Login lub e-mail Hasło   

Bądź dla drugiego człowieka świadectwem, nie nawracaj.

Każdy człowiek ma prawo do własnych, osobistych wierzeń i nikt nie powinien nikogo nawracać. W teorii to stwierdzenie, dla większości jest niby oczywiste ale czy to pokrywa się...
Wyświetlenia: 1.136 Zamieszczono 27/01/2015

Każdy człowiek ma prawo do własnych, osobistych wierzeń i nikt nie powinien nikogo nawracać. W teorii to stwierdzenie, dla większości jest niby oczywiste ale czy to pokrywa się z praktyką? Jakże często wiemy lepiej, co jest dla innych dobre.

 Kiedy człowiek jest pokorny, grzeczny, kulturalny i jego wiara wynika z wewnątrz nie czuje potrzeby aby zmieniać innych na swoją modłę. Stara się być po prostu żywym świadectwem poprzez swoje czyny.

 Jeśli ktoś widzi grzeczną osobę to sobie myśli " Kurcze, zachodzi podejrzenie, że to co mówi jest czymś dobrym, bo kiedyś był taki zarozumiały a teraz jakby trochę wyszlachetniał, spokorniał". I wtedy ktoś obserwując taki dobry przykład, może stwierdzić, że on też przyjmie sposób i styl życia takiej osoby. Ale robi to sam z siebie bo uważa, że to jest dla niego dobre. Chce aby rzeczy będące udziałem tej osoby stały się także jego udziałem. Ta osoba jest dla niego pewną inspiracją ale w żaden sposób nie przekonuje go i nie narzuca mu swoich poglądów. To tak jak ktoś kupuje ten sam model samochodu bo widzi, że jego sąsiad jeździ już nim wiele lat i nie ma żadnych usterek. To tak jak jedna gospodyni pyta drugą o przepisy bo była u niej na obiedzie i chce dla gości przyrządzić to samo. To tak kiedy ktoś widzi, że sąsiad ma piękny ogród i wypytuje go co ma zrobić aby u siebie stworzyć podobny. Kiedy ktoś pyta kucharza czy piekarza o jego sekrety bo chce upiec dobry i pyszny chleb, do tego zdrowy i pożywny.

 A co ludzie widzą kiedy patrzą na religijnych, w przypadku naszego kraju katolickich nauczycieli moralności? Nie dziwne, że odwracają głowę i nie chcą takiego przykładu. Oczywiście mogą iść do nich na korepetycje z biznesu ale na pewno nie z pokory i Boga.

Przede wszystkim kapłani tych religii sami się do tych nauk nie stosują bo proste nakazy i wartości zamienili na zewnętrzne ceremonie. A Jezus mówił "Króletwo Boga jest w nas" a nie w drewnianych świątynich. To o nasze wnętrze i o czystość naszych myśli, serca, umysłu mamy dbać bo to jest jedyna świątynia Boga. Jest nią nasza wieczna dusza, nasz umysł, nasze ciało a nie materialne budynki. " Aby wejść do Królestwa niebieskiego trzeba stać się spowrotem jak dziecko", "Prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne... ".

 Kiedyś było tak, że to mądrzejszy uczył głupszego np. nauczyciel w szkole. W tym wypadku bardziej doskonały i pokorny powinien uczyć tego zagubionego i próżnego. Jest jednak inaczej - materialistyczny i pełen zadufania kler ma nauczać jakichkolwiek wartości? To często katolicy i wyznawcy innych religii mogliby uczuć pokory swoich rzekomych nauczycieli. Jest to całkowite odwrócenie i wymieszanie pojęć. Uczyć można się tylko od lepszego od siebie, który swoim zachowaniem daje namacalny przykład, że to co głosi jest prawdą.

 Dlatego w moim odczuciu w kwestii moralności jedynymi autorytetami powinni być dla nas rodzice, dziadkowie - od dziecka mamy możliwość obserwowania na ile to co mówią pokrywa się z prawdą. Chociaż nie wszystko możemy dostrzec to właśnie ich najbardziej znamy spośród ludzi nam bliskich. Jednak nawet i oni mają swoje grzeszki i niedociągnięcia.

 Religia za to utrwala schemat który gruntuje w ludziach opieranie się na tzw. autorytetach, na dorobku ludzi, których nigdy nie poznaliśmy, nie spotkaliśmy się z nimi więc nie mamy możliwości zrewidowania prawdziwości tego co głoszą. Mamy ślepo wierzyć i brać wszystko za pewnik.
To się nazywa wiarą. Nie jest to jednak ogromna naiwność? Czym jest tak na prawdę wiara?

 Czy nie jest to wewnętrzna moc człowieka, która sprawia, że dąży on do doskonałości i potrafi wzbić się ponad swoje ograniczenia, przełamać jakieś niedogodności? Że jest silny wewnętrznie i nie poddaje się przy byle problemie? Że potrafi wdrożyć w działanie swoje poglądy i wartości? Że po prostu żyje tym co mówi?

 To jest wiara. Wiarą jest także głębokie przekonanie, że istnieje coś więcej niż ten świat materialny, że istnieje coś poza czasem i przestrzenią. Że jest Bóg, ojciec każdej duszy. Czy jednak do tego Boga może zaprowadzić jakiś dawny Mistrz, który był na tym świecie i z niego odszedł? Jak mamy się od niego cokolwiek nauczyć skoro nie mamy możliwości obcowania z nim?

 Jezus mówił przecież , że dopóki jest na świecie jest jego światłością. Nie mówił jednak, że na zawsze. Jeśli tą światlością są księża to ja za taką światłość i taki drogowskaz dziękuję. Z inspiracji szczątkowych i skrzywionych nauk dawnych Mistrzów powstały religie. Jednak te szczątkowe informacje nie mają mocy, nie potrafią uleczyć tak jak Jezus, który był żyjącym w ciele nauczycielem, oświeconym, Bogiem.

 Religie zagospodarowały tą przestrzeń ale czy zewnętrzne rytuały (często mechaniczne modlitwy) mogą dać nam uwolenienie, zbawienie? Czy nie jest to ucieczka? Dlaczego ludzie tak rzadko spoglądają w swoje własne wnętrze na rzecz tych zewnętrznych praktyk? Czego sie boją? Czy nie samych siebie i konfrontacji z własnymi demonami i słabościami?

 Przekonują do swoich poglądów i nawracają innych ludzie, którzy sami potrzebują tego nawrócenia. Którzy uciekają przed własnymi demonami. Czynią tak ludzie, którzy sami z siebie nie potrafią żyć w zgodzie z tym w co podobno wierzą. Dlatego chcieliby zmienić cały świat na podobieństwo swojej własnej słabej wiary.
Wtedy taki świat jest odbiciem tego czego nie mogą znaleźć w sobie. M.in. z tego powodu, chrześcijaństwo jest tak ekspansywne.

 Religijny misjonarze sami pchają się w niebezpieczne rejony świata, gdzie nikt ich nie chce. Tam ludzie od wieków mają swoje własne wierzenia, kulturę, tradycję, wcale nie gorszą od tej chrześcijańskiej. A nawet gdyby nasza była lepsza to mają prawo do własnej odrębności. Misjonarze wędrują zawsze tam gdzie wpierw światowe siły zbrojne wydepczą drogę, zrobią grunt dla religijnej ideologii. Tak działo się już nie raz w przeszłości np. w czasach hiszpańskiej konkwisty.
Nie bez przyczyny to w tamte rejony, do Ameryki Łacińskiej uciekali naziści, którym wydatnie pomagał Watykan.

W ten sposób zachodnie społeczeństwa niszczą tamtejsze kultury, przez co tracą one swoją tożsamość na rzecz tej zachodniej. Czy to dobre świadectwo o naszej cywilizacji?

 

Podobne artykuły


17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1521
16
komentarze: 71 | wyświetlenia: 1027
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 954
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 894
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 796
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 836
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 676
13
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1020
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 885
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 718
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 478
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 733
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Nic dodać, nic ująć... Mój ojciec kiedyś snuł rozważania w temacie wiary... http://eiba.pl/1b

  awers,  02/02/2015

Szacunek dla granic intymności to szacunek dla człowieczeństwa. Dlaczego kapłani katoliccy żądając respektu dla tajemnicy Trójcy świętej, spowiedź, czy próbę rozmowy o wątpliwościach w sferze dogmatów traktują jak przesłuchanie w procesie o lojalność wobec kościoła? Żeby nie być sądzonym najlepiej zostać sędzią, a poszukiwacze sprawiedliwości ludzkiej skazani są na kafkowską poniewierkę. Słabość, słabość...

  kamil30,  02/02/2015

@awers: Bo KK to instytucja o charakterze autorytarnym i mafijnym - tam nie ważne są dążenia do prawdy tylko ślepe posłuszeństwo. Kto zadaje głębokie i trudne pytania uważany jest za heretyka i odszczepieńca. I tak głupota reprodukuje się z pokolenia na pokolenie.

  awers,  02/02/2015

@kamil30: Wobec tego to owieczki są głupie, czy pasterze to barany?

@awers: Część owieczek jest głupia, część to ignoranci do pewnego stopnia świadomi co się święci. Jednak dla własnej wygody umysłowej przymykają oczy na to co robi kler. Wygodnie im wierzyć w bajki o spowiedzi, wiecznej nagrodzie w niebie, takie lenistwo umysłowe. Kler zawsze zwala winę na kogoś innego np. na Szatana więc można grzeszyć, spowiadać się i żyć w wygodnej iluzji. A o pasterzach szkoda gadać - tam jeszcze mniejsza grupa wierzy w co co mówi, to cyniczni politycy i demagodzy.

  awers,  02/02/2015

@kamil30: Lenistwo jest naturalnym prawem zachowania energii, ale nie oznacza zgody na otaczającą rzeczywistość. Gorsze jest zjawisko mimikry stadnej, ale hipokryzja grzechem. Myślę, więc wątpię, ale jestem.

No to w takim razie katolicy zachowują bardzo dużo energii:-)

  lewi,  11/02/2015

Religia za to utrwala schemat który gruntuje w ludziach opieranie się na tzw. autorytetach, na dorobku ludzi, których nigdy nie poznaliśmy, nie spotkaliśmy się z nimi więc nie mamy możliwości zrewidowania prawdziwości tego co głoszą. Mamy ślepo wierzyć i brać wszystko za pewnik.
To się nazywa wiarą. Nie jest to jednak ogromna naiwność? Czym jest tak na prawdę wiara?

Czym jest tak na

...  wyświetl więcej

  lewi,  27/07/2015

,,Jezus mówił przecież , że dopóki jest na świecie jest jego światłością. Nie mówił jednak, że na zawsze.''

Idźcie więc i czyńcie uczniów z ludzi ze wszystkich narodów, chrzcząc ich w imię Ojca i Syna, i ducha świętego,  ucząc ich przestrzegać wszystkiego, co wam nakazałem. A oto ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do zakończenia systemu rzeczy”.(Mt 28:19,20)

Jezus miał inne zd

...  wyświetl więcej

@lewi: Jezus mówił że będzie z nimi do końca ich wędrówki aż ich dusze wtopią się w Wieczność a nie do końca świata. Mistycy prowadzą do zbawienia tylko zaincjowanych przez siebie za życia uczniów. Jezus mówił, że zostawi im "Ducha pocieszyciela" czyli swoją promienną, astralną postać.

  lewi,  27/07/2015

@kamil30: Nie tak. Końcówka tego wersetu brzmi ,, do zakończenia systemu rzeczy''. To jest Twoja nadinterpretacja odnośnie wędrówki i dusz.

@lewi: To jest moja interpretacja, które z Twojego punktu jest naditerpretacją - Jezus nie mówił nic o końcu świata ale znając nauki innych mistyków wiadomo, że do zbawienia prowadzą oni jedynie zainicjowanych przez siebie za życia uczniów. Po to "Słowo ciałem się staje" aby uczniowie mieli namacalnego w ciele Mistrza - brak namacalnego na tym poziomie Mistrza to brak Mistrza.

  lewi,  27/07/2015

@kamil30: Jak nie mówił o końcu świata? Przeczytaj Mateusza 24:3

@lewi: Ok - ustalmy że masz swój pogląd a ja mam swój - Biblia i NT są pełne tylu sprzeczności i zagadnień, które nie pasują do pełnego miłości - Boga - że nie mam podstawy aby wierzyć we wszystko co jest tam napisane. Dlatego istnieje coś takiego jak "mistyczny klucz" czyli zestawienie nauk wielu mistyków z róznych czasów - gdzie jak na dłoni widać to co wspólne i co jest fundamentalną, duchową esencją - resztę można uznać za niewiarygodną albo za przekłamanie.

  lewi,  27/07/2015

@kamil30: Teraz wiem o co chodzi, dlatego nasze poglądy nie są spójne

@lewi: Tak - ponieważ nie wierzę, że np. pełen duchowej miłości i tolerancji, wyrozumiałości Bóg wtrącał się w cudze sprawy i np. robił burdę w świątyni, jadł mięso, pij alkhol i robił wiele innych rzeczy. Opis z Biblii miejscami przypomina awanturnika a nie mistyka. Osobę która nie potrafi zaakceptować ludzkich wyborów - jednak wiadomo, że mistycy tej rangii co Jezus nigdy tego nie robili a jedyn ...  wyświetl więcej

  lewi,  27/07/2015

@kamil30: Zauważ że Jezus nie miał pretensji do treści ST, tylko do nauczycieli judaizmu

@lewi: Dla mnie to nieistotne - burda,, którą urządził Jezus w świątyni świądczy albo o tym, że nie był doskonałym Mistrzem albo, że religia to zmyśliła. Ja stawiam na to drugie. Tak samo inne aspekty które wymieniłem.

@kamil30:"Dla mnie to nieistotne - burda,, którą urządził Jezus w świątyni świądczy albo o tym, że nie był doskonałym Mistrzem"-uważasz przyjacielu, że nie można Mistrzowi rzucić się w wir walki, pozostawiając na ten czas swe serce w "kwiecie lotosu"?



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska