Login lub e-mail Hasło   

Dziecko w sklepie z zabawkami

Dzieci, jak wiadomo, kochają zabawki. Producenci zabawek jak i właściciele sklepów z zabawkami z całą pewnością nie mogą narzekać na brak zainteresowania ze strony odbiorców.
Wyświetlenia: 546 Zamieszczono 09/08/2014

Narzekają jednak często rodzice, zwłaszcza w sytuacji, gdy do sklepu z zabawkami udają się razem z dzieckiem...

Odrobina zrozumienia...

Dzieci, niezależnie od wieku, mają to do siebie, że kiedy przekraczają próg sklepu, od razu chciałyby zagarnąć wszystko to, co znajdzie się w zasięgu ich ręki. Nie można się temu dziwić, ponieważ typowy sklep z zabawkami to sklep, w którym jest wyjątkowo atrakcyjnie, kolorowo, wręcz magicznie. Dla wielu dzieci wizyta w takim właśnie sklepie jest niezwykłym wydarzeniem. Rodzic, który z jakichś powodów musi bądź chce zabrać dziecko do sklepu, powinien siebie i pociechę na tego rodzaju wizytę odpowiednio przygotować. Jak?

Bardzo wiele zależy oczywiście od wieku dziecka. Całkiem małe dzieci, przykładowo do roku czasu, nie będą sprawiały szczególnych problemów. Takiemu maluszkowi wystarczy czasem dać do rączki jakąkolwiek kolorową zabawkę, aby się zajęło. Jeśli dziecko będzie płakać, można z nim na chwilę wyjść ze sklepu i zaczekać, aż się uspokoi. Dziecko, które jeszcze dobrze nie potrafi chodzić, o tyle nie będzie problematyczne, że nie trzeba będzie gonić go po całym sklepie.

Cierpliwości...

Ogromny problem mogą z kolei mieć rodzice dzieci w wieku od 2 do 5-6 lat. Są to bowiem dzieci już na tyle duże, że wiedzą czego chcą, potrafią wszelkimi sposobami dążyć do zamierzonego celu i co więcej, potrafią się bardzo zwinnie poruszać między sklepowymi półkami - niejeden sportowiec pewnie by za nimi nie nadążył! Z drugiej strony dzieci w takim właśnie wieku są na tyle małe, że nie zawsze wystarczy raz powiedzieć czy wytłumaczyć, aby zrozumiały przekaz typu "nie biegaj", "nie ściągaj zabawek z półek", "nie awanturuj się, bo w ten sposób nic nie osiągniesz".

Realne podejście...

Jeśli chodzi o rodziców, przed wizytą w sklepie nie powinni powtarzać sobie "wszystko będzie dobrze", ale uświadomić sobie to, że może wydarzyć się jakaś sytuacja mocno stresogenna, bowiem dzieci są wyjątkowo nieprzewidywalne. Ważne jest to, aby po prostu realnie podejść do sprawy i chociaż postarać się przygotować na to, że wydarzy się coś, co podniesie poziom stresu. Warto też pamiętać o tym, że nie jesteśmy ani pierwszymi, ani ostatnimi, którzy miewają kłopoty w sklepie z niesfornym maluchem. Jeśli pomyślimy sobie, że być może w tej chwili inny rodzic w innym sklepie przeżywa dokładnie tak samo nerwową sytuację, albo i gorszą, może będziemy w stanie nieco pohamować emocje. Nieładnie jest cieszyć się z cudzego nieszczęścia, ale jesteśmy tylko ludźmi i nie ma sensu ukrywać, że kiedy widzimy, że akurat tym razem to nie nasze dziecko robi scenę, ale cudze, myślimy z ulgą "w końcu nie moje dziecko daje popalić..." Najważniejsze jest to, aby bez względu na sytuację zachować tak zwaną "zimną krew". Nerwy zupełnie nic nie dadzą, nasze złe emocje mogą się jeszcze bardziej udzielić dziecku, gdy zobaczy jak jesteśmy wściekli.

Konsekwencja i jeszcze raz konsekwencja...

Przed wizytą w sklepie, najlepiej jeszcze w domu, koniecznie trzeba porozmawiać z dzieckiem, oczywiście odpowiednio dobierając słowa do jego wieku. Trzeba jasno powiedzieć czego oczekujemy i jakie konsekwencje spotkają dziecko za "niesubordynację". Jeśli wybieramy się do sklepu z zabawkami po to, aby dziecko samo wybrało sobie zabawkę na urodziny czy imieniny, musimy liczyć się z tym, że dziecko będzie chciało obejrzeć wszystko. Już w domu jednak trzeba wytłumaczyć, że może wybrać przykładowo jedną droższą zabawkę lub dwie/trzy tańsze. Należy zaznaczyć, że w sklepie ma słuchać, co się do niego mówi. Jeśli mama powie "nie kupujemy tego, bo jest za drogie/bo jest to zabawka dla Ciebie nieodpowiednia", dziecko powinno ustąpić bez robienia awantury. Gdy powiemy dziecku w domu, że w przypadku złego zachowania wyjdziemy ze sklepu i nic mu nie kupimy, tak właśnie powinniśmy postąpić, jeśli zachowa się źle. W przeciwnym wypadku szybko doprowadzimy do tego, że dziecko przestanie poważnie traktować nasze słowa. Niemożliwe? A jednak... Wielu rodziców ma taki problem, bo "dla świętego spokoju" za każdym razem "odpuszczało".

Opcja dla nieco mniej konsekwentnych...

Dziecku należy się jeszcze jedna szansa... Z drugiej strony nie możemy być zupełnie bezwzględni. Kiedy dziecko zrobi w sklepie straszną scenę, powinniśmy wyjść, poczekać aż się uspokoi. Nasza rola to być cierpliwym, cierpliwym i jeszcze raz cierpliwym! Wówczas jeszcze raz trzeba omówić sytuację. W przypadku, gdy reakcja dziecka będzie pozytywna, jeśli przeprosi i obieca, że teraz będzie się dobrze zachowywało, warto dać jedną szansę. Kiedy zaś i tej szansy dziecko nie wykorzysta, powinniśmy po prostu wrócić do domu bez zakupów w sklepie z zabawkami.

Aby dziecko nie czuło się odrzucone...

Jeżeli wybieramy się z dzieckiem do sklepu w celu zakupienia zabawki nie dla niego, ale na prezent dla innego dziecka, przykładowo dla chrześniaka z okazji "roczku", musimy liczyć się z tym, że naszej pociesze będziemy musieli kupić choć drobny upominek. Dziecku byłoby po prostu bardzo przykro, gdyby nie dostało zupełnie nic po wizycie w takim sklepie. Nie musi to być nic wielkiego i drogiego, zwykły drobiazg za kilka złotych. W przeciwnym razie dziecko może silnie przeżyć to, że kupujemy coś dla innego dziecka i to w jego obecności, a ono samo zupełnie nic nie dostanie. Ale i tutaj od razu należy nakreślić jasne zasady - "kupujemy prezent na urodziny dla Ani/Jasia, jeśli chcesz, możesz wybrać sobie jakiś niedrogi drobiazg, a coś większego dostaniesz na własne urodzinki".

Opcja dla "wygranych"

Nie można co prawda całe życie unikać "konfrontacji" naszego dziecka ze sklepem, ale dla własnej wygody i zdrowia psychicznego czasem warto zostawić brzdąca babci/cioci/niani i do sklepu z zabawkami udać się samemu. Ci rodzice, którzy taką możliwość mają, są zdecydowanie wygrani! Jeśli mamy możliwość zostawić z kimś dziecko, warto to zrobić szczególnie w sytuacji, gdy widzimy, że dziecko po prostu ma zły dzień, gorszy humor, jest marudne czy akurat zbliża się pora jego popołudniowej drzemki. Nie ma sensu liczyć na to, że w sklepie dziecko odzyska dobry nastrój i będzie grzeczne jak aniołek. Zwłaszcza w przypadku, gdy dziecko jest zmęczone, może zachować się wyjątkowo nieznośnie.

Opcja dla pozostałych

Oczywiście nie każdy ma możliwość pociechę zostawić z kimś bliskim i zaufanym. Jeżeli naprawdę nie chcemy wziąć dziecka do sklepu z zabawkami, bo obawiamy się, a poza tym czujemy, że sami mamy "słabsze nerwy" tego dnia, warto wybrać się na zakupy do dużego sklepu, gdzie znajdują się płatne place zabaw. Zazwyczaj na taki plac bez opieki rodzica mogą wejść dzieci od 3. do 10. roku życia. Lepiej zapłacić kilka złotych za to, aby dziecko wyszalało się na świetnym placu zabaw pod opieką profesjonalnego opiekuna, niż przypłacić wizytę w sklepie nerwicą...

muniu.pl bezpieczny sklep z kreatywnymi zabawkami

.

Podobne artykuły


16
komentarze: 111 | wyświetlenia: 1803
13
komentarze: 11 | wyświetlenia: 504
13
komentarze: 8 | wyświetlenia: 734
12
komentarze: 24 | wyświetlenia: 1301
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 1141
11
komentarze: 4 | wyświetlenia: 733
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 832
10
komentarze: 298 | wyświetlenia: 810
10
komentarze: 2 | wyświetlenia: 581
10
komentarze: 3 | wyświetlenia: 546
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 508
10
komentarze: 10 | wyświetlenia: 486
9
komentarze: 7 | wyświetlenia: 413
9
komentarze: 2 | wyświetlenia: 538
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy






Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska