Login lub e-mail Hasło   

Jak pić, to do dna

Często mówiono mi: „Napij się z nami. To tylko jedno piwo”, a ja ulegałem. Dobrze, że nie proponowano mi „prochów”, bo pewnie już dawno bym się uzależnił.
Wyświetlenia: 3.323 Zamieszczono 07/01/2014

Czytając gazety albo oglądając wiadomości, praktycznie codziennie słyszy się o napadach, wypadkach samochodowych, w których giną ludzie, czy o zdemoralizowanej młodzieży. Wiele mówi się o tym, co się stało i jaką karę poniesie sprawca (oj, tak, uwielbiamy spekulować i osądzać szybciej niż sąd), zamiast o motywach i przyczynach tragedii. Często jest to alkohol. Ale przecież alkohol nie prowadził samochodu! To człowiek wsiadł za kierownicę po zakrapianej kolacji i zabił dziecko na przejściu. To człowiek zgwałcił własną córkę, a nie pół litra, które wcześniej wypił!

Przebywając osiem lat w więzieniu, zetknąłem się z osobami odsiadującymi wyroki za przeróżne przestępstwa. O każdej można by napisać oddzielny artykuł, lecz dziś chciałbym skupić się tylko na kilku z nich.

 

Andrzej

W zakładach karnych przebywał już jedenaście razy. Ostatnio miał najdłuższą w życiu przerwę między przestępstwami, bo aż czternaście lat. Natomiast najkrótsza trwała zaledwie osiem godzin. Wyszedł wtedy na warunkowe zwolnienie i tuż za bramą zakładu ukradł „malucha”, aby wrócić do domu. Wrócił, ale do więzienia. Najbardziej zastanawiające jest to, że przeważnie nie pamiętał, kiedy i za co go aresztowano. Po prostu zawsze był tak pijany. Kilka razy włamał się do domów, altanek albo komórek i zwyczajnie w nich zasnął. Nie miał przy tym żadnego uzasadnienia na swoje włamania ani żadnych korzyści. Zarabiał całkiem dobrze, bo był cenionym i solidnym budowlańcem. Jednak gdy się napił… Kiedyś napadł na milicjanta (to było dawno temu), aby ratować swojego kolegę, którego — tak mu się wydawało — mundurowy chce aresztować. Dzień później okazało się, że kolega szedł z dzielnicowym podpisać tylko dozór, bo był na warunkowym zwolnieniu. I tak Andrzej zbierał kolejne wpisy w kartotece i kolejne tatuaże więzienne na ciele. Ostatnie czternaście lat unikał konfliktów z prawem, bo nie pił i… zaczął czytać Biblię. Jak sam twierdzi, „wstyd by mu było zrobić coś głupiego przed Bogiem”. Niestety, zdarzały się i słabsze dni. Andrzej dał się namówić na „jednego”. Wracał wtedy samochodem do domu polną drogą i jak z podziemi zatrzymał go patrol. Później były jeszcze dwa takie przypadki i łącznie zebrały się prawie cztery lata.

 

Robert

Za spowodowanie wypadku, podczas którego zginęły jego narzeczona i jej matka, Robert dostał siedem lat. Twierdzi, że nie zależy mu na warunkowym wyjściu, bo musi ponieść karę. Nigdy nie miał prawa jazdy, choć stale jeździł samochodem po wiosce. Wszyscy o tym wiedzieli, lecz „przecież nikomu nic nie zrobił i zawsze uważał”. Tego dnia, w niedzielę, wypił ze dwa piwa rano, bo kiepsko czuł się po sobotniej imprezie. Przyszła teściowa zaprosiła go na obiad, więc pojawił się z winem. W końcu nie wypada przychodzić z pustymi rękami. Taka tradycja. Po posiłku kobiety poprosiły Roberta, czy mógłby podwieźć je na cmentarz. Na rozprawie nawet sędzia stwierdziła, że bardzo dosłownie potraktował i zrealizował ich prośbę. Choć prędkość nie była zbyt duża, to uderzenie prawą stroną w drzewo i brak zapiętych pasów u pasażerów okazało się śmiertelne w skutkach. Robert nie może pogodzić się z jednym: dlaczego osoby z prawem jazdy dostają takie same kary, jak ci bez uprawnienia? Przecież ktoś, kto chodzi na kurs, wie, że nie wolno jeździć po pijaku, a on teoretycznie tego nie wiedział. Dziwi się też, że wcześniej nikt nie reagował, gdy wielokrotnie popisywał się przed sklepem. Może wtedy nikt by nie zginął? Robert wierzy, że jest Bóg, ale jego to nie dotyczy.

 

Adam

Lubił pić. Nie może doczekać się dnia, w którym opuści więzienie i się napije. Nie ma znaczenia czego: piwa, wina, wódki czy czystego spirytusu. Byle dużo i mocne. Zaczął pić, gdy stracił pracę. Popadł w typowy wir użalania się nad sobą. Miał dużą odprawę, więc i z początku kolegów było sporo. Z czasem pieniądze się skończyły, sponsorów brakowało, a pić się chciało. Sprzedał mieszkanie po matce i wylądował na melinie. Sypiał tam, gdzie upadł,  pił to, co najtańsze. Trzy lata temu, latem, ocknął się w jakiejś szopie, gdy kilku policjantów zakładało mu kajdanki. Pamięta tylko, że mówili coś o morderstwie, o usiłowaniu gwałtu. Oficjalne zarzuty usłyszał dopiero po dwóch dniach, gdy „doszedł” do siebie i nadawał się na dowiezienie do sądu. Niedoszła ofiara na szczęście przeżyła, więc zmieniono kwalifikację czynu. Adam twierdził, że jest niewinny, że nic nie pamięta, że od kilku dni pił na działce z kolegą. To by było nawet rozsądne alibi, gdyby tylko kolega stawił się w sądzie i mógł zeznawać. Niestety jedyny świadek zapił się na śmierć jeszcze przed przesłuchaniem. Ale to jeszcze nic, bo pokrzywdzona popełniła samobójstwo. Teraz co prawda nikt nie mógł zeznać przeciw niemu, ale też nikt na jego korzyść. I tak Adam odsiaduje dwanaście lat, nawet nie wiedząc, czy jest winny. Pamięta tylko, że pił.

 

Eryk

Mając szesnaście lat, Eryk co niedzielę chodził do kościoła. Bo tak kazali mu rodzice. Dostawał lanie, a raczej był regularnie bity przez ojca, gdy zamiast na mszę szedł pograć w piłkę. Uczył się dość przeciętnie, lecz nie miał nigdy problemów z promocją do następnej klasy. Jednak rok przed maturą nie zdał. Wtedy pierwszy raz poszedł do ojca i wyznał mu, że sport jest dla niego bardzo ważny, nawet bardziej niż szkoła. Minął tydzień, a siniaki nadal nie schodziły. Po dwóch Eryk odważył się wyjść z domu. Właśnie wtedy, w wieku siedemnastu lat, pierwszy raz się upił. Nie wrócił do domu ze strachu przed ojcem. Spał u kolegi. Następnego dnia znów sięgnął po alkohol. Tym razem poczuł się tak silny, że razem z przyjacielem poszli do domu Eryka. Ojciec nie zdążył go uderzyć. Kilka ciosów nożem, kopniaki od wysportowanych młodzieńców i razy zadawane pięściami po głowie. Zmarł praktycznie od razu. Chłopcy przeszukali mu kieszenie, zabrali trochę pieniędzy i kosztowności i poszli do sklepu po zakupy. Humor im dopisywał, bo przecież były wakacje, a oni właśnie kupili piwo, wódkę, napoje i zapowiadała się niezła impreza. Usiedli na murku przed blokiem i nagle zaczęli kojarzyć, że w domu leżą zwłoki ojca, więc trzeba… pomyśleć o innym lokalu! Na dłuższe plany nie było jednak czasu, a o lokum dla Eryka i kolegi zatroszczyła się policja. Z akt sprawy dowiedzieli się, że byli tak pijani, iż nawet nie zauważyli, że ich ubrania i banknoty, którymi płacili, były całe we krwi. Matka Eryka od trzynastu lat jest pod opieką psychiatrów — po tym, gdy znalazła zwłoki męża w domu. Obaj sprawcy dostali po dwadzieścia pięć lat, z czego Eryk bez możliwości warunkowego zwolnienia. Teraz pracuje w więzieniu i udziela się charytatywnie.

 

* * *

Zastanawiacie się pewnie, gdzie w tych autentycznych ludzkich historiach jest Bóg i po co o tym piszę? A mianowicie po to, aby pokazać, jak istotne jest wychowanie i życie w zgodzie z naukami Biblii. Każdej z tych tragedii można było zapobiec, przekazując dzieciom odpowiednie wartości i stwarzając im kochający dom. Wszędzie też był obecny alkohol — czy to stale, czy okazjonalnie. Może to zabrzmi zbyt górnolotnie, lecz myślę, czy zrezygnowanie z alkoholu w domu nie jest jednoznaczne z darowaniem komuś życia. Ot, takie hasło: ja nie piję — ty żyjesz. Jezus przyszedł na świat, aby zbawić ludzi, aby dać im lepsze życie. My, jako Jego naśladowcy, też powinniśmy przyczyniać się do życia, a nie zabijać. Nawet pośrednio i profilaktycznie — poprzez odstawienie alkoholu. Sami możemy nie dać rady, ale z Jezusem wszystko jest możliwe.

I tu właśnie jest Bóg.

Michał Leśniak

[Autor odbywa kartę długoletniego więzienia w jednym z zakładów karnych w Polsce. Artykuł ukazał się w „Znakach Czasu” 1/2014. Na potrzeby publikacji na Eioba.pl zmieniono lid].

Podobne artykuły


20
komentarze: 10 | wyświetlenia: 13823
34
komentarze: 21 | wyświetlenia: 17916
32
komentarze: 27 | wyświetlenia: 5347
30
komentarze: 21 | wyświetlenia: 25104
25
komentarze: 38 | wyświetlenia: 3715
24
komentarze: 26 | wyświetlenia: 5983
71
komentarze: 22 | wyświetlenia: 17743
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 3604
14
komentarze: 8 | wyświetlenia: 4881
32
komentarze: 13 | wyświetlenia: 6036
28
komentarze: 12 | wyświetlenia: 11076
 
Autor
Dodał do zasobów: Andrzej Siciński
Artykuł

Powiązane tematy





  melodix,  07/01/2014

Nie jestem przekonany, czy trzeba być naśladowcą Jezusa, żeby przestać pić. Jak się ma silną wolę, to religia nie jest tu potrzebna. Znam kolegów którzy w kościele przysiegali abstynencję na rok, rzeczywiście przez rok nie pili a później wracali do nałogu. Trzeba mieć charakter, silną wolę i determinację, jak tego brakuje to żadna terapia nic nie wskóra. Więzienie to czasami jedyna nauczka dla opornych, szkoda tylko, że przy okazji ginie tylu niewinnych ludzi.

@melodi: Autor nie odpowie, bo nie może, ale dziękuję za komentarz w jego imieniu. A w swoim powiem, że znam silnych i zdeterminowanych, o niewątpliwie mocnych charakterach, których alkohol jednak wielokrotnie pokonywał, a nawet gdy teraz nie piją, wcale nie czują się silni. Niektórzy z nich są chyba nawet na tym forum. Znam i słabych, który dopiero poddanie się Bogu pomogło. Ale zgadzam się - bywa różnie.

Jedna z wielu nauk biblijnych : Nie ma nic złego w sprzedaniu córki na niewolnika( czy o takich naukach autor wspomina w swoim artykule). Bóg wybawia z alkoholizmu, to może niech spowoduje tak, by nie musiał wybawiać.
Wszystkim wrogom alkoholu chciałbym przypomnieć taką miejscowość jak Kana Galilejska, gdzie sam Bóg "napoił spragnionych" ( bo jak wiadomo ile by się nie kupiło to zawsze te pół litra zabraknie).

@Krzysztof Mrozowski: Biorąc pod uwagę treść artykułu, autor zapewne miał na myśli takie nauki, jak np.: „U kogo jest kłótnia? U kogo skarga? Kto ma rany bez powodu? Kto ma zaczerwienione oczy? Ci, którzy do późna przesiadują przy winie (...). Nie patrz na wino, jak się czerwieni, jak się skrzy w pucharze i lekko spływa do gardła. Bo w końcu ukąsi jak wąż, wypuści jad jak żmija. Twoje oczy oglądać ...  wyświetl więcej

@Andrzej Siciński: Nie bez kozery zapytałem o ten fragment Biblii, gdyż autor wspomina na początku o ojcu, który gwałci córkę ( jeżeli można sprzedać na niewolnika, to można i zgwałcić. Moja moralność nie widzi różnicy i jeden i drugi czyn jest odrażający) myślę, że nie tymi wartościami biblijnymi autor chciałby się kierować. Nie będę polemizował czy wino w Kanie było bezalkoholowe ( myślałem, że ...  wyświetl więcej

Biblia jako antidotum na alkoholizm? Bzdura. Dużo skuteczniejszy byłby tu Koran.

@Michał Aleksy Mentrak: Biblia nie jest esperalem, ani żadnym magicznym talizmanem - potrzesz nią ubranie, przeczytasz fragmencik i odeszło. To tak nie działa. Biblia to list od Boga. Czytasz, poznajesz i wchodzisz lub nie wchodzisz z Nim w relację wiary, zaufania. Kto zaufa Bogu -choćby na podstawie różnych sprawozdań biblijnych o Bożej opiece i interwencjach w życiu wierzących - i poprosi Go o pomoc, temu Bóg da siłę do pokonania nałogu.

@Andrzej Siciński: Sądziłem, że stać Cię na więcej niż tylko na populistyczną demagogię. Przeliczyłem się.

@Michał Aleksy Mentrak: Na Pana natomiast zawsze można liczyć, że odrzuci Pan każdy artykuł, jeśli jest w nich choć kilka zadań pozytywnych o Bogu czy Biblii. Tak jakby prawdziwe i tragiczne historie ludzkie w nim opisane, ku przestrodze, nie miały dla czytelników żadnego znaczenia.

@Andrzej Siciński: ... dokładnie tak, bo to jest właśnie populistyczna demagogia Michała, którą zarzuca innym a sam nie widzi, że jest w niej zanurzony po uszy.

  wurkut,  07/01/2014

@Andrzej Siciński: U Aleksego widać wyraźne spustoszenie spowodowane przez święta wyrobami swego guru:
http://studioopinii.pl/wp-cont(...)ije.jpg
:)

@Michał Aleksy Mentrak:
Ja dzięki Biblii (nie Koranowi) rzuciłem palenie. Wcześniej rzucałem na jakiś czas kilka razy, ale nieskutecznie. Odkąd zacząłem czytać Biblię, poukładało się wiele spraw w moim życiu i nie palę już prawie 19 lat.

@Adam Szczepański: Nie wypada mi nic innego jak tylko pogratulować siły charakteru.

@Andrzej Siciński: Nie neguje się wartości dydaktycznych,literackich i poznawczych bubli ,jednak krytyczne do niej,naukowe podejście wiele podanych tam faktów uważa za mity , na wzór tych co przed napisaniem jej znane były-Wedy,legendy chińskie, ,w wierzeniach Inków ofiary z krwi tez składano,a bogowie konkurowali,zazdrośni byli..Jam bóg zazdrosny-jak Jehowa- powiadali..

  Noemi*,  07/01/2014

Mechanizmy rządzące uzależnieniami są do siebie podobne, zarówno w przypadku uzależnienia od alkoholu czy od leków jak i tych mało znanych i z pozoru „niewinnych” uzależnień, jakimi są patologiczny hazard, pracoholizm, uzależnienie od zakupów, seksoholizm, żarłoczność (obżarstwo), czy też zataczające coraz większy krąg uzależnienie od komputera czy też od sieci. Niestety niewiele osób zdaje sobie ...  wyświetl więcej

  adammm,  07/01/2014

@Noemi*: Bardzo mądry i fachowy komentarz , nic dodać, nic ująć... ;-)

Daj sycerę (szekar-mocny napój sfermentowany z daktyli )skazańcom, a wino zgorzkniałym na duchu: niech piją, niech nędzy zapomną, na trud już nie niepomni (Ks Przysłów 31:6,7)
wino, co rozwesela serce ludzkie, by rozpogadzać twarze oliwą (Ks Psalmów 104:15
Mało zdecydowany ten wasz Bóg, raz gani picie trunków innym razem pochwala- tak jak pochwala i nie widzi nic złego w sprzedaniu c ...  wyświetl więcej

@Krzysztof Mrozowski: Proszę o cierpliwość, odpowiem.

alkoholizmy w biblii dominuje,ledwie z arki wyszli,a kazał sadzić winnice,wybraniec jego chlał na umór,nagi leżał,,córki ojca pijanego gwałciły, zachęcał pic na odwagę,by wybrańcy wrogów mordowali,a Chrystus z wody winko czynił,by raźniej noc poślubna trwała....A obecni ziemscy namiestnicy jego co czynili i co czynią ci nasi najwierniejsi i umiłowani w wiecznej cnocie jasnogórskiej biskupi pedera ...  wyświetl więcej

  epegeiro,  09/01/2014

Dla uciechy wyprawia się uczty, wino uwesela życie, a pieniądz zapewnia wszystko. -(Kohelet 10,19 BP)

@mikuch: Czy mogę prosić Administracje Eioby o położenie kresu tego typu aktywności internauty "mikucha"?

@Andrzej Siciński: Popieram !! Takie bezczelne i nachalne chwyty marketingowe właściwe są tylko prymitywnym osobnikom

  johnkoww  (www),  15/01/2014

A ja tam lubie się kulturalnie napić od czasu do czasu.

@johnkoww: Ja też- w końcu wódka jest dla ludzi i byle nie przesadzać- jak ze wszystkim.

  koobe  (www),  20/01/2014

Ciekawi mnie tu inny problem: społecznej niewrażliwości na problem alkoholowy. Nasz znajomy trochę wypije, ale siadamy z nim za kierownicę. Bo czemu nie?



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska