Login lub e-mail Hasło   

Dziecko rozdarte

Zamiast się kłócić, lepiej się rozwiedźmy — mówi coraz więcej małżonków. By jeszcze lepiej uzasadnić decyzję o rozwodzie, dodają: to dla dobra dzieci. Fakty są jednak inne.
Wyświetlenia: 3.055 Zamieszczono 28/12/2013

W grudniu 2011 roku mało znana Fundacja Mamy i Taty opublikowała prawie stustronicowy raport pt. Rozwód? Przemyśl to. Rozwody w Polsce i na świecie.  W mediach głównego nurtu raport pozostał niemal niezauważony. Dane i wyniki badań, które przytacza, są zatrważające, zwłaszcza w odniesieniu do dzieci.

W Polsce każdego roku ponad 60 tys. dzieci zostaje boleśnie dotkniętych rozwodem rodziców. Tragedia rozwodu dotyka średnio co czwarte małżeństwo. W dużych miastach liczba rozwodów sięga już prawie 40 proc. małżeństw. Dla dzieci rozwodników oznacza to pogorszenie stanu zdrowia, cofnięcie w rozwoju intelektualnym i psychofizycznym, trudności w adaptacji do życia w społeczeństwie, częstsze niż u innych dzieci przypadki porzucania szkoły, problemy z prawem, samobójstwa. Po latach, jak wynika z sondaży Instytutu Gallupa, 74 proc. kobiet i 60 proc. rozwiedzionych mężczyzn żałuje, że się rozwiedli, ale dla ich dzieci straty są już nie do powetowania.

Większość Polaków (62 proc. respondentów) nie popiera rozwodów, choć dopuszcza je w pewnych sytuacjach. Zdecydowanych przeciwników rozwodów mamy wśród ankietowanych 15 proc., a zdecydowanych zwolenników — 20 proc.

Większość rozwodów (ok. 80 proc.) ma miejsce w małżeństwach bezdzietnych lub mających jedno dziecko. Prawie połowa dzieci rozwiedzionych rodziców pochodzi z małżeństw z jednym dzieckiem. Prawdopodobieństwo rozwodu zmniejsza się o połowę w małżeństwach z dwojgiem dzieci,  czterokrotnie — z trojgiem, siedmiokrotnie — z czworgiem.

Raport Fundacji Mamy i Taty dzieli skutki rozwodu u dzieci na społeczne, psychiczne  i długofalowe.

 

Społeczne skutki rozwodu

Dzieci z niepełnych w wyniku rozwodu domów częściej niż inne dotyka syndrom problemowego ucznia. Wagarują. Dostają negatywne oceny ze sprawowania. Alkohol, papierosy, narkotyki, dopalacze to dla nich chleb powszedni. Do tego dochodzi wczesna inicjacja seksualna. W gimnazjach odsetek uczniów problemowych z rodzin niepełnych jest o 75 proc. większy niż odsetek uczniów problemowych mieszkających z obydwojgiem rodziców. Częściej są zarówno ofiarami, jak i sprawcami przemocy. Częściej popełniają przestępstwa. W badanych grupach przestępców większość z nich wychowała się poza rodziną lub w rodzinie niepełnej. W badanych grupach osób bez zatargów z prawem zdecydowana większość wychowała się w rodzinach pełnych.

 

Skutki psychiczne

Porównanie stanów emocjonalnych występujących u dzieci z domów rozwiedzionych i pełnych wskazuje, że u tych pierwszych znacznie częściej pojawiają się: smutek, poczucie beznadziejności, lęk i niepokój, niska samoocena, brak poczucia sensu życia, nuda,  brak wiary w przyszłość, poczucie osamotnienia i zagubienia, poczucie winy, chwiejność emocjonalna, gniew, złość, agresja i rozpacz.

Z kolei dzieci z rodzin pełnych, w stosunku do tych z rodzin rozwiedzionych, wielokrotnie częściej odczuwają pozytywne stany emocjonalne: radość, wysoką  aktywność życiową, wysokie poczucie własnej wartości, zaufanie do rodziców, poczucie emocjonalnej bliskości, pewność siebie w podejmowanych działaniach, wewnętrzny spokój, miłe usposobienie w kontaktach z innymi.

Stany emocjonalne to jedno, a zaburzenia emocjonalne to drugie. U dzieci rozwodników, znów wielokrotnie częściej w stosunku do dzieci z rodzin pełnych, występują następujące zespoły zaburzeń emocjonalnych: stany lękowe, zaburzenia snu, moczenie nocne, nerwice dziecięce, nadpobudliwość psychoruchowa, brak łaknienia, jąkanie się, tiki, 

Dzieci rozwiedzionych małżonków w sytuacjach konfliktowych częściej przejawiają zachowania aspołeczne — są nieposłuszne i buntownicze, agresywne, nieufne, zamknięte w sobie. W szkole w stosunku do nauczycieli częściej są uparte, przeszkadzają w prowadzeniu lekcji. Ponad połowa dzieci z rodzin rozwiedzionych przejawiała zaburzenia wychowawcze —  prawie dwukrotnie częściej niż u dzieci z rodzin pełnych.

Rozwód niekorzystnie wpływa również na wyniki dziecka w nauce. Dzieci z takich rodzin osiągają gorsze wyniki niż ich rówieśnicy z rodzin pełnych.

 

Skutki długofalowe

Długofalowe skutki rozwodów widoczne są w badaniach nad dorosłymi dziećmi rozwiedzionych rodziców. Takie osoby skarżą się, że nie wiedzą właściwie, gdzie jest ich dom. Nie lubią świąt rodzinnych. Boją się powtórzyć podobne błędy i skrzywdzić w ten sposób własne dzieci. Choć są już dorośli, a od rozwodu rodziców minęło wiele lat, nadal czują się zaniedbanym i odepchniętym dzieckiem. Tęsknią za kochającymi rodzicami, którzy by ich przytulili, mówiąc, żeby się nie martwili, że wszystko się ułoży. Wielu z nich nadal ma myśli samobójcze. Wielu długi czas myślało, że rodzice rozwiedli się z ich winy. Nie potrafią zaakceptować tego, co im zrobiono. Duszą w sobie ból, nienawiść i beznadzieję.  Wielu z nich nawet po latach czuje się emocjonalnymi kalekami.

Żadne z badanych dorosłych dzieci rozwiedzionych rodziców nie potwierdziło, aby rozwód rodziców nie wpłynął negatywnie na jego życie. 80 proc. z nich ma zaburzenia osobowości, 78 proc. — negatywny obraz własnej osoby, 64 proc. — nadużywa alkoholu, 66 proc. ma problemy z pracą, a 62 proc. — w małżeństwie i współżyciu seksualnym.

Rozwód rodziców wspominają jako traumę i nieszczęście. Czuli strach, bezsilność i gniew. Co szósta badana osoba pragnęła wtedy umrzeć.

Wszystko to nie pozostaje bez wpływu na życie rodzin założonych przez osoby pochodzące z rozbitych domów. Podczas gdy prawie 57 proc. dorosłych dzieci z rodzin pełnych ocenia atmosferę we własnym domu jako szczęśliwą, to w domach dorosłych dzieci osób rozwiedzionych jako taką ocenia ją tylko 27 proc. badanych.

 

Podsumowanie

Po zaledwie skróconym przeglądzie wyników badań i wniosków opublikowanych w raporcie Fundacji Mamy i Taty jak można jeszcze odpowiedzialnie twierdzić, że rozwody są dla dobra dzieci — żeby nie oglądały kłócących się rodziców? Tu nie chodzi o dobro dzieci, tylko o wygodę dorosłych. Wygodniej się im rozstać, niż znaleźć wspólnie rozwiązanie dzielących ich różnic zdań, postaw, poglądów. Każde z nich chce zmiany od drugiej strony — nie dopuszcza myśli, że samo też powinno się zmienić. A dziecko? Ma się do nowej sytuacji dostosować. Ma zrozumieć, że rodzice „inaczej nie mogli”. Sęk w tym, że mogli, tylko nie chcieli, a one ani nie mogą się do tego dostosować, ani tego zrozumieć.

Mimo rodzicielskich deklaracji „kulturalnego rozwodu” dziecko najczęściej bywa sobie nawzajem przez rodziców wydzierane. Staje się w ich rękach przedmiotem targów, szantażu. Rozdarte między dwa domy, dwoje ludzi, których kocha, ale którzy siebie samych kochają bardziej niż swoje dziecko.

Rozwód to dramatyczna zmiana sytuacji rodziny — zmiana miejsca zamieszkania, organizacji dnia, sposobu spędzania wolnego czasu, sytuacji finansowej. Rodzice szukają nowych partnerów. Zamiast zajmować się dziećmi, zajmują się bardziej sobą, ułożeniem sobie życia na nowo. Zakładają nowe rodziny, w które wprowadzają dzieci z pierwszego małżeństwa. Wiele z tych zmian jest trudne do zniesienia przez dziecko.

Ostateczny efekt rozwodu to zbudowanie u takich dzieci przekonania, że stworzenie zgodnej i trwałej rodziny jest niemożliwe. To przyłożenie ręki do swoistego dziedziczenia tego nieszczęścia przez kolejne pokolenia.

Oprac. Andrzej Siciński

 

[Opracowano na podstawie: Rozwód? Przemyśl to. Rozwody w Polsce i na świece — raport Fundacji Mamy i Tatyhttp://www.mamaitata.org.pl/raporty/raport-o-rozwodach.html.  Artykuł opublikowano w miesięczniku „Znaki Czasu” 11/2013].

 

Podobne artykuły


17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 1458
17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1626
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1055
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1003
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 886
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 916
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 967
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 806
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 596
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 940
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 795
11
komentarze: 34 | wyświetlenia: 809
 
Autor
Artykuł



  adammm,  28/12/2013

Andrzeju, jest to problem i nie lada problem. Dzieci w pełnych rodzinach rozwijają się niewątpliwie inaczej a w rozbitych inaczej. Trudny temat......ogromnie trudny..... Odpowiadajmy za swoje czyny !!!

  ciakew,  29/12/2013

Sporo prawdy w tym artykule, niestety. Ale z drugiej strony nie można generalizować. Spotkałam wiele dzieci z rozbitych rodzin, które były dojrzalsze, bardziej ułożone i czuły się bardziej kochane przez rodziców niż dzieci z rodzin pełnych. Wszystko zależy od tego jak rodzice zorganizują przestrzeń życia dziecka po rozwodzie. Niestety często jest to nieprzemyślane, na zasadzie jakoś to będzie i wt ...  wyświetl więcej

Dokładnie, wszystko zależy od rodziców.

Poza aspektem statystycznym, artykuł nie wniósł żadnych wniosków, które pozwoliły by zapobiec temu zjawisku. Apelowanie do ludzi, którzy wielką miłość przekształcili w wielką nienawiść jest bezcelowe. Wielość i różnorodność spraw, które doprowadzają do rozwodów jest nie do ogarnięcia. Tylko od "klasy" rozwodzących się ludzi zależy jak przejdą ten okres ich dzieci. Im mniej szacunku w związku, tym ...  wyświetl więcej

@Krzysztof Mrozowski: Artykuł nie stawiał sobie za cel proponowanie środków zapobiegających rozprzestrzenianiu się plagi rozwodów, a jedynie obalenie popularnej tezy, że rozwody są dla dobra dzieci i zawsze są lepsze niż kłótnie rodziców. Ta statystyka wystarcza, żeby tę tezę obalić. A co do ostatniej uwagi, to samo spostrzeżenie jest słuszne - faktycznie wiele nieformalnych związków rozpada się p ...  wyświetl więcej

@Andrzej Siciński: a jedynie obalenie popularnej tezy, że rozwody są dla dobra dzieci i zawsze są lepsze niż kłótnie rodziców. Panie Andrzeju, w którym miejscu obalił Pan tę "popularną" tezę.Bo chyba nie pańskim stwierdzeniem: Tu nie chodzi o dobro dzieci, tylko o wygodę dorosłych. Wygodniej się im rozstać, niż znaleźć wspólnie rozwiązanie dzielących ich różnic zdań, postaw, poglądów

@Krzysztof Mrozowski: Zaprzecza mi Pan, po czym powtarza własnymi słowami, to samo, co napisałem w podsumowaniu. Czyli w sumie się Pan ze mną zgadza.

@Andrzej Siciński: Po moim zdaniu zacytowałem pańskie, aby się upewnić czy to właśnie ma być to czym chciał Pan obalać ( wg mnie nie jest to stwierdzenie obalające ).Wydaję mi się, że wyraźnie napisałem: Bo chyba nie pańskim stwierdzeniem, i dalej zacytowałem pańskie zdanie. Jeżeli zagmatwałem-przepraszam.
Jeszcze raz, nie sądzę by tak lakoniczne stwierdzenie jak: (cytuję) Tu nie chodzi o d ...  wyświetl więcej

@Krzysztof Mrozowski: Twój wywód Krzysztofie, to typowy przykład zaraźliwego konsumpcjonizmu umysłowego, którego źródłem jest materialistyczne podejście do świata. Dywagujesz w labiryncie co jest słuszne, a co nie - dla samego dywagowania. Urząd Kawki działa w ten sam sposób. Dla samej dywagacji oddasz wszystko - nawet wartości moralne - które są tylko jeszcze jedną pożywką w tym samo napędzającym ...  wyświetl więcej

@Krzysztof Mrozowski: Twierdzi Pan, że zaproponowane przeze mnie w podsumowaniu rozwiązanie jest za proste, jak na zawiłość problematyki rozwodowej. Przypominam, jak Aleksander macedoński rozwiązał węzeł gordyjski. Prosto i zdecydowanie. Rozwiązania najprostsze są najskuteczniejsze. Tyle że to zaproponowane przeze mnie wymaga rezygnacji z własnego ja. I to dopiero okazuje się najtrudniejsze dla ws ...  wyświetl więcej

A związek idealny w raju przez jabłko szlak trafił,a teraz biadolimy,kiedy domy dziecka w hotele zamieniono,politykę socjalna nazwano katolicka miłością bliźniego i biadolić o podstawowej komorze społeczeństwa,najważniejsze,że Polska kościołem stoi,a przedwojenny latyfundia zamojskich,Lubomirskich odremontowywanych ze zgoisz wojennych wracają do rak ich wnuko biznesmenów .amen

No dobrze, wszystko się zgadza, porównywano dzieci rodziców rozwiedzionych i nierozwiedzionych. Szkoda tylko, że wśród tych drugich nie zróżnicowano już, czy rodzice są szczęśliwymi małżeństwami, które funkcjonują całkiem dobrze i rozwodu nie potrzebują czy wręcz przeciwnie, są na etapie kłótni, nienawiści i nieporozumień. Przy zestawieniu rodzin nieszczęśliwych rozbitych i szczęśliwych nierozbity ...  wyświetl więcej

@Córka Wolanda:
Jak dla mnie to najmądrzejsza wypowiedź w temacie. Decyzja o rozwodzie może być pochopna ale może też być jedyną drogą prowadzącą do stworzenia dzieciom domu bez patologii.

  ,  31/12/2013

@Córka Wolanda:
Podpisuję się.

@Córka Wolanda: Ma Pani wiele racji. Ja jednak nie wzywam do zachowania patologicznych związków małżeńskich za wszelką cenę, w imię nierozerwalności małżeństwa, a do podejmowania kolejnych prób zmiany takich patologicznych, trudnych, problematycznych relacji, żeby do rozwodu nie dopuścić, wiedząc jakie ryzyko - naukowo zbadane - niesie to dla dzieci takich małżonków.
Przecież na tej samej z ...  wyświetl więcej

"Przecież na tej samej zasadzie naukowo zgromadzonej wiedzy statystycznej wiemy, że np. palenie papierosów, zażywanie narkotyków, picie alkoholu, zbyt tłusta lub zbyt słodka dieta szkodzi zdrowiu i skraca życie. Dlatego staramy się nasze dzieci przed trym chronić. Dlaczego mamy je bardziej chronić przed paleniem papierosów niż przed rozwodem?"

Z bardzo prostej przyczyny, Panie Andrzeju, pi

...  wyświetl więcej

  ,  03/01/2014

@Michał Aleksy Mentrak:
Piszesz, że picie, palenie, zażywanie i używanie nie ma żadnego wpływu na otoczenie.
Większej głupoty w tej kwestii nie słyszałem, więc szkoda komentować takie bzdury.

  elena  (www),  03/01/2014

Raport "Rozwod? Przemysl to" a ja polecam ksiazke Bialeckiej "Malzenstwo Przemysl to!." :)
Sukces nie zalezy od trwania, bo tu jak pies z kotem wieksza szkode czynia I lawine krzywd. Sukces tkwi w nieustannym dialogu a niekiedy, to walka z wiatrakami. Zatrute relacje, ale trwajace malzenstwa ile wystarczy sil, sa jeszcze wiekszym katem dla psychiki dzieci. Brakuje badan oszacowujacych skale ...  wyświetl więcej

@elena: Zatrute relacje, ale trwajace malzenstwa ile wystarczy sil, sa jeszcze wiekszym katem dla psychiki dzieci. Dokładnie to miałem na myśli kiedy pisałem :ale często rozwód jest jedynym sposobem by uratować dzieci przed nienawiścią i kultywowaniem w sobie "krzywdy' jaką zadają rodzice swoim dzieciom nie chcąc się rozstać. Ty piękniej i jaśniej to wyraziłaś :-), też Pozdrawiam z Nowym Rokiem

  ,  03/01/2014

Na płaszczyźnie ogólnej masz całkowitą rację Andrzeju. Jest to główny punkt wyjścia do kolejnych rozważań i działań na płaszczyźnie szczegółowej. I o tym jest właśnie ten artykuł.
Zatem jakiekolwiek próby dyskusji na płaszczyźnie szczegółowej powinny pozostać bez odpowiedzi. Jest to zupełnie inna płaszczyzna, która powinna być zawsze rozpatrywana indywidualnie w oparciu o konkretny przypade ...  wyświetl więcej

@viverti: Masz rację. Dziękuję za to cenne uzupełnienie. Tobie i wszystkim komentatorom najlepsze życzenia w Nowym Roku:-)

Pozwole sobie zacytowac 'Rozwód to dramatyczna zmiana sytuacji rodziny'.
Niewatpliwie jest to prawda ale czy :
- narazanie dzieci na traume przez wiele lat jest lepsze?
Traume, ktorej wynikiem jest uciekanie z domu reszty rodziny byle gdzie aby tylko na noc pojawiac sie spac bo osoba powodujaca dysfunkcje jest nie do zniesienia?
Jesli jest to np. /czesto i gesto/ mezczy ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska