Login lub e-mail Hasło   

Spór o istnienie zła (cz. I)

Zło - jak pisze Tischner - wciska się pomiędzy czyn a zasadę czynu. Inna jest zasada, inny (czytaj: sprzeczny z nią) czyn. Ma to według filozofa poważne konsekwencje. Oznacza wy...
Wyświetlenia: 2.188 Zamieszczono 30/06/2014

Zło - jak pisze Tischner - wciska się pomiędzy czyn a zasadę czynu. Inna jest zasada, inny (czytaj: sprzeczny z nią) czyn. Ma to według filozofa poważne konsekwencje. Oznacza wyzwolenie spod władzy złośliwego demona, który okłamuje człowieka, a człowiek o tym nie wie. Tak jest w systemie myślowym Kartezjusza. W przypadku "zła radykalnego" Kanta ja wiem, czyli jestem świadomy wykroczenia "czynem" poza "zasadę". Nie mogą usprawiedliwić mnie ani prawa historii, ani prawa natury. 

 Jeżeli bowiem rozum jest „najwyższym trybunałem”, to z niego wyłania się moralny wektor wszelkiego działania. W tym sensie każdy wybór, każdy czyn musi stanąć przed trybunałem rozumu. Przyjęcie koncepcji „imperatywu moralnego” powoduje, że nikt nie może mnie okłamać, ani ja sam nie mogę tego zrobić.

To właśnie jest wolność! Każde kłamstwo wolność unieważnia, staje się radykalnym zniewoleniem. Jego źródłem jest wspomniany już imperatyw moralny. Okłamuję siebie i innych, bo wiem, że pomiędzy zasadą postępowania a samym postępowaniem nie zachodzi tożsamość. Bez świadomości moralnej nie byłoby kłamstwa.

Teoria Kanta miała (ma?) rewolucyjne konsekwencje. Zniewolenie nie przychodzi z zewnątrz, ale z wewnątrz. Kłamstwo nigdy nie ma skutków jednorazowych. Determinuje sposób postrzegania mnie samego, determinuje przyszłość.

Normy, autonomicznie wytworzone, prowadzą do całkowitego wyzwolenia spod władzy Boga, państwa, historii i natury. W jaki sposób można wytłumaczyć bowiem poświęcenie życia dla określonych wartości, skoro jest to czyn sprzeczny z podstawowym prawem natury tj. instynktem samozachowawczym?

Każda autonomicznie wygenerowana norma postępowania jest wynikiem uświadomienia sobie „skażenia”: albo własnej natury, albo natury świata. W tym sensie, działanie normotwórcze jest swoistą neantyzacją „zła radykalnego”.

Zło nie istnieje poza człowiekiem. Kant definitywnie uśmierca „zło metafizyczne”. To, co dzieje się poza świadomością człowieka, nie może być źródłem winy. Taka jest zasada autonomii.

 

***

 

Totalitaryzm dwudziestego wieku to powrót do koncepcji złośliwego geniusza. Problemem nie jest już wina „czynu”, jak u Dantego czy Hegla, ale wina „uczestnictwa”. Tischner trafnie porównuje tę zmianę do tańca. Nie jest kwestią to, że tancerz źle stawia kroki, ale to, że tańczy do niewłaściwej muzyki.

Radykalny manicheizm epoki pieców krematoryjnych i obozów polega na tym, że zło dopuszcza jedynie takie kwantum dobra, by mogło ono zamanifestować swoją obecność. Obóz narzuca obozowej zbiorowości więźniów taką strukturę, która „dobre uczynki” wpisuje w tę strukturę zła – pisze „Sporu o istnienie człowieka”. Więzień pracuje na własną zgubę.

W opowiadaniu Tadeusza Borowskiego Proszę państwa do gazu jeden z towarzyszy narratora – Tadka pracującego razem z nim przy rozładunku transportu pyta: „Czy my jesteśmy ludzie dobrzy?” to nie jest pytanie, czy w ogóle istnieje dobro, ale czy istnieją warunki wewnętrzne do jego objawienia się w człowieku.

A zatem, wina jest sprawą przynależności. Dla nazistów „grzechem pierworodnym” jest pochodzenie rasowe lub przynależność do konkretnej nacji. Dla komunistów – pochodzenie klasowe. Martin Łacis, zastępca Dzierżyńskiego, zredagował taką oto instrukcję dla swoich śledczych:

„Nie szukać w materiałach (…) dowodów na to, że oskarżony występował czynem lub słowem przeciwko władzy radzieckiej. Pierwsze pytanie, jakie należy mu postawić, to do jakiej klasy należy, jakie jest jego pochodzenie, wykształcenie, zawód. Te pytania powinny określić los oskarżonego. Na tym polega istota czerwonego terroru.”

Zwraca uwagę samo słownictwo. Przesłuchiwany nie jest podejrzanym. On jest już oskarżonym. W podobnym duchu o istocie terroru wypowiadał się Hegel: „…stać się podejrzanym ma to samo znaczenie i ten sam skutek, co być winnym…”

„Instytucja obozu pracy – pisze Tischner – wraz z jego ideologiczną legitymizacją otwiera (…) współczesny horyzont manichejskiej metafizyki.”

Dyktatura proletariatu była dążeniem do zapośredniczenia każdej relacji międzyludzkiej przez relację władzy.

Podobne artykuły


11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 3470
27
komentarze: 31 | wyświetlenia: 38816
23
komentarze: 8 | wyświetlenia: 2797
17
komentarze: 9 | wyświetlenia: 2015
34
komentarze: 29 | wyświetlenia: 17156
30
komentarze: 24 | wyświetlenia: 4132
25
komentarze: 18 | wyświetlenia: 4094
23
komentarze: 15 | wyświetlenia: 2388
23
komentarze: 42 | wyświetlenia: 3321
22
komentarze: 7 | wyświetlenia: 1287
20
komentarze: 7 | wyświetlenia: 1698
18
komentarze: 13 | wyświetlenia: 1824
17
komentarze: 17 | wyświetlenia: 2126
17
komentarze: 4 | wyświetlenia: 8954
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Czytam, czytam. Też chyba jestem filozofem, bo myślę o tym ;), ale też źle o tych filozofach. Dziwne. To jak opis czegoś, ten mówi, że to jest czerwone, tamten, że duże, trzeci, że szorstkie i to może być prawda, ale to i tak nie opisuje tego czegoś naprawdę. W tych filozofiach nie bierze się pod uwagę osobowości ludzi, ich świadomości /poziomu umysłowego/, warunków w jakich to się dzieje /w jedny ...  wyświetl więcej

Odnośnie koncepcji „imperatywu moralnego” ... jak można wytłumaczyć istnienie tej zakotwiczonej moralności? Czy nie powinna ona mieć swoje źródło w fizycznie wytłumaczalnym doświadczeniu, które jest podstawą naukowego dochodzenia prawdy?

Zatem czyż, wszelkie spekulacje metafizyczne, które są igraszką objawień myśli: kuszących przejrzystością następstwa przyczyna-skutek - nie powinny być na

...  wyświetl więcej

  seta1212,  01/07/2014

Myślę Janie, że takie wskazanie na określoną argumentację zawsze jest ostrzegawcze i dyscyplinujące.Odbieram Twoje stanowisko jako warte przemyślenia...))

  ulmed,  02/07/2014

'Imperatyw moralny'; oj gdyby tylko 51% naszej populacji było w jego władaniu, to mielibyśmy raj na ziemi.
Całkowicie się zgadzam z sugestią, że imperatyw moralny jest w nas.
Zło wychodzi z wnętrza, podobnie jest z każdą chorobą jak nas dotyka. Ostatnio odkryto, że rodzą się ludzie z dodatkowym DNA. Może to presja zła na 'imperatyw moralny'?

@ulmed:
Ktoś nawet nazwał go po imieniu: grzech.

  ulmed,  03/07/2014

@Jacek Wąsowicz: Ktoś Cię walną czerwoną pałą, widać nie zrozumiał sensu:))

@ulmed:
:-)))
Raz pałą, raz młotem, czerwoną hołotę? ;-)

  pmarek  (www),  04/07/2014

W każdym z nas drzemie demon i nigdy nie wiadomo, kiedy on wyjdzie na światło dzienne ... Prawdziwym zwycięstwem jest przezwyciężyć samego siebie.

@pmarek: :-)
Absolutnie! Choć za takie zwycięstwa rzadko dają medale..

A kultura, to też jest ten imperatyw moralny, bardzo silny, ale idący z zewnątrz. To nie tylko Kantowskie pojęcie nakazu moralnego idącego z wnętrza samego człowieka. A skąd one tam powinny się wziąć? Więc, te wartości i wzorce zachowań mogą przyjść z zewnątrz: od grupy, z zasad religii /dziesięć przykazań/. Tu też pojawia się pojęcie grzechu, jak ktoś mądrze napisał.

Dziś imperatywy kultu

...  wyświetl więcej

@Janusz Nitkiewicz: Wiele tu wątków, trudno do wszystkich się odnieść. Pominę sferę religijną, ale już mądry Arystoteles pisał, że dusza pożąda dobra. Istnieje w człowieku zatem moralny instynkt, który w pewnych okolicznościach może zostać zdeformowany (jeśli to w ogóle dobre słowo). I to są te sytuacje, o których Pan pisze. Co do wątku pani minister - pełna zgoda.
Co do Korczaka - dwa lata ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska