Login lub e-mail Hasło   

Nasz klient - nasz pan?

Kiedy niechęć do wyrzucania pieniądza w błoto stała się chamstwem?
Wyświetlenia: 577 Zamieszczono 04/12/2014

Rozumiem, że jako młody człowiek mogę być naiwny, czy nazbyt idealistyczny. Czasem jednak zdarzają się sytuacje, które mimo ich powszechności każą mi zastanowić się, czy to ja się mylę, czy to jednak w niektórych sytuacjach druga strona zachowuje się niesmacznie, czy wręcz karygodnie. Otóż postaw się, pleno titulo czytelniku w takiej oto sytuacji.

W bloku, w którym mieści się Twoje mieszkanie, a dokładniej w Twojej klatce schodowej, dochodzi od dłuższego czasu, szczególnie na parterze do regularnych przykładów zanieczyszczania przestrzeni wspólnej dla mieszkańców. Wspólną decyzją mieszkańców decydujecie się zatem wynająć firmę sprzątającą, która będzie robić porządki na klatce co tydzień, rozbijając miesięczne koszty owego najmu po równo na mieszkanie. Ludzie płacąc, zwracają coraz większą uwagę na czystość klatki, starając się wyeliminować chociażby możliwość wejścia blokowiskowych obszczymurków, chcących za drzwiami schronić się przed ewentualnym patrolem policji (przezorny zawsze ubezpieczony), czy po prostu przed zbytnim chłodem. Świetna sprawa! Nie dość, że utrzymujecie klatkę w czystości nie kiwając małym palcem w bucie i to za groszowe sprawy, wyczulacie się na ewentualne „czynniki brudogenne”, ale też pozwalacie innym ludziom, często potrzebujących jakiegokolwiek źródła utrzymania, zarobić. Po paru miesiącach obowiązywania tego kontraktu jednak, mieszkając na czwartym piętrze, dostrzegasz, czy raczej właśnie nie dostrzegasz efektów pracy tej jednoosobowej ekipy sprzątającej. Nie na całej klatce, lecz właśnie począwszy od półpiętra między najwyższą, a drugą w kolei kondygnacją. Można to zaakceptować, jeśli to jest pierwszy raz. Pal sześć, nawet po trzech tygodniach niesprzątania tragedii nie będzie. Po dwóch miesiącach jedna przelewa się czara goryczy. Twój współlokator, kimkolwiek jest, postanawia zainterweniować u mieszkanki bloku, która rozlicza się bezpośrednio z firmą. To chyba logiczne, że jeśli za coś płacisz, to oczekujesz, że za to otrzymasz dobrze wykonaną usługę, czy produkt dobrej jakości. Tym bardziej, że jedenaście schodków i dwa prostokątne skrawki podłogi o wymiarach ok. 0.8 m X 2 m to nie jest wielka powierzchnia, aby pominięcie jej niosło za sobą jakąś znaczącą oszczędność czasu i sił.

Mieszkanka ta, pani Iksińska, kieruje zażalenie do szefowej firmy. Nie jest to jednak zażalenie p. t. „Mieszkańcy klatki skarżą się, że usługi świadczone w naszej klatce są wykonywane niedbale”, ale brzmi to najprawdopodobniej (sądząc z rozwoju wydarzeń) bardziej w deseń „Przyszedł ten pan z czwartego piętra, spod numeru entego, wie pani, ten co to wygląda tak i tak, i powiedział, że pani nie sprząta ich półpiętra”, co skutkuje tym, że poinformowana o tym fakcie wykonawczyni puka do Twych drzwi. Otwierasz i jesteś witany z miejsca pytaniem, czy to prawda, że Twój współlokator wniósł taką skargę. Przytakujesz zgodnie z prawdą i dodajesz, że jeśli on to dostrzegł, to nie masz powodu, aby uważać, że wziął tę tezę z sufitu, lecz robisz to w sposób delikatny, dbając, aby żadne ze słów nie uraziło pani sprzątającej. I tu zaczyna działać zasada, że jeśli pogłaszczesz chama, to Cię kopnie, a jeśli go kopniesz, to Cię pogłaszcze. Mianowicie, osoba, którą w pewien sposób utrzymujesz wpada w furię i zaczyna tyradę, jak to podli ludzie chcą narobić koło ogona ciężko pracującej kobiecinie. Posuwa się nawet do wyciągania innych lokatorów z mieszkań, aby wzięli ją w obronę. Jeśli jesteś wierzący, to z wyrzutem stwierdzi, że to niegodne, rysować kredą na drzwiach C+M+B, a jednocześnie słać na niewinnego takie kalumnie. Po ulżeniu sobie wychodzi z klatki i stojąc na chodniku przed blokiem, zaczyna się, co tu ukrywać, drzeć wniebogłosy do bliżej nieokreślonej osoby, jacy to podli, czy wręcz obrzydliwi ludzie śmią ją, kobietę pracującą, oskarżać w tak plugawy sposób. Kim Wy w ogóle jesteście, czym Wy się zajmujecie, że zachowujecie się w tak chamski sposób? Drugą część mogą słyszeć nie tylko lokatorzy Twojej klatki, lecz cały Twój blok, a także blok sąsiedni, w sumie bagatela sto piętnaście mieszkań, a także przechodnie.

Wybacz mi proszę ten przydługi wstęp, ale aby przejść do meritum, musiałem nakreślić dokładnie tę sytuację, gdyż dokładnie coś takiego przytrafiło się wczoraj moim rodzicom. Zaskoczyła mnie informacja, że jedyną konsekwencją tej sytuacji będzie zaprzestanie dorzucania się do ekipy sprzątającej i porządkowanie feralnego fragmentu na własną rękę. Pominę wątek rozmowy z szefową firmy, bo nie wnosi on zbyt wiele. Ludzie pod wpływem takiego chamstwa wolą raczej schować głowę w piasek, niż awanturować się, zapewne wychodząc ze słusznego skądinąd założenia, że dyskusja z pośladkami zazwyczaj kończy się na byciu obryzganym fekaliami. Obserwuję już nie po raz pierwszy, że w Polsce ludzie boją się, lub nie chcą walczyć o coś, co im się należy, jak psu buda, czy koniowi stajnia. Zaryzykuję śmiałą tezę, że to jest jeden z kilku bagaży, który dźwigamy albo jeszcze po PRL-u, albo przejęliśmy go, bo właśnie z owych czasów wywodzi się to jakże popularne powiedzenie, że pokorne cielę dwie matki ssie. Swoją drogą ssie też niezliczoną liczbę byków, które prychając i kopiąc kopytem ziemię manifestują swoją rzekomą pewność siebie, którą zazwyczaj okazuje się jednak zwyczajne chamstwo i bucerka. Reklamacja w restauracji? Daj spokój! Jeszcze naplują Ci do następnej porcji. Najwyżej nigdy tu nie wrócimy. Zwrócenie uwagi, że fryzjer poczyna sobie zbyt śmiało z Twoimi włosami? Pomerdało Ci się w głowie? Jeszcze skończysz z wyciętym na tyle głowy konturem penisa. Nie podoba Ci się kolor farby, jaką rozpoczęli malować Twoje mieszkanie „fachowcy”, bo różni się kilka odcieni od tego, na co się umawialiście? A chcesz, żeby Ci poprawili tak, by farba odchodziła po miesiącu ze ściany całymi płatami? Poza tym... ten kolor w sumie nie jest taki zły. Nie! Ogarnij się i pomyśl. Zgłaszając wątpliwości czy reklamację, dajesz świadczącemu usługę wyraźny sygnał, że uważasz tę sytuację, jako wypadek przy pracy i jednocześnie dajesz jeszcze jedną szansę, aby naprawił swe błędy, póki jeszcze jest czas, bo jedna z Twoich nóg już staje w progu jego branżowego konkurenta.

„Klient - nasz pan”, brzmi popularne powiedzenie. Każdy menadżer powinien je sobie wytatuować na czole, aby nie tylko jego podwładni widzieli je wyraźnie podczas każdego spotkania, ale by sam je przyswoił, gdy codziennie patrzy w lustro. Każdy pracownik również powinien mieć świadomość, że wykonując swoje czynności prawidłowo, przyniesie większy zysk firmie, a przede wszystkim samemu sobie, gdy za sumienną pracę pracodawca uhonoruje go premią. Reklamacja słabo wykonanej roboty to oczywiście czara goryczy, którą wypić trzeba, lecz jednocześnie to ostrzeżenie, że albo jakość usług się poprawi, albo, jak już pisałem, pracodawca straci klienta, a niefrasobliwy pracobiorca dołączy do rzeszy poszukujących etatu, bądź czekają go inne nieprzyjemności, jak na przykład spadek w firmowej hierarchii.

Przeprogramowanie społeczeństwa nie będzie proste ani w przypadku świadczących usługi, ani wśród zleceniodawców, to oczywiste. Nie wykluczam nawet konieczności wymiany międzypokoleniowej, aby większość społeczeństwa zaczęli stanowić ludzie, którzy płaszczenie się przed ekspedientką w mięsnym, czy szatniarzem w teatrze znają jedynie z filmów Stanisława Barei. Wiem jednak, że ta zmiana nastąpi, jeśli tylko faktycznie zaczniemy szanować swoje pieniądze i zadamy sobie trud, aby zapoznać się z podstawowym prawem konsumenta. Jeśli coś kupujesz, masz prawo wymagać, aby nabyta korzyść była zgodna z opisem. Konsument, który siebie nie szanuje, jest traktowany przez świadczącego usługę (każdego szczebla), jak pochyłe drzewo, na które może wskoczyć byle kulawa koza. Pamiętajmy jednak o kulturze osobistej.

Podobne artykuły


12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1253
11
komentarze: 278 | wyświetlenia: 1083
10
komentarze: 195 | wyświetlenia: 529
10
komentarze: 75 | wyświetlenia: 659
9
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1033
9
komentarze: 31 | wyświetlenia: 704
8
komentarze: 1 | wyświetlenia: 345
8
komentarze: 110 | wyświetlenia: 744
8
komentarze: 0 | wyświetlenia: 685
8
komentarze: 73 | wyświetlenia: 734
8
komentarze: 6 | wyświetlenia: 590
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy






Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska