie przypadkiem" Tiziano opisuje spotka ...  wyświetl więcej

  eugen,  03/11/2013

@Marcin Sznajder: Każdemu dana jest możliwość poznania ale zrozumienie sensu życia dotyczy tylko nielicznych. Klucz do zrozumienia jest w nas i obok nas. Wskazówka jest też w opracowaniach prof. dr Włodzimierza Sedlaka. Trochę tajemnicze ale w rzeczywistości bardzo proste. Będziesz cały czas "obok", wręcz dotykał ale czy zauważysz, zrozumiesz? Nie "patrz na tło" tylko na to co je zakłóca.

Przeczytałem z zainteresowaniem Twój artykuł Marcinie i z takim samym komentarz, krótko wprawdzie
ale rzeczowo podsumował go Eugen, zrozumienia sensu istnienia dostępują nieliczni a to wcale nie
jest takie zagmatwane. Można skomplikować dosłownie wszystko. Ateista będzie szukał argumentów
na nieistnienie Boga lub Uniwersum jak kto woli na płaszczyźnie nauki, wierzący przyjmuje ...  wyświetl więcej

  eugen,  05/11/2013

@re-gnostyk: Do dziś pamiętam "opowieść gnostyczną" a szczególnie jej wstęp i zakończenie - Dawno, dawno temu pazerni ludzie wymyślili Bogów jako ochronę dla swojej władzy... Na pytanie prawdziwego Boga skąd wzięli różnych Bogów, człowiek odpowiedział - nie mieliśmy na własność Nieba a nasze potrzeby rosły i tak na wszelki wypadek utworzyliśmy ich wielu...

@eugen: Witam Eugen, to szczera prawda tyle że ja w komentarzu o tym mówię, religie stworzyli
ludzie by podporządkować sobie masy w celu o którym mówisz, ja rozpatruję to raczej od strony
oderwanej od kanonów religii, Marcin w artykule docieka pewnych stanów subiektywnych człowieka.
Do tego właśnie nawiązałem, też czytałem prof. Sedlaka, do dziś jego teorie neguje nauka ale nie
ja. Pozdrawiam Eugen :)

@re-gnostyk: Myślę, że prawdziwym podstawowym elementem świata, "świętym gralem" którego poszukuje nauka jest właśnie myśl. Badając Wszechświat mikro i makro, w granicy poznania, odryjemy ... własną myśl, ten świat odkryć stwarzającą. W pewnym sensie dzieje się tak już w fizyce kwantowej, gdzie poza granicą tzw. Plancka, nie możemy powiedzieć nic - albo wszystko. Pole Higgsa jest imaginacją wyrażo ...  wyświetl więcej

@Desipere: Zgadzam się. Kiedyś budowano "wielkim kosztem i nakładem sił" Piramidy - dla "niesmiertelnosci" teraz:
"Wielki Zderzacz Hadronów, LHC (z ang. Large Hadron Collider) – największy na świecie akcelerator cząstek (hadronów), znajdujący się w Europejskim Ośrodku Badań Jądrowych CERN w pobliżu Genewy. LHC jest położony na terenie Francji oraz Szwajcarii
Wielki Zderzacz Hadronów ...  wyświetl więcej

  eugen,  06/11/2013

Spróbujmy przejść dalej - Ciało i świadomość stanowią jedność z chwilą poczęcia. Co jest tak naprawdę groźniejsze do nowego życia - gwałt i przemoc w odniesieniu do ciała czy gwałt i przemoc w odniesieniu do świadomości? Kto brutalnie rozdziela ciało od świadomości a tym samym likwiduje trwale współistnienie ?
Jeśli nie rozdzielimy jedności to rozpatrując ziemskie układy łatwo jest dostrzec ...  wyświetl więcej

@eugen: Zawsze ceniłem Eugen Twoje trafne spostrzeżenia oraz otwartość i przejrzystość
konstruowanych myśli. Niby tak, ale... Zwróć uwagę na metamorfozę jaka dokonuje się
z reguły w starszym wieku u ludzi. Szacunek dla istot żywych, pochylanie się nad pięknem
przyrody, łagodność usposobienia przybiera wtedy bardziej na sile, nie mówię o wyjątkach.
Ja osobiście dostrzega ...  wyświetl więcej

@re-gnostyk: @eugen To wielka radość śledzić Wasz dialog. Może kluczem jest doświadczenie?: "Trzeba osobiście doświadczyć, żeby zrozumieć. W przeciwnym razie zostaje się tylko przy słowach, które same w sobie nie mają żadnej wartości, nie czynią ani dobrze, ani źle."
Dobro i zło? Wzgędna to sprawa i bardzo subiektywna - to co dla jednych jest dobrem , drudzy ocenią jako zło. Zastanawia mnie ...  wyświetl więcej

  eugen,  07/11/2013

Moje spostrzeżenia oparte są na wnikliwej obserwacji drobiazgów życia, zazwyczaj nie zauważanych - dostrzeganie spójności ciała i świadomości (1+1 = 2 najsilniejsza liczba pierwsza). Przypadek czy zamierzony cel natury? Rozerwanie - to było celowe działanie, czy przypadek powtarzany od starożytności w wiadomym celu? - władzy nad człowiekiem.
Małe dziecko - szept objętego rączkami pnia drzew ...  wyświetl więcej

@eugen: Kto mu obiecał, że się sklei? - dobre pytanie. Intuicyjnie bym odpowiedział - że to On sam ale temat jest wart artu... Kto sie odważy? Jest hipoteza... trzeba doświadczyć i opisać... Pozdrawiam Serdecznie

@Marcin Sznajder: Ja w swoich dywagacjach zmierzam przyznaję, w sposób dość zawiły
że struktura rzeczywistości nie istnieje, cała filozofia :)

  eugen,  08/11/2013

Marcin, re-gnostyk, Desipere : doskonale - inspirująco, twórczo.
Do czytających...
To nie będzie pasowało do żadnych tzw. "Ksiąg Świętych", jest to od nich starsze. Może być odebrane jako makabryczne przez wierzących. Może też stanowić rozwiązanie tajemnicy życia i śmierci...
Przeprowadzone eksperymenty w celu stwierdzenia czy istnieje tzw "dusza" i jak długo znajduje się obok ...  wyświetl więcej

@eugen: Witaj Eugen :) Twoje komentarze to uczta dla intelektu, ponieważ pisałem kiedyś obszernie
na ten temat w dyskusji z Januszem D. więc nie będę się powtarzał i powielał. Powiem z grubsza
swoimi słowami o co chodzi. Dyskutowałem kiedyś z człowiekiem który przerastał mnie troszkę
profesjonalną wiedzą naukową, dziś wystarczy nawet nieprofesjonalna wiedza by orientować się ...  wyświetl więcej

  eugen,  13/11/2013

Ludzie "rozdzieleni " to ludzie źli. Ludzie źli - nieżyczliwi, obłudni, mający radość z czyjegoś nieszczęścia, skrywający swoje zło pod maską udawanej życzliwości i współczucia. Ogólnie to ludzkie pasożyty żerujące na słabszych, tzw "naiwnych" czyli życzliwych, szczerych, chętnie służących bezinteresowną pomocą.
Jak się przed takimi bronić posługując się ich atakiem?
Jeśli rozumiesz ...  wyświetl więcej

@eugen: Dawno temu poznawałem wiedze Kahuna z Hawajskich Wysp. Moja żona ,zafascynowana też tą wiedzą, chodziła na kolejne wtajemniczenia (prowadził spotkania fizyk z Kanady ... chyba Martin). Kahuna (ci co spokojnie chodzą po żarze lawy) znakomicie panowali nad Niższym Ja (podświadomością) - które to wysyłało potężną moc w myśli w kierunku (i pod adresem) "Złego człowieka". Potrafili zabić nieszc ...  wyświetl więcej

  hussair  (www),  13/11/2013

@eugen: A propos krwi, Eugenie. Moi krewni od tygodni stosują cokolwiek archaiczną kurację... to jest pijawki. Wyniki krwi rewelacja.

  eugen,  13/11/2013

@Marcin Sznajder: podany sposób jest bardziej dopracowany niż starożytny - "idziesz" po myśli (przestrzennej) atakującego i po niej odsyłasz (odbijasz) jego intencje. Ta łączność cały czas istnieje, aż do wyłączenia przez "atakującego" , (czujesz to)..Tu nie ma żadnej pomyłki. Stosuję ten sposób od lat - totalne zniszczenie idioty albo zrozumienie i nawrócenie. Zastrzegam - to jest broń nie dla "i ...  wyświetl więcej

  hussair  (www),  13/11/2013

@eugen: ,,Religijny sposób - "nadstaw drugi policzek i przebacz łotrowi" to nic innego jak świadectwo urobienia umysłu i odłączenia go od ciała - zburzenie harmonii.'' - otóż to.

  eugen,  13/11/2013

@hussair: znam ten sposób - na mojej działce są takie pijawki - lekarskie. Stara ale bardzo skuteczna terapia krwi.
Teraz mam syrop imbirowy i preparat na bazie krzemu - też rewelacja. Dodatkowo - kontrola i eliminacja stanów zapalnych oraz zmutowanych komórek.

  hussair  (www),  13/11/2013

@eugen: Z uwagą śledzę Twoje metody, Eugenie (właśnie siedzę przy kawce z miodem). Jestem aktualnie przy początku kuracji rokitnikiem i owocami goi. Skąd bierzesz preparat krzemowy? Przydałoby się wsparcie stawom. Niemiłosiernie wymęczyłem je 20-leciem boksu i przerzucania sztang.

  eugen,  13/11/2013

@hussair: Przepis podeślę ale wykonaj preparat i stosuj z zachowaniem szczególnej ostrożności - to jest przepis "z półki na zapleczu" - nie dla "idiotów".

  hussair  (www),  13/11/2013

@eugen: Będę ostrożny, czekam na mail. Bardzo Ci dziękuję.

  eugen,  20/11/2013

@Marcin Sznajder: do wiedzy Kahuna... Tu obowiązuje zasada - za każde uzyskane dobro odpowiadasz dobrem lub dziękujesz (nie słowem Bóg zapłać). W dobicie zła wkładasz całe agresywne zło na jakie Ciebie jest stać (na zło odpowiadasz złem ) a prawie natychmiast uzyskujesz wewnętrzny spokój - rozłączenie. Nie próbuj odwrotnie, oberwiesz rykoszetem.

@eugen: też bym się podpiął pod ten przepis na preparat z krzemu jeśil robisz go ze skrzypu?



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2014 grupa EIOBA. Wrocław, Polska