Login lub e-mail Hasło   

Bóg i Pan twój zaprasza ciebie

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://www.objawienia.pl/anna/anna/poz-2.html
Chociażbyś był najnikczemniejszym człowiekiem na ziemi, nie zmieni to Mojej woli - pragnę cię mieć w Domu Moim, bo kocham ciebie
Wyświetlenia: 613 Zamieszczono 12/01/2014

Powiedziałem ci, człowieku, że kocham ciebie tak nieskończoną miłością, iż ofiarowuję ci życie wieczne w Królestwie Moim. Bóg i Pan twój zaprasza ciebie - istotę stworzoną - do istnienia w przyjaźni i miłości ze Stwórcą twym - Miłością nieogarnioną. Już, teraz, od tej chwili może rozpocząć się dla ciebie życie nowe, bo Ja za dziecko Swoje cię uważam i opieką Moją pragnę cię otoczyć, jeżeli tego zapragniesz... Miłość Moja oddaje się tobie, aby cię wspierać, leczyć, pocieszać w cierpieniu, ulżyć ci w ciężarach dnia, na Siebie wziąć twój ból i osłaniać cię od złości i nienawiści świata. Im ciężej ci, dziecko, im słabsze jesteś, bardziej zależne od woli innych, zniewolone, spracowane, umęczone życiem, bezdomne i głodne - tym bliżej ciebie jestem, tym bardziej chcę ci ulżyć i mogę tego dokonać. Jeżeli Mi na to pozwolisz... Chociażbyś był najnikczemniejszym człowiekiem na ziemi, nie zmieni to Mojej woli - pragnę cię mieć w Domu Moim, bo kocham ciebie. Pozwól Mi okazać ci Moją Miłość, nie odrzucaj Mnie, przyjmij Mnie jak przyjaciela, który wszystko może, bo chcę ci dopomóc, uratować cię, uzdrowić, napełnić radością i siłą. Ja mogę wszystko dla ciebie uczynić. Jeżeli zezwolisz Mi na to. Każdemu z was mówię te słowa. -

2- Dziecko Moje! Odpowiedziałaś Mi „chcę". Wiedz, że odpowiedź twoja zobowiązuje Mnie do specjalnych starań o ciebie aż do końca twojego życia na ziemi. Twoje „chcę" zapewnia ci wieczność szczęścia w Miłości Mojej, której nieskończoności pojąć nie możesz, ale już możesz korzystać z Niej dla siebie i wszystkich, których ogarniesz miłością. Powoli nauczysz się posługiwać Moim bogactwem. Stanie się to tym szybciej, im prędzej zrozumiesz, jak niewiele sama posiadasz. Ja sam pomogę ci w tym. Bo oto teraz rozpoczyna się nauczanie. Trwać będzie do końca twojego życia, bowiem pragnę dla ciebie wypełnienia wszystkich możliwości szczęścia, jakie dla ciebie Sam wybrałem. Dla twojej radości, duszo człowiecza, która teraz czytasz Moje Słowa, obmyśliłem to. Pragnę cieszyć się twoim szczęściem, kiedy wracając do Mnie rozpłomieniona miłością, wzruszona, przejęta wdzięcznością i czcią, złożysz w Moje wyciągnięte ramiona swój dar - dobro dane ziemi: złoto wysiłków i obfitość klejnotów wiary, ufności, męstwa, wytrwałości, cierpliwości, brylanty cierpienia i perły łez, obfity plon trudu całego życia, pracowicie dla Mnie zbierany. Chcę tego, by w dniu Naszego Spotkania szaty twoje były lśniące i białe, by żadna skaza nie przesłaniała twego podobieństwa do Ojca. Byś mogła z dumą powiedzieć Mi: „Umiłowany, oto przynoszę Ci z powrotem wszystko to, coś na mojej drodze rozsypał, podniesione z pyłu ziemi przez mój wysiłek, oczyszczone i obmyte, by wyrazić Ci miłość moją i wdzięczność moją za dar istnienia, za dar wolności, za dar miłości, za Ciebie samego, któryś mi się oddawał tak, jak ja teraz oddaję się Tobie". Tego szczęścia, które wam przygotowałem, pragnę dla każdego z was. -

3- Syn Boży stał się człowiekiem i zapłacił cenę własnej krwi, abyście wy stali się Dziećmi Bożymi. Przywrócił wam utracone synostwo i otworzył wam Drzwi Królestwa Bożego, które nigdy już przed wami nie będą zamknięte. On bowiem stoi w nich, ukrzyżowany, a ramiona krzyża nie pozwalają Mi zamknąć przed wami wejścia, chociażby Sprawiedliwość Moja nakazywała to. Dopóki ostatni człowiek bramy nie przekroczy, stać będzie w niej Krzyż Chrystusowy - znak przebłagania i odpuszczenia waszych win. Pod tym krzyżem przejść musi każdy, kto wejść pragnie do Królestwa Bożego. Innej drogi nie ma. Nisko pochylić się wam trzeba, uwielbiając ofiarę Boga-Człowieka, gdyż ramiona Krzyża odtrącą każdą hardo uniesioną głowę. Nikt z was bowiem nie wchodzi przez własną zasługę, a wszyscy - tylko dzięki Miłości Boga-Człowieka, Który tak was ukochał, że stał się bratem waszym i ofiarował się na śmierć straszliwą, aby przywrócić wam utracone przez was prawo do życia w przyjaźni z Bogiem, Ojcem Waszym. Jezus Chrystus, Syn Boży stał się dla was Słowem Miłości Boga, dowodem Jego nieskończonego Miłosierdzia dla was. Słowo Boże trwa. Nieograniczone niczym Miłosierdzie Boże dla człowieka jest Tajemnicą Miłości Boga. Nigdy głębi jej nie pojmiecie, lecz posiadacie tę Miłość. Jest wasza, Bóg ją wam ofiarował i na niej możecie się zawsze oprzeć, jej zawierzyć. Ona was nie zawiedzie. Kto polega na Miłości Boga do siebie - zginąć nie może! -

4- Jestem Miłością, jestem też bratem waszym, Bogiem, który stał się takim, jak wy, człowiekiem, aby móc stać się waszym najbliższym towarzyszem czasu życia i pozostać przyjacielem waszym - w wieczności. Ja, Bóg wasz, pragnę waszej przyjaźni, zanim wy jej zapragniecie. Ja was ukochałem, zanim poznaliście Mnie. Zanim zapragnęliście Mnie odnaleźć przy sobie - już przy was stałem, już was broniłem, już was tłumaczyłem przed Ojcem, usprawiedliwiałem i przebaczałem wam. Zawsze uprzedzam was. Miłość Moja osłania was i ratuje, dodaje wam sił, leczy wasze rany. Każdego z was po wielokroć uratowałem od śmierci i kalectwa. Zanim się do Mnie zwrócicie - Ja już służę wam Mocą Moją. -

5- Jednak przyjaźń zawiązać mogę tylko z tym z was, który przyjaźni Mojej pragnie; za zgodą i wolą człowieka. Tym z was, którzy powiedzieli Mi „chcę", opowiedzieć pragnę, jaką jest Przyjaźń Moja. Przyjaciel spogląda na was oczyma miłości. Rozumie was. Nie osądza, a tłumaczy i usprawiedliwia. Przyjaciela nie trzeba się wstydzić. On was zna. Ja przenikam wasze myśli, wasze sumienia do dna. Wiem o was nieskończenie więcej niźli wy sami wiecie o sobie. Znam wasze uwarunkowania, wasze dziedzictwo, wasze słabe siły, wszelkie dobre i złe wpływy. Znam waszych gorszycieli i tych, którzy wam nieśli dobro; znam każdą sekundę waszego życia, każdy zamiar, chęć, myśl każdą, nawet tak przelotną, że sami nie zauważyliście jej ani zapamiętali, tak jak tego, co was spotkało w wieku niemowlęcym. Matka nie rozumie ani wie, ani domyśla się, co przeżywa jej niemowlę, lecz Ja obecny jestem i świadomy tego wcześniej, niż narodziliście się z łona matki waszej. Czy dlatego należy się Mnie lękać?... -

6- Myślicie, co za przyjaźń ze Mną będziecie musieli Mi dać? I lękacie się, bo oceniacie Mnie - wedle siebie, wy, którzy nie znacie i nie pojmujecie Miłości bezinteresownej. Im więcej kto z was uzbierał sobie z dóbr ziemi, tym bardziej lęka się o nie. Nie chce też nic utracić z tego, czego nie ma, lecz co pragnieniem serca spodziewa się posiąść w przyszłości. - Czyż nie jest tak? Niech wam sumienie wasze odpowie... O ludzie naiwni! Wszak wszystko, co posiadacie i czym jesteście, jest darem Moim. Jest to dowodem, jak bardzo was kocham. Gdyby inaczej było, odjąłbym wam wszystko, co szkodzi wam, a nawet do zguby prowadzi. Lecz Ja zezwalam wam na tak wiele, gdyż to, co gromadzicie, o co usilnie staracie się, co zdobywacie kosztem sił, a jakże często kosztem sumienia i zdrowia, bytu lub życia bliźnich waszych - jest obrazem waszego serca. Serce wasze ukazuje Mi prawdę o was. Wiem, co jest bożkiem waszym, w jaką niewolę popadliście i jak ciężkie są wasze kajdany. Sądzicie się wolnymi, będąc niewolnikami pożądań waszych. Ukazuję wam prawdę o waszym położeniu, wyzwalam z kłamstwa, abyście uznali, w jaką niewolę sprzedaliście samych siebie. Trudzę się, abyście zobaczyli siebie w Prawdzie. Gdyż tylko wtedy możecie zawołać: „chcę być wolny!", a nawet - „Pomóż mi, Boże!". Na tę chwilę waszego życia oczekuję niecierpliwie, bowiem Miłość Moja przynagla Mnie, lecz szanuję wolny wybór wasz - Mój dar. -

7- Kto sam jest wolny nieskończenie, cierpi nad zniewoleniem tych, których kocha. Pragnie, by wolni się stali, jak on sam. Tym bardziej boleje, że może w jednej sekundzie uwolnić przyjaciela, jeżeli ów uwolnienia zapragnie... Wy, przyjaciele Moi, musicie zdecydować się i wybrać, czy chcecie Mojej Przyjaźni i życia ze Mną w pełni wolności, czy też pragniecie pozostać w niewoli waszej. Ja oczekuję odpowiedzi od każdego z was. Tym, którzy mówią Mi - „tak", „chcę być wolny", rozcinam więzy nie jeden raz, lecz zawsze, gdy Mnie o to proszą. Nie sądźcie bowiem, że wasza decyzja jest ostateczna. Nie, ona jest pierwszą z wielu tysięcy, lecz Ja przyjmuję poważnie wasze „chcę" - w tej chwili, w której wypowiedziane zostało, gdy widzę, że było ono szczere. Ono zobowiązuje Mnie do stałej pomocy wam. Wytrwały w niej jestem i niczym się nie zrażam, gdyż nad zapewnieniem wam wiecznotrwałego szczęścia się trudzę. -

8- Inaczej działam, kiedy żyjecie w niewoli pożądań waszych, inaczej - kiedy powierzacie staranie o siebie - Mnie samemu. Póki serce wasze pożąda rzeczy świata - pełne jest niepokoju, bo nigdy nie wie, czy osiągnie to, co zamierzyło. Kiedy zaś zdobywa cel swego pożądania, ogarnia je lęk przed jego utratą i już widzi dalsze rzeczy warte posiadania. W miarę gromadzenia dóbr tego świata: rzeczy, ziemi, bogactw, zaszczytów, władzy nad bliźnimi waszymi, rośnie zadowolenie wasze z własnej obrotności, lecz że nie sami żyjecie, dostrzegacie wokół siebie innych, równie zawziętych łowców, i wasz niepokój rośnie. Obawiacie się ulec w konkurencji, dać się uprzedzić drugiemu, bardziej zdolnemu, bezwzględniejszemu, mającemu więcej protektorów, młodszemu. Z upływem życia rośnie wasz lęk. Boicie się choroby, starości, bezsilności, nędzy, utraty powodzenia, samotności. Boicie się też upadku z wyżyn, na które udało się wam wspiąć. Lękacie się intryg, obmowy, knowań, a kto z was sprzecznie z prawem waszym działa, wie, że w każdej chwili spotkać się z nim może. Sumienie wasze, zagłuszone, już nie woła, lecz głośno krzyczy - strach. - Moją wolą jest, ażeby dotarła do was świadomość waszego zniewolenia. Jeżeli nie chcecie słuchać Mnie, zastanowić się, zmienić wasze postępowanie względem bliźnich waszych, przestać im szkodzić - dopuszczam, ażeby wróciły się wam skutki postępowania waszego. Często wiele lat daję wam na opamiętanie. W tym czasie wspomagam was w każdym, nawet najdrobniejszym dobru, jakie zechcecie dać światu. Czynię tak dlatego, że może to być jedyny wasz majątek w dniu śmierci, ostatnia szansa usprawiedliwienia, a więc uratowania was. Jeżeli ratunkiem waszym może stać się kalectwo, długotrwała choroba, nędza, więzienie, głód, brak pracy, potępienie otoczenia, samotność, utrata majątku - dopuszczam te bolesne lekarstwa. Tak, jak dopuszczam je Przyjaciołom Moim, aby ich ostatecznie oczyścić; wytopić w ogniu złoto ich serc. Lecz z nimi - Ja jestem. Uczę ich, wspomagam, posilam i we wszystkich wydarzeniach niosących cierpienie umacniam ich Swoją Mocą. Dlatego oni nie złorzeczą Mi, nie narzekają, nie przeraża ich żadne nieszczęście. Im więcej kochają Mnie, tym bardziej ufają Mi. Obecność Moją znają i radość Mojego pokrzepienia żyje w nich. Wiedzą oni, iż z Miłości do nich uczę ich i trudną drogą prowadzę, by zahartowali się i wzmocnili. Wiedzą też, że Ja całą tę drogę przeszedłem przed nimi - Sam, a z przyjaciółmi Mymi dzielę się tylko tym, co konieczne im jest. Bronię ich przed każdym zbędnym cierpieniem, w które tak obfituje świat, i serca ich nasycam Moim pokojem. Czy nadal mówicie Mi - „chcę"?... -

9- Jestem Panem bogactw nieprzeliczonych i pragnę rozdawać je, pragnę cieszyć się waszą radością. Kiedy do rozmowy ze Mną przystępujesz z radością, z oczekiwaniem, z zainteresowaniem - co dzisiaj ci powiem? Czego nowego się dowiesz? Wielką radość sprawiasz Mi, dziecko. Cieszę się jak każdy ojciec, kiedy jego dziecku spodoba się nowy podarunek. I smutno Mi, gdy dary Moje nie znajdują u was uznania, bo przecież starannie je wybieram, specjalnie dla ciebie je przeznaczyłem (bo daję dla każdego z was inne). Wiem, że nadejdzie taki czas, iż dojrzycie troskę Moją i zrozumiecie, że wszystko to, co przeznaczyłem wam jest darem Mojej Miłości. Jestem nieskończenie cierpliwy w oczekiwaniu na wasze zrozumienie, waszą odpowiedź. -

10- Wasze „chcę" nie jest tym samym, co słowo „chcę służyć Tobie i z Tobą iść". Pierwsze wasze świadome „chcę" uznaje Mnie waszym Ojcem, a częściej - Stwórcą, Panem, Bogiem. Wybieracie pomiędzy wiarą we Mnie a - niewiarą. Owym „chcę" opowiadacie się za Mną, przeciwko światu, który głosi, że nie istnieję. Potwierdzacie, że jesteście „stworzeni" a więc „zależni", a Ja odpowiadam wam: „Tak, lecz powołałem was do istnienia - z Miłości, a Miłość Moja trwa, bo Ja Jestem Miłością". Miłość ofiarowuje wam udział we własnej Pełni szczęścia. Miłość odkupiła was i ofiarowała wam Synostwo Boże. Miłość obdarowała was wolnością. Miłość bez końca woła: „Dzieci, jesteście kochani! wszyscy! i - zawsze!" Miłość - Bóg ukazuje wam w każdej sekundzie życia, że jest waszym kochającym, troskliwym Ojcem, czuwającym nad waszą dziecięcą nierozwagą, nauczającym starsze dzieci i prowadzącym je ku bliskości poznania i zrozumienia, kiedy dorosną i zapragną tego.

11- Różny jest czas waszego dorastania, dla każdego inny. Wielu z was woli pozostawać w stadium dziecięctwa aż do zgonu. Co bawi i cieszy niemowlę i malutkie dziecko? To, co przyjemne. Na wszystko, co nie jest przyjemne, reaguje krzykiem, płaczem, gniewem. Co pociąga dziecko starsze? Zabawa, rozrywka, swoboda. Reszta jest przymusem, wysiłkiem, przeszkodą w używaniu przyjemności; jest nieprzyjemna, jest „złem", budzi sprzeciw. Tak wielu z was zachowuje te kryteria aż do śmierci... Kim więc dla nich jestem Ja? „Bozią"? Bogiem, który nikomu nie przeszkadza robić tego, co chce, bo jest „taki dobry"? Bogiem, który wymaga hołdu raz na tydzień, przez godzinę i jeśli człowiek wypełni ten obowiązek - Bóg mu pobłogosławi, bo będzie zadowolony?... Bogiem łagodnym i pobłażliwym dla ludzkich słabości, z którym można handlować, którego można przekupić, uczynić stronniczym?... Czy może Jestem Bogiem mściwym i zawistnym, który panuje nad wami z batem w ręku, który zsyła na was choroby, nieszczęścia i wojny?... Bogiem dalekim i tak wielkim, iż ludzkie sprawy nic go nie obchodzą - jak was nie zajmują problemy mrówek?... Może jestem tym, który rozdaje dobra swoim ulubieńcom i błogosławi im w bogactwie, w interesach, w uciskaniu innych, w ich nikczemnych postępkach - ponieważ pozostają bez kary, natomiast „grzeszników" - karzę ubóstwem, kalectwem, chorobami, głodem, przegranymi wojnami, śmiercią?... KIM DLA WAS JESTEM? Bogiem czy bożkiem? Wytworem pogańskiej magii czy tworem waszego własnego, spaczonego wyobrażenia - wynikłym z lęku, nienawiści i pożądliwości? Odpowiedz Mi, człowieku, kim jestem dla ciebie?... -

12- Chcę, abyście zajrzeli w głąb waszych serc i usunęli z nich wszystko to, co wypacza Mój Obraz. Wymiećcie resztki fałszywych wyobrażeń. Zmyjcie to, co upodabnia Mnie do was. - Przyoblekliście - Mnie! - w wasze ludzkie ułomności: w niestałość, stronniczość, przekupność; w wasze emocje: gniew, mściwość, małostkowość i obraźliwość; w grzechy wasze: okrucieństwo, pychę, obojętność względem waszej niedoli, która jest przecież waszym brakiem miłości i miłosierdzia dla bliźnich waszych. MÓWIŁEM WAM KIM JESTEM. JESTEM MIŁOŚCIĄ! To wszystko, co sprzeciwia się Miłości Prawdziwej, Miłości Darzącej, Miłości Dobroczynnej, zawsze istniejącej i zawsze równie nieskończenie udzielającej się wszystkiemu, co powołała do istnienia - usuńcie z serc waszych. Wyrzuciwszy zaś wszelkie zanieczyszczenia wyobrażeń, umysłu i emocji waszych, uczyńcie miejsce Mnie, abym mógł wejść i wypełnić was Sobą. -

13- Do tej pory mówiłem o Mojej Miłości do was, bez względu na to, czy odpowiadacie Mi miłością, czy nienawidzicie Mnie, czy też nic was nie obchodzę. Teraz opowiem wam, co czynię dla tych z was, którzy wyrastają już z wieku chłopięcego i poza sobą zaczynają spostrzegać świat, jego niesprawiedliwość i cierpienie; pytają zatem o cel, sens życia własnego i życia ludzkości całej i poszukują odpowiedzi. Nie sądźcie, że nie dotyczy to was, wychowanych w wierze w Syna Mojego. Może wam właśnie potrzeba przebudzenia najbardziej. Gdyż dla was gorzej jest żyć obok Prawdy, a nie wejść w Nią, niż poszukując Jej - błądzić. Syn Mój powiedział: „Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie". Słowo Moje jest Prawdą świata; kto nie przyjmie Jej - CAŁEJ - nie przyjmuje Jej wcale. Z Prawdy Mojej nie można przyjmować tylko tego, co komu się spodoba. Słowo Boga jest nauką miłości, kto przyjmie Je - w tym Ono rozwija się, rośnie, owocuje i owoc widoczny jest światu. Kto udaje, że przyjął Je, a w sercu kieruje się miłością siebie samego, usycha i owocu przynieść nie może, gdyż nie ma w nim Życia Mojego. Pierwszym i najdoskonalszym owocem jest podobieństwo do Mnie. A więc czyj obraz ukazujecie światu? -

14- Kto daje życie i śmierć, ten oceniać będzie plon waszego życia. Jemu owoce przez was wyhodowane złożycie, bo dzierżawcami Jego jesteście i nic tu nie ma waszego prócz trudu, wytrwałości i potu na tym Jego polu, którego wam użyczył. - Ażeby ułatwić wam zrozumienie, opowiem wam przypowieść: „Król pewien, ojciec wielu synów, postanowił, iż wydzieli każdemu z nich dział, ażeby mogli samodzielnie na nim pracować, każdy na swoim. Chciał bowiem, aby dumni byli z plonów swoich, kiedy je ojcu przyniosą. Jednemu dał owce i pastwiska, drugiemu - pola i pług, i ziarno, trzeciemu - łódź i sieci, i wodę we władanie, inny dostał młyn nad strumieniem, następny - słuch i głos piękny; i tak obdarował wszystkich. Powiedział im też: Jestem w pałacu swoim i każdy z was może przyjść do mnie - we dnie i w nocy - by pytać o radę. A jeśli pomocy potrzebować będzie, dam mu ją. Jeżeli zaś choroba lub klęski żywiołów nań przyjdą, niech wzywa mnie na pomoc. Przyjdę i uratuję go. A kto z was zapragnie obecności mojej przy sobie, do tego przybędę i pozostanę przy nim, aby go wspierać, gdyż kocham was i przebywać pragnę z wami. Lecz nikt go nie wezwał ani o radę nie prosił. Synowie zaś pokłócili się. Ten, co owce dostał, zapragnął i ziemi; odebrał ją bratu, a gdy ten opierał się - zabił go. Ziarno spożył, więc ziemia pozostała jałowa, bowiem nie uprawiać ją chciał, a tylko - posiadać. Owce zaś wilki pożarły i rozmnożyły się. Ten, co młyn otrzymał, zapragnął łodzi i ryb, zagarnął je, ale że łowić nie umiał, sieci podarł, a łódź zatopił i sam głodował, i brat jego - rybak. Złorzeczyli sobie, lecz do ojca nie poszli, bo wstyd ich ogarnął. A ojciec widział wszystko i bolał nad nieprawością synów, ufał jednak, że przejrzą. Tylko najmłodszy przyszedł i spytał: 'Ojcze, czy chcesz, abym Ci śpiewał i grał?', bo kochał ojca. Król rozradował się i powiedział: 'Obdarowałem cię, ażebyś był szczęśliwy i by szczęśliwi byli ci, którzy cię usłyszą. Śpiewaj mój synu o mojej miłości do ciebie, głoś moją miłość światu, bo po to dałem ci głos i słuch. I Ja słuchać będę. A kiedy wypełnisz wolę moją, wezwę cię, usadzę przy sobie i dam ci w dziedzictwo działy braci twoich'." - Oto obraz ziemi. Dałem każdemu z was dział - do czasu. Każdego z was wyposażyłem odpowiednio do terenu jego pracy, który mu odstąpiłem. Lecz wy nie chcecie Mojej pomocy, choć całości Planu Mojego nie znacie. Gdyby każdy z was przyjął z wdzięcznością Mój dar i starał się rozwijać go wedle Moich rad - bo Ja znam was, dzieci moje, nieskończenie lepiej niż wy znacie samych siebie - cała ziemia Moja stałaby się ogrodem bogactwa pełnym, gdzie wszyscy razem cieszylibyście się obfitością, dzieląc się plonami i pomagając sobie - wedle Moich rad. A Ja przebywałbym z wami w całym Mym Królewskim Majestacie. I każdy z was dziękowałby mi za dary Moje, które pomogły mu stać się współgospodarzem Królestwa. Lecz wy zazdrościcie sobie, zawiść was zabija i prowadzi do zbrodni. Nie wiecie, do czego was przeznaczyłem i wiedzieć nie chcecie. Samowolnie postępujecie, błądząc przez to, niszcząc siebie i braci swoich. Zamiast pracować - wolicie zagarniać. Marnotrawicie też dobra Moje. Jedynie ci, którzy kochają Mnie i szanują, jako Ojca swego i Pana wszystkiego, co zaistniało i z czego korzystać wam pozwalam - jedynie kochający synowie Moi liczą na Mnie i pragną pracować wedle Mojej woli i dla Mnie. Pragną sobą usłużyć Mi. A Moją Wolą jest, abyście się wszyscy wzajemnie miłowali. -

15- Kto pragnie uszczęśliwić Mnie, służy bliźnim swoim wedle darów własnych, którymi go obdarowałem. Służy - bo jest to jedyna forma, w której wypowiedzieć się może miłość wasza do Mnie i do bliźniego. Drugim waszym „chcę" jest „chcę żyć z Tobą Ojcze, słuchać Cię i szanować prawa Twoje". Trzecim „chcę" jest zawierzenie Mi siebie tak całkowicie, abym mógł życie wasze prowadzić wedle Mojego zamysłu, bo dla jego wykonania powołałem was do istnienia takich właśnie, jakimi stać się - w pełni - możecie we współpracy ze Mną. Jestem wspólnikiem nieskończenie bogatym, wiernym, a rady Moje i pomoc zapewniają powodzenie wspólnym naszym udziałom, uświęcają je i dają im wzrost. Synowie królewscy zmarnotrawili swoje działy, spustoszyli ziemię, a owce zamienili na wilki. Sobie przynieśli wstyd, a braciom swoim śmierć, nędzę i głód. Lecz ten syn, który kochał ojca, zawierzył mu i wedle rady ojca postąpił: grał i śpiewał, głosząc miłość ojca swego do wszystkich ludzi i tak uszczęśliwił ich; a ich szczęściem sam stał się szczęśliwy. Króla, ojca swego, napełnił radością, bo stał się do niego podobny; gdyż nie w piękności otrzymanego daru leży podobieństwo, a w darzeniu dobrem; po nim świat rozpoznaje synów królewskich. Ja jestem Dawcą wszelkiego dobra. Pragnę, abyście obdarzali świat dobrami Moimi. Jakże świat poznać może, żem jest Dobry - jeśli wy nie ukażecie mu oblicza Mojego - prawdziwie?... Wreszcie, czy prawy syn nie dba o honor Ojca swego, Króla nieskończonego Majestatu, Szczodrobliwości i Łaski?... Dzieci! Odpowiedzcie, jak wy o Ojcu Swym świadczycie?... -

16- Powiedziałem wam, że drugie wasze „chcę" jest pragnieniem życia ze Mną, bo wiecie już, żem jest Dobry, a wskazania Moje - słuszne i mądrze jest stosować się do nich. Staracie się uniknąć tego, co powiedziałem wam, iż jest złe w oczach Moich. Spełniacie obowiązki, które nakazał wypełniać Kościół Mój i czujecie się usprawiedliwieni przede Mną, a sumienie wasze mało wam wyrzuca, bo jest to sumienie jeszcze dziecinne. Stosuje zakazy i nakazy formalne i mało troszczy się o prawdę waszego serca. Żyjecie w obrębie Mojego Kościoła i uważacie się za uczciwych, wierzących we Mnie ludzi. - A Ja wciąż tęsknię do spotkania z wami. Gorąco pragnę, byście Mi zawierzyli, bo że wierzycie we Mnie - wiem, lecz pragnę przyjaźni waszej. -

17- Stoję przed wami, ciągle ten sam, żywy, kochający was Jezus, wasz Zbawca, który straszliwą śmierć przyjął, by uratować każdego z was. - Każdego z was kocham nieskończoną Miłością Boga i równie nieskończenie pragnę wzajemności waszej - pragnieniem natury człowieczej. Stałem się Bratem waszym - Człowiekiem - na wieczność, bo wieczność jest w naturze Bożej i oto Jestem - dla każdego z was. Pragnę w każdym z was sprawić, by nikły płomyk miłości, który w was ledwie migoce, zapłonął potężnym płomieniem, aby przepalił w was wszystko, co brudne, nieczyste, niegodne Dziecka Bożego. By strawiwszy grube mury natury cielesnej, którymi otoczyliście się, odsłonił przed światem swój blask bożego podobieństwa. Byście stali się ogniem miłości, latarnią Moją w ciemnościach świata. Pragnę, aby każdy z was wyzwolił się z wszelkich uwarunkowań zniewolenia i ucisku; z lękliwego stał się odważny, z zatroskanego - beztroski, z chciwego - hojny, ze smutnego, niepewnego swej przyszłości - radosny i śmiały, gdyż Ja o nim myślę. Ja się jego sprawami kłopoczę, Ja go odziewam, karmię i dom Mój z nim podzielę. Pragnę, abyście stali się prawdziwie sobą, jak stali się nimi uczniowie Moi, gdy Duch Boży napełnił ich i Sobą nasycił. -

18- Ażeby wasza słaba i chwiejna natura ludzka ustaliła się w Bogu - Duch Miłości, Nauczyciel Mądry, Dawca darów koniecznych, kocha was i pragnie służyć Mocą Swoją każdemu z was, który zaprosi Go do domu swego serca. On nauczy was miłowania. Otworzy wasze oczy i ukaże wam Miłość Moją, Obecność Moją przy was i przygotuje was do przyjaźni ze Mną. Duch Święty, sprawcza Miłość Boga Nieskończonego, jest wśród was. Oczekuje: gdy zapragniecie Boga, wtedy natychmiast przybywa, by was umocnić, rozgrzać, oświecić. On was przyprowadzi ku Mnie, bo jest jak Matka darząca miłością i ucząca jej - swoją obecnością. -

19- Czytacie Pismo Moje. Wiecie, iż obiecałem wam pomoc Ducha Bożego, Ducha Pocieszyciela i Nauczyciela waszego. Służy On wszelkimi Darami Bożymi i pragnie udzielać się wam stale i towarzyszyć wam w życiu. Jeden jest Bóg i On Sam w pełni Swojej zamieszkać pragnie w duszy wzywającego Go, pragnącego i oczekującego. Oczekiwanie zaś wasze nie jest biernością, przeciwnie, jest czujnością i przygotowywaniem się na przybycie Pana. - Aby Gość przybył, gospodarz musi zapalić światło pragnienia, otworzyć drzwi domu - serca swego i oczekiwać z ufnością, bo Bóg go nie zawiedzie, gdy spostrzeże przygotowania - uczynione w duszy - mocą woli, umysłu i stęsknionego serca. Bóg Najwyższy pełen jest Chwały Swojej i niepotrzebny Mu żaden pusty ceremoniał ludzki, chyba że wyraża się w nim wdzięczność i uwielbienie wypływające z serca człowieczego. Nie w świątyniach bowiem przyjmujecie Boga - Najświętszego, którego wszechświat nie pomieści - a w duchu i w prawdzie serca. Wzywajcie Ducha Świętego, słuchajcie Jego cichych słów w sumieniu waszym. Pozwólcie Mu działać w was, zawierzcie Jego Miłości, Mądrości i Mocy. Poddajcie się Jego przewodnictwu, a On nieomylnie poprowadzi was ku waszemu zadaniu - współpracy ze Mną dla zbawienia świata. -

20- Sakramenty Moje są znakiem i dowodem Mojej do was Miłości, ale tylko wtedy skutecznie objawiają Moc Swoją dla duszy waszej, kiedy przyjęte będą w szczerości serca. Pozory odrzućcie, bo Bóg widzi prawdę waszego serca i wedle niej wspomaga was i obdarza. Dlatego podniosę i nasycę każdego, kto z głębi serca swego wzywa Mnie, o przebaczenie i ratunek prosi i poszukuje Mnie w ciemnościach świata, a odwrócę się od tych, którzy wykorzystują Łaski Moje i chcą oszukać Mnie dla oczu świata i jego poklasku. Za nic mam formalną przynależność waszą i nie przyznam się do tych, którzy głośno wołają „Ojcze, służę Ci", a służą własnej chwale. Ukazują oni nędzę natury swojej, przystrojoną w barwy Moje i tym sposobem niszczą Dzieło Moje, i Święte Imię Moje czynią celem obelg i potwarzy świata. Są to ci z was, którzy odrzucili pomoc Ducha Bożego i sami idą przez życie, żerując na bogactwie darów Moich, którymi ich obdarzyłem. Gdyż nic dobrego nie przyniesie człowiek, który sam na sobie polega. Nieprzyjaciel wasz potężny jest i chytry, zna wady wasze i na nich zakłada strategię swoją. Toteż ten, kto sądzi, że wolny jest i pomocy Mojej mu nie potrzeba, staje się zniewoloną ofiarą ducha kłamstwa, nienawiści i buntu i tak odchodzi ode Mnie coraz dalej, oślepiony i pełen pychy. A przecież Ja jestem blisko i przyjaźń pragnę zawrzeć z każdym z was. - Dlatego proszę was, dzieci, dbajcie o czystość waszego serca. Zbadajcie wasze intencje, plany, zamiary, wasze pożądania w świetle Ducha Świętego, który wam pomoże na pewno, jeśli Go zapragniecie. Chciejcie zobaczyć się w Mojej Prawdzie. Nie brońcie się też przed prawdą o was samych, nie kłamcie sobie, nie tłumaczcie się, nie usprawiedliwiajcie. Ja to sam lepiej uczynię. Ja wam na pewno przebaczę. Potrzeba jednak, abyście ujrzeli jasno, jacy jesteście - ażebyście prosić mogli Ducha Bożego o pomoc, o siły, o dokonanie w was przemiany tego, co jako złe, przeszkadzające w drodze ku Mnie lub brudne - uznacie. Ja mogę przemienić was. Ja mogę zrobić dla was wszystko, jeśli wy - sami - zechcecie tego i jeśli w tym pragnieniu trwać będziecie. - Dlatego, dzieci Moje, proście Ducha Prawdy, Mądrości i Światła o pomoc w poznaniu siebie. I nie porównujcie się z innymi ludźmi, bo każdy swoją nędzę dźwiga. Spójrzcie, kim Ja jestem - a kim wy. Jaka jest Świętość Moja - a jaka pełna żądz i nieprawości natura wasza? Jaka jest Miłość Moja do was - i jaka niewdzięczność i nieczułość wasza? A potem pomyślcie, że kocham was i pragnę miłości każdego z was. I przyjdźcie do Mnie - jako do Tego, kto was miłuje, jak biegnie się do Przyjaciela, Ojca, Brata, Przewodnika waszego. Przyjdźcie, by uszczęśliwić Mnie i będziemy się wspólnie radowali, a o tym, co było przedtem, nie będzie już mowy. Kto przyjaźni ze Mną zapragnie - już ją ma i pozostanę przy nim na zawsze. Wtedy zrozumiemy się i pragnienia nasze staną się wspólne. -

21- Przypomnij sobie, córko, kiedy po raz pierwszy zwróciłaś się do Mnie, pragnąc ze mną rozmawiać tak, jak mówi się z Przyjacielem. Przypomnij sobie. Zapytałem cię wtedy: - „Powiedz Mi, czego się lękasz?" A ty wyliczyłaś Mi wszystkie twoje obawy - to wszystko, czym straszy cię świat i nieprzyjaciel wasz. Wszystkie twoje lęki oddałaś Mi, a Ja przyjąłem je i zapamiętałem. Potem chciałem, byś wyjawiła Mi, czym się martwisz i opowiedziałaś Mi o swoich troskach, wątpliwościach i żalach. Słuchałem cię uważnie i o wszystkim pamiętam. Obiecałem ci wtedy, że będziesz świadkiem tego, co zrobię dla twojego narodu i że udział ci dam w działaniu Moim. Czy wierzysz Mi? - Tak. I odpowiedziałem ci powołaniem Syna twojego narodu na przywódcę Ludu Mojego. (Tego samego dnia radio podało, że wybrano Papieżem kardynała Karola Wojtyłę.) Odpowiadam ci stale, i to co teraz ci mówię, jest też udziałem twoim, bo innym ludziom stanie się pomocne na drodze - ku Mnie, a później - ze Mną - w służbie potrzebującym. Bo „wybranym" może stać się każdy z was, jeżeli wytrwa przy Mnie. Nie może zdarzyć się, bym zostawił lub odrzucił tego, który pragnie Przyjaźni Mojej. Każdemu ukażę jego dział pracy na roli Mojej i będzie to taki trud, który wykona najchętniej - jeśli zechce - bo do niego przed narodzeniem już przeznaczony został i w nim wykaże się osiągnięciem największym i najwięcej radości zyska. Bo Mnie o was chodzi, dzieci. Jesteś tego dowodem, jesteś sama świadectwem Moim. Cóż z tego, żeś słaba, wątła, że chorujesz i mało masz sił, że pracować fizycznie nie możesz? Dałem ci przecież piękny udział w Mojej pracy nad zbawieniem świata. Tego, co ty robisz, nie zrobiłby dla Mnie nikt inny, bo właśnie ciebie zapragnąłem w tej współpracy. Obdarowałem cię też stosownie do niej (...), a skoro podjęłaś DARY MOJE - rosną one w tobie i owocują - wam ku pomocy. Twoją jest ufność w Mądrość Moją i zawierzenie Prawom Moim dla ludzkości, które ci ukazałem. Twoją jest wytrwałość i wysiłek pomimo braku odzewu, niechęci, podejrzliwości i oszczerstw, pomimo samotności, pokus, zniechęcenia i zagrożenia, które dopuszczam, aby cię ogołocić ze wszystkich ziemskich nadziei. I cieszę się, że poddajesz się Moim staraniom coraz pełniej, bo tym mówisz Mi o swojej ufności i o miłości dla Mnie. Sądzisz wciąż, że jej nie masz?... A służbą swoją świadczysz, że kochasz Mnie. Miłość prawdziwa jest oddaniem się zupełnym temu, kogo się wybrało. Jest poddaniem swojej osoby - woli Ukochanego, bo w tym poddaniu ukazuje się zawierzenie. Zawierzyć bowiem zupełnie można tylko temu, o kim wie się na pewno, że kocha, że nigdy nie porzuci, nie skrzywdzi, że bierze odpowiedzialność za los ufającego. Ufność jest odpowiedzią człowieka. Im szerszy obszar obejmuje, tym więcej wolności wam daje. O nic już troszczyć się nie potrzebuje ten, kto pewien jest, że o niego ktoś inny się troszczy. Ten, kto wie, że jest nieskończenie i na zawsze ukochany - nie jest już sam; nie szuka innych miłości i żyje w pokoju wolny od lęków i przewidywań złego. Wie bowiem, iż Umiłowany czuwa, strzeże i umie obronić bezbronność człowieka. Dlatego ów może odłożyć broń, pancerz i tarczę i iść lekko, swobodnie, a ludziom okazywać twarz łagodną i uśmiech. Zbliżam się do każdego z was. Pragnę poznać wasze lęki, zgryzoty i cierpienie, by je z was zdjąć, bo mogę zaradzić wszystkiemu, co Mi dobrowolnie oddacie. Spójrzcie, nie hołdów chcę i podziękowań, a ciężarów waszych. Nie zwracam się do was, by o Sobie Samym rozmawiać, a o to zapytuję, co was gnębi i przeraża? Zbliżam się do was, by was ratować, uszczęśliwiać was i obdarować, a tak niewielu z was Mi wierzy. Tak mało dzieci Mojego Ludu chce przyjaźni Mojej... -

22- Powiedziałem, kto się nie narodzi ponownie, nie wejdzie do Królestwa Bożego. Jeśli nie staniecie się jako dzieci... Dziecko kocha i ufa. Nie wątpi, że jest kochane, nie podejrzewa zdrady, nie ma w nim nic prócz szczerości uczuć. Dzieci opuszczone przez własne matki, zebrane w domach bez miłości, czułości i delikatności uczuć są jak chore ptaki, nie znają radości, wesołości, śmiechu, umierają z głodu miłości. Na każdą kobietę patrzą z nadzieją, że może ona je zabierze, pokocha, uczyni swoimi. Pragną tylko jednego - „być kochane" - i żadne z nich nie osądza, nie podejrzewa, nie przypuszcza zła, głupoty lub nieumiejętności w tej kobiecie, która by je wzięła. One nade wszystko pragną „być kochane", wybrane, uznane za własne. Temu, kto je chce mieć, dziecko oddaje się z ufnością i całkowicie. Tak jest wśród ułomnych i grzesznych ludzi. A Ja? Mnie, Boga, waszego Ojca, waszego Zbawcy, Miłości samej - prawie nikt nie pragnie, prawie nikt nie chce powierzyć Mi siebie; prawie nikt nie życzy sobie „być kochanym" - przeze Mnie, stać się Moim własnym dzieckiem prawdziwie, a więc w pełni i na zawsze. Słowa bowiem nie znaczą nic. Mówi Mi o was wasza postawa względem Mnie. Któż z was prawdziwie Mi zawierzył?... zawsze?... we wszystkim?... i całą swoją osobą?... - Dziękowałam i oddawałam Panu siebie i wszystkich, o których pamiętałam. Pan powiedział mi z powagą: „Każdy odpowiada za siebie. Oddaj Mi siebie ( w pełni), a przez ciebie uświęcę wielu innych".

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1586
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 908
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1174
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1192
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 761
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 736
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 454
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1024
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 576
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 727
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 501
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 717
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 987
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy






Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska