Login lub e-mail Hasło   

Obrazoburcza (?) Teoria Powstania Wszechświata

WAHADŁO FOUCAULTA
Wyświetlenia: 6.382 Zamieszczono 17/11/2014

OBRAZOBURCZA  (?) TEORIA POWSTANIA WSZECHŚWIATA

 

zbudowana przeze mnie [w związku z odkryciem naukowców rosyjskich informacyjnych pól torsyjnych, generowanych przez superinteligentną próżnię, która jest wszystkim co jest w ogóle i w której m.in. powstał nasz Wszechświat. Ta próżnia potencjalna w cząstki wirtualne może generować wszystko, bo jest po prostu wiecznym polem energetycznym świadomości o niedostępnej dla nas wibracji ( zjazd fizyków i astrofizyków rosyjskich i władz rosyjskiego prawosławia). Informacja jest przeto dostępna wszędzie i natychmiast], a zainspirowana również właściwościami urządzenia jakim jest

WAHADŁO FOUCAULTA.

 

Jean Bernard Foucault (1819 – 1868) – fizyk francuski

( wahadło 67m – Panteon paryski – rok 1851)

 

 

Definicja wahadła matematycznego : punkt materialny zawieszony na nieważkiej i nierozciągliwej nici (długość „d”), której drugi koniec jest unieruchomiony. Dla małych wychyleń okres drgań jest stały (izochronizm). Wahadło fizyczne : bryła sztywna wykonująca drgania wokół osi (zwykle poziomej). Poniżej wzór na stały okres drgań wahadła matematycznego.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

T = pomnożone przez pierwiastek kwadratowy z d podzielonego przez g

T – okres w sekundach

d – długość nici w metrach
π = 3,14
g – 9,8 m/s2 ( przyspieszenie ziemskie)

(komputer odmawia poprawnego wpisania wzoru, dlatego wzór napiasany jest inaczej)
        

MOTTO : kilka myśli Blaise Pascala, ważnych dla poniższej treści:

 

„Dwie skrajności: wykluczyć rozum; przyjmować tylko rozum”.

„Natura różnicuje i naśladuje ; sztuka naśladuje i różnicuje”.

„Niech nikt nie mówi, że nie powiedziałem nic nowego:

 rozmieszczenie treści jest nowe; kiedy się gra w piłkę, obaj

gracze grają tą samą piłką, ale jeden a nich mierzy lepiej”.

„Znajomość Boga bez znajomości własnej nędzy rodzi pychę.

Znajomość własnej nędzy bez znajomości Boga rodzi rozpacz”.

 

Dodam, że pośrodku tych „znajomości” można „znaleźć i Boga i swoją nędzę” oraz pogodzić się ze swą ludzką kondycją.

 

    Od jakiegoś czasu leżę już w łóżku. Jest późno. Przez okno zagląda do mnie zdążający do pełni Księżyc, o którym właśnie myślę. Dziwna rzecz, że nasz naturalny (?) satelita jest tak kontrowersyjnym tworem w naszym Układzie Słonecznym i dla wielu mądrych i mniej mądrych stanowi źródło wciąż nierozwikłanej tajemnicy. Budzi liczne spory i spekulacje, jest inspiracją dla tworzenia różnych teorii naukowych, fantastycznych i dociekań filozoficznych, co tylko podsyca wszystkim zainteresowanym i zaciekawionym aurę dziwności i niesamowitości wokół odwiecznego towarzysza Ziemi. Odwiecznego, bo przywiezione zeń próbki geologiczne skał świadczą, że wiek ich – 4,6 mld lat jest starszy niż najstarszych skał ziemskich, zaś gęstość Księżyca jest znacznie mniejsza. Podczas gdy Ziemia ma średnicę 3,66 razy większą, to masę ma 81 razy większą, toteż Księżyc nie może zawierać takiej ilości pierwiastków ciężkich jak nasza planeta. Natomiast sygnatury izotopów tlenu w skałach księżycowych są takie same jak w ziemskich, co świadczy, że oba ciała powstały w jednakowej odległości od Słońca. Dodatkowo uczeni skłaniają się do propagowania teorii zderzenia jakiejś planetki z Ziemią (albo i dwóch kolejnych zderzeń!), które wyrwało z obu ciał niebieskich i pomieszało materiały z ich skorup, a te z kolei w pewnej odległości od okaleczonej ziemi utworzyły Księżyc. Czy wobec tego nie przypomina to sumeryjskiego przekazu o katastrofie kosmicznej wodnej planety Tiamat, która po zderzeniu z księżycami Nibiru spadła na dzisiejszą orbitę ziemską wraz ze swoim księżycem Kingu i po tysiącleciach ustabilizował się układ Ziemia – Księżyc, zaś resztki części oderwanej z Tiamat utworzyły bransoletę z gruzu kosmicznego między Marsem a Jowiszem? Czy to nie tłumaczy też dysproporcji wielkości Księżyca, zbyt dużej w stosunku do Ziemi (okrojonej dawnej Tiamat), w porównaniu z wielkościami satelitów innych planet Układu Słonecznego?

   Od czasu, kiedy Nil Armstrong stanął na Księżycu, posypały się nowe zagadki. Stwierdzono, że Księżyc nie ma pola magnetycznego. Natomiast fizycy i matematycy odkryli nieoczekiwane i nieprawdopodobne koincydencje liczbowe dotyczące układu Ziemia –Księżyc – Słonce, gdzie identyczne wielkości liczbowe odnośnie różnych faktów i ich relacji, a zwłaszcza podobne wielokrotności tych liczb w zakresie : odległości, wielkości, średnic, okresów obrotu, zjawisk zaćmień, wpływów grawitacyjnych i wielu innych – są tak skorelowane i tak statystycznie nieprawdopodobne, że dotąd stanowią niesamowite zadanie do rozwiązania dla chętnych do permanentnego bólu głowy. Okazało się również, że Księżyc wykazuje ogromne różnice siły grawitacji w zależności od miejsca. Wynika to z nieregularnych stłoczeń masy, tzw. maskonów. Te maskony są usytuowane tuż pod powierzchnią gruntu, a nie w jądrze, co już jest dziwne i to sprawia, że trudno jest orbitować nad powierzchnią Księżyca, gdzie co chwila znaczące różnice grawitacyjne utrudniają manewrowanie i zmuszają do nieustannych korekt lotu np. lądownika. O następnej zagadce świadczy casus lotów Apolla 12 i pechowego Apolla 13.

W roku 1969 załoga Apolla 12 wracając na Ziemię zrzuciła na Księżyc moduł księżycowy w rejon, gdzie zainstalowała sejsmograf. Siła uderzenia (1 tona trotylu) spowodowała wstrząsy trwające godzinę. Fala uderzeniowa zachowywała się tak, jakby kula satelity była pusta w środku. Natomiast wracająca po awarii załoga Apolla 13, nomen omen 13 kwietnia 1970 r. , zrzuciła trzeci człon rakiety Saturn 5 na powierzchnię Księżyca. Uderzenie wywołało energię 11,5 ton trotylu – 137 km od sejsmografu. Wstrząsy sejsmiczne były tym razem 30 razy silniejsze i trwały 3,5 godz. do głębokości 40 km . Astronauci powiedzieli, że „Księżyc się zatrząsł, zadźwięczał jak dzwon, a struktura jego trzęsła się tak, jakby w jego środku były gigantyczne amortyzatory hydrauliczne”. Powiem tylko jeszcze o wnioskach z tych zdarzeń. Szef Astrobiologii Instytutu NASA powiedział: „Eksperymenty [...] wskazują na przerażającą możliwość, że Księżyc jest pusty w środku”. Carl Sagan – Znakomity astronom i fizyk – uzasadnił to przerażenie: „Doskonale wiem, że naturalny satelita nie może być obiektem pustym w środku”. A jednak jest, a maskony i zmienna grawitacja wskazują, że jeszcze na dodatek ma pod powierzchnią puste komory lub przestrzenie. Wielu wysuwa wniosek, że Księżyc jest tworem sztucznym i został przez kogoś (kiedy?, z czego?) zbudowany i celowo umieszczony na okołoziemskiej orbicie. Świadczą o tym wszystkie matematyczno – fizyczno – biologiczne parametry, które zasugerowałem wcześniej, by wymienić jeszcze wpływ Księżyca na popękanie skorupy ziemskiej i dryf kontynentów, pływy oceaniczne i ich oddziaływanie na życie biologiczne oraz wpływ grawitacyjny na wiele ziemskich zjawisk. Panuje wśród uczonych różnych dziedzin wiedzy przekonanie, że bez obecności i specyfiki oddziaływania Księżyca życie na Ziemi w obecnej postaci byłoby wręcz niemożliwe(sic!). Żeby było śmieszniej, rozmaite przekazy mitologiczne i legendarne mówiące o odwiedzinach wielu obcych cywilizacji, a nawet o toczonych tu wojnach, przytaczają historię, że Księżyc zbudowała jakaś gadzia cywilizacja jako bazę obronną, zapamiętano także, iż nazwano tę bazę „Chowtą”, a po przegranej wojnie zostawiono tu, gdzie jest teraz. Ostatnio prasa donosi, że odbyły się jeszcze dwa utajnione loty Apolla na Księżyc gdzie znaleziono statek kosmiczny sprzed kilku tysięcy lat ( skorodowany i uszkodzony), a w nim mumię kosmitki (sic!). Są publikowane zdjęcia statku i kosmitki! Czy to prawda czy fałsz?!

   Myślę , że wystarczy już o Księżycu, że zaciekawiłem czytelników dostatecznie, by sięgnęli po obszerną literaturę na ten temat, zwłaszcza że moje stare zegary właśnie wybijają północ. Najpierw odzywa się „eklektyk” w pięknej orzechowej skrzynce, na spodzie której mosiężny satyr pilnuje złotej tarczy wahadła z uśmiechniętym obliczem pucułowatego słońca okolonego promienistą aureolą. Cyferblat zdobią bogate ornamenty, a na strzelistym zwieńczeniu skrzynki króluje głowa „Zielonego Człowieka”. Dźwięk rytmicznego gongu złamany jest w pewnym momencie głuchą barwą znamionującą lekkie uszkodzenie odpowiedniego trybika. Po nim mały koncercik daje „secesjonista” chwaląc się swoim delikatnym brzmieniem strunowych cymbałków. Cyferblat z motywem roślinnym i takież mosiężne wahadło nieosłonięte kryształową szybką stanowią zawartość pięknie zdobionej i zmyślnie powycinanej zgodnie z secesyjną modą skrzynki. Pamiętam, jak specjalnie regulowałem długość wahadeł, by uzyskać w miarę dokładny czas, a równocześnie spowodować niejednoczesne lecz następujące bezpośrednio po sobie bicie obu zegarów. Dźwięki te towarzyszą mi stale w domu odmierzając chwile mego życia. Przyzwyczaiłem się i je polubiłem. Lecz dzisiaj zainspirowały moje rozmyślania dotyczące dziejów, znaczenia i roli samego wahadła. Przypomniałem sobie, jak z woli mego podziwianego nauczyciela, p. Zygmunta Bilewicza, w ramach zajęć kółka fizycznego konstruowaliśmy rozmaite wahadła i przygotowywali wykład o wszystkim, co wiadomo w zakresie matematyczno – fizycznych właściwości „wahadła matematycznego”. Nie zamierzam epatować czytelników wykładem, liczbami, zależnościami i właściwościami tego urządzenia – to można sobie przeczytać w podręcznikach i popularnych książkach. Powiem natomiast, o czym dowiedziałem się o wiele, wiele później, o czym nie uczą w szkołach – o nieznanych reperkusjach dziejowych i naukowych i wreszcie o wnioskach, które dopadły mnie w ową księżycową i zegarową noc. Przenieśmy się na parę chwil do starożytnego Sumeru. Przed 6 000 lat istniała tam cywilizacja, która wynalazła pismo, koło, szkło, sześćdziesiątkowy system liczbowy; stąd godziny, minuty, sekundy, podział okręgu na 360 stopni, 60 minut kątowych, 60 sekund kątowych, gdzie rozwój astronomii był niebywały z punktu widzenia naszej naukowej historii. System sumeryjskich miar świadczy o tym, że znali oni wahadło i potrafili go użyć. Jednostka długości, a ściślej mówiąc podwójne „kush”, wynosiła 99,98 cm , a więc 1 metr bez dwóch setnych centymetra! Jednostki masy i objętości tak samo odpowiadały 1 kilogramowi i 1 litrowi. Natomiast wahadło sumeryjskie oscyluje w półokresie ( od jednego do drugiego wychylenia) w czasie 1 sekundy mając największą szybkość w połowie tego cyklu, w położeniu pionowym, i ma właśnie długość podwójnego „kush”, czyli 1 metra. A wszystko to związane jest z użyciem wahadła do obserwacji przejścia ciała niebieskiego ( np. Wenus – Inanny – bogini) przez odcinek łuku horyzontu nieba podzielonego na 360 części (technologia tego zabiegu podana jest w literaturze). Przy pomocy wahadła nastąpiła konwersja jednostki czasu na jednostkę długości, tej z kolei na jednostki pojemności i masy (1 m sześcienny na litry, a litry na kilogramy). Najciekawsze jest, ze po wiekach, w okresie powstawania państwa stanów Zjednoczonych, jeden z ojców założycieli, naukowiec, filozof, mąż stanu, polityk, późniejszy prezydent USA Thomas Jefferson, nie znając w ogóle Sumerów i ich dokonań ( bo wtedy wiedza ta jeszcze nie była znana) tez użył wahadła sekundowego (tzw. wahadła prętowego) do wyznaczenia jednostek miar, gdzie stopa amerykańska miała 30 cm ( 10 stóp to dekada, 10 dekad to pręt, 10 prętów to furlong, a 10 furlongów to mila). System ten różnił się od angielskiego, który był oparty na starych jednostkach megalitycznych (ale to zupełnie inna starożytna historia, też pokłosie obserwacji nieba). System Jeffersona nie został powszechnie przyjęty, chociaż dzisiaj NASA szacując obwód Ziemi przyznała 100-proc. rację Jeffersonowi, wg którego obwód Ziemi wynosił 366 furlongów do kwadratu (pamiętajmy, że Ziemia okrąża Słonce w ok. 366 dni). Między okresem oscylacji wahadła a obrotem dobowym Ziemi i roczną wędrówką okołosłoneczną musi istnieć jakiś rezonans, chociaż uczeni mówią, że zależność pomiędzy okresem wahadła a jego długością prowadząca do wyznaczenia jednostki długości jest uzależniona tylko od masy Ziemi ( grawitacja). Na pewno tak, ale koincydencje liczbowe w tym przypadku są co najmniej zastanawiające, zwłaszcza że liczne obecnie doświadczenia z wahadłem w różnych częściach Ziemi podczas zaćmień Słońca i Księżyca wskazują znaczące odchylenia jego zachowań od normy. Wyjaśnienie tych anomalii jest więc sprawą rozwojową.

   I tu docieramy do specyfiki tzw. Wahadła Foucaulta. Zacznijmy od przypomnienia, że każde wahadło w ruchu zależne jest tylko od masy Ziemi, a więc grawitacji oraz od długości swego zawieszenia. Gdyby nie było zjawiska tarcia w punkcie zawieszenia i oporu ośrodka, w którym się ono porusza (powietrze), to raz puszczone w ruch oscylowałoby bez przerwy, bez końca. Wahadło Foucaulta różni się od innych sposobem zawieszenia. Na ogół jest duże, ciężkie, długie, na solidnym drucie lub lince i zawieszone przy pomocy przegubu Cardana, co umożliwia mu obracanie się płaszczyzny wahania w dowolnym kierunku, przy czym sam punkt zawieszenia jest nieruchomy. Także tarcie jest możliwie najbardziej zminimalizowane. Obserwatorowi ruchu tego wahadła wydaje się, że w płaszczyźnie wahania obraca się ono o kilkanaście stopni na godzinę. Jest to iluzja, bo ruch wahadła nie zależy od ruchu Ziemi, która kręci się wraz z obserwatorem na niej stojącym pod tymże wahadłem. Grawitacja Ziemi natomiast przyciąga je w dół, bo jej masa ( zgodnie z teorią względności) zagina wokół siebie przestrzeń, więc inne mniejsze masy w pobliżu zapadają się jakby do zagłębienia w Ziemi spowodowanego tym zagięciem. Tempo pozornego obracania się płaszczyzny wahań wahadła Foucaulta zależy od szerokości geograficznej. Na biegunach płaszczyzna ta zakreśla pełny okręg w czasie doby. Na równiku w tym samym czasie płaszczyzna ta nie obraca się wcale. Na naszej szerokości geograficznej jej obrót w ciągu doby wynosi ok. 280 stopni. To urządzenie bezpośrednio udowadnia, że Ziemia się obraca wokół swej osi. Wahadło Foucaulta brało udział w doświadczeniu późniejszego noblisty (1988 r.) M. Allaisa, który w trakcie zaćmienia Słońca w czerwcu 1954 r. W Paryżu zauważył nieregularność ruchu płaszczyzny wahadła, a w trakcie pełni zaćmienia zaczęło się ono obracać w przeciwną stronę. Po zaćmieniu wahadło wróciło do poprzedniego stanu. Odkrycie młodego inżyniera zignorowano (jak zwykle). Ale później zaczęto powtarzać te doświadczenia i efekt ten powtarzał się stale, ale tylko w tych miejscach na Ziemi, z których ustawienie Słońca, Księżyca i Ziemi obserwowano w linii łączącej środki mas tych ciał. Dziś trwają dalsze badania owych zjawisk w celu ustalenia związku grawitacyjnego między konfiguracją ciał niebieskich. Czy jest możliwe, by Księżyc był tarczą zmieniającą oddziaływanie Słońca na naszą planetę?    

Cóż, o wahadle z fizycznego punktu widzenia można jeszcze powiedzieć, że jakkolwiek mocniej wychylimy wahadło, półokres wychylenia z jednego skrajnego położenia do drugiego zawsze jest ten sam (izochronizm), chyba że zmieniamy długość linki zawieszenia oraz wartość przyspieszenia grawitacyjnego, pod którego wpływem wahadło traci powoli energię i w końcu staje w położeniu pionowym. Oczywiście to samo dzieje się pod wpływem tarcia i oporu powietrza lub innego ośrodka. Ale ten umownie stały okres oscylacji był podstawą do konstrukcji pierwszych zegarów.

   Teraz zaś puśćmy wodze fantazji i oddajmy się władzy wyobraźni, która opierając się przecież na aktualnej wiedzy i zdolności kojarzenia faktów – jest zarzewiem przyszłego poznania i postępu. Zadziwia fakt, że to nie wahadło Foucaulta lecz Ziemia z nami i całym światem obraca się pod nim, a ono nie zmieniając nigdy płaszczyzny swego ruchu daje do zrozumienia, że ma oparcie w nieruchomym punkcie stałym zawieszenia. Wiemy, że w warunkach ziemskich nie jest to z wiadomych powodów idealne, ale z punktu widzenia geometrii punkt nie jest widoczny ani konkretny, bo nie ma wymiarów; punkt to jednak konkretne miejsce w jakiejś przestrzeni, które nie może się poruszać, natomiast przestrzeń może poruszać się wokół niego. Oto istota sprawy. Popatrzmy jeszcze na wzór matematyczny okresu wahadła. I zadziwimy się znowu, bo jest tam wszystko co najważniejsze dla świata: jednostki miar go opisujące – sekunda, metr, masa – więc i objętość oraz powszechne ciążenie trzymające Wszechświat w materialnej kuli, boska liczba π – symbol nieskończoności i niewymierności oraz atrybut idealnego tworu – okręgu, po którym porusza się wszystko we Wszechświecie, a więc ruch warunkujący życie i sens istnienia wahadła ...Uff ....

   Zaryzykuję więc pewne twierdzenie oparte m.in. na ogólnej teorii względności, która mówi, że wszystko jest energią, a materia jest jedną z form tej energii. Podeprę się też obecnym poglądem fizyków, że nasz Wszechświat powstał w wyniku wybuchu „osobliwości” – superzgęstka w kwantowej pianie nieskończonej pustki – przestrzeni poza Wszechświatem, która bez względu na to, jak ją nazwą naukowcy i ktokolwiek w ogóle, jest i prawdopodobnie zawsze będzie poza naszym poznaniem i wyobrażeniem. Osobiście twierdzę, że ta kwantowa nieskończona pustka to też forma energii o subtelności i parametrach poza obszarem ludzkiego rozumienia.

Po tym krótkim wstępie przechodzę do istoty sprawy. Otóż być może jest tak, że nasz Wszechświat jest właśnie wielkim materialnym kulistym wahadłem oplątanym wyższym energetycznym wymiarem (piąty wymiar Kaluzy-Kleina?, pole zerowe energii? Badania B.Heischa i spółki w Instytucie Plancka pod Monachium), z którego skręcona lina będąca długością wahadła zawieszona jest w stałym nieruchomym punkcie nieskończoności , geometrycznie idealnym, bez tarcia i oporu. Wahadło to wprawione jest w wieczny z naszego punktu widzenia ruch przez wolę Stwórcy, czy to się komuś podoba czy nie, od niego także zależy, kiedy je unieruchomi ( zainteresowanych odsyłam do mego wiersza – deklaracji światopoglądowej „Moje dziękczynne credo” i innych kosmogonicznych mych rozważań). Prześledźmy teraz fizykę tego wahadła, które z wnętrza Wszechświata nie jest spostrzegane przez istoty rozumne żyjące w pewnych granicach czasowych jego oscylacji, bo mocna zasada antropiczna obowiązuje tylko wewnątrz kuli wahadła. Sam Wielki Wybuch jest też wewnętrzną sprawą Wszechświata – warunkiem jego takiej a nie innej budowy, zasad w nim obowiązujących, wewnętrznego ruchu ciał niebieskich, jego rozwoju i jego zagłady, ale też i jego okresowego wznowienia. Uczeni stwierdzili, że Wszechświat się rozszerza, obiekty oddalają się od siebie, więc kula zwiększa swą objętość, stygnie, zmniejsza się gęstość, ale masa ogólna jest taka sama zgodnie z zasadą zachowania energii. Początkowa szybkość rozszerzania się z powodu eksplozji „osobliwości” była wielka, ale z czasem miała się zmniejszać i do głosu powinna dochodzić grawitacja, która po pewnym czasie ponownie skupiałaby wszelkie obiekty materialne powodując zwiększanie szybkości tym razem zbiegania się galaktyk w nową „osobliwość”. Do tego potrzebna jest odpowiednia ilość materii w kuli Kosmosu. Spekulacje, że tzw. „czarne dziury” absorbujące z otoczenia i skupiające wszelką materię, a nawet światło, oddają ją innym wszechświatom, rozwiał fizyk S. Hawking udowadniając, że czarne dziury parują i po długim czasie znikają. Astronomowie potwierdzili to obserwując czarne dziury, z biegunów których zaobserwowali emanacje tzw. dzetów energii. Powstał więc problem niedoboru materii, który nie dotyczył tych czarnych obiektów, ale całości kosmosu, bo uczeni tylko sobie znanym tajemniczym sposobem obliczyli, że jej sporo brakuje do scenariusza ekspandującego Wszechświata. Tymczasem kwestią badań ostatnich lat jest wykrycie tzw. ciemnej materii i ciemnej energii, których ponoć jest o wiele więcej niż tej dotychczas policzonej, więc problem jest częściowo zażegnany.

   Osobiście dziwię się tej pewności uczonych, ponieważ uważam, że wielkość Wszechświata jest tak gigantyczna, że sytuuje się poza możliwością obserwowania całości i ferowania wyroków na podstawie tak w dodatku prymitywnej ludzkiej technologii. Ponadto wracając po tej koniecznej dygresji do mojej koncepcji boskiego wahadła uważam, że wszystkie wewnętrzne zdarzenia w naszym kosmicznym domu są skorelowane z ruchami, celami i parametrami tego boskiego urządzenia. Zwłaszcza że ostatnio media dość często informują, iż bezdyskusyjnie stwierdzono, że Wszechświat zamiast zwalniać – przyspiesza. Wcale się nie dziwię. Wszechświat jeszcze jako osobliwość był umieszczony w energetycznej elastycznej otulinie wyższego wymiaru tworząc wraz z nią kulę wahadła zawieszonego w stałym punkcie nieskończoności. ( Obrazowo mówiąc, kulista materialna czasoprzestrzeń zawieszona w plecionej torbie, której zamknięcie wokół tworzy linę zawieszenia o odpowiedniej długości). Uruchomienie urządzenia zsynchronizowane zostało z równoczesnym wybuchem osobliwości wewnątrz tego piątego wymiaru energetycznego, w związku z czym kula wahadła wraz z tą otoczką ciągle się rozszerza w nieskończoności, który to fakt jest dla tej nieskończoności z definicji bez znaczenia. Natomiast pęczniejąca kula zwiększając objętość i zmniejszając gęstość nie zmniejsza swojej masy, co dla wahadła też jest bez znaczenia, natomiast nie jest bez znaczenia dla Wszechświata. Wszystkie procesy wewnątrz kuli są sprawą zamierzonego funkcjonowania czasoprzestrzeni materialnej, natomiast całość wahadła zmierza z pierwszego skrajnego wychylenia w punkcie „A” do pionu w punkcie zero „O”, bo wahadło w pionie ma największą prędkość oscylacji. Wszechświat zwiększa prędkość, bo całe wahadło ją zwiększa; zwiększa się też objętość kuli Kosmosu, by osiągnąć maksimum w pionowym położeniu wahadła, więc także bardziej oddalają się od siebie obiekty wewnątrz kuli. Z tego maksimum wszystkich składników i parametrów idealnie ze sobą skorelowanych nastąpi wędrówka całości urządzenia do punktu „B” jako wychylenie w przeciwną stronę, z odwrotną kolejnością działania. A więc zmniejszaniem prędkości, objętości oraz zwiększaniem skupiania obiektów, gęstości itp. aż wreszcie stanie w „osobliwości” punktu „B”, by ponownym wielkim wybuchem zacząć następny cykl.

   Widocznie żyjemy w czasie, gdy wahadło zmierza do pionu. Jeżeli go osiągnie, zacznie z rozpędu dążyć do skrajnego wychylenia po przeciwnej stronie powoli tracąc szybkość. Wtedy do głosu wewnątrz kuli dojdzie grawitacja i zacznie skupiać materię. W tym czasie uczeni doniosą o znacznym zwalnianiu Wszechświata. Sytuacja więc odwróci się radykalnie. We właściwym czasie w czasoprzestrzeni zacznie zanikać Życie, a wahadło będzie zbliżać się do punktu „B”, w którym na moment stanie, by znów ruszyć w przeciwną stronę, podczas gdy zsynchronizowany z tym ponowny Wielki Wybuch potwornie skupionej materii zapoczątkuje wewnątrz pęczniejącej kuli rozwój, być może, podobnego Wszechświata z rozumnym życiem, zdążającego znów do pionowego położenia wahadła w punkcie „O”, by w momencie apogeum szybkości zacząć zwalniać w drodze do punktu „A”. I tak przez wieczność; oo.., przepraszam – dopóki Bogu nie zechce się go zatrzymać. Być może teoria wielu wszechświatów też jest prawdziwa i Bóg porozpinał w wieczności wiele takich wahadeł z rozmaitymi zasadami i celami, bo przecież dla nieskończoności żadna ilość nie ma znaczenia i nie stanowi problemu, tak jak i dla Stwórcy, który w swój tajemniczy sposób jest Wszechmocny i Wszechobecny.

   Pozostaje jeszcze jedna kwestia do wyjaśnienia. Jaka masa i grawitacja powoduje stały ruch tych wahadeł i przyciąga je do pionu? Wielu naukowców operuje pojęciem Wielkiego Atraktora , który oznacza miejsce wybuchu naszego Wszechświata lub regulatora wszelkich jego ruchów. Umiejscawia się go gdzieś w głębi Kosmosu w kierunku Wielkiej Mgławicy Andromedy. Dlaczego więc nie przypuszczać, że Stwórca powołując światy do istnienia w taki sposób posiada na pewno, jako również Wielki Grawitator, technologię, która w odpowiednim miejscu hiperprzestrzeni usytuowała taki Wielki Grawitacyjny Atraktor – punktu zero dla boskich wahadeł życia. Można by podsumować powyższe wywody stwierdzeniem, że to nasze Wahadło wszechświata jest jedynym perpetuum mobile w ogóle, które jedynie ON – Stwórca może unicestwić. Przypuszczam, że stanie się to wtedy, gdy wydarzy się w naszym materialnym Uniwersum wszystko, co może się w nim wydarzyć.

   Zastanawiające jest, że we wszystkich teoriach kosmologicznych pojawia się w końcu kosmologiczny aspekt istnienia Boga jako wytłumaczenie tego, co nie daje się w żaden sposób naukowo wyjaśnić; lub Jego odrzucenie przez naukowców – ateistów. Ci z kolei twierdzą, że Wszechświat powstał w trakcie wybuchu „osobliwości”, która z kolei powstała samorzutnie ze skomasowania kwantowej piany próżni (niczego?). Pytam więc: A skąd się wzięła w nicości ta kwantowa piana? Co to jest ta kwantowa piana? Jaki mechanizm uruchomił powstanie „Osobliwości”? Co to jest Nicość i dlaczego jest potencjalna we Wszystko? Dlaczego z kwantowej piany powstał Wszechświat ze swoimi prawami, logiczną fizyką oraz zasadą antropiczną a w nim inteligentne życie? Dlaczego wielu naukowców preferuje teorie Inteligentnego Projektu sugerującego Stwórcę, inni zaś twierdzą, że Uniwersum istniało zawsze w stanie stacjonarnym? Dlaczego jedni z kosmologów uzasadniają ekspandujący Wszechświat, inni widzą jego cieplną śmierć? Dlaczego jedni uważają, że Wszechświat jest czasoprzestrzenią 4-wymiarową, a inni sytuują go w 10, 11 lub 26 wymiarach? Dlaczego jedni uczeni z uporem maniaka szukają Teorii Wszystkiego, a inni twierdzą, że nasz Kosmos jest tym wszystkim, co jest? Wątpliwości i pytań jest nieskończenie wiele. Jeżeli uznamy, że nie ma głupich pytań – są tylko głupie odpowiedzi, to dogłębnie wyjaśniających odpowiedzi zawierających prawdę kosmologiczną i kosmogoniczną w ogóle nie ma. Są wyłącznie przypuszczenia, spekulacje i w końcu liczne teorie, które od biedy, mniej lub bardziej są uzasadnione matematycznie, a mniej niż bardziej uzasadnione empirycznie. A już w fizyce kwantowej, gdzie cząstki – kwanty (czyli funkcje falowe) mogą istnieć w kilku różnych miejscach jednocześnie jako tzw. ekspozycja stanów kwantowych, z których w wyniku tzw. redukcji funkcji falowej realizuje się ten jedyny – to dopiero szaleństwo. Wszechświat jaki znamy i jakiego nie znamy jest nie tylko dziwniejszy, niż nam się wydaje, lecz jeszcze bardziej dziwniejszy, niż jesteśmy w stanie sobie wyobrazić. Czy wiecie , że samych teorii Wielkiego Wybuchu jest co najmniej kilkanaście, jeśli nie więcej, łącznie z teorią świata jako rozszerzającego się torusa, czy teorią większej, zmiennej prędkości światła, zwłaszcza w początkowej fazie eksplozji; w niej fizyk Joao Maqueijo modernizuje nieco słynne równanie Einsteina! A zadziwiająca teoria Wiralli – wrzecion multiczasowych światła naszego T.Kloczkowskiego, która – jeśli zostanie zweryfikowana pozytywnie – zmieni diametralnie mapę całego nieba!? Najgorsze, że wielu naukowców „wie na pewno”, podsycając własną pychę i arogancję oraz stanowiąc zaporę dla wielu nowych prądów i nowych rozwiązań ważnych dylematów naukowych. Prawda jest taka, że w tych kosmologicznych dokonaniach nauka ciągle dociera w końcu do boskiego wahadła dociekań: z jednej strony morze toczące fale niepoliczalne coraz to nowych pytań, z drugiej zaś strony pustynia odpowiedzi w postaci piasku i żwiru teorii, przesypującego się między palcami dłoni, które je zaczerpnęły. Natomiast co mądrzejszy i pełen wątpliwości łeb dociekającego, w szumie wahnięć tego wahadła słyszy dobrotliwie drwiący „Chichot pana Boga”. Oto odpowiedź na pytanie zadane przez Umberto Eco w „imieniu Róży” : „ Czy Bóg umie się śmiać?”

Powyższa długa dygresja była konieczna, bo usprawiedliwia moje prawo do wysunięcia swojej koncepcji Wszechświata, która w świetle tych wszystkich teorii nie jest niespójna i sprzeczna z aktualną wiedzą. Natomiast znamienny jest fakt, że spora ilość znanych i poważanych naukowców, w miarę odkrywania coraz to nowych tajemnic Uniwersum, z zagorzałych ateistów staje się ludźmi wierzącymi w Boga – Stwórcę. Można tu wymienić chociaż dwóch: F. Collinsa – kierownika - koordynatora międzynarodowego projektu odczytywania genomu ludzkiego, który w swojej książce opisał drogę do tej wiary, a genom nazwał „ Językiem Boga”. Drugim jest A. Flew – filozof, który ostatnio napisał książkę pt. „Bóg (nie) istnieje”. Koniecznie muszę przytoczyć tu znamienny z niej cytat : „...wierzę, że Wszechświat powołała do istnienia nieskończona inteligencja. Wierzę, że misterne prawa nim rządzące objawiają to, co naukowcy nazwali Umysłem Boga. Wierzę, że Zycie i jego odtwarzanie mają początek w boskim Źródle. Dlaczego w to wierzę, skoro przez ponad pół wieku broniłem światopoglądu ateistycznego? Najkrócej mówiąc, dlatego, że taki właśnie obraz wyłania się ze współczesnej nauki”.

   Z tego co napisałem wynika, że jestem wierzącym człowiekiem. Ale nie preferuję żadnej religii. Wiem, że cokolwiek byśmy powiedzieli o Bogu, będzie tylko Jego ograniczeniem, dlatego uważam, że poznamy i zrozumiemy Go dopiero wtedy, gdy wrócimy do Źródła. Dla mnie Bóg to niewyobrażalnie wielka przybierająca różne formy Energia , o niewyobrażalnie wielkiej Inteligencji i Świadomości, wyposażonej w niewyobrażalnie Mądry i Twórczy Umysł, oraz o niewyobrażalnie wielkiej Mocy Sprawczej. To jest moja definicja i moja religia – reszta (boskie motywy, cele, technologia, pytania i odpowiedzi: po co , dlaczego, jak, co z życiem biologicznym i rozumnym, ze sprawiedliwością, miłością, moralnością, dobrem i złem) to komentarze. Zresztą o tym wszystkim napisałem w innych tekstach i kilku swoich wierszach, toteż tutaj nie będę tego roztrząsał. Wspomnę tylko, że nie uważam Stwórcy za Boga osobowego i transcendentnego – poza swoim stworzeniem, lecz przypisuję Mu atrybut Wszechobecności w swoich dziełach, ale też i poza nimi. Toteż nie uważam Go, jak to czyni wielu innych, li tylko za Siłę Sprawczą, nie wtrącającą się w sprawy istot rozumnych, które powołał do istnienia w wielu, a więc i w naszym świecie. Choćby z racji tego, że w ciałach materialnych zawarł swój boski pierwiastek – siłę życiową, a szczególnie w ludzkich cząstkę boskiej rozumnej świadomości o spektrum ograniczonym do niezbędnego minimum, które człowiek może poszerzać poprzez swoje dokonania i działanie w materialnej rzeczywistości, gdyż ma również wszczepiony twórczy intelekt i wyobraźnie, ciekawość poznawania, charakterologiczne osobowościowe ego i jego konieczne przeciwieństwo – prawo naturalne nakazujące szanowanie życia i niekrzywdzenie siebie i innych. Do wyposażenia należy także iluzja wolnej woli, która nie będąc wolnością daje jej poczucie w rozumowo ograniczonym zakresie (odpowiedzialność) i warunkuje m.in. wolę zachowań ( wolność to konieczność uświadomiona – L. Kołakowski). Dlatego Bóg wszystko obserwuje i doświadcza wszystkiego wraz z istotami, które stworzył, ale nie ingeruje w ich poczynania, bo wyposażył ich we wszystko co potrzebne do podejmowania samodzielnych decyzji. Machinę Wszechświata tak skonstruował, że działa bezwzględnie według zawartych w niej zasad, natomiast lokalne implikacje ludzkiej działalności są nieistotne dla funkcjonowania całości, lecz jako różnorodne szczegóły - są nieznane, ciekawe i pouczające. Dlatego wszystkie wzloty i upadki, szczęścia i nieszczęścia, dobrodziejstwa i zbrodnie, różnorodne osiągnięcia egzystencjalne i kulturowe, piękno i brzydotę, podłość i szlachetność, i wszystko inne w swoim życiu ludzkość zawdzięcza samej sobie i od niej zależy też jej los. W związku z tym wszystkie złorzeczenia Bogu za nieszczęścia tego świata są wynikiem ludzkiej głupoty i niezrozumienia istoty sprawy oraz nierespektowania naturalnego prawa moralnego ( Immanuel Kant ujął to prawo w swój ponadczasowy imperatyw kategoryczny).

   Inny mędrzec, Toth – Hermes Potrzykroć Wielki, zapisał ponoć na szmaragdowej czy szafirowej tablicy m.in. taką sentencję: „Jak na górze, tak na dole”. Jeśli tak, to pociągnijmy dalej tę wahadłową analogię. Przecież w porównaniu z Kosmosem człowiek-pyłek to nic innego jak hipernanominiaturowe boskie wahadełko. Materialne ciało poprzez czakrę serca zawieszone na duchowej nici boskiej świadomości w stałym punkcie piątego wymiaru Kaluzy-Kleina. Natura grawitacyjna tego wymiaru, której produktem jest elektryczność określona prawami elektromagnetyzmu Maxwella, a zaburzeniem światło – przenika materialny Wszechświat będąc także nośnikiem życiodajnych fal światła (dla ludzkich wahadełek), emitowanych z gorącego Słońca do ich macierzystej Ziemi. Dychotomiczna natura świata sprawia, że ludzkie wahadło oscyluje między skrajnościami. Heinsen-Bergowska nieoznaczoność jest w opozycji do Bohrowskiej komplementarności i paradoksalnie obie są awersem i rewersem tego samego medalu. Ktoś powiedział, że paradoks to prawda, która stanęła na głowie, by zwrócić na siebie uwagę. I dlatego właśnie ludzka natura pełna oscylujących przeciwieństw, które się nie wykluczają, lecz uzupełniają, jest tym akumulatorem energii życiowej o skrajnej różnicy potencjałów warunkującej wszelkie działania w materialnej rzeczywistości. W swoich poczynaniach wahamy się więc od egoizmu do altruizmu, od kreacji do destrukcji, od dobra do zła, od miłości do nienawiści, od przyczyny do skutku, od dominacji do poddaństwa, od barbarzyństwa do kultury, od radości do rozpaczy, od szczęścia do nieszczęścia, od smutku do zadowolenia, od biedy do bogactwa, od choroby do zdrowia, od wojny do pokoju, od głupoty do mądrości i od wielu do wielu jeszcze innych skrajności. Ta huśtawka działań i nastrojów (pamiętajmy, że huśtawka zawieszona sztywno na poziomej osi to też tzw. fizyczne wahadło osiowe), dążeń, porażek i osiągnięć to przecież całe nasze życie, nasza nauka siebie i świata, nasze doświadczanie materii i nasza przygoda dobra czy gorsza, cały bagaż egzystencjalny w tej kosmicznej formie energii. A gdzie tu boska sprawiedliwość?, i miłość? Nasze krótkie życie na ogół przecież nie skłania do wyciągania właściwych z niego wniosków. Otóż Bóg w swej wszechmocy unieśmiertelnił duchowo to ludzkie wahadło, a w huśtawce reinkarnacyjnej dał nam możliwość, w cyklu wielości egzystencji, przeżycia różnych, innych i nowych jakościowo aspektów materialnej rzeczywistości fizycznej.

   Ale wiemy, że w materii wahadło musi kiedyś się zatrzymać. Mówię oczywiście, w długiej perspektywie czasowej, o wahadle naszej ziemskiej cywilizacji. W dodatku na to właśnie wahadło działa hamująco (chociaż pozytywnie) boski mechanizm ewolucji duchowej poprzez wielką spiralę świadomości, która wzrasta z poziomu na poziom coraz wyższy. Dzięki rozwojowi etyki, nauki, kultury i wiedzy rośnie zaawansowanie ekologiczne, technologiczne i duchowe populacji, która osiąga w końcu najwyższy poziom integracyjny i wahadło cywilizacyjne zatrzymuje się w punkcie „zero”. Następuje wtedy kwantowy skok jakościowy i cywilizacja przechodzi w innowymiarową strefę rozwoju. Może więc te wyższe i mądre populacje rozumnych istot mogą zajmować się inżynierią kosmiczną, potrafią zaginać przestrzeń i podróżować w czasie, a nawet zapalać całe galaktyki... Jednak kiedy cywilizacja zdąża do samozagłady, wahadło nigdy nie zatrzyma się w punkcie „0”, bo minie go już jako planetarny grobowiec istot fizycznych, niby inteligentnych, które unicestwiła własna ślepota, egoizm i chciwość. W następnym wychyleniu narodzi się, być może, inna cywilizacja, która będzie mądrzejsza od poprzedniej na tyle, by do końca nie miotać się między boskością a Pascalowską nędzą człowieczą z Bogiem lub bez Boga. W tym miejscu nie mogę się powstrzymać od zanotowania myśli, która mi przyszła do głowy w związku z obecną kondycją ziemskiej populacji: Wprawdzie nasz ludzki świat jest wystarczająco smutny, ale ciekaw jestem, jaki byłby, gdyby każdy w nim dostał to, na co sobie zasłużył ...

         Ale nie przejmujmy się zbytnio hekatombą zniszczonej cywilizacji. Pamiętajmy, że istota ludzka z boskiego wyroku nie umiera. Umiera tylko ludzka powłoka materialna, do czego się już przyzwyczailiśmy. Dusze wracają do Źródła lub wcielają się w ciała istot rozumnych na innych globach, bo wahadeł cywilizacyjnych we Wszechświecie wg równania Drake ,a jest spora ilość idąca w miliardy albo i więcej. Stwórca tak gigantycznego Kosmosu nie byłby aż tak rozrzutny dla jednej tylko populacji ludzkiej. Są bowiem na boskim multiplanie sprawy i historie, o jakich się filozofom nie śniło.

 

ALLELUJA !

Autor: Piotr Stanisław Issel

 

Podobne artykuły


16
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1181
15
komentarze: 39 | wyświetlenia: 1495
15
komentarze: 7 | wyświetlenia: 1006
15
komentarze: 5 | wyświetlenia: 893
14
komentarze: 84 | wyświetlenia: 1309
14
komentarze: 7 | wyświetlenia: 725
14
komentarze: 9 | wyświetlenia: 685
14
komentarze: 6 | wyświetlenia: 617
14
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1058
14
komentarze: 43 | wyświetlenia: 1250
13
komentarze: 11 | wyświetlenia: 804
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 758
13
komentarze: 24 | wyświetlenia: 768
13
komentarze: 2 | wyświetlenia: 966
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 725
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  tadekp,  18/11/2014

Cierpliwie przeczytaj do końca a będziesz miał zamyślenia i swoje pytania bez odpowiedzi. Pozdrawiam autora.

  swistak  (www),  18/11/2014

Jest inkarnacja i inkarnacja wielokrotna, a nie inkarnacja z regresem, czyli reinkarnacja człowieka w szczura, Za tą teorie Higgs dostał Nobla http://eiba.pl/c5

  Manga,  19/11/2014

@swistak: Nie byłbym tego taki pewien Świstaku. Niektórzy zasługują na cofnięcie swojej natury. Ale nawet jeśli, to nie uważasz, że akurat to byłby wspaniały wybór zamienić się w szczura. Wojny kiedyś wyniszczą cywilizację, ale szczur przetrwa i da początek kolejnej dynastii, inteligentnych człowieczych szczurów.

  swistak  (www),  19/11/2014

@Manga: dzięki kłamstwu reinkarnacji szatan stworzył system kastowy. Szczurami jest dziś większość uczestników cywilizacyjnego wyścigu, po to co marne i ulotne, w perspektywie wieczności jaką oferuje nam Jezus.

@swistak: a nie czasem za odkrycie bozonu przenoszącego masę zwanego Bozonem Higsa? Jeśli się mylę - proszę o sprostowanie

  oculus,  19/11/2014

Moja babcia umówiła się z moim dziadkiem, ze ten, który pierwszy z nich umrze, przyjdzie we śnie i powie jak tam jest, po tamtej stronie. Dziadek umarł pierwszy i przyśnił się babci. Powiedział jej w tym śnie, "tak w niebie jak i na ziemi"....:)

@oculus: Wiadomo :) Dzięki Oculusie za podzielenie się tym :)

  oculus,  19/11/2014

@Skalny Kwiat: Czasami niektórzy muszą dostać skomplikowaną odpowiedź, bo prosta wydaje się im za bardzo banalna...:)

@oculus: Jak na górze tak na dole, tak w niebie jak i na ziemi, jesteś innym mną a ja innym tobą... Tak Oculusie, nasi Przodkowie to wiedzieli i byli strażnikami tej wiedzy, a teraz wszystko to ginie... ginie...

  Remter,  20/11/2014

Kasiu ! jak myślisz gdzie znajduje się góra a gdzie dół ?

@Remter: Prawo powiązania tak jak prawo rytmu jest w nas i wokół nas - nie da się rozdzielić góry od dołu, wpływu od wypływu, wszystko się rozgrywa w nas, a my jesteśmy częścią wielkiej całości, wielopłaszczyznowej, wielowarstwowej - ja nie ogarniam całości... i nie wiem, czy ktokolwiek ogarnia tak naprawdę... Polecam Kybalion lub coś z dzieł hermetycznych i nie tobie Tereso, bo wiem, że to znasz. ...  wyświetl więcej

  eugen,  20/11/2014

Remter: Bogowie czy Bóg dał człowiekowi ręce i nogi aby na zawsze się orientował gdzie w danej chwili jest góra a gdzie dół...

@eugen: hehe :) Witaj Eugeniuszu :)

  eugen,  20/11/2014

@Skalny Kwiat: Dobry i ciekawy artykuł. Witaj

  eugen,  20/11/2014

Skalny Kwiat : Powiedz, co osiągnęłaś dla Siebie kiedy przeszłaś na wyższy próg świadomości?
Dla mnie to był po prostu szok, czyli moje dawne istnienie uznałem za rozumowanie prymitywnie myślącego i rozumującego człowieka...
A pro po - jak tam z Twoją "powłoką" (zwrot religijny) ziemską - uzyskałaś, dopasowałaś się do standardu i wyglądu 30 latki?
Moje eksperymenty z manipulac ...  wyświetl więcej

  nse,  21/11/2014

"Pamiętam, jak specjalnie regulowałem długość wahadeł, by uzyskać w miarę dokładny czas, a równocześnie spowodować niejednoczesne lecz następujące bezpośrednio po sobie bicie obu zegarów. "
...
Czy mogę się zapytać na jak długo wystarczała taka regulacja ??
Czy mogę sobie ten tekst skopiować, by móc czasem do niego powrócić ??
Pozdrowienia :)

  nse,  18/12/2014

@Mariusz Kajstura: "Pamiętam, jak specjalnie regulowałem długość wahadeł, by uzyskać w miarę dokładny czas, a równocześnie spowodować niejednoczesne lecz następujące bezpośrednio po sobie bicie obu zegarów."
..., przyszła mi do głowy taka myśl ... , Czy da się przeliczać czas odmierzany biciem metronomu, na czas wyznaczany biciem serca ?? , jakkolwiek byśmy nie liczyli zawsze będą powstawał ...  wyświetl więcej

  earlfarr  (www),  21/11/2014

piękne :D

Hohohooooo! Ależ tekścior! Nie będę wypowiadał się o wahadle Foucault'a, Maxwell'u czy inny tego typu sprawach.
ALE... Ale od pewnego fragmentu to ciarki mi po plecach biegały:
CYT.: "„...wierzę, że Wszechświat powołała do istnienia nieskończona inteligencja. Wierzę, że misterne prawa nim rządzące objawiają to, co naukowcy nazwali Umysłem Boga. Wierzę, że Zycie i jego odtwarzanie maj ...  wyświetl więcej

  eugen,  21/11/2014

@Janusz Dąbrowski: Ale "dokopałeś tyłki elicie ziemskiej". W podtekście - o co się ONI się biją i mordują, w jakim imieniu? Dlaczego ogłupiają - w jakim celu? Komu jest potrzebne szerzenie nienawiści i podjudzanie - w jakim celu?
Super komentarz. Artykuł świadczy o wysokiej klasie osoby, która go opracowała - oczywiście w zrozumieniu artykułu istnieje podział na osoby, które "dorosły" do tego poziomu oraz inne...

@eugen:
Dzięki serdeczne za Twoje słowo, Eugen. Myślimy podobnie :). I właśnie dlatego teraz smakowity - moim zdaniem - kąsek (trochę to trwa, ale NAPRAWDĘ WARTO!):
http://niezaleznatelewizja.pl/(...)8-2014/

  eugen,  21/11/2014

@Janusz Dąbrowski: Witaj, ludzie takich jakich reprezentujesz są jeszcze nie liczni ... ale ich grono się powiększa .
Wiem dlaczego warto się wyłączyć - po prostu poszliśmy dalej i czekamy aż nas dogonią...

@Janusz Dąbrowski: Skoro tak jest to dlaczego populacja ludzka wyrzyna się wzajemnie, składając przy tym hołd owej niewyobrażalnej dla naszego umysłu inteligencji, mądrości i siły sprawczej.która stoi u zarania powstania wszechświata i rzekomo nadal kieruje losem każdego człowieka?

  oculus,  21/11/2014

Ten co o Bogu, Absolucie, mówi cokolwiek, mówi nieprawdę. Prawdę mówi ten, co o Nim nie mówi nic. "Nieskończenie wielki..................." Co za bzdury, tak może o Źródle mówić tylko ignorant....: To mogą być określenia dla Bogów, istot, które jeszcze nie dotarły do Źródła...Źródło nie ma ego, a te wszystkie określenia, to EGO do nieskończoności....:)

  eugen,  21/11/2014

@oculus: Skąd wiesz, że nazwa Bóg jest prawidłowa? Może to wyłącznie określenie umowne ludzkie? Skąd wiesz, kto stworzył rodzaj ludzki - niszczący i uzurpujący sobie władzę nad wszystkimi stworzeniami i roślinami ziemskimi? Skąd wiersz, że to co obecnie obowiązuje jest trwałe - "wszystko płynie". Jesteśmy na etapie wojen religijnych , określanych obecnie jako prymitywizmu myślenia i reakcji - co będzie następne? Pozdrawiam

  oculus,  21/11/2014

@eugen: Chyba nie zrozumiałeś mojego komentarza, ale nie przejmuj się, wielu tu wie o czym napisałem...:)

  eugen,  22/11/2014

@oculus: Cel jest jeden ale dróg jest wiele... Każdy przedstawia swoje myśli, odczucia. Najważniejsze, że nie powtarza inne jak papuga. Twój zapis też jest osobisty - dobry. Pozdrawiam

  oculus,  22/11/2014

@eugen: Teraz myślisz swoją myślą, swoją świadomością. Dałem plusa już wcześniej a teraz dodaję komentarz. Miłość nie ma ego, Źródło też nie posiada osobowości. Każde słowo wypowiedziane na określenie tych zjawisk, będzie błędne i nie prawdziwe. Szkoda na gadanie czasu, lepiej przeżywać miłość, niż o niej pisać, czy mówić. Jak pijesz wodę ze źródła, to nie opisujesz smaku wody, tylko zaspokajasz p ...  wyświetl więcej

  eugen,  22/11/2014

@oculus: Bardzo mądre spostrzeżenie.

  nse,  23/11/2014

@oculus: Pozostaje jedynie zwrócenie się do Źródła o spróbowanie prawdziwego smaku Miłości, bo ten który smakujemy jest już tak przyprawiony światową propagandą że jej smak daleko poszedł w przyprawy :(
Ps. Tylko jak znaleźć drogę do Tego Źródła, na pewno pojawią się tacy co maja mapki do sprzedania :D

  Remter,  23/11/2014

@Mariusz Kajstura: Droga jest prościutka ... tylko szkopuł w tym, iż prowadzi do niej inna świadomość, niż tą którą ludy hołubią ... jest ona dobrze udokumentowana w całej Biblii... Jesteśmy jedynie naczyniem do wyrażania życia ... czyli byciem Bytu jaki w nas zamieszkał... jaki uznaliśmy za swojego Pana ( Ojca)... I żadna zewnętrzna nauka ani umoralnianie niczego do tego życia dodać nie mogą... d ...  wyświetl więcej

  nse,  23/11/2014

@Remter: Nie jestem za tworzeniem nowych prawideł, jestem za wywaleniem zbytecznych i złych prawideł :)

  oculus,  23/11/2014

Świat istnieje w czasie i przestrzeni a Świadomość jest poza czasowa. Pochodzi ze Źródła, które nie można opisać w żaden sposób, by zmysłami to ogarnąć. Ludzie, gdy zostali oświeceni i posmakowali Źródła, śmiali się potem z siebie przez cały tydzień. Najpierw trzeba osiągnąć świadomość kosmiczną, czyli boską, potem pozbyć się ego. Jezus mówił to słowami..."zostaw żonę swoją , dom swój i podążaj za ...  wyświetl więcej

@oculus:
Ufff... Oculusie... Wniosłeś się na wyżyny... Super komentarz! :)

  Remter,  23/11/2014

@oculus: Świadomość Twoja umrze wraz z Twoim ciałem... i pójdzie w zapomnienie z czasem...

  oculus,  23/11/2014

@Janusz Dąbrowski: To tylko słowa Januszu, ale i Ty, jeśli umiałeś je docenić, jesteś bardzo wysoko, bo tylko stamtąd można to tak właśnie widzieć....:)

  oculus,  23/11/2014

@Remter: Moja świadomość jest tylko moja, więc skąd możesz wiedzieć co się z nią stanie, nawet jeśli moje ciało zamieni się w piasek. Świadomość, to nie ciało, tak samo jak samochód, to nie kierowca. Moje niskie ja umrze na pewno, ale to boskie pozostanie, do chwili, gdy posmakuje Źródła, ale by to się stało, umrzeć musi przed tym smakowaniem...:)

  Remter,  23/11/2014

@oculus: Duch, który w Tobie przebywa jako Życie ... ten wróci do Źródła... Bo jesteś jako ciało jedynie jego naczyniem... do wyrażania ... Duch jest Tchnieniem w Tobie... Natomiast mózgowe "ja" za Życia jest w stanie dotykać Ducha i zmieniać własne "ego"... , którego życie koduje się w podświadomości ...

  oculus,  23/11/2014

@Remter: W przeciwieństwie do Janusza, Twoje postrzeganie rzeczywistości opiera się na wiedzy, która nie jest Twoja, a co nie Twoje, nie może przemawiać w Twoim imieniu. Jesteś jeszcze śpiącą istotą, która tylko śni, ze wie co śni. Mój boski duch nie może wrócić do Źródła, bo tylko Źródło istnieje i tylko Źródło, a ten boski duch jest tylko większym ego, które po śmierci ciała nie umiera a czeka n ...  wyświetl więcej

  Remter,  23/11/2014

@oculus: Moja wiedza wynika z własnych doświadczeń... Czy można ją nazwać oświeceniem ? Ja ją tak nie nazywam... raczej nazywam namaszczeniem, jakie wpisuje się we mnie jako Prawo Życia ... Jeżeli "ego" nie umiera ... to dlaczego czujemy śmierć w jego istnieniu... jeszcze za życia ?

  oculus,  23/11/2014

@Remter: Ciało fizyczne w raz z eterycznym, astralnym i mentalnym, czyli to małe ego, umiera. Ciała wyższe, duchowe i kosmiczne, jeśli je posiadamy, zostają i czekają na nowe wcielenia. Ciało nirwaniczne, czyli Źródło, jest zawsze obok nas, ale my tego nie doświadczamy, gdyż żyjemy w ego. Dopóki żyjemy w ego, czyli matriksie, Źródło miłości jest poza zasięgiem naszego spostrzegania. Jeśli zatracim ...  wyświetl więcej

  Remter,  23/11/2014

@oculus: Dla mnie to jakaś nauka o ufoludkach... ucieleśnionych w ludzkim ciele... z 3 ciałami ... faktycznie - daleko mi do takich doświadczeń i wiedzy . Pozdrawiam;)

  oculus,  23/11/2014

@Remter: Bo na ziemi żyją dwie rasy ludzkie, Twoje księgi o tym wspominają. Pierwsza, ludzka. ma tylko małe ego, to ludzkie, trochę większe od zwierząt. Druga, to ta, która powstała na podobieństwo bogów, czyli ci pierwsi ludzie z wszczepionym boskim DNA. Ci pierwsi nigdy się nie przebudzą, gdyż nie mają takich możliwości ani też potrzeb. Drudzy mają takie możliwości ale nie widzą potrzeby, gdyż m ...  wyświetl więcej

@Remter:
O nie, umrze tylko ciało. Natomiast świadomość i wytworzone przez umysł wszelkie "produkty" - myśli, emocje itd. zostaną zachowane na zawsze w... No właśnie - w czym? Ezoterycy nazwą to Kroniką Akaszy, genialny Tesla - polem energii skalarnej, Rupert Sheldrake - polem morfogenetycznym itd.
I już na marginesie: to ciało, które umrze, ten nasz kosmiczny skafanderek, który zwyczajnie zużyje się, jest w WE WŁADANIU POSIADAJĄCEGO JE UMYSŁU.

  oculus,  23/11/2014

@Janusz Dąbrowski: Po śmierci ciała, tracimy to, co nieświadome było w nas, to co było świadome pozostaje na zawsze. Jeśli żyliśmy tylko w ciele fizycznym, bez świadomości innych subtelnych ciał, to tak jakbyśmy w ogóle nie żyli. Bo tylko świadomość zostaje, jaka by ona nie była i na jakiejkolwiek orbicie nie krążyła. Świadomość ziemska zostaje przy ziemi, boska podróżuje gdzie chce i tam też może rozpocząć następne wcielenia....:)

  Remter,  24/11/2014

@oculus: Tak, to prawda... żyją dwa potomstwa, łączy ich silna nienawiść ( Rodz. 3,15). Natomiast trzeba też brać pod uwagę to, że człowiek potrafi rozbujać własną wyobraźnię ... lecz wszystko dzieje się to w naszym mózgu...

  Remter,  24/11/2014

@Janusz Dąbrowski: Świadomość bez świadomości życia ? To jakaś psychiczna męka nie do zniesienia ... Niemoc człowieka powala ... Do życia potrzebuję mocy... bez niej umieram ...

  nse,  26/12/2014

@oculus: "Tak naprawdę, to już jesteśmy tym Źródłem, zawsze byliśmy, tylko nasza świadomość nie pozwalała nam tego zobaczyć i doświadczyć." ... "tylko egotyczna świadomość" ... ??

  adam4,  23/11/2014

Umieraniem" nazywamy konieczność opuszczenia ciała ziemskiego i jego
organów zmysłowych, gdy to porzucenie musi nastąpić na zawsze i
nieodwołalnie, gdyż ciało z przyczyn fizycznych już się nie może utrzymać.
Bardzo podobnie dzieje się za każdym razem, gdy się kładziesz na spoczynek
i pogrążasz we śnie, tylko że wówczas tracisz jedynie częściowo panowanie
nad ciał ...  wyświetl więcej

  greenway,  23/11/2014

@adam4: Kim jesteś?

  adam4,  23/11/2014

Życie w wiernym s p e ł n i a n i u obowiązków,pełne m i ł o ś c i do wszystkiego co żyje, pełne dążenia do dobroci serca i umiłowaniu prawdy, do ładu w kierowaniu twą wolą i uszlachetnianiu twych radości,życie pełne radosnej w i a r y w ostateczne spełnienie twych najszczytniejszych i najszlachetniejszych tęsknot,będzie zawsze tu na ziemi najlepszym dla ciebie życiem.

J.A.S

Staram się to spełniać.

  greenway,  23/11/2014

@adam4: zatem witam Cię Adamie. W świetle miłości, zrozumienia i pokory. Też się staram... Lecz jestem jeszcze w drodze...

  Darwolf  (www),  03/12/2014

Temat zbyt poważny i obszerny, żeby odpowiadać w komentarzu. Być może wkrótce popełnię podobny artykuł? - niestety, jestem biologiem, nie astrofizykiem, a przydałaby się tu odpowiedź profesjonalisty.
Mimo to, dzięki za inspirację:)

@Darwolf: Wyobrax sobie, ze po tym artykule, jeden z emerytowanych fizyków, odezwał się do mnie i poprosił o kontakt z moim ojcem. Właśnie dziś się spotykają - zapoznam ich na moim poetyckim spotkaniu autorskim, a potem niech sobie pogadają tudzież nawiążą znajomość :) Dobrze, że ten czytelnik z Wrocławia, bo inaczej to musieliby uskuteczniać skype-konferencję ;)

@gluptak: Mirku, radzę mniejsze ilości burbona ;) Obrażasz człowieka, którego nie znasz. Piszesz o moim ojcu tak, jakbyś był w jego życiu, obserwował i osądzał - a tak nie jest. To są filozoficzne rozważania mojego ojca, który nie jest ustawiony, żyje z emerytury linotypisty i gdy trzeba, służy pomocą potrzebującym. Jeśli masz zamiar dalej komentować artykuły mojego ojca, które wstawiam tu na jego ...  wyświetl więcej

@gluptak: Wulgaryzmy nie na miejscu... niestety, nie doprowadzisz mnie tym do zdenerwowania lub równie głupich jak twoje wypowiedzi.

@gluptak:
I po co to niewysłowione chamstwo? Przykrywka dla problemów z własnym losem? Krzyczysz: "RATUNKU!" i jednocześnie odpychasz ludzi...

@gluptak:
Nie udzielałem rady. Ganiłem Twoje wyjątkowo chamskie zachowanie. Wszystko.

umieram i rodzę się każdego ranka ...

  nse,  26/12/2014

@gluptak: Umierasz i umrzeć nie możesz, bo nie ty o tym decydujesz ... sam sobie sprawiasz cierpienie swym brakiem umiaru, czy pomimo upływu lat nie nauczyłeś się, wyznaczać i kontrolować granice bezpieczeństwa dla siebie .. ??Przecież nikt za Ciebie tego nie zrobi :)

.. a ty kwiczysz dobrym słowem ... jak świnia w chlewie ...

Oto co nam pozostało ....

  LoveNature  (www),  22/03/2015

Wspaniały artykuł, jestem pełen podziwu.
"Dodam, że pośrodku tych „znajomości” można „znaleźć i Boga i swoją nędzę” oraz pogodzić się ze swą ludzką kondycją."
U mnie graniczy to z cudem...
Pozdrawiam :)

  LoveNature  (www),  22/03/2015

Kilka cytatów:
"Życie tylko wtedy ma sens, gdy się o im nie myśli"
"Każdy myślący człowiek powinien na pewnym etapie życia palnąć sobie w łeb"
Cytaty te, to wypowiedzi doktora psychiatrii z oddziału "N" szpitala psychiatrycznego w...
...filmie "07 Zgłoś Się"...

kiedy przeczytałem: "Dziwna rzecz, że nasz naturalny (?) satelita jest tak kontrowersyjnym tworem w naszym Układzie Słonecznym i dla wielu mądrych i mniej mądrych stanowi źródło wciąż nierozwikłanej tajemnicy. Budzi liczne spory i spekulacje, jest inspiracją dla tworzenia różnych teorii naukowych"

dlaczego uważasz, że nasz Satelita jest kontrowersyjnym tworem?
Skąd znak zapytania pr

...  wyświetl więcej

Może jeszcze komentarz ode mnie - z artykułu wynika, że za sprawą całego istnienia i stworzenia stoi Bóg. Bóg wiedział po co, kogo i gdzie jest miejsce i kto i co ma robić (to tak w skrócie). Idźmy dalej - człowiek to istota rozumna więc zadaje pytania, ale zaraz autor dodaje, że te pytania dotyczące POZNANI to jedynie komentarz do już postawionych (przez Boga) odpowiedzi. Zatem, po co pytać, skor ...  wyświetl więcej

"(pamiętajmy, że Ziemia okrąża Słonce w ok. 366 dni)." - Autor zapomniał dodać, że to ma miejsce w roku przestępnym.

"Między okresem oscylacji wahadła a obrotem dobowym Ziemi i roczną wędrówką okołosłoneczną musi istnieć jakiś rezonans, chociaż uczeni mówią, że zależność pomiędzy okresem wahadła a jego długością prowadząca do wyznaczenia jednostki długości jest uzależniona tylko od masy Zi

...  wyświetl więcej

Może przy tym artykule wydam się zbyt czepliwy, ale jeszcze takie pytanie mi się nasunęło - co Wam (czytelnikom) podoba się w tym artykule, co jest w nim wartego takiej uwagi by go rekomendować i polecać dalej? Nie jest on dla Was zbyt naciągany?

@SZKOLENIA.COM: Szkoda, że nie komentowałeś wcześniej - mój ojciec w piątek czytał wszystkie komentarze, pewnie by się odniósł do twoich. To jego artykuł - ja go tylko zamieszczam na swoim koncie, bo tatuś wiekowy i do komputera nieprzekonany - wszystko ręcznie w kajecie zapisuje. I w zasadzie dyskusja pod tym artykułem poszła bocznym torem, nie za bardzo odnosząc się do tej jego "teorii".

@Skalny Kwiat: Dzięki za info.
Teraz też żałuję braku Jego obecności - SZCZERZE chciałbym otrzymać odpowiedzi na postawione zarzuty i pytania, które z jednej strony wydaja się być niczym innym jak czepianiem się, ale z drugiej strony udzielone odpowiedzi mogą naprawdę wiele wyjaśnić i pociągnąć wątek dalej.

Pozdrawiam Autora

@SZKOLENIA.COM: Poczekaj - wpada do mnie regularnie… Jeśli będzie chciał skomentować, to pewnie podyktuje mi odpowiedzi na twoje komentarze… Ja się zajmuję poezją i prozą poetycką, pod jego artykułami rzadko dyskutuję, pozostawiam pole do popisu czytelnikom. Rozmawiam z moimi czytelnikami pod własnymi wpisami...

@Skalny Kwiat: Z niecierpliwością .... ale poczekam :-)

@SZKOLENIA.COM: No, może wreszcie mój ojciec będzie zadowolony, że dyskutant się z czymś nie zgadza czy podważa i że merytorycznie podchodzi do treści :) Tego mu najbardziej brakuje ...

Piszę w imieniu mojego ojca. Dokładnie tak jak mi podyktował.
Mój tata twierdzi, że zarzuty twoje są bezpodstawne i opierają się na obowiązujących ortodoksyjnych teoriach fizycznych. Teraz są nowe teorie. Mój tata zna te wszystkie teorie, o których zarzucasz mu że nie czytał. Tata siedzi w fizyce kwantowej ostatnio. Mój tato zarzuca tobie, że nie czytasz najnowszych komentarzy naukowców oko ...  wyświetl więcej

@Skalny Kwiat: Dziękuję za odpowiedź.

Nawet, jeżeli z tym wszystkim się zgodzę nie rozwiązuje to kwestii kluczowych - skąd tyle nagięć w artykule?
Jeżeli Autor pisze o tym, że rok ma 366 dni by dopasować to do swojej teorii, zapomniał dodać, że taka sytuacja występuje TYLKO co 4 lata. Czyli, przedstawiana teoria zgadza się tylko co 4 lata a co z latami pomiędzy?

Jeżeli Autor

...  wyświetl więcej

@Skalny Kwiat: Jeszcze dodam, że w odpowiedzi na swoje zarzuty zostałem zasypany różnymi pojęciami i nazwiskami w momencie, gdy moje zarzuty do artykułu dotyczyły rzeczy elementarnych, podstawowych (o czym można przeczytać wyżej).

Znam teorię torusa, ruchu, wirowania itp - śledzę nowinki, artykuły, komentarze bo naprawdę się tym interesuję.
Ale ani kwestia prędkości światła, ani kwe

...  wyświetl więcej

@SZKOLENIA.COM: Wiem wiem… Dostałam polecenie od tatusia by zadzwonić i przeczytać mu twój komentarz :) Ale nie spodziewaj się rychłej odpowiedzi, bo jako 75 latek odmawia nauczenia się obsługi komputera, a ja rozstroju nerwowego dostanę, jak ponownie będę musiała za stenotypistkę robić ;) Nie obrażam się ani mój ojciec za ciekawe i konstruktywne komentarze oraz odwagę zadawania pytań ;)

@Skalny Kwiat: Lekko nie masz ale pewnie na swój sposób całkiem zabawnie jest hm? :-)

Przepraszam, że tak Cie przez to siłą rzeczy angażujemy.

Swoją drogą też się ciesze, że można z kimś "pogadać" o czymś innym niż polityka i religia :-)))

@SZKOLENIA.COM: Wiesz co, mój tato woli rozmawiać twarzą w twarz i spotkać się z interlokutorem ;) Jeśli jesteś z Wrocławia to mogę skontaktować. Już raz nawiązał znajomość z nauczycielem fizyki, który czytał jakiś poprzedni jego artykuł - akurat był "miejscowy" :)

@Skalny Kwiat: spory kawałek mam do Wrocławia, więc trochę NIESTETY się jeszcze "pomęczysz" :-) - ze swojej strony naprawdę za to dziękuję

@SZKOLENIA.COM: Jeszcze pozostaje skype konferencja…;)

@Skalny Kwiat: u mnie może to być nie lada wyczyn ze względu na cza si brak dostępu do odpowiedniego sprzętu :-)

Także uzbrojony w cierpliwość, poczekam :-)

  UP72156  (www),  27/06/2015

Polecam własną koncepcję ewolucji kosmosu zamieszczoną na Twitterze o adresie UP72156@UP72156
http://up72156-kosmosmjprywatn(...)ot.com/

  lajla1  (www),  28/08/2017

@lajla1: Skończ z tym bełkotem i nie spamuj.

  lajla1  (www),  29/08/2017

@Piotr Stanisław Issel:
Twoje artykuły są bełkotem, bo nie ma w nich kompleksowej wiedzy, czyli odkryć nauki zbieżnej z Biblią. Takie artykuły są od spamu.

  lajla1  (www),  29/08/2017

@Piotr Stanisław Issel:
Twoje artykuły są bełkotem, bo nie ma w nich kompleksowej wiedzy, czyli odkryć nauki zbieżnej z Biblią. Takie artykuły gorsze są od spamu.

@lajla1: Od lat szukam ludzi ktorzy maja bezposredni kontakt z bogiem, jak ty
Badz uprzejma i popros boga aby napisal kilka slow na tym forum,
aby ucieszyc nas wszystkich.
Nie przez tych ktorzy powoluja sie na niego tylko jego osobiscie.
Jak ci viadomo ludzie bardzo czesto podszywaja sie pod innych
bog by tego nigdy nie robil, bo jako wszechmocny nie potrzebuje n ...  wyświetl więcej

  lajla1  (www),  30/08/2017

@zakrawarski:
Jeden jest tylko i wyłącznie pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Jezus Zbawiciel, wzór człowieka dla człowieka (1Tym. 2,5) Nie ma też żadnych pełnomocników, tylko są ludzie, którzy wskazują drogę do zbawienia, aby nie ponieś wiecznej śmierci,w tunelu swoich uczynków, udowodniony naukowo.

@lajla1: Masz bezposredni i osobisty kontakt z nimi (ojcem i synem) czy tylko robisz slowna salatke
ze starych i bezsensownych pojec ?

  lajla1  (www),  30/08/2017

@zakrawarski:
Według ciebie, co jest starym i bezsensownym pojęciem ?



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska