Login lub e-mail Hasło   

Czy grozi nam wojna?

Do niedawna przestrogi przed wojną w Europie wyśmiewano jako czarnowidztwo. Dziś już nikomu nie jest do śmiechu. Publikuję go dziś, bo we wrześniu może być już nieaktualny...
Wyświetlenia: 5.839 Zamieszczono 28/08/2014

Kiedy w 2011 roku podczas debaty w Brukseli o przyszłości Unii Europejskiej ówczesny minister finansów Jacek Rostowski mówił o groźbie wielkiej wojny, w Polsce niemal wszyscy go wyśmiali, uznając to za czarnowidztwo. Dziś już nikomu nie jest do śmiechu.

 

Minister przewidywał, że jeśli nie nastąpi zmasowane interwencja Europejskiego Banku Centralnego mająca na celu ratowanie upadających gospodarek Grecji, Włoch i Hiszpanii, to może dojść do gigantycznego krachu ekonomicznego. To zaś — przez analogię do Wielkiego Kryzysu z lat 30. ubiegłego wieku — może doprowadzić do wojny w Europie. Jak na razie ministerialny scenariusz wydarzeń się nie sprawdza, co nie znaczy, że obawy Rostowskiego były zupełnie bezpodstawne. Historia, jak wiemy, lubi się powtarzać, a sytuacji ekonomicznej Europy daleko do stabilności.

 

Niebezpiecznie blisko

Dziś przestrogi przed wojną u nikogo już nie powinny wywoływać na twarzy grymasu politowania. Gdzieś z dalekich irackich czy afgańskich rubieży świata wojna podeszła już niemal do naszych polskich granic. Od dłuższego czasu biją się na wschodniej Ukrainie i nie ma mądrego, który by mógł zapewnić, że na Ukrainie się skończy i reszcie Europy nic nie grozi.

Zapewne przypadkowe strącenie rakietą malezyjskiego boeinga uruchomiło lawinę zdarzeń, która nabiera prędkości. UE i USA zaostrzyły sankcje przeciwko Rosji. Początkiem sierpnia wojska ukraińskie zamykają pierścień wokół rebeliantów skupionych w rejonie Doniecka, chcąc odciąć ich od zaopatrzenia z Rosji. Ta zaś — według źródeł amerykańskich — też początkiem sierpnia podwaja liczbę swoich wojsk na granicy z Ukrainą, a jeszcze wcześniej, żeby przypomnieć Zachodowi, z kim ma do czynienia, dokonuje przeglądu swojej broni jądrowej.

Czy wybuchnie otwarty konflikt rosyjsko-ukraiński? Kto wie? Sytuacja jest jednak tak napięta, że może do tego dojść nawet przypadkiem. Jeden taki przypadek już zaognił sytuację. Czy zdarzy się kolejny? A gdyby się zaczęło, jakie będą kolejne sankcje Zachodu? Jaka będzie na nie reakcja? Spirala wzajemnych pretensji i retorsji się nakręca? Wraz z liczbą ofiar rośnie też wzajemna nienawiść. Nawet jeśli nie wiadomo, czy dojdzie do otwartej wojny, jedno jest coraz bardziej jasne — właśnie się rozpoczęła druga zimna wojna.

W 75. rocznicę wybuchu drugiej wojny światowej świat stanął niebezpiecznie blisko rozpoczęcia kolejnej. Konflikt na Ukrainie to zaledwie jedno z jej możliwych zarzewi, tyle że bardzo bliskie. Te nieco dalsze to Bliski Wschód — nieustający konflikt izraelsko-palestyński, wojna domowa w Syrii i Iraku. Wszystkie te miejsca to poligon walki o wpływy i interesy między potęgami znacznie większymi niż walczące strony.

 

Znaki czasu

Dla chrześcijan — a za takich uważa się większość naszego narodu — każda wojna, a nawet już tylko jej realna groźba, winna być rozpatrywana jako szczególny znak. Sam Jezus bowiem, pytany przez uczniów o znak Jego ponownego przyjścia i końca świata, zapowiedział: „Potem usłyszycie o wojnach i wieści wojenne. Baczcie, abyście się nie trwożyli, bo musi się to stać, ale to jeszcze nie koniec. Powstanie bowiem naród przeciwko narodowi i królestwo przeciwko królestwu”[1]. Przy okazji Pan Jezus podał jeszcze wiele innych znaków, ale już te dwa — wojny i wieści wojenne — wystarczą, by chrześcijanin zadał sobie pytanie: Czy ta wojna i to, co może z niej wyniknąć, to ten zapowiedziany znak? Czy w takim razie powrót Jezusa jest już bliski?

Oczywiście wojny towarzyszyły ludzkości od zawsze, dlaczego więc to, co się dzieje teraz na Ukrainie, miałoby być jakimś szczególnym wypełnieniem Chrystusowego proroctwa. Może dlatego, że mamy już za sobą doświadczenie dwóch wojen światowych, a ta, która właśnie się toczy za naszą wschodnią granicą, już teraz nastawia przeciwko sobie więcej narodów niż tylko dwa. A co najistotniejsze — ta wojna antagonizuje mocarstwa atomowe.

Zastanawia, po co Chrystus pozostawił swoim naśladowcom te znaki. Przecież nie dla prostego zaspokojenia ich ciekawości.

Po pierwsze, z zacytowanego fragmentu wynika, że same wojny i wieści wojenne to nie będą jedyne znaki końca świata — czytamy, że „to jeszcze nie koniec”, czyli będą również inne, kolejne znaki. Pan Jezus wymienia je nawet w 24. rozdziale Ewangelii Mateusza: głody, pandemie, trzęsienia ziemi, zwiedzenia, wzajemna nienawiść i znieczulica, ale także ogólnoświatowe głoszenie ewangelii.

Po drugie, Jezus chce tchnąć w swoich słuchaczy nadzieję. Dlatego mówi, żeby się mimo wszystko nie bali tego, co ma nadejść. Jak to możliwe? Przecież poza głoszeniem ewangelii wszystko, co tu zapowiedział, do miłych rzeczy nie należy. Jak można się tego nie bać? Może dlatego, że to, co ma nastąpić po wypełnieniu się tych znaków, to coś znacznie lepszego od wszystkiego, czego ludzkość kiedykolwiek doświadczyła. Przecież powrót Chrystusa i koniec tego świata będą jednocześnie początkiem nowego świata — Królestwa Bożego, o które chrześcijanie się tak wytrwale modlą, prosząc: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię twoje, przyjdź Królestwo twoje”[2].

Po trzecie i ostatnie, Pan Jezus pozostawił nam te znaki, by nas nieustannie mobilizować do czujności. Mówił bowiem o swoim powtórnym przyjściu: „Tak i wy, gdy ujrzycie to wszystko, wiedzcie, że blisko jest, tuż u drzwi”[3], a także: „Czuwajcie więc, bo nie wiecie, którego dnia Pan wasz przyjdzie”[4].

Olgierd Danielewicz

 

[1] Mt 24,6-7. [2] Mt 6,9-10. [3] Mt 24,33. [4] Mt 24,42.

 

 

[Artykuł ukaże się w miesięczniku „Znaki Czasu” 9/2014]

Podobne artykuły


42
komentarze: 24 | wyświetlenia: 6134
13
komentarze: 2 | wyświetlenia: 23003
6
komentarze: 1 | wyświetlenia: 13323
29
komentarze: 16 | wyświetlenia: 2245
27
komentarze: 45 | wyświetlenia: 4794
12
komentarze: 1 | wyświetlenia: 26768
31
komentarze: 10 | wyświetlenia: 6028
28
komentarze: 59 | wyświetlenia: 17293
22
komentarze: 17 | wyświetlenia: 4312
21
komentarze: 18 | wyświetlenia: 4370
25
komentarze: 43 | wyświetlenia: 4356
20
komentarze: 9 | wyświetlenia: 2441
19
komentarze: 6 | wyświetlenia: 2842
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





CYT.: "Czy wybuchnie otwarty konflikt rosyjsko-ukraiński?"
Ten otwarty konflikt już mamy, niestety. I nie wierzę, że kremlowska Rosja się zatrzyma tylko na zdobyciu korytarza do Krymu. Kremlowska Rosja - to perfidni kłamcy. Nie chcę tu dużo pisać - kto zna historię, zwłaszcza tę naszą, polską i wzajemne relacje między Rosją carów, później bolszewicką i radziecką i Polską, ten wie, że naszem ...  wyświetl więcej

  Noemi*,  28/08/2014

@Janusz Dąbrowski: Podzielam twoje zdanie co do Rosji. Kilka miesięcy temu przeczytałam wywiad z Aloszą Awdijewem, który powiedział, że Rosja, to naród niewolników. Naród rosyjski od setek lat żyje z przekonaniem, że obywatel jest niczym. Jego celem jest tylko przetrwanie. Ten fakt odzwierciedla tysiącletnie smaganie bata i nahajki. Polska (a teraz Ukraina) jego zdaniem jest dla Rosji wrogiem ideo ...  wyświetl więcej

  Noemi*,  28/08/2014

@_serpico_: Awdiejew jako Rosjanin, doskonale zna mentalność swoich pobratymców. Wieloletni pobyt w Polsce dał mu niezależność myśli i poglądów, obawiam się, że za te poglądy w Rosji zesłano by do łagru lub "psychuszki" :(
http://wpolityce.pl/swiat/1920(...)t-bandy

  Noemi*,  28/08/2014

@_serpico_: Żeby tak za bardzo nie odbiegać od tematu artykułu. W zasadzie nie wierzę w piekło opisane w literaturze sakralnej. Jednak piekło dla mnie istnieje w wymiarze materialnym właśnie podczas wojny. Kiedy mamy do czynienia z wojną, nieważne jaki jest cel, powód, nieważne jakie środki są wykorzystywane do jej prowadzenia, wojna staje się piekłem dla wszystkich, którzy doświadczają jej skutków.

@Noemi*:
Czytałem również, Noemi, ten wywiad. Budził we mnie gorzkie refleksje - jak głęboko w świadomość i podświadomość pokoleń, poprzez pamięć genetyczną przekazywana z dziadów na ojców, potem na dzieci itd. wrastają różnorodne doświadczenia - przede wszystkim te negatywne. Później ludzie są jak zombi, jak w hipnozie, z której nie mogą się wyrwać do innego życia. Dziękuję!

Jeszcze jeden przyczynek do dyskusji:
"Lekcje rosyjskiego- prawda o wojnie w Gruzji"
https://www.youtube.com/watch?(...)IO27S48
Warto obejrzeć, wysłuchać i wyciągnąć wnioski...

  olalisaka  (www),  02/09/2014

Mam bardzo mieszane uczucia..

@olalisaka: Mieszane co do opisywanej sytuacji? Czy co do sposobu jej opisania?

Prośba do papy666: Proszę wskazać, które informacje miałyby być nieprawdziwe.

@Andrzej Siciński:
Andrzeju, mniemam, że nie doczekasz się odpowiedzi. Nie trzeba wysiłku i intelektu, aby zrobić KLIK, jednak aby coś napisać, trzeba wytężyć mózgownicę, a na to klikacza z pewnością nie stać...

  trawa,  02/09/2014

@Andrzej Siciński: Jeśli odrzucimy pytajnik "czy" i łącznik "nam", to zdanie jest prawdziwe: grozi wojna, przy czym należałoby się zastanowić, co znaczy grozi: czy chodzi o to, by do ubikacji chodzić w masce, czy o to, by maskować ubikację. Dywagacje słowne mają to do siebie, że zawsze są bez znaczenia (ot, ktoś napił się za dużo wody i próbuje ustnie tą wodę wysikać), i są niezależne od intencji mówcy, który wymyśla tematy, żeby mówić (wydalać) i żeby mówili (wydalali) inni.

@trawa: Nie bardzo wiem, o co chodzi z tą ubikacją, ale z pokorą przyjmuję tę - jak rozumiem - krytyczną "dywagację słowną".

trzeba być kretynem żeby wierzyć że Polska może mieć z Rosją dobrosąsieckie stosunki, oni odpuścili nam tylko chwilowo do puki się nie ogarną i czekają na sposobną chwilę żeby znowu zaprowadzić swoje rządy nad wisłą. Oczywiste jest że Polska wszelkimi sposobami powinna utrudniać wzmacnianie się Rosji, właśnie po to żebyśmy nie musieli ginąć w okopach lub ruskich kazamatach .

Wcześniej byłem bardzo sceptycznie nastawiony do wiadomości na ten temat. Dla polskiej prasy Rosja jest bezgranicznie zła, a Ukraińcy krystalicznie dobrzy. Politycy i dziennikarze nie potrafią podejść do tematu obiektywnie. Dla anglojęzycznych mediów problem jest istotny, ale tak naprawdę Ukraina i Rosja to świat, którego nie rozumieją, więc trudno o dobrą relację z bieżących wydarzeń. Nie byłem p ...  wyświetl więcej

@pasjonatpl: Pasjonacie, przemawia przez ciebie mądrość.

  kontolk,  02/09/2014

przepraszam, mój komentarz nie na temat, pomyliły mi się artykuły

Właśnie zakończył się film dokumentalny o Hitlerze i latach przedwojennych i o początku wojny. Jakbym przeżywał deżawę - najpierw Niemcy zajęli zdemilitaryzowaną strefę Nadrenii, potem anszlus Austrii, potem Sudety, Kłajpeda i Czechosłowacja. Za każdym razem Europa myślała, że na aktualnym zaborze się zakończy, zwłaszcza że Hitler podpisywał i obiecywał pokój. A dzisiaj - Putin, Krym, Donieck itp...

Wszystko czas pokaże, wiele osób niestety nie dostrzega tego co realne :/

nie będzie żadnej wojny, przynajmniej nie u nas

  dajka25  (www),  06/09/2014

Myślę, że nie grozi nam wojna,a jeśli tak to aż tak boicie się śmierci mężczyźni gdzie są prawdziwe chłopy!

  centus,  09/09/2014

Może ktoś mi wyjaśni w jaki to demokratyczny sposób wyłanił się kształt obecnej Ukrainy? Kto z bolszewików,którzy w 1922 roku utworzyli tą republikę pytał mieszkających tam na wschodzie Rosjan, czy chcą być Ukraińcami? Może Stalin? Czy Chruszczow pańskim gestem darowujący Krym Ukrainie przejmował się opinią mieszkańców?
A teraz nagle mówi się o kształcie i integralności tego państwa jak o f ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska