Login lub e-mail Hasło   

Uciekam, chociaż bardzo chcę wrócić.

Moja ostatnia zmiana miejsca nie była wywołana chęcią przeżycia czegoś nowego, lecz potrzebą wyrwania się od zafundowanych mi nowości.
Wyświetlenia: 462 Zamieszczono 10/09/2014

W moim krótkim, 21 letnim życiu zaliczyłam już kilka przeprowadzek. Najwięcej było oczywiście tych tymczasowych, związanych z rozpoczęciem studiów, zmianą uczelni, wyjazdem za granicę. Każda zmiana miejsca kojarzyła mi się tylko z pozytywnymi przeżyciami, nowymi doświadczeniami i nutą adrenaliny przed tym co nieznane.. Ostatnia – okazała się zupełnie inna.  

Odeszłam od mężczyzny, który był dla mnie autorytetem przez wiele lat. Próbuję wypełnić puste miejsce po nim w moim życiu, mając przekonanie, że on świetnie zagospodarował te, które ja zajmowałam w jego domu i sercu. I tak jak postąpił już kiedyś nie ratując sytuacji, która w sposób oczywisty była do naprawienia, tak postępuje również teraz – nie próbuje zrobić nic z tym co było między nami i co tak łatwo można skleić i poukładać.

Na przestrzeni kilku lat w moich oczach zmienił się z przyjaciela, któremu mogłam powiedzieć wszystko  - w upartego człowieka, do którego nie dociera żadne z moich słów.

W sytuacjach kiedy wszyscy są wzruszeni – trudno mi uronić łzę Nie załamuję się, nie mam gorszych dni i długich wieczorów z zapłakaną pościelą i głupią komedią romantyczną.  Jestem zazwyczaj twarda i to ja uświadamiam wszystkich, że nie można się poddawać i marnować czasu na użalanie. Zapominam o tym wszystkim tylko w jednej chwili – wystarczy jedno wypowiedziane przez niego zdanie, które najczęściej jest przykre, dosadne i nieprawdziwe, a rozpływam się z bezsilności jak małe dziecko.

Myślałam, że jestem jego całym światem, ale chwilę później przypominałam sobie jaką masę przykrości mi sprawił przez te lata.

I chociaż wszyscy widzieli, że ta relacja nie jest zdrowa, a ja się jej niepotrzebnie poddaję, to zawsze go broniłam, wybaczając nawet najgłupsze sytuacje. Często brakowało mi jego wsparcia, ale nie poddawałam się w próbie zadowolenia go i udowodnienia, że jestem warta dobrego słowa, szacunku.

Pośród tych negatywnych komentarzy, które miały mi pokazać, że nigdy nie będę mądrzejsza od niego – cały czas walczyłam o to, żeby był ze mnie dumny.

I chciałabym mu to wszystko powiedzieć, ale on nie chce słuchać! I jestem zła na siebie, bo to kolejny wieczór, który tracę na zastanawianie się dlaczego on mi to robi!

Boję się tylko tego, że mimo, iż w głowie będę miała ten brak zainteresowania, wszystkie przykre słowa i brak pomocy jakie doświadczam teraz, na starość podam mu kieliszek wódki, bo to przecież mój ojciec.

Całe szczęście mam wiele cech charakteru, które mi w takich sytuacjach pomagają i w momencie, kiedy nie widzę dumy w oczach mojego ojca, potrafię być dumna sama z siebie!

Podobne artykuły


13
komentarze: 49 | wyświetlenia: 1293
12
komentarze: 25 | wyświetlenia: 2073
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1425
12
komentarze: 9 | wyświetlenia: 1624
12
komentarze: 68 | wyświetlenia: 1025
12
komentarze: 93 | wyświetlenia: 795
11
komentarze: 72 | wyświetlenia: 800
11
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1529
11
komentarze: 31 | wyświetlenia: 2138
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 1033
11
komentarze: 9 | wyświetlenia: 510
11
komentarze: 17 | wyświetlenia: 978
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 456
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  trawa,  10/09/2014

Nie wracaj, nie warto. Paru przemądrzałych pyszałków, zarzuci Ciebie mądrościami, niektórzy biegli w słowie poezją otumanią. Nie wracaj, nie warto - dla złudzeń czegoś lepszego - gubić siebie.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska