Login lub e-mail Hasło   

Kulisy przyjaźni sowiecko niemieckiej przed II wojną światową

Współczesny człowiek, w wielu swoich rozważaniach i kalkulacjach politycznego myślenia, odnosi się czasami do okresu międzywojennego. Stąd wydarzenia tamtego czasu, prawi...
Wyświetlenia: 1.300 Zamieszczono 10/08/2014

 

Współczesny człowiek, w wielu swoich rozważaniach i kalkulacjach politycznego myślenia, odnosi się czasami do okresu międzywojennego. Stąd wydarzenia tamtego czasu, prawie zawsze przyciągają naszą uwagę i stanowią ciekawy ogląd faktów. Kwestia budzi tym większe zainteresowanie, jeżeli dotyka problematyki wrażliwej dla Polaków – stosunków z Niemcami jak i Rosją sowiecką.

Od połowy roku 1919, kolejno zawierane traktaty pokojowe, kończyły wreszcie tę jedną z największych katastrof ludzkości początków XX wieku, jaką okazała I wojna światowa. Przytłaczał przede wszystkim niewyobrażalny obraz zniszczeń i strat. Ludzi zginęło aż... około 11 milionów, a straty gospodarcze sięgały wprost astronomicznych sum. Oprócz, nie wyrażonego do końca tragizmu, bólu, rozpaczy i oceanu łez, skutkiem wojny właśnie, olbrzymi wzrost naprzód uczyniła nauka i technika. Upadł „stary” porządek świata, przyczyniając się do zaistnienia zupełnie nowych i niepodległych państw: Polska, Jugosławia, Czechosłowacja, Łotwa, Litwa, Estonia, Finlandia. Nastąpił wówczas też zupełnie nowy podział świata kolonialnego, chociaż niektórym z zależnych państw, zwrócił wolność i suwerenność. Powstała także międzynarodowa organizacja, mająca na celu zapobieganie wszelkim przyszłym konfliktom na świecie – Liga Narodów. Państwa, które wywołały wojnę, otrzymały do zapłacenia rachunek największych odszkodowań. Tylko Bułgaria miała do uregulowania około 2,25 miliardy franków w złocie, a Niemcy, jako główny sprawca wojny, około 132 miliardy marek w złocie.

Aby spłata tych długów stała się możliwa, spłacający potrzebowali nie tylko czasu i cierpliwości. Potrzebowali przede wszystkim różnorodnych przypadków znajomości, koleżeństwa a nawet ... przyjaźni. Jednym z klasycznych przypadków takiego związku była zaistniała po zakończeniu I wojny światowej przyjaźń odwiecznych, a zarazem politycznych przeciwników, a nawet w ówczesnym czasie zdecydowanych wrogów państwa polskiego: Rosji i Niemiec.

Otóż oba państwa, izolowane w polityce międzynarodowej: Rosja – za wprowadzenie i szerzenie komunizmu; Niemcy za wywołanie wojny światowej; znalazły wspólne, serdeczne, a nawet pełne przyjaźni porozumienie, tuż po zakończeniu działań wojennych. Mianowicie, już w latach 20, jak wskazują źródła i dokumenty niemieckie, szczególnie te z Bundesarchiv-Militararchiv z Koblencji w Republice Federalnej Niemiec. Robotniczo-Chłopska Armia Czerwona Związku Sowieckiego, nawiązała supertajne porozumienie z Republiką Weimarską (taką nazwę, po zakończeniu działań wojennych zyskało ówczesne państwo niemieckie), a ściślej z jej siłami zbrojnymi – Reichswehrą.

Ta długotrwała i bardzo owocna współpraca, przetrwała jednak tylko do roku 1933. Wtedy właśnie, hitlerowski reżim wypowiedział się przeciwko niej, zamieniając jednocześnie Reichswehrę w Wehrmacht, choć państwo sowieckie wyrażało dalej pełną gotowość i szerokie otwarcie na kontynuację tej śmiercionośnej „przyjaźni”. Jej efektem, była prowadzona formalnie przez około 13 lat bardzo intensywna „współpraca handlowa” między tymi państwami. Właściwie, w cieniu tej „kwitnącej przyjaźni”, ukryto przed całym światem najtajniejszy cel tej niezwykle ożywionej wymiany handlowej, skierowanej przede wszystkim na płaszczyznę techniki i rozwoju militarnego. Sowieci mianowicie, wydzierżawili wśród terenów swojego wielkiego państwa, poligony i bazy szkoleniowe dla swoich niemieckich przyjaciół. Wszystko czyniono po to, by możliwie najbezpieczniej i bez zwracania niepotrzebnej uwagi, ominąć postanowienia Traktatu Wersalskiego. Intensywne badania, doświadczenia, manewry, a nawet gry wojenne, przy wspólnym udziale wybranych wysokich rangą oficerów, dowódców i strategów, doskonaliło obie strony w fundamentalnym celu przyszłości, głośno zresztą deklarowanym przez obu „przyjaciół” – zniszczeniu zaistniałego między nimi sztucznego tworu państwowego, jakim było państwo polskie. Sowieci aż do 17 września 1939 roku zresztą, głosili jeszcze pogląd ukuty przez ich Ludowy Komisariat Spraw Zagranicznych ZSRR oddziału wschodnioeuropejskiego, który m.in. zaznaczał: "Polska powstała po I wojnie światowej z części Austro-Węgier, Niemiec i Rosji. Polska przy poparciu Ententy zagrabiła Zachodnią Ukrainę i Zachodnią Białoruś [...] Ustrój państwowy Polski to republika typu faszystowskiego". Cały niezbędny, a konieczny sprzęt wyposażenia militarnego, jak i ćwiczące grupy żołnierzy, wymieniano poza obszarem i wiedzą Polski, dzięki liniom kolejowym z Prus Wschodnich, poprzez – Litwę i Łotwę na tereny sowieckie, bądź drogą morską poprzez – porty w Królewcu i Kłajpedzie oraz Piotrogrodzie.
Zaistniały z dniem 16 kwietnia 1922 roku niemiecko-sowiecki układ w Rapallo, sygnowany przez komisarza ludowego do spraw zagranicznych: Georgija Cziczerina oraz ówczesnego kanclerza: dr Josepha Wirtha, spowodował jeszcze bardziej postrzeganie państwa polskiego, jako wybitnie „złośliwego kleksa francuskiego” między nowymi przyjaciółmi, na nowo rysowanej mapie Europy. Kiedy w roku 1924, strona amerykańska swoim słynnym Planem Dawesa, zadbała o realną możliwość niemieckich spłat umownych kar wojennych, Niemcy, dzięki olbrzymim dotacjom deszczu pieniędzy odbudowały, zmodernizowały i rozbudowały prawie cały swój przemysł ciężki. Z końcem stycznia roku 1926, obaj przyjaciele zrealizowali również, w trakcie jednego ze swoich wewnętrznych „spotkań roboczych”, dopięcie umów na rozwój militarny państwa niemieckiego „u Sowietów”, poprzez deklarację przyznania ZSRR ok. 300 milionów marek „na pełen rozruch” i rozwój inwestycji na obszarze sowieckim. Jednocześnie już zupełnie śmiało, przystąpiły do realizacji 16 października tegoż roku tzw. Paktu Reńskiego, który w całej rozciągłości gwarantował niemieckie granice zachodnie z Holandią, Belgią i Francją, a istotnie rewidował granice z nowo utworzoną Polską i Czechosłowacją. Zupełnie głośno wtedy już, strona sowiecka i niemiecka nawracały do zwrotu słownego niemieckiego ambasadora w Moskwie – hrabiego Urlicha Brockdorff-Rantzaua: „Z polską należy skończyć” , ponieważ jest to „państwo sezonowe” bądź określano to inaczej jako „państwo buforowe”. Właściwego blasku tego całego w pełni kwitnącego rewizjonizmu, dodała wtedy zapewne, rozpętana przez ówczesnego kanclerza – dr Gustawa Stresemanna nadto uciążliwa dla Polaków – wojna celna. Tym bardziej, że jeszcze 30 sierpnia 1925 roku w trakcie spotkania Cziczerina ze Stresemannem, padła kardynalna koncepcja redukcji obszarów Polski zarówno od strony zachodniej, jak i wschodniej, tylko do terytorium rdzennych ziem etnicznych. W pełni oddał to zawarty między „przyjaciółmi” układ o nieagresji i neutralności, sfinalizowany 24 kwietnia roku 1926 w Berlinie.
Niemieckie dowództwo, ówcześnie pod komendą gen. płk Hansa von Seeckta – twórcy Reichswehry, już od roku 1922, po otrzymaniu kolejnych 150 milionów marek na inwestycje „u Sowietów”, głosiło wówczas pogląd, że: „istnienie Polski jest nie do zniesienia i stoi w sprzeczności z żywotnymi interesami Niemiec. Musi ona zniknąć i zniknie przez własną wewnętrzną słabość, jak również dzięki Rosji przy naszej pomocy”. Fundament niemiecki tego twierdzenia był faktycznie „nie do obalenia”: chęć zemsty za wszystkie trzy powstania śląskie, jak i oderwanie od niemieckiego terytorium Wielkopolski. Strona sowiecka także „cierpiała w bólu” za klęskę w wojnie polsko-bolszewickiej z roku 1920, jak i poniesione, także jak „przyjaciel” dzięki Entencie, sowieckie straty terytorialne. Siła i poglądy strony niemieckiej wzrosły „do wrzenia”, gdy w roku 1926, została ona przyjęta i zyskała stałe miejsce w Radzie Ligi Narodów. Ogólnie przyjaźń zaczęła niemalże kwitnąć, kiedy w roku 1929 strona niemiecka została wsparta znów deszczem pieniędzy, w postaci realizacji tzw. Planu Yonga. Generalnie, finałem „serdecznej przyjaźni” sowiecko-niemieckiej, stała się realizacja:

  • finansowania sowieckich zakładów zbrojeniowych, m.in.: Piotrogrodzie, Moskwie, Szelisselburgu oraz Złatuściu i Tule na Uralu (od roku 1924).
  • budowa eksperymentalnego niemieckiego ośrodka lotniczego, jak i szkoły lotniczej Reichswehry w Lipecku k/Woroneża (od roku 1924; Niemcy wysłali wtedy ok. 200 ludzi personelu łącznie z technicznym, oraz ok. 60 lotników w miesiącach letnich).
  • budowa zakładów w Trocku k/Orenburga (u stóp Uralu), produkujących gazy bojowe dla niemieckiej Reichswehry (od roku 1926).
  • od jesieni 1926 szkoliła się u Sowietów grupa 25 oficerów niemieckich (14 skierowano na uczelnie wojskowe, 3 do jednostki prowadzącej doświadczenia z gazami bojowymi, 8 do obserwacji działań poligonowych); wtedy też grupa 13 oficerów sowieckich przebywała szkoląc się w szeregach niemieckich (11 uczestniczyło w manewrach różnych sił zbrojnych, 2 doskonaliło pracę w Sztabie Generalnym).
  • w miasteczku Wolsk k/Kazania stworzono szkołę dla czołgistów sowieckich i niemieckich (kosztem ok. 250 tysięcy marek w myśl umowy z dnia 9.12.1926 r.; Sowieci za „wsparcie” finansowe mieli zbudować koszary i tereny ćwiczeń taktycznych).
  • w połowie 1927 roku, Niemcy wysłali na szkolenie 14 oficerów (2 do ośrodka doświadczalnego produkcji gazów bojowych, a reszta do uczestnictwa w ćwiczeniach i manewrach terenowych); Sowieci także wysłali do Reichswehry 14 oficerów (3 do opanowania technik prac sztabowych, reszta do zajęć taktycznych na manewrach w terenie).
  • w latach 1927-1932 u Sowietów stale przebywał 1 pułkownik i 2 kapitanów niemieckich zapoznający się z pracą Sztabu Generalnego Armii Czerwonej.
  • w roku 1928 Niemcy wysłały 24 oficerów (8 uczestniczyło w grach wojennych, 16 odkomenderowano do jednostek piechoty, artylerii i jednostek technicznych), ponadto jeszcze w tymże roku wysłano dodatkowo 49 nowo promowanych oficerów na praktyki do różnych sowieckich formacji zbrojnych.
  • w roku 1929, oprócz corocznej liczby kandydatów na pilotów, Niemcy wysłali 16 dodatkowych podoficerów latających do tej pory na szybowcach; do Wolska na praktykę działań pancerniaków trafiło 11 absolwentów szkoły niemieckiej; ponadto skierowano także na praktyki kilkunastu inżynierów i chemików do fabryki gazów bojowych do Trocka.
  • najprawdopodobniej w tym też czasie też, Niemcy sprzedały Sowietom dokumentację fabryki produkującej zegarowe zapalniki mechaniczne dla wojsk lądowych i marynarki wojennej.

Faktem pozostaje, że strona niemiecka dzięki współpracy z Sowietami, do roku 1930 uzyskała 100 wyszkolonych obserwatorów lotniczych, nie wliczając w to oficerów i podoficerów służb technicznych (czynnych oficerów lotników w Niemczech było wtedy 169), a do roku 1933, wyszkoliły w ZSRR kolejnych 130 lotników bojowych. Od roku 1931 natomiast, mogły Niemcy, dzięki stałym szkoleniom u przyjaciół, we wszystkich trzech „własnych” okręgach wojskowych Reichswehry, zorganizować eskadry myśliwskie po 4 samoloty każda, które ćwiczyły działania nawet z jednostkami armii. Współpraca wzbogaciła też Niemcy w nowoczesne: karabiny maszynowe, udoskonaloną artylerię, czołgi i wozy bojowe. Na pewno najwięcej w tym rozrachunku, zyskało jednak niemieckie lotnictwo.
Od roku 1935, kiedy współpraca niemiecko-sowiecka uległa zupełnemu zaprzepaszczeniu – zdrada przyjaźni – kosztem wzrastającego reżimu hitlerowskiego. Niemiecka Reichswehra przekształcona teraz w Wehrmacht, mogła swobodnie dopracowywać taktykę i strategię operacyjną wyniesioną z sowieckich poligonów, jak pokonać wczorajszego przyjaciela, co okazało się nadzwyczaj skuteczne w działaniach realizacji Planu Barbarossa – napadu na Sowietów m.in. w okolicach Moskwy (gen Heinz Guderian) i zdobyciu Sewastopola (gen. Erich von Mannstein). Obaj uczestniczyli jeszcze jako pułkownicy przecież w szkoleniach na terenie sowieckim Ojczulek Stalin, jak przywykło się określać wybitnego budowniczego komunistycznego dobrobytu i pokoju przez prosty rosyjski lud, z właściwą sobie tylko zapobiegliwością, strachem i determinacją o niepodzielną władzę najlepszego, jedynego, najmądrzejszego i niepowtarzalnego przyjaciela ludu, niestety niczego nie nauczył się w tej przyjaźni. Większość własnej kadry dowódczej, aby nie czuła się zbyt pewnie i za mądrze, w przededniu wybuchu II wojny światowej kazał po prostu zlikwidować. Znaleźli się w tym śmiertelnym szeregu m.in.: Anton Jegorow (marszałek Armii Czerwonej), Michał Tuchaczewski (marszałek Armii Czerwonej), Jona Jakir (dowódca Armii Czerwonej ), Paweł Liebiediew (Szef Sztabu Armii Czerwonej), Hieronim Uborewicz (dowódca północno-kaukaskiego Okręgu Wojskowego), Robert Ejdeman (Komendant Akademii Sztabu Generalnego Armii Czerwonej), Borys Feldman (dowódca korpusu Armii Czerwonej), Witalij Primakow (dowódca korpusu Armii Czerwonej), Witowt Putna (dowódca korpusu Armii Czerwonej), Władimir Orłow (admirał Armii Czerwonej), Iwan Kożanow (admirał Armii Czerwonej), a także około... 40.000 oficerów niższych rang.

Zaistniała prawda historyczna budzi szczególnie obecnie na pewno, wiele kontrowersji nie tylko w kręgach polityki i świata dyplomacji, ale i zainteresowanym dociekaniem rzeczywistej prawdy człowieku. Jak ma się wobec tego fakt, iż w historiografii sowieckiej okresu międzywojennego, aż do upadku państwa ZSRR – czyli do pamiętnej Jesieni Narodów 1989, nikt na ten temat nie śmiał głośniej rozmawiać, a co dopiero cokolwiek napisać... Pierwsza publikacja, dotykająca problem zaledwie, od strony zysków strony niemieckiej z tej przyjaźni, ukazała się dopiero w momencie rozpadu imperium sowieckiego, czyli w roku… 1990. Autor A.Achtamazjan, nie pokusił się bynajmniej nawet o wskazanie chociażby cienia przesłanek sowieckiego kierownictwa, jak i naczelnego dowództwa sił zbrojnych. Stanowi to raczej nadal szkodę historyczną tej milczącej strony, która byłaby zapewne bardzo ciekawa, jak stwierdza badacz problemu – Pan profesor Michał Pirko.

Teraz również nasuwają się każdemu, kto wgłębia się w zakamarki historycznych zawiłości różne sugestie i pytania, pozostające jak dotąd wciąż bez odpowiedzi. Może warto wyciągać zawsze chociaż trochę głębsze wnioski przy podziale pieniędzy „na pomoc”. Na pewno niepokoi fakt przeszłego, głębokiego szowinizmu ku zaślepionej nienawiści jednego narodu do drugiego. Czyż nie ma tu idealnego odniesienia do „wczorajszych” przyjaciół sentencja jednego z największych pisarzy rosyjskiego narodu Lwa Tołstoja: "kochamy ludzi za dobro – któreśmy im dali; nienawidzimy za zło – któreśmy im wyrządzili...".

dr Włodzimierz Nikitenko


Literatura pomocnicza:

- Dżilas M., Rozmowy ze Stalinem, Warszawaa 199 1.
- Lebiediewa N., Katyń: Priestuplenije protiw czełowieczestwu, Moskwa 1994.
- Malia M., Lekcje rewolucji rosyjskiej, drugi obieg 1989.
- Prędki J., Rola niemieckiej Partii Ludowej w kształtowaniu niemieckich tendencji odwetowych wobec Polski w okresie Republiki Weimarskiej [w:] „Studia Historica Slavo-Germanica”, Nr 1, Poznań 1973.
- Pirko M., Z dziejów współpracy Armii Czerwonej z Reichswehrą w latach 1920-1933, [w:] „Wojskowy Przegląd Historyczny”, Nr 4, Warszawa 1992.
- Seeckt H., Aus mein Leben, Leipzig 1940, s. 116.
- Sołżenicyn A., Archipelag GUŁAG, Warszawa 1990.
- Weissenberg-Cybulski A., Wielka czystka, Warszawa 1990.
- Wieczorkiewicz P.P., Łańcuch śmierci. Czystka w Armii Czerwonej 1937-1939,Warszawa 2001.

Podobne artykuły


11
komentarze: 32 | wyświetlenia: 677
11
komentarze: 40 | wyświetlenia: 714
10
komentarze: 8 | wyświetlenia: 904
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 432
10
komentarze: 7 | wyświetlenia: 762
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 680
10
komentarze: 5 | wyświetlenia: 736
9
komentarze: 0 | wyświetlenia: 451
9
komentarze: 7 | wyświetlenia: 712
9
komentarze: 20 | wyświetlenia: 613
9
komentarze: 1 | wyświetlenia: 469
9
komentarze: 2 | wyświetlenia: 421
9
komentarze: 34 | wyświetlenia: 501
9
komentarze: 124 | wyświetlenia: 505
9
komentarze: 0 | wyświetlenia: 453
 
Autor
Artykuł




Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska