Login lub e-mail Hasło   

Ludzie sumienia

„Bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy” — pisał Adam Mickiewicz w „Odzie do młodości”. Dziś mogłoby to równie dobrze oznaczać: bez sumienia, bez wierności trwałym wartościom.
Wyświetlenia: 5.109 Zamieszczono 23/07/2014

Jak nas niedawno oświecił jeden z obecnych ministrów, podobno nasze państwo istnieje tylko w teorii. To rzeczywiście problem. Ale dostrzegam większy problem — gdyby się miało okazać, że w naszym narodzie większość stanowią jednostki bez sumienia i przywiązania do trwałych wartości, to znaczyłoby to, że jako naród też, być może, jesteśmy nim już tylko w teorii.

W mojej młodości często miałem do czynienia z „ludźmi sumienia”. Sumienie nie pozwalało im milczeć i nic nie robić, gdy działo się zło. To oni wywalczyli dla nas obecną — niestety tak nadużywaną — wolność słowa. Ale ludzie sumienia byli wtedy obecni nie tylko w szeroko pojętej polityce, w walce z opresyjnym systemem. Spotykałem ich także na innym polu — religijnym.

Wielokrotnie jako młody prawnik byłem proszony przez młodych mężczyzn o pomoc w formułowaniu podań o skierowanie do zastępczej służby wojskowej. Był to czas, kiedy służba w wojsku była obowiązkowa. W latach 80. władza otworzyła jednak furtkę dla tych, którzy z powodu wyznawanych zasad moralnych lub wierzeń religijnych nie chcieli służyć w wojsku z bronią w ręku (i nie chodzi mi tu wcale o świadków Jehowy, bo ci nawet ze służbą zastępczą nie chcieli mieć nic do czynienia).

Wybór tej opcji wcale nie był taki łatwy. Służba zastępcza, zwykle w szpitalach czy różnych jednostkach użyteczności publicznej, była dwa razy dłuższa niż zasadnicza służba wojskowa. Traciło się dwa lata życia, a nie rok, ale dla ludzi sumienia gotowość do poświęceń to rzecz normalna. Poza tym podanie należało uzasadnić, a na komisji poborowej jeszcze swoje stanowisko obronić w ogniu agresywnych pytań ze strony członków komisji. Zwykle takich chrześcijańskich pacyfistów wyśmiewano, próbowano stawiać wobec pytań, czy mając broń, pozwoliliby na zrobienie krzywdy swoim bliskim. Próbowano łapać za słowa, schwytać w pułapkę najmniejszej niekonsekwencji.

Większość z tych chłopców w swojej młodzieńczej naiwności pisała proste uzasadnienia, bo wydawało im się, że to wystarczy. Nie wystarczało. Zwykle dostawali odmowę. Dopiero wtedy szukali pomocy kogoś bardziej wprawionego w pisaniu. A ja w każde takie odwołanie wplatałem m.in. fragment z uzasadnienia wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego, że „zwolnienie z obowiązku służby wojskowej i skierowanie do służby zastępczej mogą uzasadniać tylko przekonania głęboko utrwalone (...), zaprzeczenie którym oznaczałoby konflikt sumienia, negatywnie ciążący na rozwoju jednostki”. Ilekroć to napisałem, oczywiście z obszernym uzasadnieniem, tylekroć młody człowiek dostawał skierowanie do służby zastępczej.

Jak widać, nawet władze komunistyczne — późno, bo późno — ale zaczęły liczyć się z sumieniami swoich obywateli.

Kiedy piszę o sumieniu i wojsku, przypomina mi się jeszcze jedna autentyczna historia — amerykańskiego żołnierza z czasów drugiej wojny światowej Desmonda T. Dossa, który nigdy nie dotknął karabinu, a mimo to został uhonorowany najwyższym amerykańskim odznaczeniem wojskowym — Medalem Honoru. Prawo i patriotyczne poczucie obowiązku nakazało mu pójść do wojska. Jego kraj został zaatakowany. Jednak Doss był również pobożnym chrześcijaninem. Jego przekonania religijne nie pozwalały mu nosić broni, a co dopiero zabijać. Był za to wyśmiewany i prześladowany. Za co więc dostał medal? Oddajmy głos dekorującemu go prezydentowi Trumanowi: „Szeregowy Desmond T. Doss był sanitariuszem kompani 307 pułku piechoty w czasie, gdy 1. batalion tego pułku szturmował niedostępne 130-metrowe urwisko (...) na wyspie Okinawa (...) 25 kwietnia 1945 roku. Gdy nasze oddziały osiągnęły szczyt urwiska, napotkały zmasowany opór (...) siedemdziesięciu pięciu ludzi zostało rannych. (...) Szeregowy Doss, zamiast ratować się ucieczką, pozostał na silnie ostrzeliwanym szczycie wraz z wieloma rannymi, wynosząc ich z pola bitwy”. Dalej prezydent mówił, jak Doss podczas kolejnych walk ratował rannych spod samych japońskich bunkrów, wielokrotnie pokonując dziesiątki i setki metrów pod ostrzałem z broni maszynowej i granatów. Jak niósł im pomoc, aż sam został ranny w nogę od eksplozji granatu. Jak sam się opatrzył i ustąpił miejsca do ewakuacji z pola bitwy ciężko rannemu koledze. Jak kolejny raz został ranny w rękę i wyczołgiwał się z pola bitwy ze złamaną ręką i ranną nogą. Zdaniem prezydenta Trumana Doss dowiódł „bezprzykładnego męstwa i niezłomnej woli w obliczu skrajnie niebezpiecznych warunków”, stając się „symbolem waleczności i poświęcenia sięgającego daleko poza granice obowiązku”[1].

Doss był człowiekiem sumienia. Zmarł kilka lat temu. Napisano o nim książki. Nakręcono filmy. Ma nawet w Stanach prawdziwy pomnik. O takich ludziach chce się pamiętać.

Andrzej Siciński

 

[1] Cytaty pochodzą z książki Bootona Herndona pt. Nietypowy bohater, ChIW „Znaki Czasu”, Warszawa 1991.

[Artykuł ukazał się w miesięczniku „Znaki Czasu” 7-8/2014. Na potrzebu publikacji na Eioba.pl skrócono lid].

Podobne artykuły


33
komentarze: 20 | wyświetlenia: 3217
26
komentarze: 39 | wyświetlenia: 10705
20
komentarze: 19 | wyświetlenia: 1998
23
komentarze: 73 | wyświetlenia: 4893
26
komentarze: 7 | wyświetlenia: 3390
22
komentarze: 28 | wyświetlenia: 2114
18
komentarze: 8 | wyświetlenia: 2294
95
komentarze: 44 | wyświetlenia: 14966
36
komentarze: 35 | wyświetlenia: 2241
35
komentarze: 94 | wyświetlenia: 3421
31
komentarze: 29 | wyświetlenia: 5892
31
komentarze: 26 | wyświetlenia: 2333
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Andrzeju - bardzo C dziękuję za ten świetny, głęboko humanistyczny tekst przedstawiający przykład znajdowania ALTERNATYWNYCH rozwiązań w celu AUTENTYCZNEGO postępowania w zgodzie z własnym sumieniem.

  lewi,  23/07/2014

Czytając artykuł odnoszę wrażenie, że z pacyfistów robi się bohaterów ponieważ ze względu na sumienie odmawiali służby wojskowej. Oczywiście jest to godna postawa, niemniej to były jednostki. Swiadkowie Jehowy prawie od stu lat przejawiają takie stanowisko i większość społeczeństwa nie podziwia ich postawy. Na salach sądowych zapadały setki wyroków skazujących S.J za odmowę służby wojskowej. ...  wyświetl więcej

@lewi: Rozumiem, że świadkowie J. nie mieli i nie mają nic przeciwko uczestnictwu w takich "w pracach na rzecz społeczeństwa", które "w żaden sposób nie obarczają ich sumienia". To, co napisałem, nie miało na celu jakiejkolwiek krytyki świadków J., a jedynie wyraźne wskazanie, że podania pisałem nie im, a komu innemu. Jednak moja uwaga, że świadkowie J. nie chcieli mieć nic do czynienia nawet ze s ...  wyświetl więcej

  lewi,  23/07/2014

@Andrzej Siciński: Oczywiście jeżeli służba zastępcza miała związek z wojskiem ( szycie mundurów, produkcja broni czy amunicji itd ) ze względu na sumienie odmawiali takiej służby. Jest to logiczne, ponieważ taka praca miała by na celu pośrednie wspieranie armii. Natomiast propozycje podjęcia innych prac nie mających z tym związku była przyjmowana

@lewi: Nigdy nie słyszałem, żeby do zastępczej służby wojskowej kierowano do zakładów zbrojeniowych, czy produkujących dla armii. Kierowano natomiast do szpitali, domów opieki czy służb oczyszczania miast itp., a w późniejszych latach obowiązywania tego przepisu nawet do jednostek organizacyjnych związków wyznaniowych wskazywanych przez osoby starające się o taką służbę. Z tego co mi wiadomo, świa ...  wyświetl więcej

  Remter,  23/07/2014

@Andrzej Siciński: Raymond Franz na tym spotkaniu mówi prawdę nt służby wojskowej członków organizacji. Warto i ujrzeć wiele odpowiedzi od człowieka , który był członkiem Ciała Kierowniczego , czyli Niewolnika Wiernego i Rozumnego organizacji ŚJ - Zapraszam https://www.youtube.com/watch?(...)6P4BmBs

@Remter: Z całym szacunkiem, ale to prawie trzy godziny słuchania. Gdybym prowadził jakąś prywatną wojnę ze świadkami J., to może bym się skusił, ale nie prowadzę. Mam to już za sobą. Proszę wskazać konkretną minutę wypowiedzi na ten temat, to chętnie zobaczę.

  lewi,  23/07/2014

@Andrzej Siciński: Nie chodzi o udowadnianie czy podejmowali służbę zastępczą czy nie, ponieważ to nie zmienia istoty sprawy. Zasada jest następująca: Jeżeli służba zastępcza podlegała pod wojsko, każdy S.J podejmował decyzję według swojego sumienia. Natomiast najistotniejsze jest że starali się i nadal starają zachowywać neutralność w kwestiach politycznych i wojskowych

Niekiedy ludzie mó

...  wyświetl więcej

@Andrzej Siciński: Odpowiedź zaczyna się od 1 godź 16 min do 1 godz 22 min. Całe spotkanie odbywa się w duchu miłości i prawdy - nie ma tam krytyki ani stawiania kogoś w złym świetle. Gość sobie by na to nie zezwolił.

@lewi: Moje domaganie się odpowiedzi jest spowodowane po pierwsze tym, że użył Pan w komentarzu do mojego tekstu słowa "sprostowanie", co sugerowałoby, że gdzieś minąłem się z prawdą. Zamiast wskazać, gdzie konkretnie, Pan cytuje mi ogólne zasady, którym nigdzie nie zaprzeczyłem. Po drugie, moja uwaga, że świadkowie J. nie korzystali nawet z zastępczej służby wojskowej, bo w nazwie była "wojskowa" ...  wyświetl więcej

@lewi: Nie znasz tego tematu. Żaden ŚJ nie może kierować się własnym sumieniem, przykładem jest Raymond Franz , który za własne sumienie został wyrzucony z organizacji. I nie ważne , iż był członkiem Ciała Kierowniczego. W organizacji nie ma własnych sumień, tam sumienie zastępują doktryny . Dlatego nie wprowadzaj w błąd nikogo. Mnie po 25 latach pobytu w organizacji za kierowanie się własnym sumi ...  wyświetl więcej

  lewi,  23/07/2014

@Remter: Tylko że ten gość poprzez swoje wypowiedzi krytykuje i doszukuje się uchybień w organizacji S.J, sam nie mając nic lepszego do zaproponowania. Tacy ludzie całymi latami szukają zwolenników i współczucia, udowadniając swoje rzekome racje.

@lewi: Ja tak nie postrzegam - jest to wspaniały gość, który mówi prawdę. Organizacja nigdy z jego prawdami głoszonymi się nie zmierzy - bo Ciało Kierownicze - w tej organizacji ma najmniej do powiedzenia w kwestii prawnej badania Pisma Świętego - o wszystkim decyduje jej Prezes ... Zbadaj kwestię odebrania Jezusa zwykłym członkom w r 1979 ... jeden jest pośrednik Jezus Chrystus - a w organizacji ...  wyświetl więcej

  lewi,  23/07/2014

@Remter: Czy zostałeś usunięty tylko dlatego że przestrzegałeś wysokich norm moralnych? Przecież znałeś nauki biblijne i jeszcze przed chrztem wodnym świadomie i publicznie odpowiedziałeś na 2- pytania. Zatem co takiego się stało że już nie jesteś S.J ?

@Remter: Bardzo dziękuje, Remter, za dokładne wskazanie miejsca w nagraniu rozmowy z Franzem. W całej pełni potwierdza on moje zdanie wyrażone w artykule i komentarzach w kwestii odmawiania przez świadków J. w latach 80. nawet służby zastępczej, nawet za cenę więzienia. Proszę Lewiego o zapoznanie się z tym fragmentem wypowiedzi Franza. Tysiące młodych świadków J. spędzało rok czy dwa w więzieniac ...  wyświetl więcej

  Remter,  23/07/2014

@lewi: Nie jestem wykluczona - lecz już się sama nie indoktrynuję... ani nie czynię to innym, aby nie być ofiarą ofiar!

  lewi,  23/07/2014

@Remter: W 1 w.n.e też był Organ Zarządzający w Jeruzalem ( apostołowie i starsi) który stosował wytyczne dla zborów. Chrześcijanie podporządkowywali się tym ustaleniom (byli tacy którzy mieli swoje zdanie, np Diotrefes ( 3 Jan 9,10) który kwestionował ówczesny teokratyczny porządek

  lewi,  23/07/2014

@Andrzej Siciński: Ten pan nie mówi prawdy, szkoda mi czasu na słuchanie takich informacji

  lewi,  23/07/2014

@Andrzej Siciński: Tak, rzeczywiście nie podejmowano służby zastępczej w latach wcześniejszych z uwagi na ówczesne zrozumienie tej kwestii i wyszkolone sumienie. Większość młodych S.J mając za sobą więzienie, nie czuje się bohaterami czy pokrzywdzonymi przez los. Każdy z nich podjął osobistą decyzję i ma spokojne sumienie, że nie poszedł na kompromis z tym światem łamiąc zasadę neutralności.

  lewi,  23/07/2014

Czy osobę która została wykluczona można uznać za etalon prawdy?

@lewi: Została wykluczona za kierowanie się własnym sumieniem. Jest ona autorytetem w kwestii jak działa sumienie w człowieku ? Została ta osoba jak piszesz bezosobowo wykluczona za Prawdę!

  lewi,  23/07/2014

@Remter: Właściwie działające sumienie jest wyszkolone na podstawie nauk biblijnych. Jeżeli nie respektujemy nauk i zasad Biblii, to ,,podpieranie '' się sumieniem jest usprawiedliwianiem swoich zachowań

Mam prośbę do Remtera i Lewiego, by przenieśli swoją dyskusję na priv, albo pod artykuł o świadkach J., bo zaczynamy daleko odchodzić od tematu, który poruszyłem w artykule. Ale jeśli mnie nie posłuchacie, nie będę się gniewał :-)

  lewi,  23/07/2014

@Andrzej Siciński: Mam pytanie. Czy mógłby pan zamieścić artykuł na temat ,,sądu śledczego'' i uzasadnić go naukami biblijnymi? Chodzi o 8 rozdz księgi Daniela, 14 werset. Wiemy że w kościele Adwentystów Dnia Siódmego, nie ma zgodności co do tej nauki

@lewi: No tak, można się było spodziewać. Komentarz w stylu: A u was biją Murzynów.

  lewi,  23/07/2014

Dlaczego taka reakcja? Nie jest to odwet czy czepianie się, zwykła ciekawość .

A kapelani wojskowi w randze pułkowników-,zaludnienie od alkoholu,handlujże UKŁADAMI MAJĄ SUMIENIE?sumienie TO TYLKO DLA MA\LUDZKICH.czy rydzyka MA SUMIENIE,UCZCIWOŚC?

  kasiao,  25/07/2014

Ludzie honoru bardziej do mnie przemawiają niż ludzie sumienia. Sumienie ma każdy a honor nie.

  awers,  27/07/2014

@kasiao: Ach, jakże podziwiam takie postawy! Bandyci i terroryści też mają swój honor, za honor nasi tłumili powstanie hiszpańskie przeciw okupacji francuskiej (Somosierra i gorsze rzeczy), a może bezdomni i bezrobotni i opuszczeni schorowani starcy powinni popełniać sepuku? Idź do ZUSu, sądu, urzędu miasta, więzienia i na pewno znajdziesz tam ludzi honoru, ale poszukaj sumienia, skoro ponoć każdy je ma...

@awers: według mnie sumienie można zagłuszyć, zignorować, ale wciąż je masz, a honor jest czynem sumienia. Mój honor nie pozwala mi oglądać się na innych i wytykać ich palcami.

@awers: to nie ode mnie minus jakby co :-) raczej nie daję minusów :-)

  gracjan26  (www),  04/08/2014

Dobry tekst, który daje wiele do myślenia.
Wydaje mi się, że Mickiewicz mógłby jeszcze wiele napisać i szkoda, że już tego nie zrobi.
Bez serc - z pewnością, bez ducha - niestety także.
Kiedyś ludzie mieli wartości dziś mamy tylko wspomnienia.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska