Login lub e-mail Hasło   

Mój Morderca, rehabilitant

Dziś troszkę prywatnych przeżyć...a właściwie doznań.
Wyświetlenia: 714 Zamieszczono 24/03/2015

  Skoro czujesz, że boli, to znaczy, że jesteśmy na dobrej drodze. Tak powiedział mi mój rehabilitant w odpowiedzi na moje wrzaski torturowanego. Jasne. Na dobrej drodze. Po każdej wizycie u niego czuję się jakbym faktycznie był na drodze, ale ku światełku w tunelu. 

  Swoją drogą świetnie to sobie wykombinował. Pod przykrywką praktyk rehabilitacji pourazowej może bezkarnie znęcać się nade mną, w dodatku za moją aprobatą. Jego gabinet zabiegowy wygląda jak średniowiecza sala tortur. Na 30m2 gdzie nie spojrzeć, tam narzędzia do zadawania bólu. Już na samo wspomnienie niektórych robi mi się słabo. 

 Dziś leżę na stole do masażu. Tak. Jasne. Prawda jest taka, że leżę twarzą do podłoża przypięty pasami bezpieczeństwa. Ciekawe po co? Żebym nie uciekł? Dobry żart. Nie stałem od lat dwóch na własnych nogach. No nie ważne. Leżę tak i czekam. Nie dość, że czuję się na tym stole jak gotowy do sekcji zwłok, to jeszcze mam świadomość,  że zaraz pojawi się mój oprawca. 

  Po pomieszczeniu roznoszą się spokojne dźwięki muzyki relaksacyjnej. Wsłuchuję się w nią. Skoro już gra, to niech zadziała. Pod zamkniętymi powiekami wyobraźnia zaczęła tworzyć wyraźne obrazy które niosła ze sobą spokojnie płynąca muzyka. Tuż obok mnie jakiś ptak swoim śpiewem zapraszał mnie w ten tajemniczy świat obrazów. Pod bosymi nogami, czuję jak ściółka leśna wrzyna mi się w stopy. Pojawił się strumyk, który rozbijając o kamienie posyłał w moją stronę krople orzeźwiającej wody. Kiedy nachylając się nad nim, chciałem sięgnąć dłonią by skosztować tej wody poczułem, że ziemia pod moimi stopami zaczęła się potwornie trząść....

 - Halo? Gotowy? 

 Już sam jego głos wystarczył by wrócić "na ziemię" z poczuciem skazańca idącego pod szafot. Bezduszny, bezlitosny, nieczuły na mój ból z nieznikającym z twarzy głupkowatym uśmiechem. Mój kat. Rehabilitant. Człowiek, który bardziej ode mnie wierzy w to, że kiedyś stanę na własnych nogach. 

  Za każdym razem przed zabiegiem wyrażam swoją niechęć, próbując wypertraktować "nadzwyczajne złagodzenie kary" zasłaniając się coraz to nowszymi chwilowym niedyspozycjami. Jednak wyrok już zapadł i nie podlega kasacji.

  Najgorsze w tym wszystkim jest to, że scenariusz moich tortur jest mi doskonale znany. Wiem kiedy będzie boleć tak, że widzę wszystkich świętych. Za każdym razem gdy zbliżamy się do tego momentu widzę jak na twarzy mojego kata pojawia się jeszcze bardziej głupkowaty uśmiech, a do moich uszu dochodzi jego głos

 - Teraz będzie boleć Kuba. 

 - No kurwa co Ty nie powiesz!  

  Krótki dialog powtarzający się za każdym razem. Jak mantra. Chwilę po tym wbijam z bólu zęby w ramię Świętemu Franciszkowi, widząc jak patrzący na mnie z przerażeniem Święty Patryk stoi obok z piekielnie smacznym kuflem pełnym Guinnessa. 

 Po około czterdziestu minutach witam się ze swoim wózkiem jak z dawno nie widzianą kochanką.  

 Jeszcze pół roku temu moje nogi były tylko uzupełnieniem reszty mojego ciała. Dziś cieszę się kiedy patrzę jak kontroluje swoje palce u stóp.....Ale mojego kata i tak nie lubię. 

Podobne artykuły


19
komentarze: 1 | wyświetlenia: 15608
18
komentarze: 23 | wyświetlenia: 2054
19
komentarze: 39 | wyświetlenia: 2384
16
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1402
32
komentarze: 42 | wyświetlenia: 2337
27
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1946
26
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1371
27
komentarze: 33 | wyświetlenia: 3274
25
komentarze: 28 | wyświetlenia: 3122
23
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1951
22
komentarze: 11 | wyświetlenia: 32579
21
komentarze: 16 | wyświetlenia: 1803
19
komentarze: 18 | wyświetlenia: 1540
20
komentarze: 16 | wyświetlenia: 3005
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





W zabawny sposób przedstawiona nie zabawna historia :-)

Przestrzegasz nas, czytelników przed rehabilitantami? :-)

@SZKOLENIA.COM: Nie, no jak najbardziej nie. Tak naprawdę to dzięki Jemu uwierzyłem w coś w co przestałem już wierzyć.... Po prostu musiałem sobie ulżyć :) egoistycznie trochę, ale już mi lepiej :)

No i masz… Rehabilitantowi nawtykał, a następnej części fantastyki nie zamieścił… Czekamy niecierpliwie zatem, nim autorowi za opieszałość nawtykamy… ;)

@Skalny Kwiat: wczoraj już dodałem. Poszukaj :)

@nightwatcher: Znalazłam - ale głosu nie oddam, bom zakaz dostała… na dziś;)

@Skalny Kwiat: ja również znalazłem Twój komentarz :)

Wiesz, Night, znam takiego fajnego gościa Tomasza Kowalskiego, Kowalem zwanego. Muzyk. Aktor teatru chorzowskiego. Miał około rok temu wypadek motocyklowy. Znana sprawa.
Dziś podobnie jak ty ma rehabilitanta oprawcę, a nawet kilku. Uczą go chodzić w specjalnym gorsecie - kilka kroków to maraton. Już teraz jest na wózku - po wypadku i operacjach, nie wierzono, że wstanie z łóżka, ledwo go po ...  wyświetl więcej

@Skalny Kwiat: nie raz wydaje mi się, że właśnie się zaczął :)
Właśnie zaczynam swój dzień

Tutaj masz jeszcze jeden prezent - tata Tomka Kowalskiego, Marian, prowadzi muzeum ludowe. Tam Tomasza poznałam - mam nadzieję, że przejmie tę rodzinna schedę, oprócz powrotu do śpiewania, bo warto. Ten reportaż robiłam cztery lata temu - zdjęcia też moje :) http://eiba.pl/11

  KoLo,  06/09/2018

Wiem, co znaczy intensywna rehabilitacja, niestety.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska