Login lub e-mail Hasło   

Przedwojenni sąsiedzi

Polska przed wojną nie była monolitem narodowościowym. Czy łatwiej było wtedy żyć? W każdym razie było to możliwe i na pewno było ciekawiej.
Wyświetlenia: 4.155 Zamieszczono 18/07/2014

Pani Kazimiera (1926) ma 88 lat i pochodzi z Żyrardowa. Wychowała się w tak bardzo polskiej i katolickiej rodzinie, że bardziej już nie można. Rodowe nazwisko jej mamy brzmiało - Antonina Polakowska. Ojciec nazywał się Władysław Stypuła.

Kiedy starsza pani wspomina dawne czasy, często wtrąca istotne dla niej zdanie: „Działo się to wtedy, kiedy jeszcze byli Żydzi”. W zasadzie to częściej wspomina tych "innych" niż "swoich". Przed wojną, 28 tysięczny Żyrardów zamieszkiwali nie tylko Polacy i Żydzi, ale także Czesi, Niemcy, Holendrzy i Francuzi. Nazwa miejscowości pochodzi od nazwiska Filipa de Girard, Francuza, który w 1833 roku na zlecenie rządu Królestwa Polskiego, założył tutaj mechaniczną przędzalnię lnu. To wokół tej fabryki rozwinęło się miasto.

Mała Kazia uczyła się w Publicznej Szkole Powszechnej im. Romualda Traugutta. Szkoła powstała w 1840 i istnieje do dziś. Starsza pani dobrze wspomina swoich nauczycieli i uczniów. Był rok 1932. Uczyli ją tam Polacy, Niemcy i Żydzi. Podobny przekrój dotyczył także uczniów.

Pani Kazimiera wspomina kolegów swojego brata, Gieńka (1913), którzy chętnie przychodzili go odwiedzać, zwłaszcza po tym, jak babcia kupiła mu patefon i płyty z hitami takimi jak: „Umówiłem się z nią na dziewiątą” czy „Ada to nie wypada”. Kazia szczególnie lubiła Izaaka Baumana i Petera Schumana. Tego ostatniego widziała w pierwszych dniach wyzwolenia, kiedy w Warszawie na Okęciu kopał rowy, a nad nim stał strażnik z karabinem maszynowym. Wyglądał jak cień człowieka. Nigdy później już się nie spotkali. Jeżeli chodzi o pozostałych kolegów, to ci pochodzenia żydowskiego zginęli w Treblince, a ci pochodzenia niemieckiego zostali wysiedleni na Zachód. Często o tym czy przeżyli zadecydowały rysy twarzy.

Jeżeli mama chciała kupić ubrania dla małej Kazi, to wołała panią Knopfstejn, która zawsze miała atrakcyjny towar. Przynosiła go do ich do domu i rozkładała na łóżku. Kiedy zbliżała się już wojna pani Knopfstejn czuła, że szykuje się coś niedobrego. Przychodziła do pani Stypułowej i płakała. Prosiła o pomoc, w razie gdyby coś złego się wydarzyło.

Kiedy rodzina pani Kazimiery potrzebowała eleganckich ubrań, zawsze chodzili do krawca Schwarzsteina. Ten miał bardzo przystojnego syna, który miał oko na siostrę pani Kazimiery, Wacławę (1919). Dzieliły ich jednak zbyt odległe światy, aby mogły się kiedykolwiek zbliżyć.

Pani Miller, Żydówka, i jej rodzina na rogu ulicy Kamiennej, prowadziła sklep z galanterią. To tam pani Stypułowa kupowała dla małej Kazi wstążki do warkoczy i pończochy.

Pan Klatt, Niemiec, posiadał prawie wszystkie kamienice na ulicy Kamiennej, gdzie mieszkała rodzina Stypułów. Rozumiał, kiedy ktoś nie miał na czynsz i czasami przymykał oko. Dbał o swoich lokatorów, jak o dzieci.

Pewnego dnia, kiedy w sobotę rano Żydzi mieli swoje nabożeństwo w bożnicy przy ul. Ogrodowej, Kazia wraz z innymi dziećmi przeszkadzała im, tak dla zabawy. Dostała za to w skórę od swojej mamy i nigdy więcej już tego nie robiła.

Po wojnie do miasta wrócił krawiec Schwarzstein, jako jeden z nielicznych Żydów. Znowu zaczął szyć. Społeczeństwo było zdemoralizowane i oswojone z widokiem śmierci. Niektórym udzielił się stosunek Niemców do Żydów. Pani Kazimiera pamięta widok zamordowanego na ulicy krawca. Był rok 1946. Miała wtedy 20 lat i bardzo to przeżyła, bo był to dobry człowiek.

Żyli sobie ci wszyscy różni ludzie w spokoju obok siebie. Wszystko zmieniły bomby, które pewnego dnia spadły na miasto. Pani Kazimiera nigdy nie powiedziała złego słowa o swoich sąsiadach.

Maciej Strzyżewski

 

Oryginalne brzmienie nazwisk może być inne, a to ze względu na problemy z pamięcią osoby udzielającej informacji.

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1305
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1049
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 969
14
komentarze: 60 | wyświetlenia: 735
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 756
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1015
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 552
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 418
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 850
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 397
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 1359
12
komentarze: 23 | wyświetlenia: 960
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 616
12
komentarze: 31 | wyświetlenia: 536
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 440
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  awers,  19/07/2014

Był kiedyś "Czas sąsiadów", który koledze polecam. Warto pisać, bo zniknie.


Jedwabne,pogrom KIELECKI I WIELE INNYCH,PIECE KREMATORYJNE JESZCZE DYMIŁY,A Polacy OKAZYWALI SWOJĄ "MIŁOŚĆ BLIŹNIEGO I TAK TO JUŻ TRWA

Gratuluje, Macku.
Najlepszy tekst jaki ostatnio na Eiobie przeczytalem.
Powojenne - czesto tragiczne - losy wielu Polakow zydowskiego pochodzenia, ktorzy nie mieli nic wspolnego z komuna, od 1945 do dzis jakos jest przemilczane przez przez naszych "badzaczy i historykow". Temat zasluguje na oddzielny artykul....
*
"Item aryjskie rzeczoznawce,

wypierdy germańskie

...  wyświetl więcej

@youngcontrarian: Dobrze myslisz i piszesz.
Podpisuje sie pod tym !!

Zdjęcie autorstwa Wł. Pfeiffera przedstawia Łódź, ul. Zieloną. Zrobiono je od strony ul. Piotrkowskiej. Drugi budynek po lewej to przedwojenne kino Corso, a po wojnie Młoda Gwardia. Wysoka kamienica po środku zdjęcia to najwższy przed wojną budynek w Łodzi, własność Pinkusa i Landaua.

@Andrzej Siciński: Jak się trafi na miłośnika Łodzi, to nic się ukryje. W sumie nie jest dziwne, że to miasto może fascynować.

Chyba Polacy zapomnieli o tym. Widzę czasem przygłupiaste spojrzenia na widok czarnoskórego.

Przedwojenni sąsiedzi? Nie wiem jak powinienem traktować ten art? Czy ma on na celu masochistyczne samobiczowanie się z powodu kilku antysemickich incydentów w powojennej Polsce? Jeśli tak, to chciałbym przypomnieć, co robili w Palestynie Żydzi i to wkrótce po 2 wojnie światowej. Oni też mają powody do kajania się. Ofiary Holocaustu, naród tak ciężko doświadczony z powodu nazistowskiej nietoleranc ...  wyświetl więcej

@Robert M.: Dobrze, że tu jesteś Robercie. Pozdrawiam!.

@Robert M.: I z całego artykułu tylko jedno zdanie dostrzegłeś? Potem na jego temat strzeliłeś elaborat dłuższy od mojego artykułu. Co za wyobraźnia! A może to jakaś niebezpieczna obsesja? Zalecam mniej Radia Maryja.

@Maciej Strzyżewski: Miałem wenę twórczą. :)
Rozumiem że Twoja odpowiedź wynika z braku lepszych argumentów? Ale niech Ci będzie. To nie jedno zdanie, ale trzy i to jakie! Warto było trudzić się z pisaniem arta dla tych trzech zdań?
Bo jak na mój gust, to po to go napisałeś. Najpierw pięknie opisane przedwojenne dobrosąsiedzkie stosunki, by za chwilę ukazać zmiany w nastawieniu Polak ...  wyświetl więcej

@Robert M.:
Myślę, że ten artykuł po prostu z perspektywy jednej osoby opisuje czasy, kiedy obok siebie żyli w Polsce ludzi różnych narodowości i wyznań. O tym, że potrafili się nawzajem szanować, być wobec siebie serdeczni i pokojowo nastawieni. Potem to się zmieniło. Jakie były przyczyny tych zmian? Spory na ten temat trwają do dziś. Faktem jest, że dzisiejsi krytycy tzw. multi-kulti zapo ...  wyświetl więcej

Czy myślisz, że to wszystko co napisałeś Ty, Oculus i Serpico ma coś wspólnego z poczciwym krawcem Schwarzsteinem, który dbał o swoją rodzinę jak potrafił, w życiu nigdy nie wyjechał, bo ciężko pracował?

@Maciej Strzyżewski: Nie wiem czy ma, Żydzi też bywali różni. Po co to ciągłe rozdrapywanie ran?

Nie rozdrapuję żadnych ran. Opisałem jedynie to, co mi opowiedziała pewna starsza kobieta, która mile wspomina swoich barwnych sąsiadów. O to chodziło w artykule.

To moze ja dodam swoje 5groszy. Na poczatku powiem ze stereotypy nie wziely sie z nikad i nie ma co na sile z nimi walczyc. Pierwsze zle zdanie o zydach uslyszalem z ust mojej juz niezyjacej babci. Mowila ze sklepy i knajpa w jej wsi nalezala do zydow. I bylo wszystko ok puki kupowales u zydow (zreszta mieli ciekawy sestem namawiania i promocji ale mniejsza o to). Gorzej gdy niektorzy z racji cen ...  wyświetl więcej

@Tomasz Kuczko: jak wszędzie, są ludzie i parapety...



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska