Login lub e-mail Hasło   

Bullying — nowe słowo, stary problem

Dzieciństwo i młodość do nie tylko czas osobistego rozwoju, ale często także doświadczania przemocy, i to w formach, o jakich w naszej młodości nawet nam się nie śniło.
Wyświetlenia: 2.876 Zamieszczono 22/01/2014

Szkoła to dziś nie tylko miejsce nauki, szlifowania intelektu i kształtowania osobowości młodych ludzi, ale także bicia, popychania, plucia, kopania, zabierania rzeczy, poniżania, przezywania, wyśmiewania i rozpuszczania niszczących reputację plotek. Problem narasta.

 

Agresja i przemoc, choć obecna wśród dzieci w wieku szkolnym od zawsze, w Europie Zachodniej zaczęła być postrzegana jako problem już w latach 80. Zjawisko to określono słowem bullying rozumianym jako tyranizowanie kogoś z intencją skrzywdzenia; celową, powtarzalną i nieprowokowaną agresją jednego lub wielu sprawców wobec ofiary. Najczęściej w obecności szkolnych rówieśników, żeby ofiarę jeszcze bardziej poniżyć. Bullying w szkole to dziś nie tylko zwykłe bicie jednego ucznia przez drugiego, zazwyczaj starszego. To dziś również przemoc psychiczna, słowna, plotki, drażnienie, wykluczanie z grupy rówieśniczej. W skrajnych przypadkach to także grożenie użyciem siły i używanie jej z intencją skrzywdzenia ofiary. W tym znaczeniu bullying jest zbliżony do znanego głównie z miejsc pracy mobbingu albo znanej z wojska fali, gdzie zazwyczaj dochodzi do szykanowania jednostki przez grupę.

Ofiary to najczęściej uczniowie lękliwi, o niskim poczuciu kompetencji, mający trudności z utrzymywaniem więzi rówieśniczych, autsajderzy. Sprawcy to z kolei osoby impulsywne, dominujące, bez empatii, łatwo irytujące się, zbuntowane, postrzegające przemoc jako środek do podniesienia własnego prestiżu w grupie i własnej samooceny.

Zachowania agresywne uczniów kierowane są w szkołach nie tylko wobec innych uczniów, ale także wobec nauczycieli. Czasami przejawiają je również nauczyciele wobec uczniów, co przybiera formę straszenia, słownego obrażania, uderzania, szturchania czy wyrzucania z klasy.

 

Statystyka zjawiska

Według badania przeprowadzonego w 2011 roku w ramach programu „Szkoła bez przemocy” na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie ponad 3000 uczniów ze 150 szkół (podstawowych, gimnazjalnych oraz ponadgimnazjalnych) najbardziej rozpowszechnioną formą przemocy w szkołach jest przemoc słowna. Obrażania, poniżania czy wyśmiewania doznało aż 63 proc. uczniów. 33 proc. uczniów doświadczyło przemocy fizycznej w postaci umyślnego przewrócenia lub pobicia, a 7 proc. — przemocy „groźnej”, czyli z użyciem niebezpiecznych narzędzi czy powodującej obrażenia ciała. Rozpowszechnianie kłamstw, odtrącanie i wykluczanie z grupy, a więc manipulowanie relacjami społecznymi dotknęło 41 proc. uczniów. Kradzieży, jako przemocy materialnej, doświadczyło 13 proc. z nich. A jeśli to poszerzyć o wymuszenia pieniędzy i niszczenie rzeczy, to łącznie — 20 proc.

Stosunkowo nowym zjawiskiem, choć mieszczącym się w pojęciu bullyingu, jest cyberprzemoc — przemoc cyfrowa, z użyciem internetu czy telefonów komórkowych. Ma formę nękania, straszenia czy szantażowania przez publikowanie i rozsyłanie kompromitujących lub poniżających kogoś informacji, zdjęć, filmów lub podszywanie się pod kogoś. Wykorzystuje się do tego pocztę elektroniczną, czaty, komunikatory, strony internetowe, blogi, serwisy społecznościowe, grupy dyskusyjne, SMS-y i MMS-y. Takiej przemocy doświadczyło według powyższego badania 19 proc. uczniów.

Przemoc w szkole ma również charakter seksualny. Uczniowie bywają podglądani w toaletach, wbrew ich woli rozbierani, dotykani w intymne części ciała, całowani. Co najmniej jednej z tych form przemocy doświadczyło 14 proc. uczniów, a 3 proc. doświadczyło trzech lub czterech jej form.

9 proc. uczniów doświadczyło dręczenia, czyli wielokrotnej przemocy psychicznej (np. obrażania, wyśmiewania, plotkowania, wykluczania, odtrącania) lub innej wyżej wspomnianej formy. Ofiarami dręczenia częściej padają młodsze dzieci — w podstawówkach 12 proc. uczniów. Niewiele trzeba, żeby stać się ofiarą dręczenia — wystarczy mieć mniej przyjaciół, a więcej wrogów, gorsze oceny, złą sytuację materialną, mniejsze wsparcie ze strony rodziny i znajomych. Częściej dręczeni są chłopcy (25 proc.) niż dziewczęta (12 proc.).

W niektórych szkołach problem agresji i przemocy jest marginalny, a w innych wysoki. Ani wielkość szkoły, ani jej lokalizacja (miasto czy wieś) nie mają tu znaczenia. Generalnie im więcej konfliktów na linii nauczyciel–uczeń, złej atmosfery w szkole, tym więcej przemocy. Im więcej przemocy, tym więcej dręczenia.

Poczynając od roku szkolnego 2006/2007, przez trzy lata badano również 3000 uczniów ze 150 klas z 94 warszawskich gimnazjów oraz 100 wychowanków z kilku warszawskich młodzieżowych ośrodków wychowawczych i socjoterapeutycznych. Wśród gimnazjalistów z form przemocy pierwsze miejsce zajmuje przemoc fizyczna i psychiczna. Na kolejnych miejscach są bójki oraz agresja werbalna wobec nauczycieli. Około jednej trzeciej uczniów klas trzecich z gimnazjów publicznych i około jednej piątej z gimnazjów niepublicznych w ciągu kilku tygodni przed badaniem padło ofiarą przemocy rówieśniczej na terenie swojej szkoły lub w jej pobliżu. Biło się 23 proc. trzecioklasistów z gimnazjów publicznych i 18 proc. z gimnazjów niepublicznych. Przy czym w bójkach grupowych brało udział odpowiednio 15 proc. i 6 proc. uczniów. Aż 25 proc. trzecioklasistów co najmniej raz w roku ubliżało nauczycielowi. Około 12 proc. trzecioklasistów przyznało się do noszenia niebezpiecznych narzędzi takich jak nóż czy kastet, a 2-5 proc. użyło ich w celu wymuszenia. Do udziału w cyberprzemocy (choć jeden raz w roku poprzedzającym badanie) przyznało się około 14-15 proc. uczniów trzecich klas gimnazjalnych.

 

Przestępcy z tornistrami

O skali przemocy i agresji w szkołach najczytelniej mówią statystyki policyjne. Liczba przestępstw rośnie. W 2011 roku w szkołach podstawowych i gimnazjach doszło do ponad 28 tys. przestępstw. W porównaniu do roku 2004, kiedy popełniono ich ok. 17 tys., daje to wzrost szkolnej przestępczości o... 62 proc.

Wzrasta też poziom agresji, zwłaszcza u dziewcząt. W latach 1999-2010 liczba dziewcząt do 16. roku życia podejrzanych o bójki i pobicia wzrosła o 169 proc., a liczba chłopców — jedynie o 55 proc. Podobnie w kategorii wiekowej 17-20 lat, gdzie w przypadku młodych kobiet nastąpił wzrost o 34,5 proc, a w przypadku młodych mężczyzn — jedynie o 0,3 proc.

Największą grupę szkolnych zachowań przestępczych w podstawówkach i gimnazjach stanowią rozboje, których liczba w latach 2009-2011 wzrosła aż o 93,4 proc. W mniejszej skali, ale oscylującej wokół 50 proc., wzrosły również przypadki udziału w bójce lub pobiciu i przestępstw narkotykowych. O podobną wartość zmalała natomiast liczba zgwałceń. Zanotowano także nieznaczny spadek kradzieży, choć trzeba pamiętać, że statystyki te nie uwzględniają kradzieży drobnych, poniżej 250 zł, które są jedynie wykroczeniami.

Natomiast w szkołach średnich i zawodowych przestępstw jest już zdecydowanie mniej. W roku 2011 stwierdzono ich zaledwie nieco ponad 2 tys. Z kolei w internatach i bursach w tym samym roku doszło o 1,5 tys. przestępstw.

Według badaczy zjawiska przestępczość wśród nieletnich jest spowodowana przede wszystkim kryzysem rodziny i szkoły, ubóstwem, niepowodzeniami szkolnymi, bezrobociem, piciem alkoholu czy zażywaniem środków odurzających. Nieletni dopuszczają się przestępstw głównie dla zdobycia pieniędzy czy innych korzyści materialnych, żeby zaimponować innym, pod namową, żeby zyskać uznanie grupy rówieśniczej czy na skutek powielania wzorców zachowań oglądanych w domu lub w środkach masowego przekazu.

 

Programy zaradcze

Zdaniem Dana Olweusa, profesora psychologii z Norwegii, agresję u dzieci rodzą: brak ciepła i bliskich więzi ze strony rodziców, ich przyzwolenie na agresywne zachowania dziecka wobec innych, stosowanie przez rodziców kar cielesnych, którym towarzyszą wybuchy złości i agresji, oraz temperament samego dziecka. Jego zdaniem wychowanie oparte na miłości i zaangażowaniu ze strony rodziców, wyraźne wytyczanie granic zachowań niedozwolonych oraz niestosowanie siłowych metod wychowawczych przyczyniają się do harmonijnego rozwoju dziecka i do wzrostu jego samodzielności.

Olweus opracował ramowy program zapobiegania agresji w szkole. W pierwszej kolejności proponuje on skoncentrowanie się na zachowaniach otwarcie agresywnych lub negatywnych skierowanych przeciw innym uczniom. Na poziomie szkoły Olweus proponuje przykładowe środki zaradcze: prowadzenie ankiet wśród uczniów, lekcje o przemocy w szkole, częstsze interwencje nauczycieli podczas przerw, więcej ciekawych zajęć pozalekcyjnych, telefon zaufania dla uczniów, doskonalenie nauczycieli, rozwijanie współpracy szkoły z domem. Przykładowe środki zaradcze na poziomie klasy to: opracowanie regulaminu klasowego zawierającego normy postępowania zapobiegające przemocy (w tym nagrody i kary), wspólne zajęcia wzmacniające więzi między uczniami, spotkania z rodzicami. Na poziomie jednostki Owelus proponuje: rozmowy ze sprawcami i ofiarami przemocy oraz ich rodzicami, oferowanie pomocy psychologicznej, pomoc w zmianie klasy lub szkoły. O skuteczności tego programu świadczy to, że w ciągu dwóch lat jego realizacji w 42 szkołach w Beren w Norwegii liczba przypadków przemocy zmalała o co najmniej 50 proc., poprawiły się klimat panujący w szkole, porządek i dyscyplina.

W Polsce w 2008 roku rząd zaczął realizować obliczony na lata 2008–2013 program „Bezpieczna i przyjazna szkoła”. Cele programu to m.in.: poprawa bezpieczeństwa w szkołach, zwiększenie wpływu rodziców na życie szkół, zwiększenie umiejętności wychowawczych nauczycieli, indywidualizacja kształcenia uczniów, rozwijanie ich zainteresowań, zwiększenie autonomii uczniów w szkole, wzmocnienie pomocy psychologiczno-pedagogicznej poprzez tworzenie w szkołach punktów konsultacyjnych, przeciwdziałanie agresji i patologii poprzez sport. W programie chodzi o podejmowanie działań wychowawczych polegających na stawianiu granic, ustanawianiu zasad, norm i reguł współżycia społecznego w szkole i konsekwentnym ich przestrzeganiu. Najważniejsza jest jednak przebudowa stosunków panujących w szkołach i tworzenie w nich dobrego klimatu społecznego. Najpierw zaleca się podejmowanie działań wychowawczych, a dopiero potem karanie i dyscyplinowanie. Tego rodzaju zmiany muszą być oparte na takim modelu szkoły, w którym program wychowawczy oparty będzie na dialogu, zaufaniu, tolerancji i szacunku.

 

Bądź czujny i reaguj

Jednak programy programami — w jednych miejscach realizowane są lepiej, w innych gorzej — ale najważniejsze są porady praktyczne. Te można odnaleźć chociażby na stronie internetowej programu „Szkoła bez przemocy”. Oddajmy głos autorom programu:

„Niektóre dzieci ukrywają swój problem. (...) może nie chcą Cię zmartwić, albo wstydzą się, że nie potrafią sobie same poradzić i wina tkwi w nich samych. Takie dziecko najczęściej nie lubi szkoły. Rano przed wyjściem skarży się na bóle głowy, gardła, brzucha, na gorączkę. Jeśli zauważysz takie objawy u swojego dziecka, zastanów się, czy powodem nie jest prześladowanie w szkole. (...) Obserwuj zachowania dziecka i zawsze reaguj, gdy Twoje dziecko:

  • nie chce wychodzić z domu albo wychodzi bardzo późno lub bardzo wcześnie
  • wraca ze szkoły później, okrężną drogą
  • wraca po lekcjach ze zranieniami i siniakami
  • ma podarte ubranie
  • znajdujesz zniszczone podręczniki i przybory szkolne
  • prosi Cię o ponowne kupienie „zgubionych” (zabranych lub ukradzionych) przedmiotów
  • często „gubi” pieniądze i prosi o drobne na „składkę”
  • nie chce brać do szkoły drugiego śniadania albo bierze dużo więcej niż zwykle
  • prosi o „załatwienie” zwolnienia z WF
  • kłóci się ze swoimi przyjaciółmi
  • jest ciche, izoluje się
  • jest agresywne w stosunku do innych domowników, np. rodzeństwa
  • ma gorsze wyniki w nauce
  • opuszcza pojedyncze lekcje lub wagaruje
  • ma problem ze snem lub senne koszmary, płacze w nocy

Jeśli zauważysz u dziecka wyżej wymienione zachowania, porozmawiaj z nim. Zadaj kilka prostych pytań:

  • Co robiło dzisiaj w szkole?
  • Co robiło podczas długiej przerwy?
  • Czy robiło coś, co mu się szczególnie podobało?
  • Czy robiło coś, co mu się nie podobało?
  • Czy jest jakaś lekcja, której nie lubi?
  • Czy jest ktoś w szkole, kogo nie lubi i dlaczego?
  • Czy czeka, aby iść jutro do szkoły?”[1].

Autorzy nie radzą reagować zbyt ostro, a zwłaszcza samemu wymierzać kary sprawcy. Nie należy też — piszą — obwiniać szkoły i nauczycieli, gdyż skoro rodzice nie wiedzieli o prześladowaniu dziecka, szkoła pewnie też nie wiedziała. Dobrze jest zwrócić się ze sprawą do wychowawcy lub pedagoga szkolnego. Nie należy obwiniać dziecka, że nie wiedziało, jak sobie poradzić z prześladowaniem, albo że o tym nie powiedziało rodzicowi. Należy je raczej zapewnić, że zrobi się wszystko, aby mu pomóc, i nie dopuści się do podobnych sytuacji w przyszłości.

Oprac. A.S.

 

[1] http://www.szkolabezprzemocy.pl/1096,poradnik [dostęp: 17.12.2013].

 

[Opracowano na podstawie: Agresja i przemoc w szkołach, Kancelaria Senatu, Warszawa 2012; Stanisław Orłowski, Mobbing i bullying w szkole: charakterystyka zjawiska i programy zapobiegania, Ośrodek Rozwoju Edukacji; www.szkolabezprzemocy.pl. Artykuł ukazał się w miesięczniku „Znaki Czasu” 1/2014. Na potrzeby publikacji na Eiobie.pl dodano pierwszy lid].

Podobne artykuły


25
komentarze: 55 | wyświetlenia: 7588
32
komentarze: 37 | wyświetlenia: 8770
34
komentarze: 9 | wyświetlenia: 2657
61
komentarze: 19 | wyświetlenia: 24708
31
komentarze: 18 | wyświetlenia: 2440
26
komentarze: 38 | wyświetlenia: 2219
43
komentarze: 35 | wyświetlenia: 14251
21
komentarze: 6 | wyświetlenia: 9793
16
komentarze: 9 | wyświetlenia: 3899
16
komentarze: 21 | wyświetlenia: 7246
30
komentarze: 11 | wyświetlenia: 4331
30
komentarze: 22 | wyświetlenia: 3409
26
komentarze: 14 | wyświetlenia: 3254
27
komentarze: 18 | wyświetlenia: 2418
 
Autor
Artykuł



Świetny artykuł. Pozwolę sobie rozpropagować. Ten problem rzeczywiście narasta, choć nie jest nowy, ale znakiem czasu jest brak kodu honorowego. Mój ojciec często opowiadał, jak w jego czasach szkolnych załatwiano porachunki, czy prowadzono wojny ferajn dzielnicowych... Jak pomyślę, że za obrażanie brata wyzwał tego delikwenta i obaj na podwórzu się bili, mając sekundantów w odwodzie i pilnujących ...  wyświetl więcej

  vivi91,  22/01/2014

Ważny temat, duży problem, ale ja patrze na to inaczej. Moja córka to już dorosła kobieta - jednak zanim tak się stało - doświadczeń był ogrom. Różnych i bardzo pozornie sprzecznych. Ja cenię młodzież, dorastające dzieci. Traktuje ich poważnie, a nie z góry i często udaje mi się z nimi szczerze rozmawiać i spędzać czas w ich gronie. Są to dzieci i bogatych/ustawionych i ambitnych pracowników i z r ...  wyświetl więcej

@vivi91: Zawsze traktowałem dzieci w sposób : dziecko to też człowiek, tylko mały, ma te same prawa co dorosły.
Uważam, że należy rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać, no i wprowadzić wreszcie obowiązkowe lekcje etyki na każdym etapie nauczania.

  vivi91,  22/01/2014

@Krzysztof Mrozowski: tylko, że zbyt wielu ,,dorosłych'' bazuje na swoim wieku a nie na mądrości. Czasem mądrość drzemie w kilku latku, a czasem komuś stuknie 50 tka i rozumu za grosz ... łatwo mówić, że młodzież zła - trudniej postarać się to zrozumieć i zmienić. Ja znam takich młodych ludzi, że szczerze chylę przed nimi czoła. Szanuje ich za podejście, pracę, determinacje i ambicję. Młodzi ludzi ...  wyświetl więcej

@vivi91: Całkowicie się z Tobą zgadzam, powiem więcej, sam staram się przebywać w towarzystwie ludzi młodych, bo ich wizja świata uzmysławia mi, że pesel mnie wyprzedza i czas przestawić się na ich sposób postrzegania, co nie oznacza, że porzucam doświadczenia jakie zdobyłem. Czasami te dwa czynniki ( ich wizje, moje doświadczenie) dają rewelacyjne wyniki. Świat cały czas ewoluuje tak mentalnie jak i fizycznie.

@Krzysztof Mrozowski: dokładnie!!!!! tylko szkoda, że tak mało ,,wiekowych'' szanuje młodość :(. Ja też wiele uczę się od dzieciaków, którzy dają mi siłę, motywacje, power, a ja im to co wiem plus pomocna dłoń - to taka prosta droga do odejścia od rywalizacji i agresji...

  ,  24/01/2014

@Krzysztof Mrozowski:
A z takimi przypadkami co robić? http://www.nto.pl/apps/pbcs.dl(...)0129726

@viverti: Nie bardzo rozumiem dlaczego do mnie to pytanie.

  ,  24/01/2014

@Krzysztof Mrozowski:
Napisałeś "rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać", a gdy rozmowa nie pomaga jak w linkowanym przypadku?

@viverti: No tak, pewnie można znaleźć tysiące takich przykładów, jest to dowód, że ludzie nie rozmawiają ze swoimi dziećmi, jeżeli rozmowa nie pomaga, można zastosować nauki Biblii- zapewniam bardzo skuteczna metoda chociaż prymitywna (Pwt 21 18-21)

@Krzysztof Mrozowski: Jeśli rodzice lub rodzic samotnie wychowujący dziecko/dzieci nie radzi sobie z egzekwowaniem od niego/nich dyscypliny może sam oddać dziecko do ośrodka opiekuńczo-wychowawczego. Spotkałem się już z taką sytuacją, gdy matka samotnie wychowująca dwóch synów, starszego i młodszego, nie mogąc zapanować nad starszym, zdemoralizowanym, zrobiła tak w trosce o młodszego, który zaczyn ...  wyświetl więcej

  ,  25/01/2014

@Andrzej Siciński: Ciekawy przypadek. Niemniej wydaje się on naprawdę bardzo wyjątkowy. Ile jest takich przypadków w skali kraju, gdy matka oddaje dziecko do placówki opiekuńczej, bo nie może sobie z nim poradzić?

@Andrzej Siciński: Panie Andrzeju jestem zdruzgotany tym co Pan napisał.

  ,  26/01/2014

@Krzysztof Mrozowski: Ze względu na charakter autora, jest to jakieś wyjście. Od siebie dodam, że raczej mało efektywne. Nie postąpił bym tak nigdy i jest to uwarunkowane kulturowo, mentalnie oraz w odniesieniu do posiadanej wiedzy.
Bliżej mi do konserwatywnych metod wychowawczych, które współcześnie traktuję jako ostateczną deskę ratunku po wyczerpaniu wszystkich innych - łagodnych .

@Krzysztof Mrozowski: Panie Krzysztofie, tej matce pomagało wiele osób. Próbowano z jej starszym synem rozmawiać, wielokrotnie. Ale on zaczął już włamywać się do kiosków, zażywać narkotyki, a na uwagi matki reagował agresją. Nic innego nie dało się zrobić. A tak uratowała przed demoralizacją przynajmniej młodszego syna. To ja nie rozumiem, co Pana tak zdruzgotało.

@Andrzej Siciński: Widać, że kiepskie to były rozmowy i pewnie po czasie. Gdzie była ta matka kiedy trzeba było rozmawiać przed tym zanim jej syn dokonał złych czynów. A zdruzgotany jestem tym, że moralność tej pani pozwoliła jej podjąć decyzję o umieszczeniu jej syna w poprawczaku, który jest zakamuflowaną wylęgarnią patologii, przez co być może jego dalsze życie będzie się toczyło wokół "ciemnyc ...  wyświetl więcej

@Krzysztof Mrozowski: Jak łatwo Panu dokonywać jednoznacznych moralnych ocen ludzi, o których przeczytał Pan zaledwie parę zdań. Dla Pana wiadomości: kobieta, o której mówimy, została - o ile dobrze pamiętam - opuszczona przez męża i zmuszona sama wychowywać dwóch synów. Starała się, jak mogła robić to dobrze. A młodszy syn wyrósł na porządnego człowieka. Co ze starszym, nie wiem.

  samanta_85  (www),  27/01/2014

@Andrzej Siciński: też znam taki przypadek.. Nie bardzo rozumiem dlaczego został Pan oceniony za..właściwie czyjąś decyzję.

@samanta_85: Gdyby mój rozmówca miał mi przyznać rację, uznając słuszność decyzji kobiety, której przykład przytoczyłem, uznałby tym samym, że zasada wyrażona w biblijnej Księdze Powtórzonego Prawa, na którą ironicznie się wyżej powołał, jednak działa. I wcale nie chodzi o oddawanie dziś trudnych i zbuntowanych dzieci na ukamienowanie, ale o to, by rodzice, którzy nie radzą sobie ze zdyscyplinowan ...  wyświetl więcej

@Andrzej Siciński: Rozumiem pański tok myślenia..zresztą Pan Krzysztof tłumaczył mi że..istnieją organizacje/instytucje które pomagają..(komentarz do art."słowa")więc nie wiem skąd wielkie oburzenie wynika.

Poza tym jakie my mamy moralne prawo do tego by oceniać innych?

@Andrzej Siciński: Panie Andrzeju, z Panem stracić to lepiej niż z innym zyskać- ma Pan rację, tu jest Pana wygrana (bardziej mnie to cieszy niż np. wygrana ze świstakiem) Kajam się i czerwienię, ale nie dla tego, że miał Pan rację, ale dla tego, że bardzo pochopnie oceniłem matkę chłopców, chociaż nadal uważam że jego wina nie jest całkowicie jego. W drugiej części Pańskiego postu też ma Pan racj ...  wyświetl więcej

Wszystkie te problemy mają miejsce w społeczeństwie, gdzie dominuje pop - kultura...

  Areva,  22/01/2014

Ja mialam z tym problem prawie przez okres edukacji (jakbym miała przyklejoną metkę męczcie mnie psychicznie) od przedszkola do 2 klasy gimnazjum (przedszkole-podstawówka-znęcanie psychiczne, gimnazjum-psychiczno-fizyczne). Wcale nie było źródłem pop kultury w moim przypadku (a wada kosmetyczna wzroku)-tylko pragnienie znęcania się. Większość przyczyn prześladowania to status materialny, specyficz ...  wyświetl więcej

  ,  22/01/2014

Tyle teorii. W praktyce trzeba umożliwić dziecku kontrolowaną obronę poprzez atak i wesprzeć je.

  greenway,  22/01/2014

"Abel twój brat" czyli przemoc w szkole to nic nowego, chociaż teraz wzbogaciła się o cyberprzemoc.

  samanta_85  (www),  23/01/2014

bullying- wychodzi także poza szkołę, poza relacje uczeń-uczeń, lub nauczyciel-uczeń.
Ale rolą artykułu było wyczerpanie bullyingu na płaszczyźnie szkolnej..i zostało to osiągnięte.

Pozdrawiam:)

A to skutki,ze lekcje wychowawcze ma kler,a fakty są tego wychowania widoczne,słowa nie pokrywają się z czynami,polska hipokryzja,jej moralność zgubą narodową.Jakiego wychowałaś takiego masz...



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska