Login lub e-mail Hasło   

Drugie życie łaciny

Paweł Wimmer Wściekłe „Speak English” usłyszał w hotelu goszczącym uczestników światowego kongresu języka esperanto w Pekinie jeden z uczestników, gdy...
Wyświetlenia: 2.020 Zamieszczono 01/07/2006
Paweł Wimmer

Wściekłe „Speak English” usłyszał w hotelu goszczącym uczestników światowego kongresu języka esperanto w Pekinie jeden z uczestników, gdy usiłował się porozumieć po esperancku z hotelową obsługą. Ta anegdotka doskonale obrazuje stan, w jakim znalazło się esperanto po ponad 100 latach istnienia.

Większość szacunków mówi o 1-3 milionach zwolenników dzieła naszego sławnego rodaka, Ludwika Zamenhofa. Tyle, ile ma ludności niejedno państewko. Język, który można swobodnie opanować w kilka miesięcy, do dzisiaj ma zagorzałych zwolenników i może się pochwalić mnóstwem stron w Internecie, licznymi publikacjami, międzynarodowymi kongresami, narodowymi i ponadnarodowymi organizacjami, a nawet ciałami językowymi czuwającymi nad jego rozwojem. Cóż z tego, skoro Święty Graal esperanta — wprowadzenie języka do oficjalnego obiegu w instytucjach międzynarodowych — pozostaje nieziszczalnym marzeniem, niemożliwym do spełnienia w świecie, w którym dominacja angielskiego jest przytłaczająca.

Ruch esperancki tkwi zresztą od dziesięcioleci w stagnacji, nie mogąc przełamać naturalnej bariery nakreślonej przez potrzeby światowej społeczności. Mityczne „fina venko” (ostateczne zwycięstwo), jak mantra powtarzane przez esperantystów od 119 lat, powoli zmienia się w przekorne „fina veko” (ostateczne przebudzenie) — brutalną w swej wymowie świadomość, że wszelkie języki mieniące się międzynarodowymi na wieki wieków pozostaną jedynie sympatycznymi ciekawostkami, przydatnymi w swej roli komunikacyjnej jedynie w ograniczonym kręgu entuzjastów.

Czy jednak trwające od kilku wieków wysiłki „poprawiaczy świata”, jakimi są twórcy języków międzynarodowych, pozostaną zupełnie bez echa?

Od dwustu lat jesteśmy świadkami powolnej agonii łaciny, którą ku rozpaczy lingwistów wyrugowały z codziennego użycia języki narodowe. Choć nawet książęta kościoła katolickiego coraz rzadziej potrafią się porozumieć w łacinie, język ten żyje jednak pełnią życia w językach europejskich, których leksyka składa się w znacznej mierze ze słów grecko-łacińskiego pochodzenia – 90 procent w językach romańskich, 75 procent w angielskim, a nawet 25 procent w polskim. Słownictwo naukowo-techniczne jest na wskroś przeniknięte greką i łaciną. Trudno o bardziej przekonujący dowód „pośmiertnego” zwycięstwa języków klasycznych.

Ten oczywisty fakt wykorzystała grupa lingwistów zrzeszona w International Auxiliary Language Association, która w latach 1924-1951 opracowała ekstrakt języków romańskich (łącznie z angielskim, ze względu na jego romańską leksykę), złożony ze wspólnego słownictwa i uproszczonej do minimum gramatyki — tekst w interlingwie zrozumie bezpośrednio, bez uprzedniej nauki, przynajmniej 100 milionów osób mówiących językami romańskimi. Alexander Gode, ostatni dyrektor IALA, był owładnięty ideą odkrycia wspólnego języka drzemiącego we współczesnych językach zachodnioeuropejskich, opierając się zarazem wszelkim próbom jego schematyzacji a la esperanto na potrzeby komunikacji międzynarodowej. Temu fundamentalizmowi Godego zawdzięczamy dziś to, że interlingua — bo taką naturalną nazwę otrzymał ów ekstrakt — może dziś spełnić niezwykle pożyteczną rolę kulturotwórczą, zastępując w niej łacinę, której powszechnego powrotu do szkół i uczelni trudno dziś oczekiwać.

„In Gode we trust”, mawiają żartobliwie zwolennicy interlingwy. Polak, który poświęci 200 godzin na naukę tego języka, zrozumie pochodzenie i znaczenie tysięcy wyrazów obcego pochodzenia w języku polskim, bo rdzenie wyrazowe, przyrostki i przedrostki, także te naukowe, które wywodzą się w dużej mierze z greki, są wspólną skarbnicą języków europejskich. Lingwista, instrument, redaktor, szkoła, biblioteka, biologia, genetyka, matematyka, matura, amator, profesjonalny, informacja, organizacja, parlament, prezydent, minister, komputer, kalkulator, muzyka to tylko kilkanaście z niezliczonej rzeszy wyrazów, którymi posługujemy się na co dzień, nie zawsze pamiętając, są to słowa zaczerpnięte z języków zachodnich, a pośrednio z języków klasycznych. Drugie życie łaciny nosi dzisiaj nazwę interlingua.

Lingua natural e musical
de parolas international
e un grammatica minimal.
Comprensibile facilemente
per personas intelligente,
le medio de communication
adequate pro le solution
del confusion de Babylon.



Adresy :
http://www.interlingua.com
http://www.interlingua.filo.pl



Zobacz też: Interlingua - szwajcarski scyzoryk

Podobne artykuły


50
komentarze: 14 | wyświetlenia: 67058
10
komentarze: 15 | wyświetlenia: 5017
31
komentarze: 7 | wyświetlenia: 85889
7
komentarze: 4 | wyświetlenia: 3467
158
komentarze: 114 | wyświetlenia: 70442
15
komentarze: 4 | wyświetlenia: 22008
11
komentarze: 8 | wyświetlenia: 16139
8
komentarze: 7 | wyświetlenia: 39588
8
komentarze: 1 | wyświetlenia: 7462
7
komentarze: 1 | wyświetlenia: 6214
44
komentarze: 17 | wyświetlenia: 13378
45
komentarze: 12 | wyświetlenia: 42036
13
komentarze: 14 | wyświetlenia: 7557
33
komentarze: 12 | wyświetlenia: 19065
 
Autor
Artykuł



A propos esperanto, to dodam, że w Białymstoku (mieście twórcy tegoż języka) żalem jest, iż wiele osób nie zna nawet nikogo, kto kiedykolwiek miałby styczność z esperanto.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska