Login lub e-mail Hasło   

Egipt, hotel ,,Jaz Aquamarine" - styczeń

To dokładny opis hotelu i wrażenia z wakacji.
Wyświetlenia: 1.639 Zamieszczono 03/02/2015

Egipt 22-29.01.2015 wyjazd z biurem ,,Wezyr”

Hotel ,,Jaz Aquamarine” Hurghada

Olbrzymi obszar. To nie hotel, to … nie wiem… kurort? 17,6 kilometrów  kwadratowych. Jest gdzie chodzić…

Jak ocenić to miejsce? Luksus !!!  To mało powiedziane. Przez tydzień byłam księżniczką.
Jeśli znajdzie się ktoś niezadowolony, to chyba jakiś smutas, który jest wiecznie niezadowolony ze wszystkiego co go może spotkać. Taki nawet w raju by narzekał.

Informacja dla tych co mało wyjeżdżają i nie mają do czynienia z hotelami pięcio gwiazdkowymi.
Pomimo, że dużo ludzi ( Polaków) stać na takie wakacje, to jednak większość jeździ do tańszych miejsc. Na całkowicie pełen samolot z Wrocławia do Hurghady tylko 7 osób pojechało do tego hotelu, a te siedem osób to ja i moja rodzina.
Nie piszę tego by się chwalić, ale by zachęcić innych do takich wakacji. Zamiast dwa, trzy razy jechać gdziekolwiek, to warto czasem raz, a dobrze. A wspomnienia…. Niezapomniane!!!!

No dobrze, ale od początku.

Przylot
Samolot litewskich linii lotniczych, pilot – Litwin – leciał fantastycznie, płynnie, komfortowo. Na pokładzie polska przesympatyczna załoga. Lądowanie wspaniałe! – płynne, spokojne. Lot należał do miłych, nawet dla tych, co nie lubią latać ( jak moja siostra). Na lotnisku czekał na nas pan, mówiący oczywiście po polsku. Łatwo było go znaleźć, bo miał wielką tablicę z napisem  biura turystycznego, z którego lecieliśmy, a do tego krzyczał nazwę tego biura, by szybko go zauważyć. Po wizę skierował nas do budki –punktu, gdzie szybko bez kolejki to załatwiliśmy, ale za tę szybkość trzeba było zapłacić 2 dolary więcej- wiza 25 dolarów plus 2 za ekspres. Inni stali w długiej kolejce. Zdarzyło się jednak coś niesamowitego. Po zapłaceniu i przechodzeniu do innej budki, podbiegło do nas dwóch Egipcjan ( tych z obsług) i zaczęli coś mówić o pieniądzach. W pierwszej chwili myśleliśmy, że mamy jeszcze coś dopłacić i nawet chcieliśmy się kłócić, ale okazało się, że ten od wiz wydał nam za mało pieniędzy i biegli przez pół lotniska, by oddać mam 8 dolarów. Tak nas to zszokowało, że nie zdążyliśmy podziękować…
Pan, który po nas przyjechał nie odstępował nas na krok. A że wszyscy byliśmy pierwszy raz w Egipcie, to z nim czuliśmy się bezpiecznie. Choć bezpieczeństwo turystów jest tutaj na bardzo wysokim poziomie. Bardzo szybko dojechaliśmy pod same drzwi hotelu. Bagaże zostawiliśmy przed wejściem, jak przystało na pięcio gwiazdkowy hotel, a nas zaprowadzono do lobby, na wielkie, miękkie kanapy. Było już około 23:30. Nie chodziliśmy do recepcji, pan z hotelu, Egipcjanin, mówiący po polsku i drugi z recepcji, sami załatwiali nasze zameldowanie. My tylko podpisaliśmy kartki. Dostaliśmy też nalepki, na których mieliśmy napisać numer pokoju i przykleić do walizek, które następnie zaniesiono nam do pokoju. Jak przystało na kulturalnych gości daliśmy napiwek, nazywany tutaj ,,bakszysz”. Ponieważ teren hotelu jest ogromny, zaprowadzono nas do pokoi.  Wszystko bardzo miło, z uśmiechem. Każdy tu jest traktowany, jak gość specjalny.
Cały hotel jest objęty ,,all inclusive” , tak więc nie ma gości lepszych czy gorszych. Wszyscy są jednakowi.

Pierwsze wrażenie: luksus, pałac, magia….obsługa… ach…. Królewska.

Pokoje: nie ma lepszych czy gorszych. Wszystkie są na najwyższym poziomie Przedpokój, łazienka i pokój – to pokój standardowy, jaki ja miałam. Wielkie, wygodne łóżko, biurko, telewizja satelitarna, ( dwa kanały polskie), stoliczek, fotele, lodówka ( barek płatny dodatkowo), telefon, zasłony, firany, to wiadomo, dodatkowo zasłony zaciemniające całkowicie pokój. Czajnik, kawa, ( saszetki nescafe) herbaty- lipton i 3 inne ( zielona, miętowa, hibiskus) cukier biały i brązowy, śmietanka w proszku oraz woda mineralna 1,5 l. – to uzupełniane codziennie. Cola i sprite w niektórych pokojach- wyrywkowo – hotel robi czasami takie promocje. Ja nie miałam, ale moi rodzice, tak.   W łazience: szampon, żel pod prysznic, balsam, chusteczki higieniczne, suszarka do włosów i… przynajmniej 3 rolki papieru toaletowego – bielutki, mięciutki. Lusterko powiększające do makijażu. Ręczniki: duży, mały i malutki, jak serwetka – na osobę. Codziennie wymieniane. Pościel zmieniana na życzenie, gdy położy się na łóżku specjalną kartkę, która leży na szafce nocnej. ( moja mama przez przypadek zrzuciła tę kartkę na łóżko po pierwszej nocy i już na drugi dzień pościel wymieniona). Ale także zmieniana bez kartki. U mnie wymienili  po czterech dniach. Balkon około 2,5 na 3,5 metra więc całkiem duży. Na nim stolik, dwa fotele, popielniczka. Sprzątanie pokoju codzienne i bardzo dokładne. Chyba mało kto ma w domu tak posprzątane, jak oni tutaj to robią. Zawsze sprząta ta sama osoba, ciągle pyta z uśmiechem, czy wszystko ok, czy czegoś nie trzeba. Sprzątają mężczyźni. Są na tych korytarzach przez cały dzień. Acha.. bezpłatny mały sejf. Trzymałam w nim pieniądze i paszport, ale nie ma takiej potrzeby. Moi rodzice w ogóle z niego nie korzystają. Pytaliśmy i nie zdarzają się tu kradzieże. Na łóżku – kołdra, w niektórych hotelach są prześcieradła do przykrycia, być może w sezonie letnim, a teraz jest styczeń. Poduszka jedna do spania i dwie różnej wielkości nie przebierane w pościel. Jest indywidualnie sterowana klimatyzacja i ogrzewanie. Pierwszej nocy byliśmy zmęczeni i zmarznięci więc podkręciłam sobie na 28 stopni. Ale było ciepełko…Okno duże, na całą ścianę, rozsuwane drzwi, wygodne i ładne. Na ścianach obrazy z egipskimi kobietami. Przed biurkiem bardzo duże lustro. Gniazdka do prądu normalne, jak w Polsce, ale mało, warto zabrać rozgałęźnik, choć podobno w recepcji dają, jak ktoś potrzebuje. Ja nie potrzebowałam. Czajnik stoi na biurku i jak potrzebowałam podładować komputer, to wyłączałam czajnik. W łazience gniazdko też jest.  Papier listowy, dwie koperty, notesik i ołówek. Na podłodze kafelki, codziennie myte i chyba dezynfekowane oraz dwa chodniczki ( czyściutkie) przy łóżku. Po sprzątaniu pokój bardzo przyjemnie pachnie.

Wyżywienie

Nie ma czegoś takiego, jak np. w Gołębiewskim w Karpaczu, że po przyjściu np. na śniadanie ,,odbijasz” kartę i, gdy wyjdziesz to już nie można drugi raz wrócić. ( bo mogłoby wtedy na jedną kartę kilka osób wchodzić). Jak już pisałam cały hotel objęty jest wyłącznie Al inclusive czyli tu nie ma tego problemu, że ktoś inny  nieuprawniony będzie korzystał z nienależnych przywilejów.  Wchodzisz, wychodzisz ile chcesz, kiedy chcesz. Np. rano szłam na kawę, gdy nie chciało mi się zrobić w pokoju, później na basen, a następnie na śniadanie. Ja miałam ochotę to jeszcze wracałam na coś słodkiego. Albo śniadanie w jednej restauracji, a słodkie ciasteczka mini bułeczki słodkie w drugiej restauracji. Tak. Do dyspozycji były dwie restauracje na śniadanie i kolację. Na obiad jedna restauracja główna. W obu istnieje system stół szwedzki na wszystkie posiłki. Oprócz tego od godz. 12- tej przy jednym z basenów jest następna restauracja, serwująca do stolika różne dania obiadowe, druga taka, podobna jest też przy plaży. Dookoła stoją jeszcze budki, w których dostaniemy: pizze, hot dogi, gofry, kanapki, napoje. Jeśli ktoś byłby niezadowolony to do dyspozycji ma jeszcze 4 restauracje ala cart , obowiązuje wcześniejsza rezerwacja. – tak podają informacje biur turystycznych. I to wygląda tak: w holu  w recepcji jest ekran – komputer, na którym wybiera się polski język, a następnie rezerwuje się miejsce w danej restauracji na następny dzień. Za wybrane dania, bez względu co weźmiemy płaci się 8 euro za osobę.

Ja nawet nie zajrzałam do tych restauracji, bo to co podają w tej głównej przekracza ludzkie oczekiwania. Ooooogroooomy wybór dań.!!! Nie da się spróbować wszystkiego choćby po malutkim kawałeczku. Codziennie jakieś nowe dania. Niektóre robią na oczach klientów. Przepyszne ryby, bardzo smaczny kurczak ( może jakieś przyprawy inne) frytki zawsze na świeżutkim oleju. Wszystko pięknie podane i smaczne. Oczywiście znajdzie się coś niedobrego,,, jednak wynika to z gustów smakowych. Ja np. nie lubię mięsa na słodko, a takie także było- to po prostu tego nie jem, a nie narzekam ze nie dobre. We wszystkich restauracjach: ekspres do kawy- robi różne kawy: biała, czarna, capucino, macchiatoo raz kakao. Herbaty różne, woda ciepła i zimna, 3 rodzaje napojów owocowych oraz  cola, fanta, sprite. cola liht.

Baseny

20 basenów do wyboru!. Tak podają informatory. Sama tego nie liczyłam, bo i po co. Jest ich naprawdę dużo. Niektóre miały podgrzewaną wodę, w końcu to był styczeń , inne nie. No, ale jeśli woda w morzu była naturalnie ciepła ( ja się kąpałam) to te w basenach też były ciepłe, ale nie tak, jak w  tych podgrzewanych. W nich woda była ciepła jak w wannie, a w tych nie podgrzewanych, jak na naszych polskich basenach latem. Ciepła, ale żeby wejść trzeba się stopniowo zamoczyć. Niektórzy się kąpali. Trzy  tzw  akwaparki – czyli zjeżdżalnie. Jeden akwapark to zestaw różnych zjeżdżalni i różnych wysokości. Zjeżdża się na pupie, na macie, na pontonie 1 osobowym, lub dwuosobowym lub trzyosobowym. Fajne są!. Dzieciaki tam szaleją, dorośli zresztą też.

 

Ogród

Cały teren to jeden wielki, piękny ogród. Kwiaty, palmy, krzewy z kwiatami i trawniki - jak na polu golfowym, mięciutka trawa, jak mech. Można po nich chodzić, lub na nich plażować, są do użytku, a nie do patrzenia. Ja lubiłam chodzić po nich na boso.

 

Obsługa

Uprzejmość nie do opisania. Ale taka naprawdę szczera. Wszyscy są mili i uśmiechnięci. No i bardzo lubią Polaków. Innych pewnie też, ale, gdy mówiłam, że jestem z Polski to ich twarze jeszcze bardziej się rozpromieniały. Obsłudze daje się napiwki. W Egipcie jest to popularne, a nawet konieczne. Po prostu do ceny wycieczki trzeba doliczyć te parę dolarów, które trzeba zabrać w gotówce. Wynika to z tego, że Egipcjanie bardzo mało zarabiają. Podobno ci, którzy sprzątają pokoje nie dostają wypłaty, a ich wynagrodzeniem są napiwki. Jakby nie patrzeć, trzeba te parę dolarów wydać dodatkowo, albo jechać do innego państwa. Ja wydawałam około 3 dolarów dziennie. Jednego codziennie zostawiałam na łóżku za sprzątanie, a pozostałe wydałam na bagażowego i kelnerów. Wszystko jest za darmo, ale jeśli kelner przynosi ci przez pół plaży drinka, to warto mu dać.  Daje się też kierowcom, bo oni grosze zarabiają. Ci, którzy zawożą nas na wycieczki lub z hotelu na lotnisko. Muszę przyznać, że czasami chciałoby się dać dużo więcej ( jeśli ktoś ma, to niech daje) naprawdę im się należy.

 

Morze

Przed wyjazdem wyczytałam gdzieś w Internecie, jak jedna pani napisała: ,,morze, może jest”(… no i tak było. Rano woda w morzu do pasa najgłębiej ( ja mam 170 cm), a po południu tylko po kostki. Takie przypływy i odpływy. Ale obok jest zatoczka, gdzie woda jest, jak w Bałtyku jeśli chodzi o głębokość. I tam można sobie spokojnie pływać jak ktoś chce. Ja nie jestem dobrym pływakiem, ale lubię sobie poleżeć na wodzie i to płytkie morze było do tego idealne. Mogłam leżeć na plecach, zamknąć oczy i nie myśleć czy komuś przeszkadzam lub czy mnie woda zniesie na głębinę. Plaża bardzo duża, a do tego można plażą przejść do innych ośrodków. Czyli spacery wzdłuż morza i w głąb morza.  Brzeg morza jest czyściutki i piaszczysty, można spokojnie chodzić boso, ale do wody raczej trzeba mieć jakieś obuwie ,,wodne”. Dno jest piaszczyste, ładne, jednak gdzieniegdzie są kamienie i zdarzają się jeże wodna.

Hotel, pokoje

Czytałam przed wyjazdem, że jak się włoży parę dolarów do paszportu przy zameldowaniu w recepcji, to dostanie się lepszy pokój. W tym hotelu nie ma takiej potrzeby, bo wszystkie pokoje są bardzo ładne, czyste i wygodne. Wszystkie mają to samo wyposażenie. Mówię o pokojach standardowych. Z resztą o pokojach pisałam wcześniej. Sam hotel, a raczej ośrodek, miasteczko…. To olbrzymi piękny teren na którym każdy znajdzie coś dla siebie. Baseny, leżaki, ręczniki plażowe, jacuzzi przy plaży, boisko do siatkówki plażowej, korty tenisowe, fitness klub, sklepik, ale drogi, sala teatralna, ścieżka do biegania, place zabaw dla małych dzieci, ciche zakątki na romantyczne schadzki też się znajdą. No naprawdę – jak w raju- pięknie. Gdy czytałam negatywne opinie o tym hotelu, to przyszło mi do głowy, że to chyba fałszywe opinie konkurencji.

Teatr, dyskoteka

W teatrze odbywały się różne imprezy rozrywkowe np.: kabaret muzyczny, pokaz malowania piaskiem, jakieś show i dyskoteki. Tam też był bar i popijało się drinki.
Muzyka na żywo i inne jakieś atrakcje, odbywały się także wieczorem w lobby. Lobby, to taka wielka piękna kawiarnia obok recepcji, gdzie też podają drinki. Można tam posiedzieć, odpocząć, spotkać się z innymi itp.

 

Dzieci

Dzieci tam szaleją. Ogólnie hotel jest prorodzinny, to i dzieci się dobrze czują. Dużo zabaw i atrakcji jest dla nich organizowane. Widziałam rodziny z dziećmi w każdym wieku, nawet kilku miesięczne.

 

Kair- wycieczka

Moim marzeniem było zobaczyć piramidy i wejść do nich. Byłam, zobaczyłam i weszłam do piramidy Cheopsa, ale ten pobyt niestety zepsuł mi organizator wycieczki. Ogólnie wiadomo, że piramida jest jednym z siedmiu cudów świata, a na dodatek jedynym cudem, który przetrwał do naszych czasów.  Wydawało mi się, że jadąc na wycieczkę do Kairu ( 500 km nocą w jedną stronę) to piramidy będą najważniejsze w całej tej wyprawie. Niestety bardzo się zawiodłam i czuję ogromny żal do organizatorów.
 Ale od początku.
Przy wykupowaniu wycieczki od razu zgłosiłam, że chcę wejść do piramidy. Wycieczkę płaciło się u naszej rezydentki. 100 dolarów amerykańskich, czyli nie tak mało! Rezydentka  poinformowała mnie, że wejście do piramidy  kosztuje  dodatkowo 100 funtów egipskich ( jeden dolar amerykański to ok 7 funtów egipskich) i, że mam to powiedzieć naszemu przewodnikowi, że chcę wejść. Dla mnie była to najważniejsza część tego wyjazdu. Niestety! Gdy dojechaliśmy na miejsce to okazało się, że wejście do piramidy kosztuje nie 100, a 200 funtów egipskich. Trochę duża różnica w pomyłce. Byłam tam razem z rodzicami i do piramidy miałam wejść razem z mamą, ale wzięłyśmy mniej więcej wyliczone pieniądze i tym sposobem weszłam do piramidy sama, gdyż mama oddała mi swoje 100  funtów, które miała przygotowane na bilet. Szkoda, to mało powiedziane. Na terenie tego kompleksu piramid mieliśmy niecałą godzinę czasu!!! To zdecydowanie za mało. Wyglądało to tak, żę biegiem ,,poleciałam” do wejścia, weszłam na górę w tej piramidzie i nawet nie miałam czasu, by tam posiedzieć chwilkę i delektować się świadomością bycia  w czymś co stoi 5 tysięcy lat. Musiałam szybko zejść, zdążyłam zrobić kilka byle jakich zdjęć, nie zdążyłam postać, podotykać tej piramidy, a chciałam ją jeszcze obejść dookoła – nic z tego! Wyznaczony czas planu wycieczki!  Okropne!, byłam zawiedziona, rozczarowana i łza kręciła mi się w oku, że z mojej upragnionej wycieczki nie wyniosłam tego co chciałam. Brak mi słów, jak można dać tak mało czasu na najważniejszą rzecz w Egipcie!. Ale za to byliśmy… w sklepie z papirusem, gdzie wciskano nam pamiątki. Najtańszy wielkości kartki z zeszytu kosztował 7 dolarów. Byliśmy także w tzw perfumerii, też sklep specjalny dla turystów, gdzie wciskano nam olejki zapachowe. Zrobiono specjalny pokaz, jak pachną, jak ich używać, jakie są trwałe itp. Cena najmniejszej buteleczki to 18 dolarów amerykańskich.( chyba 16 mililitrów).  Mówili, że zapach trzyma się 12 godzin. Kupiłam sobie ,, kwiat lotosu”, ale zapach chyba inny niż też pokazywany i pachnie na ciele bardzo krótko. Jak dla mnie, strata pieniędzy, ale to jest moja ocena, być może inni są zadowoleni. Czas wycieczki zajęło nam jeszcze muzeum, to było ciekawe oraz obiad. Przez Kair przemknęliśmy tylko samochodem oglądając miasto zza szyb.  Jeśli ktoś jedzie na wycieczkę do Kairu, by zobaczyć głównie piramidy, to może inne biura mają inne plany wycieczek, bo ta nie była taka, jakiej się spodziewałam. W czasie drogi, przewodnik, który z nami jechał zamiast opowiadać nam o kraju, to opowiadał o produkcji kawy i herbaty, najlepszej na świecie i mieliśmy złożyć u niego zamówienia ile i co chcemy kupić. Gdy nikt nic nie chciał, był trochę niezadowolony. Gdy wspominam ten wyjazd, to aż płakać mi się chce, że nie doświadczyłam tego czego chciałam. A chciałam po prostu posiedzieć troszkę przy piramidzie. Marzenie mojego życia legło w gruzach…
acha. Gdybyście jechali do Kairu, to jest to długa droga i warto pojechać z takim organizatorem, który ma więcej chętnych i wysyła autobus. Ja jechałam małym busem. Na tak długiej trasie duży autobus jest dużo bardziej komfortowy. W busie strasznie trzęsie.

Druga wycieczka- zwiedzanie Hurhady

Zwiedzanie polegało na przejechaniu przez miasto samochodem ( busem) a przewodnik opowiadał nam o istniejących tam hotelach, a także odpowiadał na nasze pytania. Opowiadał nawet bardzo ciekawie, byliśmy zadowoleni. I już myślałam, jak to napiszę na niego pochwałę do biura, ale…..niestety. Najważniejszą i najciekawszą częścią wycieczki było wejście do meczetu. Przewodnik sam był muzułmaninem więc znał zasady. Gdy przyjechaliśmy pod meczet okazało się, że jest modlitwa i teraz nie możemy wejść. Zaproponował nam, że przyjedziemy później. Gdy przyjechaliśmy później, to znów nie mogliśmy wejść, bo znów była modlitwa i w ogóle było za późno. Modlitwy były o wyznaczonych godzinach, które nasz przewodnik znał i po prostu nie dopilnował tego. Byliśmy baaardzo zawiedzeni i rozczarowani. Ale za to byliśmy w dwóch sklepach dla turystów, które były obowiązkową częścią programu!!! Tam nie było limitu czasu…

 

Pustynia kładami – wycieczka
Ja tam nie byłam, ale była moja siostra z mężem i dziećmi. Wycieczka fajna. Kładami po pustyni i na wielbłądzie. Trochę męcząca fizycznie. Ale i tam na środku pustyni też zrobiono sklep dla turystów.
Ach, gdyby ktoś chciał jechać na tę wycieczkę, to musi mieć chustkę tzw arafatkę. O tym nie mówiono przy zakupie tej wycieczki, ( można było wziąć jakąś własną chustke)  wszyscy musieli takie chustki kupić w trakcie wycieczki. A jak by ktoś nie miał pieniędzy przy sobie?... Te chusty zawijane są na głowę i twarz, tak że widać tylko oczy i jest to niezbędne, gdyż jest tam dużo kurzu, piachu jadać na tych kładach.

 

Hotel –

Słabe punkty hotelu:
Internet – 150 MB to darmowy przydział na pokój. Pozwoliło mi to na uruchomienie skypa, ale raczej pisałam niż rozmawiałam. Poczta onet nie uruchomiła się, ale poczta na google – działała. Internet działał jednak baaaardzo słabo, wolno. Gdy wykończy się darmowy limit, to można dokupić: 250MB za 10 euro, 500 MB za 20 euro, 1 GB za 30 euro.
 Ogólnie w każdej sytuacji, gdzie podane są ceny w euro, należy zwrócić uwagę na to, czy można zapłacić w dolarach. U nich 1 euro = 1 dolar. Więc lepiej płacić dolarami.

Późne kolacje- ulotka hotelowa o tym nie mówi, ale gdy jechaliśmy do Kairu to nasza rezydentka poinformowała nas, że po powrocie dostaniemy kolację. Przyjechaliśmy ok 23 i niestety żadna kolacja na nas nie czekała. Byliśmy trochę głodni po powrocie, spodziewaliśmy się kolacji, a nie przygotowaliśmy się, że jej nie dostaniemy. Ale to raczej wina złej informacji rezydentki niż hotelu, bo tak,  jak napisałam wcześniej, ulotka hotelu nie mówi nic o późnych kolacjach.

 

Informacje w skrócie z ulotki hotelowej, którą dostaje się w języku polskim , tekst pochyły – dopisek autorki

Restauracja główna Topaz: śniadania 07:00-10:30
obiady     12:30-14:30
kolacje     18:30-22:00 – każdego wieczoru inny temat ( i tak było, lody z 
automatu tzw włoskie – bardzo dobre
)
lody         podczas kolacji

Restauracja Four Corners   śniadania  07:00-10:00
kolacje       18:30-21:00
lody           podczas kolacji

La Perla – bar przy basenie 10:00-22:00 ( późne śniadania, przekąski, podwieczorek, lody)
Paradiso – bar przy plaży     10:00-18:00- przekąski
Aquarius – bar przy basenie 10: 00-8:00 – przekąski

Budki na plaży – ( pizza, hot-dog, kanapki, naleśniki, gofry, napoje) 12:00-17:00

Lobby bar  - Fayrouz 10:00-24:00

Lobby bar – Waves    16:00-24:00
5:30-07:00 – wczesne śniadania.
w lobby napoje serwowane są do stolików ( napoje bezpłatne oczywiście, ale napiwek mile widziany)

Cztery   restauracje płatne 8 euro od osoby: kuchnia azjatycka, libańska, włoska i owoce morza.
Fantasia Disco ( to teatr – klub) napoje bezpłatne do godz 24:00, a czynne do 02:00

Usługi bezpłatne:
- Herbata i kawa w pokoju uzupełniana codziennie
- budzenie telefoniczne
- bankomat i wymiana pieniędzy (jeden bankomat normalny, drugi zamieniający np. dolary na ich funty)
-
Budki z ręcznikami na plaży – bezpłatne ręczniki i leżaki
- zajęcia sportowe i animacje – ( były fajne gimnastyki poranne)
- centrum fitness 07:00- 21:00
-jacuzzi na plaży od 10:00-12:00 i od 14:00-16:00
- 20 basenów
- Aqua park ( czyli wszystkie zjeżdżalnie)     czynne  od 10:00-13:00 i od 14;30-16:30
- korty tenisowe
-kort wielofunkcyjny
- water polo
- tor biegowy 1400 metrów

PŁATNE:

- jedzenie i napoje zamawiane do pokoju
- importowane napoje alkoholowe
- wypożyczalna samochodów i taksówki ( 2-3 dolary taksi do centrum Hurghady)      
- shisha cafe
- apteka
- fotograf
-pralnia
-telefon i fax
-opiekunka
- fryzjer, kosmetyczka
-centrum spa
- loże na plaży
-centrum nurkowe
- windsurfing

 

WSZYSTKIM ŻYCZĘ TAKICH WAKACJI, JAKIE JA MIAŁAM

Dorota

Podobne artykuły


14
komentarze: 10 | wyświetlenia: 1331
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1135
12
komentarze: 24 | wyświetlenia: 1251
10
komentarze: 2 | wyświetlenia: 895
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 844
10
komentarze: 14 | wyświetlenia: 978
10
komentarze: 21 | wyświetlenia: 756
9
komentarze: 5 | wyświetlenia: 462
9
komentarze: 4 | wyświetlenia: 725
9
komentarze: 24 | wyświetlenia: 857
9
komentarze: 5 | wyświetlenia: 824
8
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1251
8
komentarze: 3 | wyświetlenia: 159
8
komentarze: 21 | wyświetlenia: 914
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Napisz proszę, czy ta informacja Ci się przydała. -autorka

Ciekawy artykuł. Można dowiedzieć się wiele ciekawych rzeczy o wakacjach w Hurghadzie i hotelu Jaz Aquamarine.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska