Login lub e-mail Hasło   

Życie na szczycie

To, czym jest "korzystanie z życia", najlepiej można zobaczyć w miejscowości Chamonix we Francji (czytaj Szamoni).
Wyświetlenia: 8.733 Zamieszczono 19/06/2014

Francuskie Zakopane

Do Chamonix wybrałem się w zasadzie tylko po to, aby zobaczyć Mont Blanc. Ujrzałem jednak coś znacznie więcej niż jedynie najwyższą górę w Alpach. To małe górskie miasteczko leży, tuż przy granicy ze Szwajcarią. Jest to miejsce szczególne pod wieloma względami. Tutaj odbyły się pierwsze w historii Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Tutaj znajduje się najwyższa góra w Alpach, Mont Blanc. Tutaj znajduje się jedna z najciekawszych budowli na świecie, tunel dla samochodów, biegnący pod Mont Blanc, który łączy Francję z Włochami (11 km długości). Jest to przede wszystkim miejsce, które przez cały rok stanowi raj dla miłośników różnego rodzaju sportów. Miasteczko jest przytulne i estetyczne. Dziesiątki restauracji i kawiarni roją się od ludzi. W oczy rzucają się liczne sklepy sportowe z wysokiej jakości sprzętem, który trudno jest dostać w Polsce ze względu na jego ceny.

Podczas pobytu w Chamonix (1035 m n.p.m.) koniecznie trzeba wjechać kolejką na górę Aiguille du Midi (czytaj Augi Di Midi). Nie jest to przedsięwzięcie tanie, bo bilet kosztuje aż 55€ (w przypadku rodzin jeden jest gratis). Jednak jeżeli zajechało się aż tak daleko, to na górę trzeba koniecznie wjechać. Do wagonika wchodzi 96 osób. Kolejka wjeżdża szybko i płynnie. Z każdym metrem coraz wyraźniej widać majestat Alp. Pierwsza stacja jest na wysokości 2309 m n.p.m.

Zlot ryzykantów

Z wagonu wysypują się ludzie z zadziwiająco dużymi plecakami. Z ciekawości idę za nimi. Na łagodnym stoku opróżniają swoje plecaki. Na ziemi rozwijają duże płachty kolorowego materiału. Potem zakładają kaski. To paralotniarze. Jest ich mnóstwo. Czekają na swoją kolej, aby poderwać spadochron, rozpędzić się i rzucić ze stromego klifu. To robi wrażenie. Mężczyźni i kobiety. Młodzi i starsi. Wiek sportowców 20-60 lat. Początkowo sprawiają wrażenie samobójców. Kiedy niebo zapełnia się kolorowymi czaszami, spokojnie szybującymi, dopuszczam myśl o spróbowaniu.

Zza skał wyłania się grupa francuskich żołnierzy, którzy w ramach ćwiczeń wspinali się. Wyglądają jak modele z francuskich czasopism.

Z widokiem na Mont Blanc

Jadę dalej. Wjazd drugim odcinkiem kolejki jest doświadczeniem ekstremalnym samym w sobie. Wagonik wjeżdża na wysokość 3802 m n.p.m. pokonując różnicę poziomów 1,5 km bez żadnych podpór pomiędzy stacją początkową a końcową. Wagonik wspina się niemal pionowo, by ostatecznie wjechać w wykuty na szczycie otwór. Tuneli, korytarzy i poziomów jest tutaj wiele. Jest nawet most, który łączy dwa znajdujące się obok siebie szczyty. Góra sprawia wrażenie olbrzymiego mrowiska. Ta gigantyczna kombinacja skał, stali i betonu robi wrażenie. Przypomina zasiedlanie Marsa czy inscenizację do filmu science-fiction.

Wykuty w skale tunel rozdziela się, prowadząc do różnych pomieszczeń i tarasów widokowych. Na największym tarasie siedzą, stoją i leżą ludzie z całego świata. Wszyscy rozmawiają po angielsku. Młoda Chinka prosi mnie, aby zrobił jej zdjęcie. Dwóch mężczyzn i kobieta siedzą na ziemi przy obrusie nakrytym winem, kieliszkami, ceramicznymi talerzami, na których leżą pokrojone sery i owoce. Rozmawiają po francusku. Robię im zdjęcie. Wyjaśniają mi dlaczego na wysokość blisko 4 km przytargali zastawę i sztućce: "Życie jest zbyt piękne i krótkie, aby przeżyć je byle jak. Posiłek jest rzeczą świętą. Musi być spożyty należycie". Na koniec dają mi koszyk z brzoskwiniami.

Para młodych Kanadyjczyków dopiero co wróciła z Krakowa. Rozmawiamy ze sobą jakbyśmy się znali od lat. Obok siedzi grupa Amerykanów. Kilku Słowaków od trzech dni klimatyzuje się, bo dnia następnego wchodzą na Mont Blanc, w który wpatrują się całymi dniami. Muszą wyruszyć o godzinie 2 w nocy. W dole widać rozbite na śniegu namioty. Tamci też szykują się na Mont Blanc (4810 m n.p.m.). Sprawa nie jest prosta. Na tej wysokości powietrze jest na tyle rozrzedzone, że zwiększony wysiłek powoduje zawroty głowy i mroczki przed oczami.

Po pionowych skałach pod nami i nad nami wspinają się ludzie. Widok ten mrozi krew w żyłach, bo jest tak stromo i wysoko, że ja z trudem podchodzę do barierki.

W jednej z sal znajduje się wystawa poświęcona ekstremalnym sportom górskim. Oglądam filmy o wspinaczce górskiej z asekuracją, wspinaczce nocnej z rakami i czekanami, wspinaczce bez asekuracji, chodzeniu po linie rozciągniętej pomiędzy dwoma szczytami i w końcu o BASE jumpigu czyli skakaniu z wysokich skał, w tym przypadku w specjalnym kombinezonie z błonami pomiędzy rękoma a tułowiem oraz pomiędzy nogami. Skoczkowie stają się mini samolotami bez silnika. Lądują za pomocą spadochronu. To chyba najbardziej ekstremalny rodzaj sportu jaki istnieje na ziemi. Oglądam i nie mogę uwierzyć, że ludzie decydują się na coś tak ryzykownego.

Jazda bez trzymanki

Wsiadam w szybką windę i jadę 40 m do góry na najwyższy taras. Wita mnie tabliczka z napisem: Aiguille du Midi - 3842 m n.p.m. Widok jest oszałamiający. Wydaje się, że Mont Blanc jest na wyciągnięcie ręki. Wtedy widzę coś jeszcze bardziej zaskakującego - dwóch mężczyzn, którzy zakładają kombinezony do BASE jumpingu. Nie robią tego, aby zrobić sobie zdjęcie. Oni naprawdę zamierzają skoczyć. Czuję się jakbym patrzył na samobójców. Mam mieszane odczucia. Nie umiem ogarnąć tego co widzę. Przechodzą przez barierkę. Na linie zjeżdżają ok. 20 m na dół. Stają na wysuniętych skałach, jeden nad drugim. Chwilę czekają. Jeden skacze. Tuż za nim drugi. Na dłuższą chwilę znikają. Potem widać ich pędzących pomiędzy skałami z prędkością 180 km/h. Szokujące. Reszta atrakcji uroczego Chamonix ginie w cieniu tego wydarzenia.

Maciej Strzyżewski

Podobne artykuły


11
komentarze: 10 | wyświetlenia: 1673
11
komentarze: 40 | wyświetlenia: 416
11
komentarze: 32 | wyświetlenia: 425
10
komentarze: 5 | wyświetlenia: 928
10
komentarze: 8 | wyświetlenia: 704
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 309
9
komentarze: 2 | wyświetlenia: 263
9
komentarze: 5 | wyświetlenia: 585
9
komentarze: 12 | wyświetlenia: 447
9
komentarze: 124 | wyświetlenia: 341
9
komentarze: 1 | wyświetlenia: 298
9
komentarze: 7 | wyświetlenia: 558
9
komentarze: 18 | wyświetlenia: 376
9
komentarze: 20 | wyświetlenia: 357
9
komentarze: 4 | wyświetlenia: 544
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Noemi*,  20/06/2014

Cudowna wycieczka, dziękuję Maćku. To wspaniałe połączenie majestatu gór, potęgi natury z potęgą ludzkiej myśli i konstrukcji technicznej.

@Noemi*: Dziękuję za emocjonalne podłączenie się do podróży :)

  zzosia,  20/06/2014

Pięknie...podziwiam śmiałków...sama umarłabym, bo mam lęk wysokości, więc chętnie przeczytałam artykuł i oglądnęłam zdjęcia. ....;))

  seta1212,  20/06/2014

Zazdrość mnie zżera!
"Gdybym był młodszy, dziewczyno, gdybym był młodszy" ... Ostatni raz wspinałem się w Kordylierze Kantabryjskiej, ale to już 8 lat temu niestety. Czekam na nowe Twoje wyprawy - Kaukaz, Karakorum być może Himalaje..
Wszystko jest możliwe, jeśli się tego bardzo chce ( no i wiek pozwala) :)))

@seta1212: To może jakąś relację by Pan popełnił z tamtej wspinaczki, bo zapowiada się ciekawie?

  greenway,  21/06/2014

Fantastycznie to wszystko oglądać i podziwiać z bezpiecznej pozycji czytelniczki, która ma zawroty głowy na samą myśl o górskich wspinaczkach. Podziwiam nie tylko tych, którzy tam się wspinają i korzystają z ekstremalnych kolejek, a również tych, którzy budowali te tunele, stacje kolejek i itp.
Świetny artykuł i zdjęcia. :))

@greenway: Masz rację. Też wielokrotnie rozmyślałem o inżynierach i budowniczych tych wszystkich skalnych budowli. Robią rzeczy niepojęte. Dzięki za dobre słowo.

Fantastyczna wycieczka - mam nadzieję, że kiedyś uda się tam dotrzeć...

Bylem tam z Anią w ubiegłym wieku- podobne miałem uczucia.Czytając tak plastycznie ujętą relacje-przezywałem to jeszcze raz i czułem chłód jaskini lodowcowej.Pozdrawiam

@Szymon Bachir: Dziękuję Panie Szymonie i życzę zdrowia.

No to już teraz wiem, że na Mont Blanc moja noga raczej nie postanie. A niech żyję sobie "byle jak" – ważne, że bezpiecznie. ;-)
Wspaniała relacja, Maćku!

@Jacek Wąsowicz: Ja też od tamtej pory doceniam zwykłe stabilne podłoże. Dzięki Jacek.

  olgaa90  (www),  24/06/2014

Coś fantastycznego! Zawsze chciałam spróbować. Mam nadzieję, że jeszcze mi się to w życiu uda. Na razie pozostaje tylko podziwiać wyczyny innych.

@olgaa90: Rozumiem, że chodzi o BASE jumping :).

  lewi,  24/06/2014

Nie uważam tego jako korzystania z życia.

@lewi: A co uważasz? Tak z ciekawości pytam.

  lewi,  24/06/2014

@Maciej Strzyżewski: Jest to moja subiektywna ocena, bardziej chyba chodzi o jakieś nieprzeciętne doznania niż korzystanie z życia . Poza tym, ekstremalne wyczyny zawsze wiążą się z utratą zdrowia a nawet życia. Korzystanie z życia nie powinno stwarzać takich zagrożeń.

@lewi:
Tu się bym z kolegą zgodził. Niemniej są takie "psychologiczne konstrukcje", które by uznać, że "się żyje", wymagają takich właśnie podniet, adrenaliny. Czy powodem tego jest "płytkość" osobowości, tj. obojętność na "nieprzeciętne doznania" - nie wiem. Mi w zupełności wystarczy popatrzeć co oni wyczyniają i wyobrazić sobie co bym czuł na ich miejscu: s**łbym po gaciach! ;-)

  Maja Kot  (www),  03/07/2014

Ujęły mnie oczywiście widoki i ekstremalne skoki, ale chyba najbardziej ta zwykła ludzka uprzejmość, która się przez Twoją relację się przewija. Spotykasz kogoś pierwszy raz, a rozmawiasz z tą osobą jakbyście znali się od dawna - to jest cudowne :)

@Maja Kot:
Znając Maćka osobiście potwierdzam, że to człowiek otwarty. A otwarcie to cecha pożądana w każdym z nas. Kiedyś chciałem sprezentować bliskiej mi osobie książkę do przeczytania traktującą o sprawach, które wiem, że cioążą jej w życiu. Nim zobaczyła okładkę, wycofała się ze zmarszczonym czołem: "Co to za książka? Nie, nie chcę". I koniec rozmowy. :/

  Maja Kot  (www),  04/07/2014

@Jacek Wąsowicz: Rzeczywiście taka otwartość bardzo w życiu pomaga :) I to własnie nie tylko na innych ludzi (choć to przede wszystkim), ale też na rady czy pomoc, którą ktoś nam oferuje. Czasami jest tak, że z góry jesteśmy na nie i trudno wtedy zmienić nastawienie. Ale warto czasem wyjść poza utarte ramy :)

@Maja Kot:
No masz! :-)

Redakcja eioby. W punktacji rekomendowanej roi się od spamu.

  Jo_anna  (www),  07/12/2014

Świetne zdjęcia. Aż chciałoby się tam być..

Z pewnością trudna wyprawa, jedynie podziwiać zapał uczestników. Pozdrawdiam :)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska