Login lub e-mail Hasło   

Wszechświat jakiego nie znamy.

Czym jest Wszechświat? Zimną kosmiczną głębią, jak chcą naukowcy, czy supermarketem, w którym realizujemy swoje pragnienia, jak chcą twórcy "Sekretu"? A może jeszcze czymś innym?
Wyświetlenia: 694 Zamieszczono 20/02/2015

Jak się okazuje, dla każdego może być zupełnie czymś innym

Może być naszym miejscem zamieszkania. Może być pewnym zbiorem warunków, w którym istniejemy i możemy się realizować. Może być mirażem, iluzją istniejącą jedynie dzięki naszym zmysłom i przekonaniom. Może być też drogą, drogą do Nieba, wyższego Ja, Oświecenia, jakkolwiek nazwiemy to „wznoszące się coś”. Może być wrogi, obojętny, a nawet całkiem przyjazny. Może być tworem Boga lub wręcz przejawem boskości. Może też być poczekalnią, przez którą chcemy jak najszybciej przejść. Może być stanem wygnania z Raju. Może być miejscem, w którym doświadczamy ekstatycznych doznań. A nawet może być największym supermarketem, w którym możemy zmówić, co tylko chcemy.

Jak napisałam wcześniej, dla każdego z nas, o ile przez chwilę się nad tym zastanowi, Wszechświat może być zupełnie czymś innym.

Wszechświat jest kochankiem.

Kilka dni temu doznałam pewnej iluminacji. Wszechświat może też być fenomenalnym i absolutnie oddanym partnerem i kochankiem (w sensie „ukochana osoba, a nie osoba, z którą robi się skok w bok), z którym przez cały czas możemy wchodzić w intymne i seksualne relacje. To, kiedy, w jaki sposób, w jakich granicach i jak często to robimy, zależy wyłącznie od nas. On jest zawsze gotowy. Tu mała uwaga. Piszę „on”, gdyż w języku polskim Wszechświat jest rodzaju męskiego, poza tym jestem kobietą, więc znacznie łatwiej jest mi pisać o kochanku jako „nim”. Czytający ten tekst mężczyźni, muszą niestety nieco się wysilić i wyobrazić sobie, że Wszechświat to „ona”, absolutnie oddana, intrygująca i aż do bólu lędźwi seksowna kochanka.

Jaka jest nasza intymna relacja ze Wszechświatem?

Ok. więc mamy na wyciągnięci ręki tego fantastycznego kochanka (lub kochankę), który zawsze jest gotowy i tylko czeka na to, aż zaprosimy go do seksualnych igraszek. A my, co robimy? Jaką mamy postawę?

Patrzymy Mu z miłością i oddaniem w oczy, czy rozglądamy się nerwowo na boki, nie wiedząc jak w zasadzie mamy się zachować?

Chcemy Go poznać aż do granic możliwości, czy raczej wykazujemy postawę: „ojej, znowu muszę się wysilać”?

Czy śmiejemy się razem z Nim, aż nas brzuch rozboli i nie możemy złapać oddechu, czy na widok Jego żartów raczej sznurujemy nasze usteczka w grymasie niby zadowolenia?

Czy umiemy się z Nim bawić i szukamy dla siebie takiego zajęcia, potocznie zwanego „pracą”, w której jednocześnie: umiemy się zatracić, czerpiemy z niej przyjemność, jest potrzebna innym i dostajemy za nią godziwą wypłatę, czy częściej wolimy zadowolić się ochłapkiem pod tytułem: „byle by coś było”?

Czy w tym, co nas spotyka umiemy zobaczyć chęć głębokiej i intymnej relacji, czy raczej wolimy „iść już spać” i odwracamy się tyłem?

Wiem. Uczciwe odpowiedzenie sobie na te pytania, niechybnie doprowadzi do uświadomienia sobie, że: zbyt często szukamy czegoś innego, przybieramy grymas niezadowolenia i odwracamy się z jękiem na ustach: „jestem taka zmęczona”.

Ale to nic. Ten wspaniały kochanek wciąż czeka. Uśmiecha się, cierpliwie kiwa głową, wykazuje postawę: absolutnie nic na siłę. Pozwala nam nie wierzyć w swoje oddanie i bezinteresowność. Pozwala nam mieć wątpliwości i podejrzenia o zdradę. Cierpliwie znosi nasze krzyki i wymówki typu: „Dlaczego mnie to spotkało?” „Jak mogłeś mi to zrobić?” Czeka aż przejdą nam nasze fochy, a często nawet przytula mocno, jak przeżywamy coś złego.

Wszechświat jest naszym kochankiem, choć tak często traktujemy Go jak prostytutkę – jesteśmy gotowi płacić za poczucie spełniania czy sukcesu, byle nie mieć zobowiązań i nie wchodzić w intymne relacje. Czy się da? Jasne, że tak. Myślę, że Wszechświat jest tak wspaniały i wyrozumiały, że pozwala nam się w ten sposób traktować, choć wcale tego nie chce, bo nie potrzebuje naszej „zapłaty” w postaci: stresu, bólu i cierpienia jakim płacimy za nasze życiowe sukcesy. Wychodzi jednak z założenia: „Skoro ty chcesz, to czemu nie?”

Dasz się zaprosić do tańca?

Co mi dało takie spojrzenie na Wszechświat? W pierwszym momencie zaczęłam się śmiać, a potem przyszło uczucie zluzowania – ostatnio miałam dość stresujący okres, miałam poważne problemy z ułożeniem sobie pracy, która jest moją wielką pasją, z rodziną, która jest dla mnie najważniejsza. Ciągle miałam poczucie, że zaniedbuję albo jedno, albo drugie. Frustracja sięgnęła zenitu, a potem przyszła ta wizja i myśl: „Może właśnie w ten sposób Wszechświat zaprasza mnie do tańca, a ja wciąż zachowuje się jak ta pryszczata nastolatka, która upiera się, żeby podpierać ściany, bo nie może uwierzyć, że takie „ciacho” z nią właśnie chce tańczyć.”

Uwierzcie, pomogło.

PS. W następnym artykule napiszę o Kamasutrze, pornografii i czytaniu poezji ze Wszechświatem.

PSS. Wiem, że cześć osób odczyta „Wszechświat” jako „Bóg” i jest to jak najbardziej poprawne, dla mnie te pojęcia są mocno tożsame. Gdybym jednak użyła słowa Bóg, zapewne zostałabym obrzucona zgniłymi słowami, a cały sens przesłania zostałby wbity w ziemię podkutymi butami gorliwych obrońców. Zostałam więc przy pięknym, uniwersalnym i obojętnym emocjonalnie Wszechświecie.

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1435
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1099
14
komentarze: 60 | wyświetlenia: 799
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1054
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 366
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 476
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1114
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 853
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 645
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 659
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 995
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 448
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 1467
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 704
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Chciałbym napisać tutaj coś mądrego aby Ci zaimponować ale chyba jednak nie dam rady komuś o tak błyskotliwej wyobraźni i trafnym analitycznym zdolnością niczym Velma.
Mam respekt dla Ciebie nie tylko za filozoficzne podejście do życia ale również za piękny uśmiech i to że na zdjęciu masz kota, a nie (tfu!) psa :-)
Głos na artykuł oddany.
Pozdrawiam pokojowo i namaste.

@prof.Y: Już mi zaimponowałeś, podając tak smaczną porcję komplementów :) Przyznaję, że jestem niesamowitym łasuchem :)

@Aneta Zdrojewska: Ponoć kobiece ego jest niemożliwe do zaspokojenia, ale nie mam pewności co do tej teori- jakie masz zdanie na ten temat?
Mogę dodać,że nie jestem ekspertem w komplementowaniu, ostatnio jednak dzięki otwarciu zielonej czakry uświadomiłem sobie,że byłem zbyt zimny w stosunku do kobiet i staram się aby to w sobie poprawić.
:-)

@prof.Y: Z moich obserwacji wynika, że poziom żarłoczności ego, nie zależy od płci. Różnica moze polegać na tym, że męskie ego potrafi samo sobie zorganizować żarcie, kobiece woli być karmione :)

@Aneta Zdrojewska: Osobiście nie mam zahamowań aby szczerzę skomplementować urodę czy inteligencje kobiety i nie oczekuje rewanżu ale gdy go otrzymam wystarczy mi to i nie domagam się więcej. W pewnym sensie wszyscy jesteśmy biseksualni gdyż dusza nie ma płci i może tylko w ciele wy kobiety potrzebujecie otrzymywać "pokarm" aby czuć czy jakiś facet może was odpowiednio "nakarmić"? Zastanawiam się ...  wyświetl więcej

@prof.Y: Ojej. Pisaliśmy o karmieniu ego, a zeszło na duszę i ogień :) co do ognia, to nie wiem, czy jest jakaś magiczna formuła, by utrzymać go w kobiecie. Mój małżonek stosuje bardzo prostą metodę: trzyma ogień w sobie, a jak widzi, że mój zaczyna wygasać, to podrzuca mi trochę swojego. Jak na razie działa :)

  ryh,  25/02/2015

Fajny, optymistyczny artykuł. Cóż więcej wymagać od lektury. Gratuluję. Dobrze iż nie użyłaś słowa "bóg". Jedno niewłaściwe słowo może wszystko zepsuć.

@ryh: Masz rację, co do niewłaściwych słów. Słowo Bóg jest bardzo ciężkie i poważne, szczególnie w Polsce. Cóż jednak można na to poradzić? Jak mówię, że swobodnie godzę Boga i ewolucję, to dziwnie na mnie patrzą. A jak mówię, że mam czystą duszę i niczemu niewinne ciało, bo to co nazywamy grzechem jest jedynie wybrykami ego, to najchętniej spaliliby mnie na stosie. :)

  ryh,  03/03/2015

@Aneta Zdrojewska: Wszystkich najchętniej spaliliby na stosie. Gdyby zabrakło wrogów paliliby siebie...dla Jezusa.

@ryh: Coś w tym jest. Kiedyś zastanawiałyśmy się z moją siostrą, co by było, gdyby Jezus przyszedł teraz na ziemię. I nie mogłyśmy się zgodzić, co do tego, czy odwróciłaby się zawstydzony z tym, co ludzie zrobili z jego przesłania, czy może rozpieprzył to coś, co nazywamy chrześcijaństwem, w drobny mak. A może jedno i drugie?

Ja pozwolę sobie poddać analizie z własnym wtrąceniem ten materiał:

"Patrzymy Mu z miłością i oddaniem w oczy, czy rozglądamy się nerwowo na boki, nie wiedząc jak w zasadzie mamy się zachować?" - zdecydowanie każda czynność zawarta w pytaniu wchodzi w grę - patrzymy z miłością czując się błogo pod osnową ciemnej nocy z rozgwieżdżonym niebem, rozglądamy się nerwowo na boki by ogarnąć cały o

...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska