Login lub e-mail Hasło   

Ile się płaci za bycie sobą?

A czytał pan, panie Zygmuncie Bliblię? - Stale czytuję, bez przerwy! Znakomita książka, polecam gorąco, szczególnie osobom duchownym. Gdyby żył, skończyłby dzisiaj 95...
Wyświetlenia: 5.125 Zamieszczono 01/03/2014

   

  A czytał pan, panie Zygmuncie Bliblię? - Stale czytuję, bez przerwy! Znakomita książka, polecam gorąco, szczególnie osobom duchownym.  

   Gdyby żył, skończyłby dzisiaj 95 lat. Wokół jego życia narosły historie i niedomówienia grubością odpowiadające warstwom kurzu i pajęczyn w jego mieszkaniu. Dla niektórych palant z małpią gębą, brudas i dziwadło. Dla mnie prawdziwa perła i dowód na to, że nie szata zdobi człowieka. Od kiedy pojawił się w telewizji, a właściwie od kiedy ja go tam zobaczyłam, wrył mi się w umysł. Początkowo jako ciekawie opowiadający, trochę nadpobudliwy ruchowo pan, z czasem jako pasjonat o szerokiej wiedzy, a od momentu kiedy przeczytałam pierwszą jego książkę, jako piekielnie inteligentny i dociekliwy tropiciel obłudy, pasjonat obdarzony niebanalnym poczuciem humoru i co najbardziej istotne - prawdziwie wolny człowiek. Z rozkoszą czytam jego książki i choć sporo ich napisał, z niepokojem myślę o chwili, gdy sięgnę po ostatni nieprzeczytany tytuł. Nigdy nie ograniczał się tylko do kina. Wachlarz tematów, które poruszał trudno ująć w jakieś ramy. Tak samo fascynująco pisał o paryskich prostytutkach, wojnie, gwiazdach kina i Biblii. W swoim skrajnym zachwycie doszłam nawet do wniosku, że więcej wiedzy o kulturze i historii można wynieść z jednej jego książki, niż z opasłych i nieprzystępnych encyklopedycznych tomów. Jeśli już o czymś pisał, to podchodził do tego z zaangażowaniem i dogłębną wiedzą popartą własnymi przemyśleniami. Rzeczy nazywał po imieniu, a kiedy było trzeba walnął z grubej rury. I trudno było się z nim nie zgodzić. Swoją ocenę zawsze jednak popierał solidnymi argumentami i gotów był na wymianę myśli. Bo tylko tam gdzie jest dyskusja - twierdził - powstają wartościowe poglądy. Inna rzecz, że "dyskusja" sprowadzała się nierzadko do agresji drugiej ze stron, a wyszukiwanie w wypowiedziach Kałużyńskiego nieścisłości, bez znaczenia dla głównego tematu, stało się dla poniektórych pasją równie pochłaniającą jak dla wyżej wymienionego kino.   Żył po swojemu, pogardzał pieniędzmi i władzą , uważał, że wszyscy ludzie są sobie równi, a swoje słynne niechlujstwo ubrał w naukowo- egzystencjalną ideologię, argumentując ostatecznie, że „człowiek został stworzony do myślenia a nie do sprzątania” i można czuć się szczęśliwym nie zmieniając codziennie skarpetek.  Z czym też trudno się nie zgodzić, bo osobowości, wiedzy i talentu pisarskiego pozazdrościć by mu mogło wielu schludnych i pod szyję samą odprasowanych. Ten brak zależności od kogokolwiek i czegokolwiek, dał mu najcenniejszą i bodaj najbardziej trudną w utrzymaniu wartość - własną osobistą wolność. Nie wiadomo, co bardziej mierziło jego oponentów - to co mówił, czy sam fakt, że miał odwagę to wypowiedzieć, nie zważając na prestiż i glorię krytykowanego nazwiska.  

    Wczoraj dotarł do mnie „Alfabet na 4 ręce” a wraz z nim film-wywiad „Pół życia w ciemnościach”, ostatni, tuż przed jego odejściem. Zaledwie 45 min, ale zobaczyć pana Zygmunta na ekranie jeszcze raz, to niebywała przyjemność. Bardzo ciepła, szczera i wzruszająca rozmowa z Tomaszem Raczkiem. Jest jeszcze jedna ważna kwestia, która nasuwa mi się zawsze, kiedy Zygmunta Kałużyńskiego oglądam, słucham lub czytam: Ile się płaci za bycie sobą? Otóż płaci się samotnością. Byciem wykpiwanym, obrażanym i klasyfikowanym jako wariat. A co trzeba zrobić, żeby móc być sobą mimo wszystko? Trzeba siebie kochać. „Jestem w sobie zakochany panie redaktorze, to jest jedyne uczucie, jakiego jestem absolutnie pewny”. Pogląd mało popularny. Bo ten rodzaj uczucia, często mylony jest z zadufaniem i arogancją. A szkoda, bo właśnie z niczego innego, jak tylko z niekochania siebie, bierze się szeroko pojęty brak „miłości bliźniego”. Zatem wszystkim otwartym i zaciekawionym rekomenduję pozycje pana Zygmunta, a tym innym, którzy właśnie na kimś jakieś psy wieszają, nieco więcej miłości do siebie samych zalecam;)

http://perlyzlamusa.blog.pl/ile-sie-placi-za-bycie-soba/

Podobne artykuły


11
komentarze: 32 | wyświetlenia: 583
11
komentarze: 40 | wyświetlenia: 586
11
komentarze: 10 | wyświetlenia: 1852
10
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1052
10
komentarze: 5 | wyświetlenia: 484
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 609
10
komentarze: 8 | wyświetlenia: 832
9
komentarze: 34 | wyświetlenia: 421
9
komentarze: 12 | wyświetlenia: 562
9
komentarze: 124 | wyświetlenia: 442
9
komentarze: 7 | wyświetlenia: 690
9
komentarze: 36 | wyświetlenia: 533
9
komentarze: 10 | wyświetlenia: 730
9
komentarze: 4 | wyświetlenia: 640
9
komentarze: 20 | wyświetlenia: 542
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Wielka i wspaniała postać, człowiek, który nauczył mnie oglądać filmy, często bardziej czekałem na rozmowę przed seansem niż na sam film.
Anegdota:
Tadeusz Rudzki rozmawia z Zygmuntem Kałużyńskim
T.R. Zygmunt, może byś się od czasu do czasu umył
Z.K. Ależ Kaziu, ja się myję
T.R. Zygmuś, to przynajmniej zmień wodę :))))))

@Krzysztof Mrozowski: Panie Krzysztofie, tą anegdotę Zygmunt Kałużyński umieścił nawet w jednej z książek. Mało kogo stać na taki dystans do siebie:)

Wspaniały człowiek - dziękuję za interesujący artykuł :) A z tym zdaniem: "Ile się płaci za bycie sobą? Otóż płaci się samotnością. Byciem wykpiwanym, obrażanym i klasyfikowanym jako wariat. " w pełni się zgadzam, ba, nawet doświadczam... Dobrze, że siebie kocham ;)

@Skalny Kwiat: Dziękuję i mocno w kochaniu siebie dopinguję!

@Piotr Stanisław Issel: Dobrze powiedziane Skalniaczku:-)

  awers,  06/03/2014

Kochajmy się w sobie, wiosna nadchodzi....

@awers: Kochajmy się w ogóle! :)

Potrafił być czasem tak bezceremonialny , że wręcz chamski - ale był niewątpliwie bardzo bystry i inteligentny.
Jedno mnie w nim zawsze urzekało : nawet jak zrugał jakieś "dzieło" , to na pewno je obejrzał ,i to do końca

Przyjmujac Wiatyk mial rzec: dolaczam do wiekszosci

"Żeby być sobą, trzeba być kimś"-Lec.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska