Login lub e-mail Hasło   

Wyjście... do czy z kina?

W ciągu zaledwie roku Hollywood wyprodukowała aż dwa wysokobudżetowe filmy biblijne — „Noego” i „Exodus”. Tyle że słowo „biblijne” jest zdecydowanie na wyrost.
Wyświetlenia: 2.424 Zamieszczono 16/01/2015

Ekrany kin całego świata podbija właśnie najnowsza hollywoodzka produkcja Exodus: bogowie i królowie w reżyserii Ridleya Scotta. Czy podbije? Zobaczymy. To w ostatnim czasie kolejny po Noem: wybranym przez Boga film na kanwie historii biblijnej. Wcześniej była jeszcze Pasja Mela Gibsona. Ale dwa tego typu filmy w odstępie mniejszym niż rok mogą zwiastować zainteresowanie reżyserów przenoszeniem tematyki biblijnej na ekrany.

Akcja filmu dzieje się w Egipcie ok. 1300 roku p.n.e. i opowiada o niewoli Hebrajczyków i ich, poprzedzonym dziesięcioma plagami, wyjściu z tego kraju pod przywództwem Mojżesza.

Exodus to film gwiazd. Głównie mam tu na myśli reżysera Ridleya Scotta i odtwórcę roli głównej Christiana Bale’a. Scott to twórca miedzy innymi: Łowcy androidów, Thelmy i Louise, Gladiatora, Helikoptera w ogniu, Królestwa Niebieskiego i Prometeusza. Jego Helikopter i Gladiator w sumie zdobyły aż siedem Oscarów.

Kadr z filmu "Exodus: bogowie i królowie"

Bale’a też nie trzeba specjalnie polecać. Ten wszechstronny aktor zadebiutował już jako 13-latek, wybrany z grona kilkunastu tysięcy chętnych do roli głównej w Imperium Słońca Stevena Spilberga z 1987 roku. Później przyszły role między innymi w takich filmach jak Mroczny rycerz, Wrogowie publiczni czy Wojownik. Za rolę w tym ostatnim dostał Oscara. O swojej roli Bale powiedział: „Historia Mojżesza jest jedną z najważniejszych biblijnych opowieści. Jego postać jest ważna nie tylko dla chrześcijan, ale też muzułmanów. Zafascynowała mnie złożoność jego natury. Dzięki wierze odnajduje w sobie duszę wojownika, który walczy w imię wolności i Boga. Był pełen sprzeczności. Wierzył, ale nie bez zastrzeżeń, wahał się, a jednocześnie dopinał swego, był wojownikiem, ale wyzwolił tysiące ludzi. To jedna z najbardziej intrygujących postaci, z jakimi się spotkałem i w jakie miałem okazję się wcielić”.Przygotowując się do roli, aktor czytał Biblię i Koran. Przyznał też, że obejrzał aż dwa filmy o religii i historii: Historia świata. Część pierwsza Mela Brooksa i Żywot Briana Monty Pythona (sic!). Choć lubię tego aktora, to tym wyznaniem mi nie zaimponował.

Inne gwiazdy, tu jedynie drugo-, a nawet trzecioplanowe, to: John Turturro grający rolę faraona Setiego, ojca Ramzesa (niezapomniany Barton Fink), oscarowa Sigourney Weaver, żona Setiego (Ripley z sagi filmowej Obcy), oraz Ben Kingslay, odtwórca roli Nuna, ojca Jozuego (Oscar za rolę główną w Ghandim).

Szkoda, że scenariusz, mocno skupiony na roli Mojżesza, nie pozwolił, by poza Bale’em pozostałe gwiazdy mogły szerzej zaprezentować swój talent.

Na pochwałę zasługuje scenografia i kostiumy. Pierwsza autorstwa Arthura Maxa, druga — Janty Yates. Komu podobała się scenografia do Gladiatora, będąca również dziełem Maxa, temu spodoba się i ta. Olbrzymie pałace i posągi, przepych pałacowych wnętrz, freski na ścianach, kipiące złotem szaty dostojników, widoki miasta, piramid i Nilu, najdrobniejsze detale strojów i wyposażenia, które jakby na chwilę zostało wypożyczone z British Museum, z sali z egipskimi starożytnościami — to wszystko musi robić wrażenia na widzach.

Do tego spektakularne efekty wizualne i realistyczne sceny: przejazd rydwanów przez miasto, bitwa z Hetytami, objęcie tronu przez nowego faraona, plaga gradu, rajd rydwanów po zboczu góry, w końcu ściana wody Morza Czerwonego zatapiająca egipskie wojsko — to również może się podobać. Zdjęcia zawdzięczamy — i tu polski akcent — Dariuszowi Wolskiemu, byłemu studentowi łódzkiej filmówki, której nawet nie ukończył. Nie przeszkodziło mu to jednak stać się w Stanach Zjednoczonych cenionym operatorem. Pracował między innymi przy takich superprodukcjach jak filmowa saga Piraci z Karaibów.

I tyle byłoby pochwał.

Jak już napisałem, film powstał na kanwie historii biblijnej. Rozumiem, że „na kanwie” wcale nie musi oznaczać absolutnej wierności oryginalnej historii, ale żeby aż tak dalece od niej odbiec... Przypomina mi to hollywoodzką Enigmę, gdzie głównymi bohaterami zdobywającymi tę niemiecką maszynę szyfrującą i łamiącymi jej kody są Brytyjczycy i Amerykanie, a najczarniejszą, zdradziecką wręcz postacią, usiłującą udaremnić ich plany jest — uwaga! — Polak. Tymczasem historia uczy, że to właśnie Polacy zdobyli i złamali kody Enigmy, przyczyniając się znacznie do alianckiego zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami. Ot, prawda czasu i prawda ekranu!

Był Egipt, byli Hebrajczycy w niewoli, byli Mojżesz, jego żona Syppora, syn Gerszom, Jozue i Nun. Były plagi, opuszczenie przez Hebrajczyków Egiptu i przejście przez Morze Czerwone. Reszta się już z historią biblijną nie zgadzała.

Po pierwsze, datowanie wyjścia. Film rozpoczyna informacja: 1300 rok p.n.e. Wielokrotnie już na tych łamach pisano, że zgodnie z biblijną chronologią datą wyjścia jest 1446 rok p.n.e. Biblia mówi, że od exodusu do rozpoczęcia budowy żydowskiej świątyni Salomona upłynęło 480 lat. Król Salomon rozpoczął zaś tę budowę w drugim miesiącu czwartego roku swego panowania, czyli wiosną 967 roku p.n.e.[1]. „Izraelici wyszli z Egiptu w pierwszym miesiącu pierwszego roku. Oznacza to, że od exodusu do budowy świątyni upłynęło 479 pełnych lat i jeden miesiąc, czyli 480 lat. Dodając 479 lat i jeden miesiąc do roku rozpoczęcia budowy świątyni przez Salomona w 967 roku p.n.e., dochodzimy do wiosny 1446 roku p.n.e.”[2]. Oczywiście rządził wtedy inny faraon niż Ramzes II (1304-1236). Faraonowie okresu exodusu to raczej Totmes III (1504-1450) i jego syn Amenhotep II (1450-1425)[3].

Po drugie, dzieciństwo Mojżesza. Film z siostry Mojżesza Miriam czyni jego mamkę, choć w rzeczywistości mamką Mojżesza była — z polecenia egipskiej księżniczki, która się nim zaopiekowała — jego własna matka.  

Po trzecie, zabójstwo Egipcjanina. Według Biblii Mojżesz zabił, bo bronił bitego przez egipskiego nadzorcę hebrajskiego niewolnika. W filmie Mojżesz zabija, bo został brutalnie zaczepiony.

Kolejna znaczna nieścisłość to czas pobytu Mojżesza na pustyni. Biblia mówi, że opuścił Egipt jako czterdziestolatek i tyle samo lat przebywał wśród Midianitów, zanim wrócił do Egiptu. Scott skrócił to do dziewięciu lat. Stąd biblijny Mojżesz, wyzwalając współplemieńców, miał na karku osiemdziesiątkę, a filmowy był przed pięćdziesiątką.

Mojżesz przy krzaku gorejącym to już zupełna licentia poetica twórców filmu, zwłaszcza przedstawianie Boga w postaci chłopca. Chwilami — zwłaszcza gdy Mojżesz jest podglądany przez Jozuego podczas rozmowy z Bogiem-chłopcem — można odnieść wrażenie, że Mojżesz cierpiał na rozdwojenie jaźni, rozmawiał bowiem sam ze sobą.

Filmowe plagi to osobny temat. W Biblii to Mojżesz ze swoim bratem Aaronem je zapowiadają i sprowadzają za pomocą laski. W filmie Bóg każe się jedynie Mojżeszowi przyglądać temu, co się będzie działo — żadnego chodzenia do pałacu, ostrzegania, dawania szansy na spełnienie Bożych żądań. Większość filmowych plag jest ewidentnie efektem czynników naturalnych, ich biblijna cudowność jest tu głęboko ukryta, dla widza niemal niedostrzegalna. Faktycznie dopiero śmierć pierworodnych jawi się jako niewytłumaczalna, a jednocześnie filmowego Boga ukazuje jako niezwykle okrutnego; tak bardzo, że nawet Mojżesz jest tej pladze przeciwny.

Kolejna nieścisłość to „partyzantka” Mojżesza. Biblia uczy, że już zabójstwo Egipcjanina było Mojżeszowym sposobem siłowego wyzwolenia Izraelitów. Bóg tego sposobu nie zaaprobował. Mojżesz na pustyni miał się oduczyć takiego myślenia. A tymczasem w filmie mamy partyzanta Mojżesza, który niczym powstaniec z warszawskiego getta dokonuje aktów sabotażu i z bronią w ręku walczy o wolność swego ludu.

O getcie wspominam nie bez kozery, gdyż w filmie w ogóle widać przeniesienie w realia starożytne doświadczeń z ostatniej wojny, zwłaszcza holocaustu. Widzimy wozy wypełnione wychudłymi trupami żydowskich niewolników, palenie ciał w ogniu, a budowane przez nich miasta Pitom i Ramzes wyglądają z daleka jak obozy koncentracyjne; no i jeszcze te sceny publicznego zbiorowego wieszania przypadkowo wybranych żydowskich ofiar.

Ostatnia „nieścisłość” to przejście przez morze. W Biblii ono się rozstąpiło, a w filmie jedynie naturalnie cofnęło (taki przypływ i odpływ). Nawet pochłonięcie armii egipskiej przez morze miało więcej z tsunami niż z cudownego zamknięcia się ścian morza po przejściu przez nie Izraelitów.

Zapomniałbym — jedno, co się jeszcze zgadza, to wypowiedź filmowego Boga-chłopca o kamiennych tablicach z przykazaniami dekalogu: „To prawo będzie ich [Izraelitów] strzec”. Choć w Biblii nie ma dokładnie takiego cytatu, to są podobne słowa: „Teraz więc, Izraelu, czego żąda od ciebie Pan, twój Bóg! Tylko abyś okazywał cześć Panu, swemu Bogu, abyś chodził tylko jego drogami, abyś go miłował i służył Panu, swemu Bogu, z całego serca i z całej duszy, abyś przestrzegał przykazań Pana i jego ustaw, które Ja ci dziś nadaję dla twego dobra”[4].

Jeśli więc komuś zależy na obejrzeniu dobrego filmu historyczno-kostiumowego z ciekawymi efektami specjalnymi, to z powodzeniem może wyjść do kina na Wyjście, bo tytułowy Exodus to właśnie oznacza. Jeśli jednak ktoś chciałby obejrzeć dobrze, a przede wszystkim wiernie opowiedzianą historię biblijną, to niech nie ryzykuje. W trakcie seansu może się bowiem okazać, że jedyne wyjście, na jakie będzie miał jeszcze ochotę, to wyjście z kina.

Olgierd Danielewicz

 

[1] Zob. 1 Krl 6,1. [2] Alfred Palla, Exodus — wczesna czy późna data?, „Znaki Czasu” 9/2011. [3] Zob. tenże, Kim był faraon exodusu?, „Znaki Czasu” 9/2012. [4] Pwt 10,12-13.

[Artykuł pochodzi ze styczniowego numeru miesięcznika „Znaków Czasu”].

Podobne artykuły


19
komentarze: 34 | wyświetlenia: 2707
26
komentarze: 31 | wyświetlenia: 4247
23
komentarze: 20 | wyświetlenia: 2831
22
komentarze: 8 | wyświetlenia: 15606
22
komentarze: 13 | wyświetlenia: 3611
20
komentarze: 10 | wyświetlenia: 3078
17
komentarze: 3 | wyświetlenia: 16276
15
komentarze: 12 | wyświetlenia: 2224
14
komentarze: 11 | wyświetlenia: 1830
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 6114
11
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1490
10
komentarze: 9 | wyświetlenia: 2234
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  57kerenor  (www),  16/01/2015

KRÓLOWA SABY I CHARLTON HESTON!

Wierzę Ci na słowo, chociaż filmu jeszcze nie obejrzałem. Wierzę, po ostatnim filmie, który oglądałem o tematyce biblijnej. Mam tutaj na myśli film: "Noe: Wybrany przez Boga!".

Ne tego rodzaju filmach moja noga w kinie nie postanie.

Zresztą uważam, że "Noe: Wybrany przez Boga", to taka sceniczna kpina, która delikatnie wpleciona została w opo

...  wyświetl więcej

  Hamilton,  17/01/2015

Literatura piękna, dramat sceniczny, film fabularny, poezja, malarstwo i inne muzy nie są dokumentami i nie podlegają obowiązkowi ścisłego trzymania się faktów. Tu autorzy mają pełne prawo do własnej ich oceny, jak i nieskrępowanemu korzystania z pokładów swojej fantazji i wyobraźni. Trylogia Sienkiewicza jest tego przykładem. Niewiele w niej prawdziwej historii. Sam twierdził, że nie pisze powieści historycznych, a powieści "ku pokrzepieniu serc".

@Hamilton Starszy: Drogi Hamiltonie, czy mam rozumieć, że to oznacza, iż jako Polacy nie powinniśmy mieć pretensji, że w filmie o Enigmie szyfry łamią inni, a my jesteśmy szwarccharakterami? Dlaczego też jako Polacy się gniewamy na twórców, którzy coraz cześciej robią filmy, w których to my zabijamy Żydów? Jeśli jednak mamy o to pretensje, to nie odbierajmy tego prawa chrześcijanom, dla których Biblia jest czymś ważnym.

  Hamilton,  18/01/2015

@Andrzej Siciński: Historię pisali, piszą i będą pisać zwycięzcy. Jest wiele filmów, na których hitlerowcy są debilni i tak mało kumaci, że Stirlitz, Klos i Janek z Szarikiem, gdyby się tylko wcześniej poznali zakończyliby wojnę w 1941 roku. To ten rodzaj naszej ludzkiej działalności, w której żaden naród nie uwolni się od emocji, a to powoduje, że nigdy nie będzie obiektywna. "Historia to uzgodniony zestaw kłamstw" - Napoleon Bonaparte.

@Hamilton Starszy: Drogi Hamiltonie, gdyby współcześni wiedzę o przeszłości chcieli czerpać rownież z książek, a nie jedynie z filmów, córka cześciej historyczno-fantastycznych, to ten artykuł pewnie by nie powstał. Kiedy Ciebie wnerwia telewizyjna manipulacja faktami, reagujesz w postaci artykułu (np. jak w ostatnim o "sukcesie" premier w negocjacjach z górnikami). Nie usprawiedliwisz polityczno- ...  wyświetl więcej

@Andrzej Siciński: Przepraszam, ale komputerowe "uzupełniacze" pisanego tekstu czasami robią psikusy, jak ten - jest: "córka cześciej historyczno-fantastycznych", a miało być: "coraz częściej".

  Hamilton,  24/01/2015

@Andrzej Siciński: większość czerpie swoją wiedzę religijną z katechizmu i kazań, czyli gotowej interpretacji. Biblia ma największą ilość wydań, ale zaledwie kilka procent ją przeczytało. W takiej sytuacji trudno mówić o weryfikacji.

@Hamilton Starszy:
CYTUJE: >>>Biblia ma największą ilość wydań, ale zaledwie kilka procent ją przeczytało.<<<

Drogi Hamiltonie,
Jest to notoryczny problem wszystkich ustojow autorytarnych i totalitarnych. Mimo milionowych wydan Biblii, Manifestu Komunistycznego, Kapitalu, dziel zebranych Lenina i innych Mein Kampfow nalezaloby szukac ze swieca ludzi, ktorzy by te "epokowe dziela" przeczytali przekraczajac powiedzmy setna... ba piecdziesiata strone...

  Hamilton,  25/01/2015

@youngcontrarian: ta podobno inspirowana przez samego Boga święta księga powoduje, że odłamów chrześcijaństwa jest chyba już kilkanaście tysięcy i gwałtownie rośnie. Podobnie jest z judaizmem i islamem.. Kodeks drogowy budzi mniejsze kontrowersje interpretacyjne. Mój bliski krewny założył własny kościół. Na razie chodzi do niego z żoną, dziećmi i teściem.

@Hamilton Starszy:

Zazdroszcze Twojemu krewnemu - zawsze chcialem byc papiezem swojego wlasnego kosciola... nawet piecioosobowego :-)

PS
Swoja droga ciekawi mnie ilu eiobowych religijnych entuzjastow przeczytalo tzw "Slowo Boze" od przyslowiowej dechy do dechy...
Wyobraz sobie, ze przed podjeciem pracy na Balkanach przeczytalem (z olowkiem w reku) od dechy do dechy "Koran" i na wszelki wypadek "Mein Kampf" (rowniez z olowkiem w reku)...

@youngcontrarian: Wrzuciłeś Biblię do jednego garnka z autorytaryzmem, totalitaryzmem, komunizmem (Kapitał, dzieła Lenina), faszyzmem i nazizmem (Main Kampf). Było jeszcze dorzucić Czerwoną książeczkę Mao Tse Tunga. Chyba rzeczywiście liczysz na niewiedzę czytelników, że nie odróżnią wartości Biblii od tych śmieci.

@Andrzej Siciński:
Drogi Andrzeju,
Narracja w tzw. swietych ksiazkach w Biblii czy Koranie zawiera tyle samo (jezeli nie wiecej) materialu promujacego ludobojstwo, czystki etniczne, niewolnictwo, przemoc wobec kobiet i dzieci... ile znajdziesz go Dzielach zebranych Lenina/Stalina , Kim Ir Sena czy w innych Mein Kampfach.
Nie doceniasz systemowych zwiazkow (wspolnych mechanizmo ...  wyświetl więcej

@Andrzej Siciński:
Drogi Andrzeju,
Obaj mamy problem... tylko Ty tego nie dostrzegasz...
Niezaleznie ile razy bedziemy wyrzucali na smietnik zbankrutowane utopijne ideologie (zarowno te oparte na budowaniu raju na niebiesiech jak i na tym ziemskim padole) te zawsze z tego smietnika wylaza...
...  wyświetl więcej

Oglądałem film o Noem. Byłem ciekawy jak go zrealizowali. Znając historię Noego z biblii byłem zdegustowany. Zastanawiałem się dlaczego tak spłaszczają historię biblii. Moim zdaniem chodzi o to, aby ludzie, którzy nie czytali biblii odnieśli wrażenie, że taką bzdurną historię zawiera biblia. Chodzi o zniechęcenie ludzi do czytania tej księgi. Taką samą metodą posłużył się wiele lat temu Zenon Kosi ...  wyświetl więcej

Drogi Patryku,
A czy dinozaury wkraczajace na arke w tym filmie pokazali?

Próbowałam obejrzeć Noego. Ni jak się nie dało - wyłączyłam po niecałych 10 minutach. Chociaż uważam, że to i tak długo.
Amerykańskie filmy niestety cechują się tym, że brany jest jakiś temat, przeżuwany i wypluwany. I z tego, co na początku się wzięło nie zostaje prawie nic.
Takie filmy są jak suchar Karola - http://zalamka.pl/obrazek-6280(...),Karola

  PTU  (www),  23/01/2015

Byłem na filmie. Wydaje mi się, że kwestia tego czy film się będzie podobać czy nie leży po innej stronie. Jeśli idziemy do kina z nastawieniem na rozrywkę w postaci dobrych efektów wizualnych, kostiumowych itd to się na filmie nie zawiedziemy. Natomiast jeśli ktoś idzie z nastawieniem odświeżenia sobie Biblii no to niestety może się rozczarować. Osobiście podszedłem do tego filmu jak do dobrej rozrywki audio-wizualnej i mi akurat tyle wystarczy.

@PTU: I taka tez jest konkluzja artykułu.

  PTU  (www),  23/01/2015

@Andrzej Siciński: Wiem :), moja wypowiedź jest bardziej skierowana do osób wiecznie narzekających i krytykujących każdy pojawiający się film, niepotrafiących postawić sobie prostego pytania przed filmem idę dla rozrywki, czy nastawiam się od razu na Nie. Niestety takich frustratów jest coraz więcej, co widać na jednym z popularnych serwisów dotyczących filmów.

@PTU: Frustratów i krytyków wiecznie na wszystko narzekających rzeczywiście jest pełno na wszelkich polach ludzkiej aktywności, a zwłaszcza wsród naszej nacji. Niestety.

Może coś o historii Żydów powie ktoś, kto się na tym zna.... http://porozmawiajmy.tv/religi(...)-nacht/

@oculus: "Zna się" na historii Żydów, bo sam jest Żydem? Czy to oznacza, że nie Żydzi nie znają się na tym z definicji? Czy zatem wszyscy Żydzi podzielają poglądy autora podlinkowanego programu telewizyjnego? A może "zna się", bo interesuje się "przede wszystkim drogami rozwoju duchowego, ufologią oraz tzw. zjawiskami parapsychicznymi"? A może "zna się", bo "aż do roku 2000 prowadził austriacko-iz ...  wyświetl więcej

@Andrzej Siciński: Ja na Twoim miejscu najpierw obejrzał bym do końca podlinkowany program telewizyjny. Czy ja krytykuję Twojego autora...?

@oculus: Masz rację. Przepraszam. Pewnie źle zrozumiałem twój wpis. Obejrzę ten program.

@Andrzej Siciński: Na pewno wzbogaci twoją wiedzę...:)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska